Wiadomość wydrukowana ze stron: www.handball.pl

LM: Vive zdemolowało młode Lwy - awans niemal pewny (wideo)


2018-03-25 09:10:01 inf. własna/VIVE

Piłkarze ręczni PGE Vive Kielce są niemal pewni awnasu do ćwierćfinału EHF Ligi Mistrzów. Kielczanie rozbili młody zespół Rhein Neckar Lowen 41:17. Była to sportowa egzekucja. Pierwsza drużyna Lwów nie doszło do porozumienia na terminy z EHF-em i grała w tym czasie spotkanie w Bundeslidze. 

 

Podyskutuj z Handball.pl na Facebooku - zapraszamy!

 

Pokaźna przewaga warunków fizycznych kielczan nad rywalami rzucała się w oczy od pierwszych minut spotkania. Przy naszych zawodnikach gracze rezerw Rhein-Neckar Löwen zdawali się nieco drobni, co mistrzowie Polski wykorzystywali bez cienia skrupułów.

Aż dziw, że szczuplutki lewoskrzydłowy Maximilian Kessler wyszedł bez szwanku ze starcia z o dwadzieścia sześć kilogramów cięższym Michałem Jurecki, gdy ten w dziewiątej minucie zdobywał bramkę z koła na 8:3. Zdecydowanie wyróżniającym się wizualnie zawodnikiem był obrotowy Lwów, ponad dwumetrowy dziewiętnastolatek Lars Röller, który sprawnie przepychał się na kole kielczan i od czasu do czasu trafiał między słupki Sławka Szmala.

Oba zespoły uskuteczniały wysuniętą obronę 5:1. U nas na „jedynce” zasuwał Alex Dujshebaev, a u Lwów środkowy rozgrywający Rico Keller. Po wymianie składu Alexa zastąpił w tym zadaniu Mateusz Jachlewski, a na prawym rozegraniu pojawił się Krzysztof Lijewski. Lijek od razu zaznaczył swoją obecność na parkiecie widowiskowym „no-look passem” do Mariusza Jurkiewicza, który podanie zamienił na szesnaste już trafienie.

Prowadziliśmy 16:6, głównie dzięki kontratakom po błędach gości lub interwencjach Kasy w bramce. Pod koniec pierwszej połowy na „jedynce” w obronie rywali pojawił się Andre Bechtold, czyli jeden z trenerów niemieckiej ekipy. Żółto-biało-niebiescy jednak w dalszym ciągu dość łatwo znajdywali sobie pozycje rzutowe, szczególnie że pomiędzy pozostałymi przy linii sześciu metrów zawodnikami, robiło się sporo miejsca.

Po powrocie na boisko goście dzielnie walczyli o każdą kolejną bramkę, a jeszcze dzielniej stawiali czoła potężnym zawodnikom PGE VIVE Kielce w obronie. Takiemu Julenowi Aginagalde z pewnością trudno było grać na kole w dzisiejszym meczu, bo gdy używał swojej standardowej siły fizycznej perswazji, przeciwnicy momentalnie jej ulegali, lądując na parkiecie. Po serii kontrataków po około kwadransie gospodarze prowadzili 31:13.

W pięćdziesiątej piątej minucie na rzut karny do bramki wszedł Miłosz Wałach, który w ten sposób zaliczył swój pierwszy występ w Lidze Mistrzów. Nasz młody bramkarz nie mógł wymarzyć sobie lepszego debiutu, niż obrona „siódemki” wykonywanej przez Tima Ganza.

Po tym epizodzie na boisko wrócił jednak Sławomir Szmal, nasi zawodnicy popełnili kilka błędów w ataku, ale ostatecznie wygrali 41:17 i z dwudziestoczterobramkową zaliczką pojadą na rewanż do Mannheim, by tam zmierzyć się już z pierwszym zespołem Lwów.

 

Powiedzieli po meczu:

 

Talant Dujszebajew (trener PGE VIVE Kielce): Mogę jedynie pogratulować mojemu zespołowi, to były naprawdę trudne dwa tygodnie. Nie wiedzieliśmy, z jaką drużyną będziemy grać, a to nie ułatwiało mi zadania, jak trenerowi, moim zawodnikom również nie. Gratuluję młodej i bardzo dobrej ekipie Rhein-Neckar Löwen. Dziwnie było grać w takich warunkach na tym etapie rozgrywek Ligi Mistrzów, ale teraz patrzymy już tylko w przyszłość.

Uros Zorman (rozgrywający PGE VIVE Kielce): Zawodnicy, z którymi dzisiaj się mierzyliśmy, są młodzi, ale grają naprawdę dobrze. Wiedzą, co robią na boisku, grają podobnymi zagrywkami, co pierwsza ekipa Lwów, my musieliśmy dać z siebie wszystko, by ostatecznie wynik był taki, jaki był. Pokazaliśmy, że darzymy ich szacunkiem. Dla nas to ten sam zespół, więc przygotowywaliśmy się do dzisiejszego meczu normalnie. Wiemy, że ta sytuacja to nie jest ani ich, ani nasza wina. Dziękuję bardzo kibicom za wspaniałą atmosferę, za to, że wspierali nas bez względu na rodzaj rywala.

Manuel Strlek (skrzydłowy PGE VIVE Kielce): Darzymy naszych dzisiejszych rywali szacunkiem, podeszliśmy do tego meczu bardzo skoncentrowani, walczyliśmy sześćdziesiąt minut tak, jakbyśmy walczyli z pierwszym zespołem. W święta u nich zawsze są pełne hale, chcemy zaprezentować się tam jak najlepiej, zagrać dobry mecz i spróbować wygrać.

Miłosz Wałach (bramkarz PGE VIVE Kielce):
Dostałem jedną szansę, jedną piłkę i ją wykorzystałem. Cieszę się, to piękna chwila dla mnie! Przypatrywałem się przez cały mecz, jak rzuca ten zawodnik, wiedziałem, że nie rzuca w pierwsze tempo. Przeczekałem go i widziałem, jak ręka zmierza w moją lewą stronę, gdzie poszedłem i piłka we mnie trafiła. Wygraliśmy i bardzo cieszę się z tego zwycięstwa!

Michel Abt (trener Rhein-Neckar Löwen II): Lwy grały dzisiaj drugim zespołem, ponieważ pierwszy jest w Kilonii, gdzie rozegra mecz w Bundelslidze. To była dla nas ogromna przygoda być tutaj. Mecz był bardzo trudny, wiele rzeczy nam wyszło, ale elementy takie jak obrona czy ilość kontrataków ze strony Kielczan.. to było zdecydowanie za dużo. Teraz jednak możemy się już tylko cieszyć z tego doświadczenia.

Andre Bechtold (rozgrywający oraz drugi trener Rhein-Neckar Löwen II): Wydaje mi się, że wynik jest trochę za wysoki, mieliśmy kilka okresów naprawdę fajnej gry, szczególnie pod koniec pierwszej połowy i w trakcie drugiej. Dla Kielc to na pewno był dość łatwy mecz, ale oczywiście zagrali tak, jak mogliśmy się tego spodziewać, gratuluję zasłużonego zwycięstwa.

 

PGE Vive Kielce - Rhein-Neckar Löwen 41:17 (21:8) [wideo - cały mecz]

VIVE: Szmal 2, Wałach – Jurecki 5, Dujshebaev 5, Kus, Aginagalde 1, Bielecki 3, Jachlewski 4, Strlek 7, Janc 3, Lijewski 3, Jurkiewicz 2, Zorman 1, Mamić 1, Bombac, Djukić 4

Loewen: Jahnke, Bauer – Zweigner, Bechtold, Braun 3, Wichmann, Röller 3, Trost 2, Schmiedt, Meyer, Ganz 4, Boudgoust, Kessler, Keller 5

 

Źródło: PGE Vive Kielce (kielcehandball.pl), EHF (ehf.TV)



Copyright © 2010 Handball.pl - All rights reserved.