Wiadomość wydrukowana ze stron: www.handball.pl

PP: Vive planowo zwycięskie - ambitna szarża Azotów


2018-05-13 19:57:44 inf. własna/Azoty Puławy/PGE Vive Kielce

PGE Vive Kielce  zdobyło Puchar Polski piłkarzy ręcznych, Obrońcas trofeum pokonał w wielkim finale -  rozegranym w Kaliszu - Azoty Puławy 35:29. Co ciekawe to kielczanie przez 40 minut gonili rywala, a Azoty miały nawet trzy bramki przewagi. Szarża ambitnych puławian skończyła się kwadrans przed końcem meczu, a Vive dokończyło dzieła, wygrywając 35:29. To już piętnasty Puchar Polski w historii kieleckiego klubu.

 

Podyskutuj z Handball.pl na Facebooku - zapraszamy!

 

Widziane z Kielc:

 

 Kielczanie wyszli na rywali przetestowaną już wielokrotnie w najtrudniejszych warunkach obroną 5:1 z wysuniętym wysoko Blazem Jancem. Nie wystraszyła ona jednak zbytnio puławian, przynajmniej na początku, którzy całkiem nieźle sobie z nią radzili. Szczególnie zaś Marko Panić, który w ciągu zaledwie siedmiu minut zdobył z prawej połówki trzy z pięciu bramek dla swojej ekipy. Swoje parę groszy dokładał Piotr Masłowski, który w jednej z kontr przechytrzył Sławomira Szmala podczas próby przechwytu celnie rzucając do pustej bramki.

Podopieczni Daniela Waszkiewicza od początku nieznacznie prowadzili, ale była dystans w pełni kontrolowany przez nasz zespół. Kielczanie trzymali się bardzo blisko, a puławianie z pewnością czuli oddech rywala na swoich karkach. Po kilkunastu minutach, na parkiecie pojawiła się „druga zmiana” żółto-biało-niebieskich, która objęła również bramkę. Sławomira Szmala zastąpił Filip Ivić, który na dzień dobry obronił rzut Pawła Podsiadły. Przegrywaliśmy 10:13, a po skutecznej interwencji Chorwata i skutecznej kontrze Mariusza Jurkiewicza zbliżyliśmy się do Azotów na dwa trafienia.

Cały czas jednak nie mogliśmy znaleźć sposobu na Marko Panicia, który nieprzerwanie bombardował naszą bramkę z drugiej linii. Gdy, pracujący na „jedynce” Mateusz Jachlewski zaczął bardziej pilnować rozegrania, a Sławek Szmal wreszcie zatrzymał Panicia, doskonale odczytując jego zamiar rzutu w prawy dolny róg, puławianie przenieśli ciężar gry na wyprowadzanego często kołowego, Bartosza Jureckiego. Starszy brat naszego kapitana zdobył dwa trafienia z rzędu, dając swojej drużynie prowadzenie 17:14. Do przerwy zdołaliśmy odrobić jedną bramkę i na przerwę schodziliśmy przegrywając 18:20.

Choć jak na razie na boisku dominowali nasi rywale, w pojedynku kibiców wyraźnie prowadzili kielczanie, którzy jeszcze podczas rozgrzewki wypełnili niemal cały przysługujący im sektor, tworząc ruchomą żółtą ścianę, żywo dopingującą naszych zawodników. Ci, niesieni wsparciem, po dziewięciu minutach drugiej partii wreszcie doszli puławian na remis, a chwilę później na pierwsze prowadzenie 25:24 PGE VIVE Kielce wyniósł Dean Bombac.

Minimalną przewagę szybko podnieśliśmy do trzech trafień za sprawą wykorzystanego przez Karola Bieleckiego rzutu karnego oraz regularnej akcji wykończonej przez Alexa Dujshebaea. Przy stanie 28:25 dla żółto-biało-niebieskich Daniel Waszkiewicz poprosił o czas. Nie przyniosło to zamierzonego efektu i ani trochę nie wybiło z rytmu naszej ekipy, która stopniowo powiększała prowadzenie nad Azotami. Duża w tym zasługa Sławomira Szmala. Im bliżej końca spotkania, tym Kasa zachwycał kibiców coraz bardziej widowiskowymi akcjami, z których w ataku mogli czerpać jego koledzy z pola.

Przy stanie 30:26 nasz bramkarz niemal przy linii środkowej boiska przechwycił piłkę podaną do kontry przez Valentyna Koshovego, za którą w pogoń zdążyło się już rzucić z pół tuzina zawodników, co wyglądało trochę tak, jakby samotny gołąb wleciał w stado pędzących żurawi. Kasa jednak zwinnie, z finezją skowronka, a nie gołębia, złapał piłkę, unikając zderzenia z rywalami. Po chwili powstrzymał Wojciecha Gumińskiego w rzucie karnym, a po kolejnej, Marko Panicia wyskakującego do potężnego rzutu z dystansu.

Na sześć minut przed ostatnim gwizdkiem sędziego, po serii pięciu kontr, w wykonaniu Alexa Dujshebaeva, Mateusza Jachlewskiego i Blaza Janca, prowadziliśmy już 33:26. Mniej więcej w tym momencie w szeregi obu zespołów wkradło się nieco chaosu sprowadzającego się do strat piłki i gonitw wzdłuż boiska, ale ostatecznie wysokie, sześciobramkowe zwycięstwo przypieczętowaliśmy piękną wrzutką, godną finału Pucharu Polski.

 

Ostatnie trafienie w tym meczu zdobył Alex Dujshebaev, który po siatkarsku wbił piłkę podaną przez Darko Djukicia między słupki puławian. Wynikiem 35:29 wygraliśmy więc piętnasty w historii klubu i dziesiąty z rzędu Puchar Polski.

 

Widziane z Puław:

 

Pierwsza połowa przebiegała dość niespodziewanie pod dyktando Azotów-Puławy. Wynik w pierwszej minucie otworzył Marko Panić, który w pierwszej odsłonie był jedną z najjaśniejszych postaci na parkiecie. W 6 minucie po raz pierwszy puławianie uzyskali dwubramkową przewagę – po golu Pawła Podsiadło było 4:2.

 

Minęły trzy minuty i przewaga skazywanych na pożarcie Azotowców wzrosła do trzech trafień – po dwóch golach z rzędu Piotra Masłowskiego debiutanci w finale Pucharu Polski wygrywali 7:4. Kolejne minuty to gra bramka za bramkę z obu stron. Puławianie skutecznie kończyli swoje akcje, ale mimo niezłej gry w ofensywie nie byli w stanie zatrzymać kielczan. W 21 minucie udało się wykorzystać dobrą interwencję Vadima Bogdanova i dzięki trafieniu Panica Azoty-Puławy prowadziły już 15:11.

 

Niestety wykluczenie Pawła Grzelaka i Mistrzowie Polski szybko zdobyli dwa gole niwelując różnicę – po skutecznym rzucie Mateusza Jachlewskiego było 15:13. Puławianie nie zamierzali dać się rozpędzić graczom PGE Vive. Znakomicie grający na kole Bartosz Jurecki przywrócił trzybramkowe prowadzenie (24 minuta – 16:13).

 

Kolejny gol obrotowego puławian utrzymał jeszcze różnicę goli (25 minuta – 17:14), ale dwa kolejne ciosy wyprowadzili kielczanie. Po golach Jachlewskiego i Michała Jureckiego w 27 minucie PGE Vive złapało kontakt bramkowy – 17:16. Do końca pierwszej odsłony puławianie nie dali sobie wydrzeć wygranej, a po dwóch rzutach w końcówce Nikoli Prce na przerwę oba zespoły schodziły przy prowadzeniu Azotowców 18:16.

Pierwsze minuty drugiej połowy nie zapowiadały zmiany obrazu gry. Co prawda kielczanie zaczęli od kontaktowego gola Michała Jureckiego, ale w 35 minucie po golu Patryka Kuchczyńskiego Azotowcy odzyskali nawet trzybramkowe prowadzenie. Od tego momentu coraz trudniej przychodziło puławianom zdobywanie goli, a nawet dochodzenie do pozycji rzutowych.

 

Poprawa gry w defensywie przez kielczan przełożyła się na wynik. Już w 39 minucie faworyt finału doprowadził do remisu po 24. Kolejne cztery minuty przyniosły trzy trafienia Kielczan przy zerowym dorobku Azotowców. W 43 minucie po golu Alexa Dujszebajewa PGE Vive prowadziło już 27:24. W tym okresie kielczanie grali dużo lepiej zarówno w ataku jak i w obronie. Swoje trzy grosze dorzucił także Sławomir Szmal, notując kilka bardzo ważnych interwencji. Na efekty nie trzeba było długo czekać. W 50 minucie PGE Vive prowadziło już pięcioma golami (26:31).

Ostatnie 10 minut zaczęło się od dwóch udanych interwencji bramkarzy – Szmala i Valentyna Koshovego  oraz skutecznej kontry zakończonej przez Jachlewskiego. W 52 minucie zanotowaliśmy już sześciobramkowe prowadzenie zespołu z Kielc. Zrezygnowani i zmęczeni puławianie nie byli już w stanie „powrócić” do gry i zgodnie z oczekiwaniami mecz zakończył się wygraną PGE Vive.

Zespół Azotów-Puławy może jednak swój debiut w finale Pucharu Polski zaliczyć do udanych, bowiem skazywani na pewną porażkę Azotowcy byli przez większą część meczu równorzędnym rywalem dla utytułowanej ekipy z Kielc.

 

Azoty Puławy - PGE Vive Kielce 29:35 (20:18)

 

Azoty: Koshovy, Bogdanov – Panić 9, B. Jurecki 7, Podsiadło 4, Łyżwa 3, Prce 2, Masłowski 2, Kuchczyński 1, Grzelak 1, Ostroushko 1, Gumiński, Seroka, Titow.


Vive:
Szmal, Ivić – Dujszebajew 7, Jachlewski 6, Bielecki 4, Strlek 4, Janc 4, Jurecki M. 3, Bombać 3, Aguinagalde 2, Zorman 1, Jurkiewicz 1, Kus, Mamić, Djukić.

 

Sędziowali: Bartosz Leszczyński – Marcin Piechota (Płock).

 

Widzów: 3000

 

Źródło: PGE Vive Kielce (kielcehandball.pl), Azoty Puławy (azoty-pulawy.pl)



Copyright © 2010 Handball.pl - All rights reserved.