MHA - belka
PGNiG Superliga (M)
A A A
Demolka w Puławach - Vive rozbiło Azoty w półfinale (wideo)
16.05.2018 20:09 Źródło: inf. własna/PGE Vive Kielce/Azoty Puławy
komentarzy 1

Nie tak wyborażali sobie kibice Azotów Puławy pierwszy mecz półfinałowy w PGNiG Superlidze przeciwko PGE Vive Kielce. W niedzielę puławianie stoczyli ciekawy mecz przeciwko Vive w finale Pucharu Polski, ale w pierwszym półfinale Mistrzostw Polski zostali rozbici przez obrońców mistrzowskiego tytułu. Zawody ustawiła fatalna a wykonaniu gospodarzy pierwsza połowa. Azoty przegrały 27:37 i mają znikome szanse na awans do wielkiego finału.

 

Vive zdominowało Azoty w pierwszym meczu półfinałowym MP (Fot. VTK Media Team)
Podyskutuj z Handball.pl na Facebooku - zapraszamy!

 

Widziane z Puław:

Po niedzielnym meczu w Kaliszu, w którym Azotowcy długo nawiązywali równą walkę z utytułowanym rywalem wszyscy ostrzyli sobie zęby na pierwsze starcie między tymi zespołami w Puławach.

 

Niestety już pierwsze minuty sprowadziły na ziemię największych optymistów. Twarda gra kielczan w obronie i zbyt szybko kończone akcje puławian sprawiły, że PGE Vive raz za razem wyprowadzało zabójcze kontrataki.

Już po 15 minutach goście wygrywali 11:2 i właściwie w tym momencie było po emocjach. Kolejne minuty potwierdzały tylko dominację Mistrzów Polski, którzy grali bardzo pewnie w ataku i skutecznie w obronie. Goście utrzymywali wysokie prowadzenie, które w najlepszym dla nich momencie sięgało 11 trafień (23 min. – 5:16, 25 min. – 6:17). Ostatecznie do przerwy różnica wynosiła dziesięć goli.

Pewną nadzieję w serca kibiców wlali puławianie zaraz po zmianie stron. Pierwsze trzy skuteczne rzuty z rzędu oddali właśnie gospodarze i zrobiło się 13:20. Goście szybko opanowali sytuację i już w 37 minucie powrócili na 10-bramkowe prowadzenie, a  10 minut później przewaga sięgnęła 13 trafień (15:28). Do końca meczu PGE Vive kontrolowało wydarzenia na parkiecie i zasłużenie wygrało w Puławach 37:27.

 

[wideo] Azoty TV: Smutne Azoty po pierwszym półfinale z Vive

 


Widziane z Kielc:

Bardzo dobrze rozpoczęli to spotkanie kielczanie. Od początku solidne wsparcie z tyłu dawał Sławomir Szmal, a wybronione przez niego piłki nasz zespół zamieniał na bramki z kontrataku. Najpierw dwa razy z rzędu zapunktował Darko Djukić, a następnie stalowymi nerwami popisał się Mateusz Jachlewski, który pomimo agresywnego ataku Piotra Masłowskiego, na pełnej prędkości pokonał Vadima Bogdanova w kolejnej kontrze. Trafienia z rzutów karnych dokładał również Karol Bielecki i po ośmiu minutach żółto-biało-niebiescy prowadzili w Puławach 6:2, a Daniel Waszkiewicz poprosił o czas.

Manewr szkoleniowca gospodarzy tylko pogorszył sytuację, bo jego ekipa coraz bardziej gubiła się w ataku pozycyjnym, a obronione przez Kasę lub zgubione gdzieś pomiędzy nogami naszych defensorów piłki lądowały między słupkami puławian za sprawą kolejnych kontr Mateusza Kusa czy Mariusza Jurkiewicza. Po zaledwie dwunastu minutach i dwóch następnych trafieniach Michała Jureckiego kielczanie prowadzili już 11:2, a Daniel Waszkiewicz poprosił o kolejną przerwę.

Dopiero po kwadransie niemoc rzutową gospodarzy przełamał doskonale zapamiętany z niedzielnego starcia w Kaliszu Marko Panić. Vadim Bogdanov obronił rzut karny Karola Bieleckiego, a za chwilę akcję Blaza Janca. Rosjanin zdawał się być jedynym graczem, który w miarę trzymał wynik w ryzach, ale cały czas brakowało mu wsparcia ze strony atakujących kolegów.

 

 

Pod koniec pierwszej połowy coś się ruszyło, uaktywnił się szczególnie były zawodnik PGE VIVE, Patryk Kuchczyński, ale pojedyncze zrywy gospodarzy to było zdecydowanie za mało na koncertową grę kielczan, którzy pierwszą partię zakończyli wynikiem 20:10.

Puławianie wyraźnie podrażnieni wyszli na drugą część spotkania i zdobyli trzy bramki z rzędu. Rezultat zaczął wyglądać nieco mniej jednostronnie, ale kielczanie szybko powrócili do pisania podobnego scenariusza, co w pierwszej połowie.

 

Ponownie w bramce fantastycznie bronił Sławomir Szmal, który skutecznie interweniował w najróżniejszych sytuacjach, także w rzutach karnych. Po jedenastu minutach zastąpił go między słupkami Miłosz Wałach. W ataku regularnie zdobywaliśmy kolejne trafienia, utrzymując przewagę oscylującą wokół dziesięciu bramek.

Po wejściu na boisko naszego młodego bramkarza puławianie zaczęli z większą odwagą atakować jego bramkę, co nie znaczy, że gole zaczęły padać częściej. Cały czas utrzymywaliśmy wypracowane w pierwszej połowie prowadzenie.

 

W ataku świetnie sprawował się Alex Dujshebaev, który aktywnie wdzierał się w defensywę puławian, a także pokonał Valentyna Koshovego z rzutu karnego. Ostatecznie po trzydziestu minutach wygraliśmy z Azotami Puławy 37:27.

 

Rewanż odbędzie się w najbliższą niedzielę, 20 maja, o godz. 13:00 w Hali Legionów.

 

Powiedzieli po meczu:

 

Tomasz Strząbała (drugi trener PGE VIVE Kielce): Od razu zagraliśmy zupełnie inaczej niż w Kaliszu. Nie była to bierna, a aktywna obrona. Nawet jak zawodnicy z Puław dostawali piłkę, to rzucali „na kontakcie”, a Sławek od początku meczu trzymał fason. Rywale więc dosyć szybko zniechęcili się do grania. My trzymaliśmy bardzo dobre tempo, a widać było, że Puławy nie mają przygotowanej koncepcji i grały coraz wolniej.

 

My trzymaliśmy bardzo dobre tempo, a widać było, że Puławy nie mają przygotowanej koncepcji i grały coraz wolniej. Dopiero gdy praktycznie już staliśmy na boisku, oni zmniejszyli rozmiary porażki. Różnica była dziś bardzo duża na naszą korzyść.
Tomasz Strząbała (drugi trener PGE VIVE Kielce)
Dopiero gdy praktycznie już staliśmy na boisku, oni zmniejszyli rozmiary porażki. Różnica była dziś bardzo duża na naszą korzyść. Gospodarze grali to samo, co grali wcześniej, a my byliśmy na to przygotowani i w większości to nasze indywidualne błędy stworzyły im sytuacje do zdobywania bramek.

Blaz Janc (skrzydłowy PGE VIVE Kielce): Zaczęliśmy bardzo mocno, bo przyjechaliśmy tu z jednym celem: wygrać jak największą ilością bramek. Po takim starcie i zbudowaniu przewagi jest już tylko łatwiej. Dobrze funkcjonowała nasza obrona, z której przeprowadziliśmy sporo kontrataków i to zrobiło różnicę. Jestem bardzo zadowolony z tego, jak dziś walczyliśmy. Mamy jeszcze jeden mecz w niedzielę. Musimy zagrać tak, jak dziś. Będziemy mieli dwa treningi, na których przeanalizujemy błędy z dzisiejszego spotkania. Mimo wszystko, trochę ich było. Zawsze są. Ale wszystko poprawimy i na pewno będzie dobrze!

Piotr Masłowski (rozgrywający Azotów Puławy): Kielczanie odrobili lekcję z Kalisza, gdzie troszeczkę zaskoczyliśmy ich wysoką obroną i dzisiaj od pierwszej minuty byli na nią przygotowani. Rozbili nasze ustawienie, a my bodaj po dziesięciu minutach wróciliśmy do standardowego 6:0. Początek tego spotkania tak naprawdę ustawił jego przebieg. Nie wykonaliśmy zadań, które sobie założyliśmy. Drugą połowę zremisowaliśmy, ale przez sześćdziesiąt minut to rywale zagrali lepiej i zasłużenie wygrali. W każdym ataku nas rozbijali, zagrali troszeczkę lepiej, a my zdecydowanie słabiej niż w Kaliszy.My mogliśmy sobie sprawić niespodziankę w Pucharze Polski, ale w dwumeczu to PGE VIVE jest faworytem, co dzisiaj udowodniło na naszym boisku. Jestem troszeczkę przygnębiony, bo inaczej sobie to każdy z nas wyobrażał. Ale w lidze mamy jeszcze trzy mecze, pojedziemy do Kielc z chęcią poprawy naszej gry i podbudowania się psychicznie przed kolejnymi meczami. To będzie zadanie numer jeden.

 

[wideo] PGNiG Superliga TV: Vive rozbiło Azoty w Puławach

 

 

Azoty Puławy - PGE VIVE Kielce 37:27 (10:20)

 

Azoty: Bogdanov, Koshovy – Kuchczyński 7, Podsiadło 1, Łyżwa 1, Skrabania 1, Panić 5, Grzelak 3, Masłowski 1, Titow, Kowalczyk, B. Jurecki 2, Ostroushko 3, Prce, Gumiński, Seroka

Vive: Szmal, Wałach – Djukić 9, M. Jurecki 2, Dujshebaev 5, Kus 1, Aginagalde 2, Bielecki 4, Jachlewski 3, Strlek 4, Janc 2, Jurkiewicz 3, Zorman, Mamić 2, Bombac

 

Źródło: PGE Vive Kielce (kielcehandball.pl), Azoty Puławy (azoty-pulawy.pl)

Koszulka box 4 300 nad newsletter
oceń 0 (0 głosów)
 
podziel się artykułem
1
obiecanki
kibic | *.pl | 17.05.2018 08:13
gdyby grali poważnie to róznica byłaby dużo większa , taki poziom
Wapol
Nowa Erima
Polskie szczypiornistki w grudniowych ME Europy we Francji zmierzą się w grupie A z Serbią, Danią i Szwecją. Czy wyjdą z grupy i zajmą co najmniej trzecie miejsce?
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
Bransoletki 1 nad wynikami - reklama
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens