Handballowe zeszyty - apsek
PGNiG Superliga (M)
A A A
Vive znów w złocie - srebro ponownie dla Wisły (wideo)
03.06.2018 19:43 Źródło: inf. własna/Vive Kielce/Orlen Wisła Płock
komentarzy 1

Piłkarze ręcznie PGE Vive Kielce znów mistrzami Polski. W wielkim finale pokonali w meczu rewanżowym Orlen Wisłę Płock 33:29. W pierwszym meczu w Płocku także lepsi byli kielczanie, którzy zasłużenie sięgnęli po złoto piętnasty raz w historii klubu.

 

PGE Vive Kielce piętnasty raz w złocie (Fot. VTK Media Team)
Podyskutuj z Handball.pl na Facebooku - zapraszamy!

 

Widziane z Kielc:

Od samego początku spotkania widać było, że dziś w Hali Legionów stoczona zostanie prawdziwa bitwa, a żadna ze stron nie odpuści i nie będzie przebierać w środkach. Zawodnicy obu zespołów z wyraźnie zarysowaną zawziętością na twarzach, ruszyli na siebie pobudzeni do granic możliwości, biegając po boisku z taką energią, jakby mieli pomontowane w stawach dodatkowe motorki. Nic dziwnego – zarówno jedni jak i drudzy mieli dziś wiele do ugrania. Kielczanie wyrównanie piętnastym tytułem mistrzowskim osiągnięcia Śląska Wrocław, a płocczanie pierwsze od 2011 zwycięstwo rozgrywek ligowych, które od tamtego czasu zmonopolizowali żółto-biało-niebiescy.

Już w piątej minucie solidny chrzest bojowy przeszedł Slawomir Szmal, który został przez Marko Tarabochię utrafiony mocnym rzutem prosto w twarz. Kasa na szczęście szybko się pozbierał i wrócił do gry. Jego koledzy z pola niestety grali dość nerwowo i popełniali błędy, ale i Wisła nie była perfekcyjna, więc przez długi okres utrzymywał się stosunkowo niski wynik. Po niemal dwudziestu minutach goście prowadzili z naszym zespołem 9:6, więc o czas poprosił Talant Dujszebajew. Zadziałało, bo od tego momentu jego podopieczni zdobyli trzy trafienia z rzędu i wyrównali rezultat, a po chwili rzutem do pustej bramki Manuel Strlek wyprowadził PGE VIVE Kielce na prowadzenie 10:9.

Wtedy z kolei czasu zażądał szkoleniowiec Płocka, Krzysztof Kisiel. Jego zespół w niespełna cztery minuty roztrwonił przewagę budowaną przez dwadzieścia, a kielecka machina coraz bardziej się rozpędzała. Jego reakcja nieco spowolniła gospodarzy i sprawiła, że na przerwę schodziliśmy przegrywając 13:14. Tuż przed końcem pierwszej partii za trzecią dwuminutową karę z parkietem pożegnał się Igor Żabić.

Po powrocie na parkiet na drugą połowę kielczanie postanowili przestać bawić się z rywalami, włączając tryb egzekutorów. Zaledwie w ciągu pięciu minut wyszli na prowadzenie 19:16, a szczególnie dawali się Nafciarzom we znaki Alex Dujshebaev i Darko Djukić. Trener Kisiel poprosił o czas, ale bez skutku – jego zawodnicy raz po raz nadziewali się ręce obrońców lub Sławomira Szmala, a kielczanie, mając już przewagę, która w połączeniu z rezultatem z Płocka, dawała poczucie bezpieczeństwa, uspokoili grę i konsekwentnie realizowali swoje założenia.

Kryzys przyszedł po kwadransie, gdy od stanu 25:20, za sprawą Gilberto Duarte oraz skrzydłowych, Michała Daszka i Valentina Ghionei Płock zbliżył się do nas na 25:23. Nasi zawodnicy szybko jednak przypomnieli sobie, o co grają, zacieśnili środek obrony, przez co płocczanom ponownie trudno było się przez niego przebić do bramki Kasy, a kolejne trafienia dla naszej ekipy zdobyli Blaz Janc i Manuel Strlek. Za chwilę jak rasowy obrotowy zachował się Michał Jurecki. Nasz kapitan złapał piłkę na kole tyłem do bramki, pięknym piruetem obrócił się w stronę Adama Borbely’ego i podniósł rezultat na 29:26.

Pod koniec spotkania miała miejsce niecodzienna sytuacja. Kibice w Hali Legionów zaczęli skandować, by wpuścić na boisko Karola Bieleckiego, który tymczasowo siedział na ławce. Trener Talant Dujszebajew z uśmiechem na twarzy skierował się w stronę rozgrywającego, mówiąc, by pojawił się na parkiecie. Karol polecenie wykonał i w najpiękniejszy z możliwych sposobów zakończył karierę, zdobywając ostatnią bramkę historycznego meczu o piętnaste Mistrzostwo Polski. W Hali Legionów pokonaliśmy Orlen Wisłę Płock 33:29.

Widziane z Płocka:

Początek spotkania pokazał, że wiara w sprawienie niespodzianki w Hali Legionów nie była bezpodstawna. Dobrze wyglądała płaska obrona Nafciarzy, również w ataku nasze akcje się zazębiały, a to wszystko spowodowało, że w 12.min. mieliśmy odrobione już trzy bramki (4:7). Wówczas sędziowie pokazali naszym zawodnikom dwa razy dosyć dyskusyjne kary dwóch minut, co pozwoliło Vive odrobić część strat do naszego zespołu.

W znakomitej formie był jednak Adam Morawski, który kilkukrotnie wychodził zwycięsko niemal z beznadziejnych sytuacji, a gdy Mateusz Piechowski trafił na 6:9, trener Dujshebaev poprosił o czas. Dobra passa naszego zespołu skończyła się wraz z karą Igora Źabicia i mieliśmy swego rodzaju de ja vu z pierwszego meczu w Płocku. Kielczanie zdobyli trzy bramki z rzędu, na ławkę kar usiadł dodatkowo Lovro Mihić. Za chwilę zagotowało się pod bramką Vive i dwie minuty otrzymali Piechowski i Michał Jurecki.

W tej samej akcji popełniliśmy prosty błąd, po którym gospodarze zdobyli swoje czwarte trafienie z rzędu (10:9). Wreszcie po przerwie na prośbę trenera Kisiela naszą niemoc strzelecką przełamał Ivić i tablica świetlna pokazała remis 10:10. Dobre nastroje związane z prowadzeniem do przerwy zmąciła trzecia kara dla Igora Źabici i konsekwencji czerwona kartka. Niemniej można było mieć nadzieję, że goście do ostatniego gwizdka sędziego będą walczyć o korzystny dla siebie wynik.

Niestety po przerwie brak Źabicia był aż nadto odczuwalny. Nasza obrona nie była już tak szczelna, jak w pierwszej połowie, a w ataku szwankowała skuteczność. Szybko oddaliśmy prowadzenie kielczanom, którzy zaczęli wykorzystywać każdy nasz błąd. Nie pomógł czas na prośbę trenera Kisiela i w 40.min. było już 19:24. W tym momencie kwestia mistrzostwa Polski była już rozstrzygnięta, ale Nafciarze wciąż walczyli o symboliczne zwycięstwo.

Szansę występu w Hali Legionów otrzymał Damian Woźniak, który dostał zadanie zatrzymania Alexa Dujshebaeva, a w ataku pojawił się na prawym rozegraniu. Sprawy w swoje ręce wziął Gilberto Duarte, którego trafienia pozwoliły ORLEN Wiśle dojść przeciwnika na dwa oczka.

Na takim poziomie utrzymywało się prowadzenie gospodarzy już do ostatnich minut pojedynku. W 58.min. wynik brzmiał 30:28, mieliśmy piłkę, a o swój ostatni czas w meczu i w tym sezonie poprosił trener Kisiel. Niestety po prostym błędzie piłka trafiła w ręce kielczan i po dwóch kontrach było już 32:28. Ostatecznie przegraliśmy drugi mecz finałowy 29:33 i zdobyliśmy srebrny medal mistrzostw Polski.

 

[wideo] PGNiG Superliga TV: VIve znów mistrzem Polski, srebrna Wisła!

 

 

PGE VIVE Kielce – Orlen Wisła Płock 33:29 (13:14)

Vive: Szmal, Ivić – Jurecki 4, Dujshebaev 7, Kus, Aginagalde 1, Bielecki 1, Jachlewski 3, Strlek 4, Janc 1, Lijewski 1, Jurkiewicz 1, Zorman 1, Mamić 1, Bombac 3, Djukić 5

Wisła: Wichary, Borbely, Morawski – Daszek 4, Duarte 4, Krajewski, Racotea 3, Ghionea 1, Piechowski 3, Ivić 4, Tarabochia 1, Żabić 1, Mihić 4, De Toledo 4, Kowalski, Woźniak

 

Źródło: PGNig Superliga (pgnig-superliga.pl), Orlen Wisła Płock (sprwislaplock.pl), PGE Vive Kielce (kielcehandball.pl)

Koszulka box 4 300 nad newsletter
oceń + 2 (2 głosów)
 
podziel się artykułem
1
Mistrzostwa
Kibic | *.pl | 04.06.2018 08:18
Gratulacje, ale to zaczyna być nudne.
Box_Erima_Nowa_Po wynikami
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens