Mieszkanie
Polska MŚ 2017 M
PGNiG Superliga (M)
A A A
Deklasacja w Opolu - Gwardia zbita przez Wisłę
08.02.2017 20:54 Źródło: inf. własna/Gwardia Opole/Orlen Wisła Płock
komentarzy 0

Jednostronne widowisko w 16. kolejce PGNiG Superligi obejrzeli kibice w Opolu. Miejscowa Gwardia została rozgromiona przez Orlen Wisłe Płock. Nafciarze wygrali na wyjeździe aż 39:21.

  

Podyskutuj z Handball.pl na Facebooku - zapraszamy!

 

Widziane z Opola:

 

Spotkanie rozpoczęło się od twardej walki po obu stronach boiska. Po ośmiu minutach gry płocczanie wyszli na trzypunktowe prowadzenie 2:5. Po 13 minutach gry o czas dla swojej drużyny poprosił Rafał Kuptel, ponieważ starta Gwardzistów urosła do czterech bramek – 4:8.

 

Do połowy pierwszej odsłony opolanie kontrolowali grę, ale następnie utracili koncentrację. Ilość strat piłki po stronie Gwardii okazała się niezliczona, co przełożyło się na wynik. Na pięć minut do końca odsłony wicemistrzowie Polski prowadzili już 5:16, a ostatecznie zakończyła się ona wynikiem 8:21.

W drugiej partii mimo szczerych chęci Gwardzistów, wręcz nie do przejścia okazał się Marcin Wichary, zupełnie przeciwnie niż tego dnia jego vis a vis Adam Malcher. Chociaż popularny „Yogi” zaliczył również kilka udanych interwencji. Na kwadrans do końca meczu szczypiorniści Orlen Wisły Płock prowadzili już 14:27.

 

Na wyróżnienie po stronie opolan zasłużył na pewno Mateusz Jankowski, który jak na kapitana przystało, ciężar gry wziął na siebie. Walczyli także Mokrzki i Siwak, ale różnica szesnastu bramek była nie do odrobienia w tym meczu.

 

Trener Rafał Kuptel dał w tego dnia pograć wszystkim bramkarzom, na boisku pojawili się Mateusz Zembrzycki, a następnie Damian Zając. Mecz zakończył się wynikiem 21:39 i trzy punkty pojadą tego dnia do Płocka.

 

Widziane z Płocka:

 

Tym razem Nafciarze zaczęli od mocnego uderzenia. Szczelna obrona i skuteczność głównie Valentina Ghinea w początkowym okresie pojedynku zaowocowały prowadzeniem ORLEN Wisły 5:2 w 7.min. spotkania. Ponad pięć minut impasu strzeleckiego gospodarzy przerwał wreszcie Mindaugas Tarcijonas. Wiślacy jednak nie zwalniali tempa i po chwili prowadzenie naszej drużyny podwyższył Dmitry Zhitnikov (3:6).

W 12.min. po golu Lovro Mihicia oba zespoły różniły już cztery bramki i o czas poprosił trener Rafał Kuptel. Po wznowieniu gry zapędy gospodarzy ostudził Rodrigo Corrales, który popisał się serią kapitalnych interwencji. Chwilę później próbkę swoich umiejętności dał duet Duarte-Rocha, którego dwójkowe akcje przyniosły naszej drużynie dwie kolejne bramki (4:10). Podopieczni Piotra Przybeckiego utrzymywali szczelną obronę, dzięki czemu mogli wyprowadzać kontrataki.

Właśnie w taki sposób piątą z rzędu bramkę dla gości zdobył Miljan Pusica i ich przewaga wciąż rosła. W 21.min. o czas poprosił trener Przybecki. Na boisku zameldowali się Marko Tarabochia i Tomek Gębala, który już w pierwszej swojej akcji wpisał się na listę strzelców. Tego dnia Nafciarze nie mieli litości dla przeciwnika i konsekwentnie punktowali rywala. Nie do zatrzymania był Lovro Mihić, który notował przechwyty w obronie, jak i sam wykańczał akcje.

Po jednej z udanych interwencji w obronie Chorwat oddał piłkę Gilberto Duarte, a ten trafił na 5:15. Gdy licznik Wiślaków urósł o kolejne trafienie o drugi czas w tym spotkaniu poprosił trener Rafał Kuptel. Widać jednak było, że z jego podopiecznych bardzo trudno będzie wyciągnąć coś więcej. Wynik do przerwy 21:8 mówił sam za siebie.

Można się było spodziewać, że po wznowieniu gry Wiślacy bardziej skupią się na kontroli wydarzeń na boisku, niż dalszym powiększaniu przewagi nad rywalem. Goście nieco zeszli z tempa rozgrywania swoich akcji, którym imponowali przed zejściem do szatni, a swoją obecność na boisku udanymi interwencjami zaznaczył Marcin Wichary.

Do formy z mistrzostw świata nawiązał również Adam Malcher, przez co przez pierwsze dziesięć minut drugiej połowy zebrani w hali kibice oklaskiwali głównie interwencje bramkarzy. Worek z bramkami na dobre rozwiązał się po czterdziestej minucie pojedynku.

Zawodnicy obu ekip nie przywiązywali już tak dużej uwagi do swoich obowiązków defensywnych, przez co oglądaliśmy intensywną wymianę ciosów. W 50.min. Wiślacy mieli trzynaście bramek przewagi nad rywalem, które wypracowali jeszcze przed przerwą (18:31).

Wówczas gospodarze seryjnie zaczęli mylić się w swoich akcjach ofensywnych, a to napędzało kolejne kontry płocczan. Pięć minut później po golu najskuteczniejszego na boisku Mihicia wynik brzmiał już 19:37.

 

Czterdziestej bramki w wykonaniu ORLEN Wisły nie obejrzeliśmy, ale na pewno Wiślacy zdali test przed niedzielnym meczem w VELUX EHF Lidze Mistrzów z Flensburgiem-Handewitt.

 

Gwardia Opole - Orlen Wisła Płock 21:39 (08:21)

 

Gwardia: Malcher, Zembrzycki, Zając – Lemaniak 1, Siwak 4, Łangowski 2, Tarcijonas 1, Mokrzki 5, Zadura 1, Adamski, Morawski 1, Jankowski 6, Bąk, Przybysz

Wisła: Corrales, Wichary – Kwiatkowski, Duarte 1, Ghionea 6, Rocha 4, Mihić 8, De Toledo 2, Zhitnikov 1, Gębala 5, Tarabochia 2, Puśica 1, Daszek 3, Ivić 3, Piechowski 3

 

Źródło: Gwardia Opole (gwardiaopole.pl), Orlen Wisła Płock (sprwislaplock.pl)

  Handballowe_koszulki_640_2
oceń 0 (0 głosów)
 
podziel się artykułem
0
Koszulka box 3 300 nad newsletter
Box_Erima_Nowa_Po wynikami
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens