MHA - belka nowa
PGNiG Superliga (M)
A A A
Vive dopełniło dzieła - Azoty znów pokonane (wideo)
20.05.2018 12:53 Źródło: inf. własna/PGE Vive Kielce/Azoty Puławy
komentarzy 0

PGE Vive Kielce zgodnie z planem awansowało do finału PGNiG Superligi. Zespół trenera Tałanta Dujszebajewa wygrał z Azotami Puławy w rewanżowym meczu półfinałowym. W walce o złoto kielczanie zmierzą się z Orlen Wisła Płock, która pokonała w dwumeczu Azoty Puławy.

 

Vive w ostatnim czasie gra cały czas z Azotami - w finale PP i dwukrotnie w półfinale MP (Fot. VTK MeEdia Team)
Podyskutuj z Handball.pl na Facebooku - zapraszamy!

 

Miłym akcentem rozpoczęło się niedzielne popołudnie w Hali Legionów. Przed startem spotkania wiceprezes klubu, Tadeusz Dziedzic, wręczył medal za zdobycie Pucharu Polski nieobecnemu w Kaliszu Miłoszowi Wałachowi. Młody bramkarz Vive był wówczas w Kielcach, gdzie drużyna juniorów młodszych wywalczyła awans do Final Four mistrzostw Polski.

Po pierwszym gwizdku sędziego miła atmosfera ustąpiła duchowi walki, gdy puławianie postanowili zademonstrować, że pomimo dziesięciobramkowej przewagi kielczan z pierwszego spotkania, wcale nie spisują jeszcze półfinału na straty. Po dwunastu minutach prowadzili 6:4, ładnie radząc sobie zarówno w ataku jak i w obronie.

W bramce rywali brakowało Vadima Bogdanova, u kielczan natomiast Sławka Szmala. Po obu stronach boiska mieliśmy więc mieszane duety bramkarskie. U puławian bronił Valentyn Koshovy, który w odwodzie miał młodego Emila Wiejaka, a w bramce Vive Filip Ivić, który w razie problemów mógł liczyć na Miłosza Wałacha. Na parkiecie od początku zameldował się Krzysztof Lijewski, dla którego to był pierwszy od miesiąca występ meczowy. Prawy rozgrywający zdobył w ciągu swojego kwadransa jedną bramkę.

Tymczasem, dwubramkowa przewaga gości wzrosła do trzech. Duża w tym zasługa obrotowego Bartosza Jureckiego, który albo sam trafiał między słupki bramki Filipa Ivicia albo wypracowywał pozycje swoim kolegom. W jednej z akcji w kołowego zabawił się Piotr Masłowski i zaliczył z szóstego metra trzynaste trafienie dla swoiej ekipy. Gospodarze przegrywali wtedy 10:13, a do przerwy pozostawało siedem minut.

Wtedy Valentyn Koshovy jedną ręką odbił piłkę po rzucie Alexa Dujshebaeva, która wpadła w ręce Mariusza Jurkiewicza. "Kaczka" sprytnie pokonał bramkarza puławian, ale zaraz dwie szybkie akcje Marko Panicia i Patryka Kuchczyńskiego poprawiły rezultat na korzyść gości, który pięć minut przed końcem pierwszej połowy wynosił 11:15.

W swoim najlepszym momencie Azoty prowadziły z kielczanami już nawet pięcioma bramkami, ale wtedy przebudził się Karol Bielecki, który zaczął bombardować Koshovy’ego swoimi turborzutami. W kontrze pomógł także Mateusz Kus i ostatecznie na przerwę Vive schodziło, przegrywając jedynie 15:18.

Druga część spotkania rozpoczęła się dość gwałtownie. Zawodnikom obu drużyn puszczały nerwy, posypały się kartki i upomnienia, a puławianie przez moment grali nawet w potrójnym osłabieniu. Wreszcie żółto-biało-niebiescy zaczęli odrabiać straty. Piękne bramki zdobyli Mateusz Kus i Michał Jurecki, a dwiema interwencjami z rzędu popisał się Miłosz Wałach, który po około siedmiu minutach zmienił Filipa Ivicia. Znów jednak piąty bieg wrzucili goście i odjechali na kolejne pięć trafień!

Na boisko niepostrzeżenie wkradł się chaos. Gra stała się nieuporządkowana, a jej tempo zupełnie straciło rytm. Ślimaczące się po kilkadziesiąt sekund akcje przeplatane były błyskawicznymi kontrami. Podopiecznymi trenera Daniela Waszkiewicza dowodził środkowy Bartosz Grzelak, a ciężar gry po stronie gospodarzy wzięli na siebie Mariusz Jurkewicz, Julen Aginagalde i Dean Bombac.

Na dziesięć minut przed końcem spotkania mozolnie udało się gospodarzom zbliżyć do rywali na dwa trafienia (28:30). Kolejna, wybitnie trudna pogoń kielczan, sprowadzająca się do trzech bramek zdobytych wespół przez Mateusza Jachlewskiego i Blaza Janca dała żółto-biało-niebieskim remis 31:31.

Do końca meczu pozostało pięć minut. Trener gości Daniel Waszkiewicz poprosił o czas, ale zawodnicy Talanta Dujshebaeva byli już bezlitośni. Upragnione prowadzenie dał wreszcie Krzysztof Lijewski, który wrócił do składu po kontuzji.

Puławianie zaczęli się denerwować, w jednej z ostatnich akcji zgubili piłkę, a Dean Bombac podwyższył przewagę do dwóch trafień. Ostatecznie gospadarze wygrali 35:24, przypieczętując tym samym awans do finału PGNiG Superligi, w którmy zagrają z Orlen Wisłą Płock.

 

Wychodziliśmy na mecz z założeniem, by jak najlepiej się zaprezentować i wyciągnąć wnioski z dwóch meczów rozegranych wcześniej. Myślę, że to się dzisiaj udało prawie w stu procentach.
Patryk Kuchczyński (skrzydłowy Azotów Puławy)
Powiedzieli po meczu:

 

Talant Dujszebajew (trener PGE VIVE Kielce): Gratuluję zespołowi tego, że walczył do końca, dzięki czemu wygraliśmy mecz. To zasługa chłopaków, że w Puławach wygrali dziesięcioma bramkami i dzisiaj mogli przespać początek spotkania. To, że przespaliśmy ten początek to tylko moja wina jako trenera, który jest odpowiedzialny za przygotowanie zespołu. Pierwsze piętnaście minut dużo kosztowało Krzyśka Lijewskiego, ale w drugiej połowie myślę, że był bardzo dobry w obronie, zdobył bramkę, wywalczył „siódemkę”, pobiegał w kontrze. Nie zakładałem, że zagra tak długo, dograł do końca mecz w obronie, za co bardzo mu dziękuję. Super, że przed meczami z Płockiem możemy liczyć na jeszcze jednego zawodnika. 

Mariusz Jurkiewicz (rozgrywający PGE VIVE Kielce): Większość meczu przegrywaliśmy, ale ostatecznie zebraliśmy się do kupy tak, jak powinno to wyglądać przez większość spotkania. Na koncie mamy kolejne zwycięstwo i pewnie awansowaliśmy do finału. Nie sądzę, by mecz był tak brutalny, jak był według kryteriów sędziów, sporo tych kar było, ale może tak sobie po prostu założyli, by karać za różne przewinienia. Pierwsza myśl, gdy dostałem czerwoną kartkę była taka, że już dawno nie dostałem trzech dwuminutowych kar w jednym meczu (śmiech). Na pewno wyciągniemy solidne wnioski, np. że trzeba grać na sto procent w każdej chwili, bo przeciwnik nie śpi i może nas zaskoczyć, gdy zbyt luźno podejdziemy do swoich obowiązków. To dobra dla nas lekcja, jeśli myślimy o występie w finałach.

Daniel Waszkiewicz (trener Azotów Puławy): Być może gdybyśmy dokładniej zagrali w końcówce, to wygralibyśmy te zawody. Gdy prowadziliśmy już piątką, pomyślałem sobie, że już blisko do dychy (śmiech), ale popełniliśmy wtedy proste błędy, które przysłoniły trochę bardzo dobrze rozegrany taktycznie mecz. Mój zespół jest w miarę doświadczony, więc dosyć szybko odzyskuje pewność siebie po przegranych meczach, ale każde wyrównane spotkanie z PGE VIVE buduje każdy zespół. Mam więc nadzieję, że dzisiaj się zbudowaliśmy.

Patryk Kuchczyński (skrzydłowy Azotów Puławy): Wychodziliśmy na mecz z założeniem, by jak najlepiej się zaprezentować i wyciągnąć wnioski z dwóch meczów rozegranych wcześniej. Myślę, że to się dzisiaj udało prawie w stu procentach. Niemniej, mecz trwa sześćdziesiąt minut, a w końcówce trochę nam zabrakło. To spotkanie miało nas wprowadzić w walkę o brązowy medal i myślę, że dzięki niemu biliśmy się, zagraliśmy naprawdę dużo lepiej, niż poprzednio.

 

[wideo] PGNiG Superliga TV: Kielce zameldowały się w finale!

 

 

PGE Vive Kielce - Azoty Puławy 35:34 (15:18)

 

Vive: Ivić, Wałach – M. Jurecki 4, Dujshebaev 1, Kus 4, Aginagalde 4, Lijewski 2, Bielecki 4, Jachlewski 3, Janc 3, Jurkiewicz 3, Mamić 1, Bombac 5, Djukić 1

Azoty: Koshovy, Wiejak – Kuchczyński 2, Podsiadło 7, Łyżwa, Skrabania 1, Panić 4, Grzelak 2, Masłowski 2, Titow, Kowalczyk 6, B. Jurecki 3, Ostroushko, Prce, Gumiński 6, Seroka 1

 

Źródło: PGE Vive Kielce (kielcehandball.pl), KS Azot-Puławy (qazoty-pulawy.pl)

Koszulka box 4 300 nad newsletter
oceń 0 (0 głosów)
 
podziel się artykułem
0
Wapol
Nowa Erima
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
Bransoletki 1 nad wynikami - reklama
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens