Handball.pl - bilboard
Belka - przyjaciel recznej
Handball.pl
A A A
LM: Lwy z Mannheim zwycięskie - minimalna porażka Vive (wideo)
20.02.2019 21:07 Źródło: inf. własna/PGE Vive Kielce
komentarzy 1

W meczu 13. kolejki Velux EHF Champions League przegraliśmy na wyjeździe z Rhein-Neckar Löwen 29:30. Kielczanom do remisu zabrakło… pół sekundy! Ostatni rzut w SAP Arenie oddał Blaz Janc, a piłka, którą posłał między słupki wpadła do bramki minimalnie po syrenie końcowej. Tym samym drużyna PGE VIVE przegrała drugi z rzędu mecz w Lidze Mistrzów różnicą jednego trafienia. W spotkaniu zabrakło Luki Cindricia oraz Alexa i Daniela Dujshebajewów.

 

RNL ograło Vive jedną bramką - gospodarze mieli sporo szczęścia w końcówce (Fot. VTK Media Team)
Podyskutuj z Handball.pl na Facebooku - zapraszamy!

 

Kto myślał, że po fantastycznej dyspozycji z sobotniego starcia z Montpellier, w kieleckiej bramce rozpocznie dziś Vladimir Cupara, temu trener Talant Dujshebaev spłatał psikusa. Między słupkami na początku meczu pojawił się Filip Ivić, który na dzień dobry obronił silny rzut Vladana Lipoviny, a następnie powstrzymał w kontrze Gudjona Valura Sigurdssona. Dobra postawa Filipa pozwalała nam na przeprowadzanie kontrataków w pierwsze lub drugie tempo. Po jednym z nich, w piątej minucie, za sprawą Michała Jureckiego, prowadziliśmy 3:2.

Po stronie gospodarzy, tradycyjnie, grę ciągnął Andy Schmid, wspierany przez Madsa Mensah Larsena. Ci dwaj rozgrywający byli jedynymi zawodnikami, zdobywającymi bramki dla ekipy Lwów w pierwszej części meczu. W dwunastej minucie ponownie szansę na dołożenie trafienia miał Gudjon Valur Sigurdsson, który stanął na linii siedmiu metrów, by wyegzekwować rzut karny, ale tym razem spektakularnie powstrzymał go Vladimir Cupara. Po chwili popisał się także golkiper gospodarzy, Mikael Appelgren, który obronił rzut karny Arka Moryty, a podopieczni Nikolaja Jacobsena zaczęli nam trochę odjeżdżać, po szesnastu minutach prowadząc 8:5.

Gra przyspieszyła. Kielczanie chwilowo utknęli na dystansie trzech bramek dzielących ich od rywali, nie mogąc zniwelować straty, ale też nie pozwalając na jej powiększenie przez gospodarzy. Nie bardzo wychodziło nam dogrywanie piłki do koła czy skrzydeł, a bramki zdobywali głównie rzutami z dystansu Michał Jurecki i Uladzislau Kulesh. Kapitan PGE VIVE w tej części gry dowodził ze środka atakiem pozycyjnym PGE VIVE. Trochę zaczęła szwankować skuteczność rzutowa naszej drużyny, co wykorzystywały Lwy, którym powoli udało się powiększyć przewagę do czterech trafień.

Wtedy jednak udało się wreszcie uruchomić na kole Arcioma Karaloka, który zdobył dla kielczan czternastą bramkę. Po tej akcji szkoleniowiec Rhein-Neckar Löwen poprosił o czas. Przegrywaliśmy 14:17, a do końca pierwszej połowy pozostały dwie minuty. W tym czasie gospodarze stracili Jannika Kohlbachera, który ucierpiał w jednej z akcji defensywnych, a jedną bramkę zdołał jeszcze zdobyć Patrick Groetzki. Do szatni schodziliśmy przegrywając 14:18.

Na drugą partię w bramce zameldował się Vladimir Cupara, natomiast w polu rozpoczął ten sam skład, co na początku spotkania. Serb odnotował świetny okres gry, a w ataku uruchomił się Vlad Kulesh. Udało nam się zniwelować stratę do dwóch bramek. Kontuzja Kohlbachera okazała się niegroźna i obrotowy powrócił do gry w szeregach Lwów, wkrótce dokładając szóste trafienie na swoje konto.

 

Do tej pory tylko Andy Schmid był skuteczniejszy od niemieckiego zawodnika. Szwajcar zawiódł na szczęście podczas wykonywania rzutu karnego, gdy gospodarze znów mogli odskoczyć nam na cztery bramki. Vlad Cupara ponownie okazał się lepszy w „siódemce”, a za chwilę w znany tylko sobie sposób Krzysztof Lijewski przewidział trajektorię lotu piłki podawanej sobie przez zawodników Rhein-Neckar, przechwycił ją i sam zdobył gola dla PGE VIVE. Przegrywaliśmy 23:25.

Ciężko było zdobywać żółto-biało-niebieskim kolejne bramki, bo bardzo dobrze dysponowany był Andreas Palicka, który zastąpił między słupkami Lwów Mikalea Appelgrena. Na środku rozegrania kielczan tymczasem dowodzenie przejął Mariusz Jurkiewicz, który po swojej lewej stronie miał Vlada Kulesha, a po prawej Blaza Janca.

 

Nasi zawodnicy robili, co mogli, ale cały czas, w decydujących momentach brakowało skuteczności. Na pięć minut przed końcem meczu z rzutu karnego pomylił się Julen Aginagalde. Rywale prowadzili 28:25, a za chwilę podwyższyli prowadzenie o kolejną bramkę.

Wtedy zdarzyło się coś, co nie miało prawa się zdarzyć. Kielczanie aktywnie grali w obronie, wywierając presję na atakujących przeciwnikach, czym zmuszali ich do błędów. Na około półtorej minuty przed końcem przegrywali jeszcze 27:30, ale jakimś cudem zdołali odrobić dwie bramki z rzędu. Po trafieniu Julena Aginagalde rywale wyjątkowo długo wznawiali grę, ociągając się, jak tylko mogli. Na rozegranie ostatniej akcji zostało im około siedmiu sekund.

 

I wtedy ponownie niemożliwego dokonali kielczanie, przechwytując piłkę. Na bramkę Palicki ostatni rzut zdołał jeszcze oddać Blaz Janc, jednak sędziowie nie zaliczyli trafienia, ponieważ piłka wpadła do bramki Szweda minimalnie po końcowej syrenie. Tak więc do remisu zabrakło nam pół sekundy, a ostatecznie w Mannheim przegraliśmy z Rhein-Neckar Löwen 29:30.

 

[wideo] EHF TV: zobacz najciekawsze fragmenty meczu RNL - VIVE

 

 

To nie dzisiaj przegraliśmy drugie miejsce w grupie. Przegraliśmy je w sobotę z Montpellier. W planowaniu sezonu zakładaliśmy, że możemy tutaj stracić punkty, ale bardzo bolą mnie te stracone w Hali Legionów.
Powiedzieli po meczu:

 

Talant Dujszebajew (trener PGE VIVE Kielce): To nie dzisiaj przegraliśmy drugie miejsce w grupie. Przegraliśmy je w sobotę z Montpellier. W planowaniu sezonu zakładaliśmy, że możemy tutaj stracić punkty, ale bardzo bolą mnie te stracone w Hali Legionów. Dzisiaj chłopcy powalczyli, wszyscy wiemy, jakie trzy mecze zagraliśmy i jak ciężko jest grać bez nominalnego środkowego. Dziękuję Siwemu i Dzidzi, którzy dają z siebie wszystko, co mogą. Szkoda, że zabrakło nam czasu, żeby mieć chociaż remis. Każdy, kto rozumie piłkę ręczną, widział, co się działo.

Krzysztof Lijewski (rozgrywający PGE VIVE Kielce): Wszystkie porażki bolą. Tak jest niestety w sporcie, że czasami się wygrywa, a czasami się przegrywa. Po raz kolejny w tym sezonie przegrywamy mecz Ligi Mistrzów jedną bramką. To minimalna porażka, a wynik można było obrócić na naszą korzyść, zabrakło kilku chwil, by tak się stało. Jeśli chodzi o przebieg meczu, widać, że gospodarze byli krok, dwa przed nami. Do przerwy mieli ułożony wynik. W drugiej połowie rzuciliśmy się do odrabiania strat i pod koniec byliśmy bardzo blisko, dlatego, że w końcu zaczęliśmy biegać do przodu. Łatwe bramki pozwoliły nam dojść do przeciwnika. Niestety w końcówce zabrakło nam i czasu, i szczęścia. Przy światowej klasy obronie rywala, jedno można sobie założyć, a wykonać to drugie. Zostawiliśmy dużo serducha na boisku i za to chłopakom dziękuję.

Arkadiusz Moryto (skrzydłowy PGE VIVE Kielce):
Chcieliśmy wygrać ten mecz. Wiedzieliśmy, że postawiliśmy się w niekomfortowej sytuacji po meczu z Montpellier i musieliśmy ten mecz wygrać. Niestety nie udało się, goniliśmy wynik, jak mogliśmy, ale skończyło się jedną bramką na minusie. Ciężko mi powiedzieć, co było przyczyną porażki, wychodzi na to, że znowu popełniliśmy zbyt wiele błędów. Nie widzieliśmy czystych pozycji na boisku, a wszystkie piłki odbite przez bramkarzy wracały do drużyny Rhein-Neckar. Na pewno trudno nam się gra bez Luki, Alexa i Daniego. Brakuje środkowych. Mateusz robi, co może, pomaga i wychodzi mu to naprawdę dobrze, czapki z głów przed nim, bo to nie jest jego nominalna pozycja, a stara się i daje radę. Trener w szatni powiedział, że walczyliśmy i jest dumny z tego, jak graliśmy. Szkoda, że przegraliśmy jedną bramką i tyle.

 

Rhein-Neckar Löwen – PGE VIVE Kielce 30:29 (18:14) [wideo - cały mecz]

RNL: Appelgren, Palicka - Sigurdsson 2, Tollbring 1, Mensah Larsen 6, Abutović, Schmid 8, Lipovina 2, Petersson 3, Groetzki 1, Kohlbacher 7, Guardiola

Vive: Ivić, Cupara – Fernandez 2, Jurecki 4, Kulesh 5, Mamić, Jachlewski 2, Jurkiewicz 2, Lijewski 2, Janc 3, Moryto, Karalok 3, Aginagalde 6

Handballowe_zeszyty_3
oceń 0 (0 głosów)
 
podziel się artykułem
1
zmiany, zmiany zmiany.
kibic | *.pl | 21.02.2019 12:27
minimalna,minimalna porażka i tak ciągle. Kiedy będzie zwycięstwo może być minimalne.Proponuje zmienić kogoś bo to zaczyna być żenujące oglądać go kłucącego się ze wszystkimi.Co mnie to obchodzi ,że ładnie grali ,ale przegrali .Wole żeby brzydko grali ale....
akademia_300_369
Koszulka box 4 300 nad newsletter
Koszulka box 2 300 nad newsletter
Czy tegoroczny sezon PGNiG Superligi K i M z powodu koronawirusa odbędzie się zgodnie z planem?
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens