Handball.pl - bilboard
Belka - przyjaciel recznej
ligi europejskie
A A A
FTC idzie na mistrza? Ósmy mecz, ósma wygrana! (wideo)
15.11.2017 18:48 Źródło: inf. własna
komentarzy 0

Jeśli na parkiecie biega 12 z 19 Węgierek kandydujących do występu w mistrzostwach świata w Niemczech, znaczy, że jesteśmy na meczu ERD-FTC.  Nie jest to jeszcze taki ligowy klasyk, jak rywalizacja Ferencvarosu z Gyori Audi ETO, ale starcie obecnego lidera z wiceliderem rozgrywek do czegoś zobowiązuje.

 

FTC idzie na mistrza - wygrało na trudnym terenie w Erd (Fot. M.Pomorski)
Podyskutuj z Handball.pl na Facebooku - zapraszamy!

 

Jako że niewielkie miasto dzieli od Budapesztu raptem kilkanaście kilometrów, widok kilkuset kibiców FRADI okupujących jeden z bocznych sektorów hali,  nie mógł budzić zdziwienia.  Nawet pomimo absurdalnie wczesnej pory spotkania, rozgrywanego w środę o 17.00. Po kwadransie zawodów trybuny zapełniły się praktycznie do ostatniego miejsca.

 

Początek starcia należał zdecydowanie do gości. Dwukrotnie karnego wywalczyła Aniko Kovacsics, a z siódmego metra do siatki trafiała Laura Van der Heijden. Na 0:3 podwyższyła lewoskrzydłowa Nadine Schatzl. Wtedy do gry włączyła się niezwykle dynamiczna bramkarka Kinga Janurik i już po kilku akcjach mieliśmy remis. Kapitalnie dysponowana Kinga Klivinyi w 10. minucie wyprowadziła miejscowe na pierwsze, a jak się później okazało, jedyne tego dnia prowadzenie.

 

Po stronie przyjezdnych kluczową postacią była Zita Szucsanszki. Nieobeznanych z ligą węgierską warto poinformować, że  tym, co różni oba zespoły jest  głównie gra w ataku pozycyjnym. W tym elemencie FTC jest zdecydowanie mocniejszy, ERD zaś to obecnie jedna z najlepszych drużyn w kontrze w całej Europie.  Wprawdzie obie ekipy dysponują szerokim składem, Fradi to klub aż z trzema zawodniczkami, które z równym powodzeniem zagrają tak na środku, jak na lewym rozegraniu.

 

W środę brylowała głównie Szucsanszki, wspierana prze mniej efektowną, ale jakże solidną Van Der Heijden. Po przerwie pałeczkę w ważnej chwili przejęła Hiszpanka Nerea Pena. To właśnie Holenderka doprowadziła do stanu 9:12, a kruczowłosa Zita niedługo potem trafiła z drugiej linii na 10:14. Erd pozbawiony szybkiego ataku, stracił swój największy atut. 

 

Przez kilkadziesiąt sekund przyjezdne miały nawet pięć oczek przewagi, a jakby tego mało, świetną zmianę dała rzadko widywana na parkiecie Dora Hornyak. Z 14 bramek ERD przed zmianą stron aż 12 to dzieło duetu Klivinyi-Krpez Slezak. Serbka z pewnością zasługuje na wiele ciepłych słów, bo obecnie to absolutnie czołowa prawoskrzydłowa, godna gry w najlepszych klubach Europy.

Po zmianie stron dwóch niezłych szans na zmniejszenie strat nie wykorzystała Klivinyi, dość długo zresztą czekaliśmy na pierwsze trafienie. Przez początkowych sześć minut tylko Schatzl skutecznie dobiła rzut swej  klubowej koleżanki, natomiast dwukrotnie starcie w oko w oko z rezerwową bramkarką ERD, Julie Foggeą przegrała Van der Heijden.

 

Wystarczyło jednak lepiej poszukać na kole Danick Snelder, a Holenderka wiedziała dobrze, co zrobić z piłką. Przewaga przyjezdnych cały czas oscylowała wokół 3-5 trafień, a że udanie spisywała się Blanka Biro, gospodynie męczyły się nadal w ataku. Gabor Elek w pewnym momencie postawił aż na sześć rodzimym piłkarek, a te za sprawą rezerwowej Viktorii Lukacs wyszły w 46. minucie na 20:26.

 

Zresztą FTC praktycznie nie miał w środę słabych punktów i pokazał się jako drużyna dojrzalsza, znacznie lepiej zgrana i przyzwyczajona do meczów o dużą stawkę.  Na pozytywną wzmiankę z pewnością zasłużyła młoda Noemi Hafra, a po drugiej stronie boiska leworęczną Nikolett Kiss.  To gole właśnie tej rozgrywającej przywróciły nadzieję miejscowym na skuteczną pogoń w samej końcówce spotkania.

 

W 56. minucie bowiem po asyście Kiss do siatki na 28:30 trafiła niezmordowana Katarina Krpez-Slezak i  jeszcze mogło być ciekawie.  To jednak Serbka w kluczowej akcji podała wprost w ręce rywalek, które nie pozwoliły już sobie wydrzeć zwycięstwa.

Zespół ze stolicy kraju po ośmiu rozegranych meczach ma komplet 16 punktów na koncie, tyle samo co ERD, który zagrał już jednak aż dziesięciokrotnie.  Pierwszą trójkę zamyka Gyor z jedną przegraną w sezonie. Rozgrywki nabiorą jeszcze większych rumieńców w rundzie rewanżowej po nowym roku, a kluczowy w kontekście złotego medalu będzie z pewnością mecz ETO z FTC w Audi Arenie.
 

[wideo] Handball TV: Bramkarka węgierskiego ERD nie do przejścia!

 


ERD -€“ FTC-Rail Cargo Hungaria 29:32 (14:18)

Erd: Janurik, Foggea -€“ Krpez-Slezak 11, Klivinyi 6, Gonzalez 4, Gavai 2, Kisfaludy 2, Kiss 2, Signate 2, Lassource, Bulatovic, Roberts, Toth

FTC: Biro, Szikora - Kovacsics 6, Van der Heijden 6, Szucsanszki 4, Hafra 3, Schatzl 3, Pena 3,  Hornyak 2, Snelder 2, Lukacs 1, Marton 1, Faluvegi 1, Szekeres, Meszaros

 

Z Erd Michał Pomorski

  Handballowe_koszulki_640_2
oceń + 2 (2 głosów)
 
podziel się artykułem
0
akademia_300_369
Bransoletki 1 nad wynikami - reklama
Koszulka box 2 300 nad newsletter
Czy tegoroczny sezon PGNiG Superligi K i M z powodu koronawirusa odbędzie się zgodnie z planem?
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens