PGNiG Superliga (M)
A A A
Planowe zwycięstwo osłabionego Vive - Stal organa
13.11.2018 22:52 Źródło: inf. własna/PGNiG Superliga
komentarzy 0

W meczu 11. serii PGNiG Superligi PGE VIVE Kielce pokonało SPR Stal Mielec 35:28. Po ponad dwóch miesiącach rehabilitacji swój debiut w Hali Legionów zaliczył Uladzislau Kulesh. Kielczanie zagrali w dużym osłabieniu kadrowym, bo w spotkaniu zabrakło aż pięciu zawodników: Michała Jureckiego, Krzysztofa Lijewskiego, Arcioma Karaloka, Luki Cindricia i Arka Moryto. Mimo to, stanęli na wysokości i pokonali rywali różnicą siedmiu bramek.

 

Osłabione Vive ograło w meczu przyjaźnie mielecką Stal (Fot. VTK Media Team)
Podyskutuj z Handball.pl na Facebooku - zapraszamy!

 

Od początku na parkiecie rządzili ci, którzy za graniem bardzo się stęsknili. Na lewym rozegraniu, obok Daniela Dujshebaeva, bramkę Krzysztofa Lipki szturmował Mariusz Jurkiewicz, a na kole w ataku, pomiędzy rywalami rozpychał się Bartek Bis.

 

Tę dwójkę do obrony zmieniali Marko Mamić i Uladzislau Kulesh, który wreszcie zameldował się na boisku po ponad dwóch miesiącach rehabilitacji. Tym samym, za pośrednictwem dzisiejszego spotkania, wszyscy zawodnicy PGE VIVE zaliczyli meczowe debiuty w tym sezonie.

Tempo spotkania było bardzo szybkie, obie drużyny nie przedłużały akcji, choć czasem mielczanie, tracąc rezon na skutek szczelnie ustawionych przed linią sześciu metrów kielczan, wymieniali między sobą nieco więcej podań w poprzek boiska. Trochę zbyt frywolny w swych poczynaniach był środkowy rozgrywający Stali, Bartosz Kowalczyk, który najczęściej spośród gości trafiał do bramki Filipa Ivicia (w pierwszej połowie zdobył 4 bramki).

 

Po stronie gospodarzy zdecydowanie najbardziej aktywny był Mariusz Jurkiewicz, który z impetem kierował kolejne pociski między słupki Krzysztofa Lipki. Równie dobrze spisywał się na prawym skrzydle Blaz Janc. Obaj zawodnicy zakończyli pierwsze trzydzieści minut z pięcioma trafieniami na kontach.

Gra miała dość szarpany charakter, obie ekipy zdobywały kolejne bramki seriami i notowały przestoje, wykorzystując wzajemne swoje błędy. Po serii czterech trafień, w trzynastej minucie meczu kielczanie prowadzili 8:3, w dwudziestej drugiej 14:9. Tuż przed przerwą jednak to mielczanie czterokrotnie z rzędu pokonali Filipa Ivicia, redukując stratę do jednego trafienia (15:14).

 

Goście mieli szansę na wyrównanie, dostając trzydzieści sekund na przeprowadzenie ostatniej akcji, jednak nie udało im się zdobyć bramki, a w kontrataku bezbłędny był Blaz Janc, który ustalił rezultat pierwszej partii na 16:14. W tej części spotkania trzeba jeszcze pochwalić Filipa Ivicia, który odbił 9 piłek, osiągając 39% skuteczności.

To, co nie udało się gościom pod koniec pierwszej połowy, udało się zaraz na początku drugiej. Po dwóch kontrach Pawła Wilka z rzędu, mielczanie wyrównali na 17:17 i przez długi czas gra toczyła się punkt za punkt. Nie była to jednak gra pełna fajerwerków i fantastycznych akcji, a raczej epatująca błędami, gubieniem piłki czy posyłaniem jej gdzieś obok obu bramek. Kielczanie dość mocno kombinowali z ustawieniem w obliczu braków kadrowych i np. przez pewien okres meczu na prawym skrzydle grał.. Julen Aginagalde. Obrotowy podjął nawet próbę rzutu z tej pozycji, ale na drodze stanął mu Tomasz Wiśniewski, który zastąpił Krzysztofa Lipkę w drugiej połowie.

Dopiero seria trzech bramek z rzędu w wykonaniu Mateusza Jachlewskiego rozpoczęła proces odjeżdżania kielczan od rywali. Ze stanu 20:20, w czterdziestej ósmej minucie meczu zrobiło się 26:21, Wtedy w innym elemencie charakterystycznym dla skrzydłowych spróbował swoich sił Julen Aginagalde i ten wyszedł mu bezbłędnie.

 

Po może nie najszybszej, ale uroczej i, co najważniejsze, skutecznej kontrze, kielczanie zwiększyli swoje prowadzenie do sześciu trafień. Ostatecznie mecz wygrali siedmioma, ustalając jego rezultat na 35:28.

 

Powiedzieli po meczu:

 

Talant Dujshebaev (trener PGE VIVE Kielce): Jestem bardzo zadowolony, że po tak długiej przerwie Vlad Kulesh mógł zagrać niemal cały mecz w obronie na „dwójce” i na „trójce”. Oczywiście, robił dużo błędów, ale cieszę się z jego występu, bo tylko w meczach może poprawiać swój poziom. Myślę, że tego Kulesha, którego naprawdę chcemy widzieć, zobaczymy dopiero w marcu czy w kwietniu. Moryto jest przeziębiony, dlatego nie było go dziś w hali. Mam nadzieję, że w sobotę zagra. Jestem zadowolony z postawy Bartka Bisa, oczywiście miał problemy ze skutecznością, ale najważniejsze, że najgorsze już za nim i wkrótce będzie nam pomagał coraz bardziej. Mariusz Jurkiewicz natomiast to zawodnik z dużym doświadczeniem, dziękuję mu za to, że bardzo szybko i bardzo dobrze wszedł w grę i daje nam wiele ważnych możliwości gry, gdy brakuje Michała Jureckiego, a Marko Mamić i Vlad Kulesh nie mogą grać w ataku. Ogólnie, cieszę się z rezultatu. Tyle meczów, tyle wyjazdów, intensywny rytm, to nie jest tak łatwo! Gratulacje dla Mielca, który jest na fali pozytywnej energii po wygranej z Arką, dziś zagrał naprawdę dobry mecz.

Uladzislau Kulesh (rozgrywający PGE VIVE Kielce): Chcę grać lepiej! Dziś popełniłem wiele błędów, ale to mój pierwszy mecz, z każdym kolejnym na pewno będzie lepiej. Miałem dziś lekką tremę, ale po pięciu minutach wszystko już było okej. Mam drobne problemy z barkiem, myślę, że za dwa, trzy tygodnie będę już w lepszej formie i zagram też w ataku. Cieszę się, że nic mnie nie boli, z nogą wszystko w porządku. Mam nadzieję, że wkrótce wystąpię też w spotkaniu Ligi Mistrzów, bardzo tego chcę!
 

Mielczanie super powalczyli, a my trochę za szybko gubiliśmy piłkę w ataku, oni przez to zdobyli wiele łatwych bramek. Najważniejsze więc, że wygraliśmy i nikomu nic się nie stało.
Blaz Janc (skrzydłowy PGE VIVE Kielce)
Blaz Janc (skrzydłowy PGE VIVE Kielce): Mielczanie super powalczyli, a my trochę za szybko gubiliśmy piłkę w ataku, oni przez to zdobyli wiele łatwych bramek. Najważniejsze więc, że wygraliśmy i nikomu nic się nie stało. Nie był to nasz najlepszy mecz. Julen super zagrał na skrzydle, ale Julen jest najlepszy i może grać wszystko! Dzisiaj grał na skrzydle, na treningu grał na środku rozegrania, więc zdecydowanie jest najlepszy (śmiech)! W kontrze był nawet szybszy ode mnie, gratulacje Julen (śmiech)!

Tomasz Sondej (II trener SPR Stal Mielec): Jak było widać, nasza gra się układała, jesteśmy zadowoleni z tego, że tak długo udało nam się utrzymać kontakt z PGE VIVE. Było wiadomo, że już przed meczem skazani byliśmy na niepowodzenie, ale wyciągamy z tego meczu wiele pozytywów, bo drużyna zrealizowała to, co sobie zakładaliśmy z Krzyśkiem (Lipką, trenerem SPR Stal Mielec – przyp. red.). Myślę, że na drużynach słabszych niż PGE VIVE, będzie nam to lepiej wychodzić i będziemy w pełni szczęśliwi. Nastawienie było takie, by się nie wystraszyć, iść na całość i walczyć w sportowej walce.

Tomasz Mochocki (rozgrywający SPR Stal Mielec): Jestem z Kielc i fajnie jest przyjechać do domu i zagrać mecz. Jeszcze fajniej byłoby wygrać mecz (śmiech). Do czterdziestej minuty jeszcze o tym myślałem, ale potem Kielce wrzuciły kolejny bieg i nam odskoczyły. Walczyliśmy na tyle, na ile nam starczyło sił, mielibyśmy lepsze humory, gdyby skończyło się pięcioma czy trzema bramkami na minusie, ale i tak jesteśmy zadowoleni z wyniku. Tylko w Kielcach zdarza się, że kibice drużyny przeciwnej skandują nazwę mojego zespołu, to super uczucie!


PGE Vive Kielce – SPR Stal Mielec 35:28 (16:14)

Vive: Ivić, Cupara – Bis 1, A. Dujshebaev 5, Aginagalde 3, Jachlewski 4, Janc 8, Jurkiewicz 6, Kulesh, Moryto, Mamić 1, Fernandez 4, D. Dujshebaev 3

Stal: Lipka, Wiśniewski 1 – Wilk 2, Krępa 3, Janyst 2, Wypych 2, Skuciński, Mochocki 2, Pawłowski, Sarajlić 3, Grzegorek, Kowalczyk 6, Cuzić 2, Krupa 2, Rutkowski 3, Ćwięka 

Gym Vibe 17 -artykuł
oceń 0 (0 głosów)
 
podziel się artykułem
0
akademia_300_369
Bransoletki 1 nad wynikami - reklama
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens