Handballowe zeszyty - apsek
PGNiG Superliga (M)
A A A
Święta Wojna znów dla Vive - Wisła poległa w Kielcach (wideo)
11.03.2018 14:36 Źródło: inf. własna/Vive/Wisła
komentarzy 0

W meczu na szczycie PGNiG Superligi piłkarzy ręcznych PGE Vive Kielce pokonało Orlen Wisłę Płock 36:30. Spotkanie stało pod znakiem ataku niż obrony, patrzac na liczbę zdobych goli. Orlen Wisła Płock zagrała dobrze w peirwszej połowie, w drugiej lepiej radzili sobie kielczanie.

 

Niepokonane Vive wygrało mecz na szczycie PGNiG Superligi (Fot. VTK Media Team)
Podyskutuj z Handball.pl na Facebooku - zapraszamy!

 

Widziane z Kielc:

Jak na Świętą Wojnę przystało, oba zespoły rozpoczęły dzisiejszy mecz z takim zacięciem, jakby już rozgrywały finał mistrzostw Polski. Zawodnicy wydeptywali dziury w parkiecie, tuptając w obronie od lewej do prawej za atakującymi. Płock z dużą koncentracją i konsekwencją rozgrywał piłkę, dzięki czemu nie mogliśmy tak często, jak to zwykle bywa w polskiej lidze, zdobywać łatwych bramek z kontrataku. Ciężar gry przeniósł się więc na atak pozycyjny, w którym solidną robotę na kole wykonywał Julen Aginagalde, przepychający się gdzieś pomiędzy braćmi Gębala i Gilberto Duarte.

Już w ciągu pierwszych dziesięciu minut podyktowano cztery rzuty karne, z których trzy skutecznie wykonał Karol Bielecki, a jeden Valentin Ghionea. Mecz toczył się, z małymi odchyleniami, gol za gol. Głównie to kielczanie minimalnie prowadzili, ale po niecałych dwudziestu minutach płocczanie odwrócili zależność i utrzymywali się jedno, dwa trafienia z przodu. Dobrze od początku spotkania spisywali się Przemysław Krajewski i Jose de Toledo, u nas natomiast ciężar zdobywana bramek rozkładał się w miarę równomiernie na całą drużynę.

Na kilka minut przed przerwą przewaga gości powiększyła się do trzech bramek. Dobry moment w bramce odnotował jednak Sławomir Szmal, broniąc kilka rzutów, m.in. Marko Tarabochii, a o czas poprosił Talant Dujshebaev. Po chwili wytchnienia potężny rzut z lewego rozegrania oddał Michał Jurecki, dzięki czemu pierwszą połowę przegraliśmy jedynie 17:18. W jednej z akcji tuż przed przerwą, za faul na Michale Jureckim czerwoną kartkę otrzymał Valentin Ghionea. Skrzydłowy nie dyskutował z sędziami, a wręcz zaaprobował ich decyzję, unosząc kciuk do góry i grzecznie opuścił boisko.

Po przerwie szybko odrobiliśmy stratę do gości i wyszliśmy na niewielkie prowadzenie 24:21. Fantastyczny mecz rozgrywał Dean Bombac, który nie tylko ze środka kierował atakiem kielczan, ale i sam wykańczał akcje, zaskakując bramkarzy Płocka najróżniejszymi rzutami. Tych, między słupkami oglądaliśmy aż trzech, bo spotkanie rozpoczął Adam Borbely, później zastąpił go Adam Morawski, a na koniec na parkiecie zameldował się Marcin Wichary. W naszej bramce całe spotkanie solidnie rozgrywał Sławek Szmal.

W drugiej połowie powiększyliśmy przewagę do pięciu bramek (28:23), co chyba nieco rozluźniająco podziałało na naszych zawodników, bo momentami zdarzyło im się popełnić kilka niefrasobliwości w ataku. Płocczanie jednak nie potrafili tego wykorzystać, a wreszcie żółto-biało-niebieskich zmobilizowała interwencja Kasy, który obronił rzut karny wykonywany przez Igora Żabicia i nasza drużyna znowu ruszyła z kopyta.

Napędzał ją Alex Dujshebaev, który zdobył trzy gole z rzędu, w tym raz z ataku pozycyjnego, raz z kontry, a raz lobem przez całe boisko do pustej bramki. Na kilka minut przed ostatnim gwizdkiem sędziego prowadziliśmy 33:28 i jasne było, że tego meczu już nie przegramy. Goście dwoili się i troili, starali, nabiegali, zabiegali, wdzierali w obronę, ale ostatecznie to my zwyciężyliśmy 36:30.

Widziane z Płocka:

Od pierwszych minut Nafciarze nawiązywali do tego, co oglądaliśmy w meczach z Barceloną i Vardarem. Graliśmy uważnie w obronie, a nasze ataki fajnie napędzał Dan-Emil Racotea. Ze swoich atutów pożytek robili również kielczanie, w związku z czym wynik do 10.minuty oscylował wokół remisu. Wówczas w efekcie naszych błędów gospodarze odskoczyli na trzy bramki, ale tylko na chwilę. W kolejnej akcji naszej drużyny na ławkę kar usiedli Mateusz Jachlewski oraz Krzysztof Lijewski, co pozwoliło nam na częściowe odrobienie strat.

Niemniej było jednocześnie widać, że po tym początkowym okresie „zapoznawczym” temperatura na boisku zaczęła rosnąć. Dobrą zmianę dał Gilbero Duarte, który odciążył Dana w zdobywaniu bramek i robił to w sposób zarówno efektowny, jak i efektywny. Po kwadransie gry i bramce z kontry Valiego Ghionei tablica świetlna pokazała remis 10:10. Chwilę później zanotowaliśmy w obronie kolejny przechwyt, po którym do bramki Sławomira Szmala trafił Przemysław Krajewski (11:10).

Do tego momentu gospodarze coraz częściej zaczęli mylić się w ataku, a Nafciarze wyprowadzali kolejne kontrataki i w 20.min. prowadziliśmy 14:12. Dobrze w tym elemencie radził sobie Przemek Krajewski, ale również przy swoich próbach ze skrzydła nasz zawodnik nie dawał szans Szmalowi. Nasz zespół wyglądał bardzo dobrze w zasadzie w każdym elemencie, dzięki czemu pod koniec pierwszej części meczu odskoczyli na trzy bramki.

Niestety dosyć niespodziewanie czerwoną kartkę otrzymał Vali Ghionea, który w swojej interwencji w obronie trafił w twarz Michała Jureckigo. Szybkie tempo meczu nieco spadło w ostatnich minutach, które należało do PGE Vive i na przerwę zeszliśmy z „tylko” jedną bramką przewagi.

Początek drugiej połowy był już dużo trudniejszy dla naszej drużyny. Kielczanie postawili dużo cięższe warunki w obronie, a na domiar złego w kuriozalnych sytuacjach na ławkę kar usiedli Toledo i Tarabochia. Na szczęście po tych trudnych chwilach zaczęliśmy zdobywać bramki i mieliśmy ponownie szansę na wyjście na prowadzenie, ale w sytuacji sam na sam pomylił się Przemek Krajewski. Chwilę później karę dwóch minut otrzymał Igor Źabić. Niestety to był trudny okres dla naszej drużyny.

Kary swoją drogą, ale trzeba przyznać, że nie szło nam w ataku pozycyjnym, przez co kielczanie odskoczyli na cztery bramki. Nafciarze byli w trudnej sytuacji, ale walczyli o każdą bramkę i każdy centymetr boiska. Dzięki temu w 22.min. mieliśmy doskonałą okazję na dojście Vive na dwie bramki, ale z linii siedmiu metrów pomylił się Igor Źabić. W kolejnej akcji Słoweniec otrzymał swoją trzecią karę dwóch minut i otrzymał czerwoną kartkę.

Kolejne nasze błędy w ataku, a także bramki gospodarzy były kluczowymi dla dalszych losów tego pojedynku. W swoich próbach gospodarze natomiast się nie mylili wy zwyciężyli 36:30.

 

Jeżeli w takich meczach nie będzie gorąco, to w których będzie?
Talant Dujszebajew (trener PGE Vive Kielce)
Powiedzieli po meczu:

 

Piotr Przybecki (trener Orlen Wisły Płock): Po pierwszej połowie nie zasługiwaliśmy na przegraną sześcioma bramkami, była bardzo dobra. W drugiej z rytmu wybiły nas kary, których dostaliśmy z pięć czy sześć, a po drugiej stronie ich nie było. Musimy zachować koncentrację w takich momentach. Zgubiła nas też skuteczność, bo Sławek wybronił dużo sytuacji, pomimo, że to były dobrze przygotowane rzuty z drugiej linii.

 

W połączeniu z tymi karami, to spowodowało, że Kielce wygrały mecz i gratuluję im tego, bo zasłużyły na to. Dzisiaj bramka po drugiej stronie była lepsza, z drugiej strony my mogliśmy bardziej agresywnie zagrać, bo niektóre sytuacje są trudne do wybronienia. Gdy np. Michał Jurecki nabiega i rzuca z szóstego metra, to jest problem dla bramkarza. To nie tylko kwestia bramkarza, ale i obrony, która w drugiej części gry spóźniała się.

Maciej Gębala (obrotowy Orlen Wisły Płock): Już na początku drugiej połowy coś się zacięło. W pierwszej graliśmy fajnie w obronie, agresywnie i bramkarze nam pomagali, z tego mogliśmy ciągnąć kontry. W drugiej części spotkania już nam nie szło tak, jak byśmy chcieli, kielecka defensywa 5:1 sprawiała nam bardzo dużo problemów i to oni ciągnęli z niej kontry.

 

Tak właśnie powinno się grać w piłkę ręczną, bronić mocno i biegać do przodu, zdobywając łatwe bramki. To dzisiaj Kielce zrobiły na bardzo wysokim poziomie. My mieliśmy dobre sytuacje, ale plany psuł nam Sławek Szmal. My nie pomagaliśmy naszym bramkarzom, bo traciliśmy piłkę w ataku, a gdy bramkarze dostają kontry sam na sam, to ciężko im coś zrobić. Na pewno statystyki nie odzwierciedlają tego, jak oni rzeczywiście dzisiaj bronili.

Talant Dujszebajew (trener PGE VIVE Kielce): Jeżeli w takich meczach nie będzie gorąco, to w których będzie (śmiech)? Przez cały rok czekamy na tak dobre mecze, jak ten.Jak każdy z Orlenem Wisłą Płock, tak i ten był dla nas bardzo ważny. Nie ma znaczenia, czy to Puchar czy liga, czy jesteśmy pierwsi czy drudzy, to zawsze jest najlepsza promocja piłki ręcznej w Polsce.

 

Wszyscy grali bardzo dobrze, ale w pierwszej połowie popełniliśmy za dużo technicznych błędów, które dały rywalom chyba z osiem kontr. To był nasz największy błąd. Ale, jak zwykle, mecz trwa sześćdziesiąt minut i to my go wygraliśmy.

Sławomir Szmal (bramkarz PGE VIVE Kielce): To był ciekawy mecz. Fajnie, bo publiczność żyła, a to dodatkowa motywacja do gry, dodatkowe siły. Przede wszystkim wytrzymaliśmy to tempo fizycznie, widać było, że pierwsze minuty Płock zagrał bardzo agresywnie. Było dużo silnych rzutów, mieliśmy problemy i ja sam miałem problemy w bramce, by odbić te rzuty.

 

Z racji tego, że w pewnej części meczu zawsze przychodzi zmęczenie, wiedziałem, że one już później nie będą takie precyzyjne i po prostu cierpliwie czekałem (śmiech). Wynik jest dla nas bardzo pozytywny, kolejna wygrana, na razie nie mamy na koncie żadnej porażki. To nas jednak nie może uśpić, bo najważniejsza część sezonu, zarówno w lidze, jak i w Lidze Mistrzów dopiero przed nami, wciąż musimy się mocno koncentrować.

Manuel Strlek (skrzydłowy PGE VIVE Kielce):
W pierwszej połowie zrobiliśmy dużo błędów technicznych, a w drugiej zagraliśmy to samo, tylko już nie popełniliśmy tylu błędów, to zrobiło różnicę. Chciałbym więc pogratulować chłopakom, w ostatnich meczach bardzo dobrze gramy, czujemy rytm, rzucamy dużo bramek, mamy wysokie tempo gry. Na meczach z Płockiem zawsze jest świetny doping, dziękuję kibicom za to, że przyszli i stworzyli taką atmosferę. Deki (Dean Bombac – przyp. red.) zagrał dzisiaj świetne spotkanie, myślę, że będzie jeszcze takich sporo w tym sezonie.
 

[wideo] PGNiG Superliga TV: zobacz najładniejsze akcje meczu Vive - Wisła!

 

 

PGE VIVE Kielce – Orlen Wisła Płock 36:30 (17:18)

Vive: Szmal, Wałach – Jurecki 4, Dujshebaev 6, Kus, Aginagalde 3, Bielecki 8, Jachlewski 2, Strlek 2, Janc 1, Lijewski 2, Jurkiewicz, Zorman 2, Bombac 5, Djukić 1

Wisła: Wichary, Borbely, Morawski – Daszek 2, Duarte 4, Krajewski 4, Racotea 2, Obradovic, Ghionea 3, Gębala, Ivić, Tarabochia 1, Gębala, Żabić 4, Mihić 2, De Toledo 5

 

Źródło: PGE Vive Kielce (kielcehandball.pl); Orlen Wisła Płock (sprwislaplock.pl)

Koszulka box 4 300 nad newsletter
oceń 0 (0 głosów)
 
podziel się artykułem
« zobacz liste opinii
Temat: 
Treść: 
Podpis: 
 
Redakcja Handball.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.
Box_Erima_Nowa_Po wynikami
Która pozycja na boisku piłki ręcznej najbardziej Ci odpowiada?
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens