Lajkonik Cup 2018
Handball.pl
A A A
LM: Punkt Vive we Flensburgu - "nie udało się zrealizować planu, ale..." (wideo)
11.02.2018 20:32 Źródło: inf. własna/EHF/Vive
komentarzy 1

Po wielkich emocjach PGE Vive Kielce zremisowało na wyjeździe z Flensburgiem w 11. kolejce w Ligi Mistrzów! Kielczanie przez znaczną część spotkania prowadzili z gospodarzami czterema, pięcioma trafieniami, ale po kolejnej dramatycznej końcówce musieli zadowolić się podziałem punktów.

 

Vive zremisowało z Flensburgiem (Fot. VTK Media Team)
Podyskutuj z Handball.pl na Facebooku - zapraszamy!

 

Podopieczni Talanta Dujszebajewa rozpoczęli spotkanie bardzo agresywnie w obronie, wychodząc rywalom wysoko w okolice dziewiątego metra, z dodatkowo jeszcze wyżej wysuniętym Blazem Jancem.

Gdy tylko udało im się powstrzymać rywali lub gdy interweniował Sławomir Szmal, pędzili do przodu z kontratakiem, które w pierwsze tempo wykańczali Manuel Strlek lub Marko Mamić, lub… obaj. W jednej z takich akcji Marko za plecami podał piłkę do Manu, który w tempie złapał ją na lewym skrzydle i pokonał Mattiasa Anderssona, dając naszej drużynie prowadzenie 11:8.

Atakiem pozycyjnym świetnie kierował Dean Bombac, zagrożenie rzutowe raz po raz stwarzał Michał Jurecki i dobrze funkcjonowała współpraca z kołem, dlatego po osiemnastu minutach prowadziliśmy już 13:8.

 Nie za bardzo radziliśmy sobie jedynie z Hampusem Wanne, który z kontry, karnych lub ataku pozycyjnego w nieco ponad dziesięć minut rzucił Sławkowi Szmalowi pięć bramek. Po kwadransie uruchomił się Lasse Svan po drugiej stronie boiska, a co jakiś czas trafienie dokładał Rasmus Lauge Schmidt.

Wkrótce gospodarze niebezpiecznie zaczęli odrabiać stratę do kielczan. Nasi zawodnicy trochę się pogubili, tracąc nieco na skuteczności oddawanych rzutów i mając problem z szybkim powrotem do obrony. Na szczęście z tyłu wciąż solidnie (wtedy, kiedy mógł, bo ciężko wymagać cudów, gdy na bramkę pędzą rozpędzeni w kontratakach rywale) bronił Sławomir Szmal, a pozostali w miarę dobrze asekurowali się w ataku.

Po niecelnym rzucie Dzidziusia w końcówce pierwszej partii przytomnie akcję wykończył Darko Djukić, a chwilę później Michał oddał przysługę, ratując przed outem piłkę niefrasobliwie podaną przez Serba. Po naprawdę dobrze rozegranych trzydziestu minutach schodziliśmy do szatni, prowadząc we Flens-Arenie 21:17.

Gospodarze próbowali szybko odrabiać straty grając siódemką zawodników w polu. Bez najmniejszych skrupułów wykorzystał to Manuel Strlek, który między niepilnowane słupki posłał piłkę przez całe boisko, zdobywając pierwszą po przerwie bramkę na 22:17.

Michał Jurecki natomiast zdawał się połknąć spory kawał magnesu, który przyciągał go do słupków Flensburga, w drugiej połowie pilnowanych przez Kevina Møllera. Kapitan żółto-biało-niebieskich już w pierwszej połowie siedmiokrotnie umieszczał piłkę w siatce Anderssona i zawziął się, by koniecznie zapaść w pamięć także jego zmiennikowi.

Mecz toczył się w zawrotnym tempie, aż wreszcie oba zespoły zwolniły. Cisza zdumionych kibiców niemieckich akompaniowała atakom kielczan, którym tym łatwiej było grać swoje, utrzymując bezpieczną czterobramkową przewagę.

 

Nie udało się zdobyć dwóch punktów, po które pojechaliśmy do Flensburga
Talant Dujszebajew (trener PGE Vive Kielce)
- Nie udało się zdobyć dwóch punktów, po które pojechaliśmy do Flensburga - komentował po meczu trener Dujszebajew.

 

- Sytuacja w grupie nie jest najlepsza, jesteśmy tego świadomi. Nie jestem zadowolony z tego, jak ten mecz się skończył, ale mimo wszystko jestem dumny z chłopaków, z tego, jak walczyli. Oczywiście, trzy czy cztery razy pudłowali w sytuacjach jeden na jeden, popełnili kilka błędów, ale przez cały czas trzymali się razem i razem stawiali czoła rywalom na tym trudnym terenie.

W podobnym tonie wypowiadał się skrzydłowy PGE VIVE Kielce, który "uratował" remis w dzisiejszym meczu, zdobywając bramkę w ostatnich jego sekundach.

 

- Patrząc na samą końcówkę musimy być zadowoleni z tego jednego punktu - mówił Blaz Janc - Zagraliśmy bardzo dobrą obroną, dużo biegaliśmy do kontry, zdobyliśmy sporo bramek. Chciałbym pogratulować całemu mojemu zespołowi walki. Z taką zawziętością musimy grać za każdym razem! Gratuluję szczególnie Sławkowi Szmalowi, który świetnie dzisiaj bronił w trudnych sytuacjach. Dziękuję równiez kibicom, którzy przyjechali do Flensburga.

Zarówno trener Dujszebajew jak i Blaz są nieco przygnębieni niewypełnieniem zadania we Flensburgu, ale szanują to, co udało się wywalczyć we Flens-Arenie. Zdobyliśmy jeden bardzo ważny punkt i zrobimy wszystko, by dołożyć na nasze konto kolejne punkty w pozostałych meczach - zapewnił szkoleniowiec.

 

SG Flensburg-Handewitt – PGE VIVE Kielce 32:32 (17:21) [wideo - cały mecz]


Flensburg: Andersson, Møller – Karlsson, Glandorf 1, Mogensen, Svan 6, Wanne 4, Jeppsson, Steinhauser, Zachariassen 6, Toft Hansen, Gottfridsson 1, Lauge Schmidt 9, Mahe 3, Röd 2.

Vive: Szmal, Ivić – Jurecki 8, Bis, Dujshebaev 2, Aginagalde 5, Bielecki 4, Jachlewski, Strlek 4, Janc 3, Lijewski 1, Jurkiewicz, Zorman 1, Mamić 1, Bombac, Djukić 3.

 

Źródło: PGE Vive Kielce (kielcehandball.pl), EHF (ehfcl.com)

Koszulka box 4 300 nad newsletter
oceń 0 (0 głosów)
 
podziel się artykułem
1
duma
szczęśliwy | *.pl | 12.02.2018 12:46
sztuką jest prowadzić pięcioma bramkami prawie cały mecz i jeszcze się cieszyć , że w ostatniej sekundzie udało się zremisować Jestem dumny z postawy naszych chłopaków a jeszcze bardziej z trenera..
Koszulka box 1 300 nad newsletter
Box_Erima_Nowa_Po wynikami
www.czesciauto24.pl
Jak oceniasz sytuację w polskiej piłce ręcznej, biorąc pod uwagę jej pozycję, rozwój, poziom sportowy?
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens