MHA - belka
PGNiG Superliga (M)
A A A
Osłabione PGE Vive znów wygrało - Górnik poległ w Kielcach (wideo)
08.09.2018 11:09 Źródło: inf. własna/PGE Vive Kielce
komentarzy 0

W meczu drugiej serii PGNiG Superligi PGE Vive Kielce wygrało z NMC Górnikiem Zabrze 32:23. Co ciekawe w szeregach gospodarzy, którzy są nomen omen zdziesiątkowani plagą kontuzji, wystapiło zaledwie dziesięciu zawodników.
 

Dziesiątka Vive lepsza od Górnika Zabrze (Fot. VTK Media Team)
Podyskutuj z Handball.pl na Facebooku - zapraszamy!

 

Wyjątkowo pusto wyglądała ławka kielczan, którzy przystąpili do meczu w dziesiątkę – zdziesiątkowani kontuzjami. Po tym, jak na parkiet wyszła pierwsza siódemka zespołu, na krzesełkach wzdłuż linii bocznej boiska pozostali jedynie... Filip Ivić, Arkadiusz Moryto i Julen Aginagalde, który zresztą szybko wszedł na parkiet, pomagać Arciomowi Karalokowi na środku defensywy.

Zawodnicy z Kielc rozpoczęli bardzo dynamicznie, jakby zawzięli się, by od samego początku wypracować sobie dużą przewagę, na wypadek gdyby pod koniec spotkania opadli z sił w tak okrojonym składzie. Przynosiło to dobry rezultat, bo przez pierwsze dziesięć minut rzucili Górnikowi cztery bramki, podczas gdy rywale tylko jedną i to właśnie dopiero po dziesięciu minutach. Mocne wsparcie w bramce dawał Vladimir Cupara, który po kwadransie pełnym efektownych interwencji zasłużył sobie na skandowanie swojego nazwiska przez kibiców.

Na lewym rozegraniu, w obliczu kontuzji wszystkich trzech lewych rozgrywających Vive, grał Mateusz Jachlewski, na środku Alex Dujshebaev, a na prawej połówce zadaniami dzielili się Krzysztof Lijewski i Blaz Janc. Mimo wszystko radziliśmy sobie bardzo dobrze. Na kilka minut przed końcem pierwszej połowy prowadziliśmy 11:7 i atmosfera w hali trochę przygasła, ale wtedy, jak na zawołanie, widowiskową akcją popisał się duet Aginagalde – Moryto. Hiszpan wyrzucił piłkę daleko do przodu, gdzie jedną ręką złapał ją w powietrzu nasz skrzydłowy i na pełnej prędkości pokonał Mateusza Korneckiego.

Na przerwę gopsodarze schodzili, prowadząc 14:9. Najskuteczniejszymi zawodnikami tego okresu gry byli Alex Dujshebaev (4 trafienia) i Krzysztof Lijewski (3 trafienia). Vladmir Cupara zakończył pierwszą partię ze skutecznością 44%. Wśród zabrzan bramki rozkładały się w miarę po równo, ale na wyróżnienie zasługiwali Rafał Gliński, który obudził swój zespół dwoma pierwszymi golami w meczu i Marek Daćko, który dzielnie przepychał się na kole między Arciomem Karalokiem i Julenem Aginagalde, a do tego zdobył dla swojej ekipy dwie bramki.

Zabrzanie bardzo aktywnie zaczęli drugą połowę. Jan Czuwara wysoko odcinał od gry Alexa Dujshebaeva, przez co jednak robiło się trochę więcej miejsca na szóstym metrze dla naszego kołowego. Doskonale wykorzystywał to Arciom Karalok, który w piątej minucie zakręcił się między rywalami niczym łyżwiarz figurowy w sekwencji piruetów, zdobywając bramkę na 16:10 dla swojej ekipy.

Choć logika nakazywałaby coraz większe zmęczenie kielczan, nic podobnego nie było widać po nich w dzisiejszym meczu. Coraz bardziej odjeżdżaliśmy Górnikowi, co jakiś czas serwując publiczności w Hali Legionów naprawdę ładne akcje. W 40. minucie spotkania bramkę na 20:11  zdobył Blaz Janc, który w powietrzu złapał piłkę rzuconą do niego z przeciwległego skrzydła przez Angela Fernandeza. Choć Jan Czuwara cały czas czuwał nad Alexem Dujshebaevem, to i jemu udawało się sprytnie wymknąć spod pieczy skrzydłowego i zdobywać kolejne trafienia.

Na ostatnie dziesięć minut w bramce kielczan Vladimira Cuparę zastąpił Filip Ivić. Serb zakończył spotkanie ze skutecznością 38%, a Ficio wcale nie ustąpił mu skutecznością i w tym krótkim okresie odbił trzy z ośmiu rzutów, co również dało mu skuteczność na poziomie 38%. Kielczanie zakończyli mecz wynikiem 32:23, z poczuciem bardzo dobrze wykonanego zadania.
 

[wideo] PGNiG Superliga TV: Osłabione Vive silniejsze od Górnika

 


Powiedzieli po meczu:

 

Talant Dujszebajew (trener PGE VIVE Kielce): Jesteśmy w bardzo ciężkiej sytuacji. Wczoraj na treningu Marko Mamić doznał kontuzji stawu skokowego. Była opcja, by wystąpił dziś Michał Jurecki, ale nie chcieliśmy ryzykować. Wiemy, że to dla nas bardzo ważny zawodnik, tym bardziej, że nie mamy kim grać na lewej połówce przeciwko Veszprem. Mamy nadzieję, że Dzidzia już do nas na ten mecz wróci. Dzisiaj nie było sensu ryzykować. Jestem bardzo zadowolony z postawy wszystkich moich zawodników, Mateusz Jachlewski pokazał, że może grać na każdej pozycji. Zabrze wiele meczów grało wcześniej siedmiu na sześciu, my chcieliśmy przećwiczyć to na treningach, ale nie ma kim (śmiech)! To taki żart, ale obrazujący sytuację. Jestem bardzo zadowolony z tego, jak zagrał dzisiaj Vladimir Cupara, myślę, że bardzo dużo pomagał nam z tyłu, co pozwalało nam kontrolować przebieg meczu. Nie powiem, że Zabrze źle zagrało, to my zagraliśmy bardzo dobrze.

Angel Fernandez Perez ( skrzydłowy PGE VIVE Kielce): Moje pierwsze wrażenia są bardzo pozytywne. Graliśmy jedynie w dziesiątkę, nie mogliśmy się rotować, a jednak wyszło bardzo dobrze. Jestem trochę zmęczony, ale szczęśliwy. Mecz był bardzo intensywny, szybki, ale na szczęście my mieliśmy naprawdę wysoką skuteczność, utrzymaliśmy poziom, poniżej którego nigdy nie powinniśmy schodzić. W domu musimy wygrywać każdy mecz. Obrona i dyspozycja naszego bramkarza spowodowały, że mogliśmy biegać do kontrataków.

Arkadiusz Moryto (skrzydłowy PGE VIVE Kielce): Starałem się nie wyobrażać sobie mojego debiutu w Kielcach, ale chciałem, żeby wyglądał tak, jak ten. Myślę, że był udany. Spodziewaliśmy się trochę większego natarcia. Z początku stopniowo budowaliśmy sobie przewagę, było nas tylko ośmiu w polu, więc musieliśmy maksymalnie rotować składem, by na końcu zostało jak najwięcej sił. Ja nie odczuwam zmęczenia, ale można o to zapytać Mateusza Jachlewskiego czy Krzyśka Lijewskiego, którzy grali więcej ode mnie. Nie ma znaczenia, czy jest nas szesnastu czy dziesięciu, zawsze walczymy o najwyższe cele. Nie ćwiczyliśmy z Julenem takich akcji, jaką wykonaliśmy dzisiaj, ale on grał kiedyś na rozegraniu, więc ma bardzo dobry przegląd pola i dostrzegł mnie na kontrze. Dużo trenujemy taktyki, coraz lepiej rozumiemy się na boisku, ale jeszcze potrzeba trochę czasu, by w pełni się rozumieć.

Vladimir Cupara (bramkarz PGE VIVE Kielce): To dla nas bardzo ważne zwycięstwo, bo rozegraliśmy dziś pierwszy mecz przed naszymi kibicami. Graliśmy świetnie zarówno w ataku jak i w obronie, miałem duże wsparcie od moich kolegów, którzy swoją postawą bardzo pomagali mi w moich interwencjach. Nie zwracam uwagi na swoją skuteczność, nie liczyłem jej, ale jestem bardzo szczęśliwy z tej wygranej. Mam nadzieję, że będziemy kontynuować dobrą passę i zbierać tak dobre rezultaty, jak to tylko możliwe. Zabrze to dobra drużyna, ale my po prostu graliśmy lepiej. Może wygląda to na łatwe zwycięstwo, ale wcale tak nie było.

Rastislav Trtik (trener NMC Górnika Zabrze):
Kielce są szczególne, mają fantastycznych zawodników, ale nie szukam teraz alibi. My zagraliśmy bardzo źle taktycznie, do początku robiliśmy bardzo dużo błędów. Obojętnie, czy grasz dziesięcioma czy szesnastoma graczami, nie ilość się liczy, a jakość. PGE VIVE miało dziś tylko dwóch rozgrywających, poza Krzysztofem Lijewskim i Alexem Dujshebaevem na tych pozycjach grali dziś też Mateusz Jachlewski i Blaz Janc. Ale mieli bardzo mocnych kołowych, Aginagalde i Karalok robili swoją robotę. Kielczanie mieli też bardzo dobrą skuteczność rzutów. Moryto jest dziś jednym z najszybszych zawodników w lidze, Jachlewsi to druga torpeda. Gdybyśmy zagrali obroną 4:2, nic by nam to nie dało. Moglibyśmy zagrać, co tylko byśmy chcieli, ale tutaj chodzi o jakość, której nam brakuje w zetknięciu z rywalem tego kalibru.

Łukasz Gogola (rozgrywający NMC Górnika Zabrze): Mamy sobie sporo do zarzucenia i sporo do poprawy. Trener ma racje, że przestaliśmy pierwszą połowę, nie wracaliśmy do obrony, w ataku graliśmy długo, miotaliśmy się z piłką i robiliśmy głupie błędy, co taka drużyna, jak PGE VIVE, od razu wykorzystuje. Trener powiedział nam, że nie będzie lepszej szansy na dogonienie Kielc, niż tak duże osłabienie, ale nie sprostaliśmy wyzwaniu, musimy iść dalej i walczyć z resztą przeciwników. Na gorąco wydaje mi się, że po prostu straciliśmy głowy, graliśmy bez pomysłu. Były momenty, w których gra nam wychodziła, ale potem znowu siadała.


PGE Vive Kielce – NMC Górnik Zabrze 32:23 (14:9)

VIVE: Ivić, Cupara – Dujshebaev 5, Aginagalde, Jachlewski 5, Janc 5, Lijewski 5, Moryto 4, Fernandez Perez 5, Karalok 3

Górnik: Kornecki, Kazimier, Zapora – Gluch 3, Daćko 3, Tomczak 2, Gromyko 2, Sluijters 4, Czuwara 1, Pawelec, Bushkou 1, Tatarintsev 2, Gliński 2, Gogola 1, Bąk 2, Adamuszek

 

Źródło: PGE Vive Kielce (kielcehandball.pl)

Koszulka box 4 300 nad newsletter
oceń 0 (0 głosów)
 
podziel się artykułem
0
Wapol
Nowa Erima
Które miejsce zajmą polskie piłkarki ręczne podczas turnieju Golden League, na którym zagrają z Norwegią, Danią i Francją?
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
Bransoletki 1 nad wynikami - reklama
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens