Lajkonik Cup 2018
Wegrzy
PGNiG Superliga (M)
A A A
Nieznaczna porażka Wisły - Vive nieco bliżej złota
24.05.2017 20:06 Źródło: inf. własna
komentarzy 1

W pierwszym meczu wielkiego finału PGNiG Superligi piłkarze ręczni Orlen Wisły Płock przegrali z Vive Tauronem Kielce 24:25. Sprawa zdobycia tytułu jest wciąż otwarta.

 

Vive wygrało pierwszy finał jedną bramką w Płocku (Fot. VTK Media Team)
Podyskutuj z Handball.pl na Facebooku - zapraszamy!

 

Widziane z Płocka:

Początkowy spokój w pierwszych minutach pojedynku okazał się zwiastunem prawdziwej burzy. Widać było, że żadna z ekip nie chce od razu rzucić na szalę wszystkich swoich argumentów, stąd też ataki pozycyjne były rozgrywane długo, a piłka rzadko wpadała do siatki. Gdy w okolicach 10.min. Nafciarze zaczęli przyśpieszać, kontrowersyjną karę dwóch minut otrzymał Miljan Pušica. Nasi zawodnicy na szczęście wybronili się i zagrali na 1:1, ale chwilę później boisko opuścił z tego samego powodu Jose de Toledo.

Ostatecznie po wyrównaniu sił po kwadransie gry wynik brzmiał 6:6. Kilka sekund później ponownie na boisku było mniej zawodników – obustronne wykluczenie zobaczyli Adam Wiśniewski oraz Julen Aguinagalde. Niestety tym razem dwa kolejne trafienia powędrowały na konto Vive i tablica świetlna pokazała stan 6:8. Gospodarze jednak opanowali sytuację na boisko – zdobyli bramkę kontaktową, zacieśnili szyki obronne, a problemy w ataku pozycyjnym swoich podopiecznych dostrzegł trener Talant Dujshebaev, który poprosił o czas dla swoich podopiecznych.

Wiślacy jednak nie odpuszczali – po skutecznej obronie Rodrigo Corralesa i bramce Toledo ponownie był remis, a na ławkę kar tym razem usiadł Mateusz Kus. Niestety zaczęliśmy powielać błędy podczas gry w przewadze jednego zawodnika, zarówno teraz, jak i kilka minut później przy karze Piotra Chrapkowskiego. Dobrze w bramce interweniował również Sławomir Szmal, a przy rzucie Corralesa przez całe boisko zabrakło nam szczęścia. Kolejna szansa na odrobienie strat pojawiła się, gdy dwie minuty otrzymał ponownie Kus.

Po chwili dołączył do niego Jurecki, a z drugiej strony Gadżet, ale to jeszcze nie koniec. Największe kontrowersje wzbudziła podwójna kara dla Puszki, który w konsekwencji obejrzał czerwoną kartkę. Przed przerwą obie drużyny jeszcze po razie trafiały do bramki i ostatecznie do szatni zeszły przy remisie 12:12.

Początek drugiej połowy należał do Vive – dwa rzuty karne wykorzystał Bielecki, jedną bramkę dorzucił Zorman i było 12:15. Niestety Wiślacy pozostawali bez trafienia przez ponad sześć minut, co musiało się zemścić. Po przerwie na prośbę trenera Przybeckiego wywalczyliśmy rzut karny, ale po raz drugi w tej odsłonie lepszy okazał się Sławomir Szmal. Wreszcie w 39.min. ze skrzydła trafił Lovro Mihić, ale w tym momencie obie drużyny wciąż dzieliły trzy bramki. Na szczęście między słupkami pomógł Corrales, do bramki Vive trafił Duarte i Rocha i gospodarze wrócili z dalekiej podróży.

Znakomicie w tym okresie wyglądała podwyższona obrona z wysuniętym Duarte. Goście jednak nie pozostali dłużni i utrzymali 2-3 bramki przewagi nad Wisłą. Wreszcie w okolicach 50.min. piłki po rzutach kielczan odbił Corrales, co z zimną krwią wykorzystali jego koledzy z pola i na tablicy świetlnej ponownie pojawił się remis 20:20.

 

W tym samym momencie o czas poprosił trener Dujshebaev, a jego uwagi okazały się na tyle pomocne, że kolejne dwa trafienia były już autorstwa Vive. W 54.min. przy stanie 21:22 sędziowie pokazali pierwszą karę dwóch minut, najpierw dla Mateusza Piechowskiego, a chwilę później dla Chrapkowskiego. W kluczowym momencie rzut ze skrzydła wybronił jednak Szmal.

Ostatnie minuty pojedynku to już prawdziwa wojna nerwów. Wynik 24:24, Nafciarze w przewadze, Daszek oddaje rzut ze skrzydła, ale broni Szmal. W odpowiedzi z karnego trafił Reichmann, ale Nafciarze mają jeszcze prawie minutę na doprowadzenie do wyrównania.

 

Kolejne starcie Toledo z Lijewskim kończy się obustronnym wykluczeniem i przerwą na prośbę trenera Przybeckiego. Nafciarze grają do końca, a ławkę kar „zasila” Jurkiewicz na cztery sekundy przed końcem. Niestety wrzutkę Dimy to Marko przechwytuje Jurecki i pojedynek kończy się zwycięstwem Vive 24:25

Widziane z Kielc:

  

Spotkanie zaczęło się od dwóch szybkich trafień obu zespołów. Pierwsze minuty to strzelecki pojedynek dwóch rozgrywających - Dmitrija Zytnikowa (Orlen Wisła) i Krzysztofa Lijewskiego (Vive). Obaj zawodnicy byli najskuteczniejszymi zawodnikami w premierowym fragmencie spotkania. Już w 10. minucie spotkania popularny "Lijek" miał na swoim koncie trzy trafienia (w tym momencie nasz zespół łącznie zdobył cztery gole).

 Trzy minuty później nasza drużyna wyszła na prowadzenie 6:5. Chwilę wcześniej jednak faulowany był skuteczny prawy rozgrywający naszej drużyny, który opuścił boisko krwawiąc. W szatni zawodnikowi zszyto ranę na brodzie i "Lijek" powrócił na parkiet już w końcowych minutach pierwszej odsłony.
 
W 19. minucie do remisu doprowadzili gospodarze, ale to spotkało się z szybką reakcją "żółto-biało-niebieskich", którzy po indywidualnych akcjach Deana Bombaca i Michała Jureckiego, wyszli na prowadzenie 11:9. Jeszcze w pierwszych 30. minutach do bramki naszej drużyny wszedł Sławomir Szmal, który rozgrywał kapitalne zawody, zatrzymując wiele akcji płockiego zespołu, w tym także rzuty karne. Końcowe minuty ponownie były zacięte i pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 12:12.
 
Drugą odsłonę otworzyły dwie znakomite interwencje bramkarzy, a następnie świetne akcje naszej drużyny, która zdobyła cztery gole z rzędu i wyszła na prowadzenie 16:12. Duża w tym zasługa skutecznego z linii siódmego metra Karola Bieleckiego i świetnie broniącego Sławomira Szmala.

 

Kolejne akcje należały jednak do gospodarzy, którzy zmniejszyli straty do różnicy jednego gola. Podopieczni trenera Talanta Dujszebajewa nadal utrzymywali przewagę i skutecznie odpowiadali na trafenia Orlen Wisły. Po trzech kwadransach gry nasza drużyna ponownie powiększyła prowadzenie do różnicy trzech trafień - 19:16.

Na dziesięć minut przed końcem, gospodarze doprowadzili do remisu 20:20. Szybko na boiskowe wydarzenia zareagował sztab szkoleniowy naszej drużyny, który poprosił o czas. Po wspólnej rozmowie, kielczanie w minutę zdobyli dwa gole i wyszli na prowadzenie 22:20. Ostatnie minuty mecz były bardzo zacięte i toczyły się "bramka za bramkę". W ostatniej akcji bramki nie udało się zdobyć gospodarzom i kielczanie mogli cieszyć się ze zwycięstwa w pierwszym meczu finału PGNiG Superligi 25:24.

to dopiero pierwsza połowa. Bardzo się cieszymy, że wywieźliśmy stąd jedną bramkę. Było bardzo trudno, bo Płock grał bardzo aktywnie w obronie, agresywnie i nawet prowadzenie czterema bramkami nie dało nam gwarancji spokojnego wygrania tego meczu. Jesteśmy zadowoleni, ale styl, aktywność Płocka w obronie motywuje nas do tego, aby w sobotę zagrać jeszcze lepsze zawody, niż tutaj.
Tomasz Strząbała (II trener Vive Tauron Kielce)
Powiedzieli po meczu:

 

Piotr Przybecki (trener Orlen Wisła Płock): Wszystkiego było dużo na boisku, nie brakowało też spornych sytuacji i dużej ilości kar w obydwie strony. Mieliśmy pod koniec swoje szanse i bardzo tego żałuję, bo zasłużyliśmy na zwycięstwo w domu. To była kwestia dwóch-trzech sytuacji, ale to się tak tylko fajnie mówi. Walczyliśmy na całym boisku, straciliśmy Puszkę (Miljan Pusica przyp.red.), który dostał podwójną karę i w efekcie czerwoną kartkę, ale zastąpili go chłopacy w środku defensywy i w zasadzie każdy, kto wchodził, dawał z siebie 100-110 proc. Niestety nie wystarczyło to, aby przy tej nieszczęśliwej trochę końcówce wygrać, lub przynajmniej zremisować tego meczu. To jest pierwsza połowa, druga przed nami i będziemy na pewno się starali to powtórzyć, a nawet zagrać jeszcze lepiej w Kielcach. To nie jest niemożliwe, zawodnicy o tym wiedzą i będziemy walczyć do końca.

Tomasz Strząbała (II trener Vive Tauron Kielce): Tak jak powiedział trener Przybecki, to dopiero pierwsza połowa. Bardzo się cieszymy, że wywieźliśmy stąd jedną bramkę. Było bardzo trudno, bo Płock grał bardzo aktywnie w obronie, agresywnie i nawet prowadzenie czterema bramkami nie dało nam gwarancji spokojnego wygrania tego meczu. Jesteśmy zadowoleni, ale styl, aktywność Płocka w obronie motywuje nas do tego, aby w sobotę zagrać jeszcze lepsze zawody, niż tutaj.

Michał Daszek(Orlen Wisła Płock):
Gratulacje dla zespołu z Kielc za to, że wytrzymali tę nerwową końcówkę. Nas niestety poniosły emocje. Zagraliśmy fajnie, były emocje, walczyliśmy, ale widać, że jeszcze dużo pracy przed nami. To nas jednak motywuje, aby pracować jeszcze mocniej. Dzisiaj zabrakło trochę konsekwencji, ale już musimy to wyrzucić z głowy, bo jest jeszcze jeden mecz finałowy w Kielcach i musimy zagrać o wiele lepiej. Trener mówił o agresywności w obronie – na pewno jest to klucz do sukcesu i musimy to utrzymać, a nawet zagrać w defensywie jeszcze lepiej i pomagać naszym bramkarzom. Cieszę się, że sprawa jest otwarta. Jedziemy do Kielc walczyć i pokazać się z jak najlepszej strony, bo wynik jest jeszcze otwarty.

Patryk Walczak (Vive Tauron Kielce):
Cieszymy się z tego zwycięstwa, bo nie było łatwo. Spotkanie było wyrównane do samego końca. Było sporo walki, ale na pewno u siebie będziemy chcieli zagrać jeszcze lepsze spotkanie i również zagrać mocno w obronie.
 

Orlen Wisła Płock - Vive Tauron Kielce 24:25 (12:12)

 

Wisła: Corrales, Wichary, Morawski - Daszek 2, Mihić 3, Wiśniewski, Ghionea 5, Rocha 3, Piechowski, Tarabochia, Pušica, Racotea 3, Duarte 2, Toledo 3, Żytnikow 3

Vive: Szmal, Ivić - Štrlek 4, Jachlewski, Djukić 1, Reichmann 5, Kus, Aginagalde 2, Walczak, Bombac 3, Zorman 1, Jurkiewicz 1, Lijewski 4, Jurecki 2, Bielecki 2 Chrapkowski

 

Źródło: Orlen Wisła Płock (sprwislaplock.pl), Vive Tauron Kielce (vtkielce.pl)

Koszulka box 4 300 nad newsletter
oceń 0 (0 głosów)
 
podziel się artykułem
1
...
Asia | *.pl | 25.05.2017 09:49
W tym meczu bylo duzo plockiego chamstwa na trybunach i plockiej brutalnisci na parkiecie. Taktyka trenera Przybeckiego na to spotkanie: braki umiejetnosci nadrabiajcie brutalnoscia. przykre, ze trener ktory na swojej wlasnej skorze przekonal sie jak kontuzje potrafia pokrzyzowyc kariere na to pozwala. Moze tak wiecej czasu na treningu poswiecic na trenowanie gry w przewadze lub innych zagrywek a nie caly czas Yugo Cross - moze wtedy bedzie Pan mial wiecej do przekazania zawodnikom w czasie Timeout. Jezeli chodzi o poziom czysto sportowy to bylo to calkiem niezle spotkanie.
Koszulka box 1 300 nad newsletter
Box_Erima_Nowa_Po wynikami
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens