MHA - belka
PGNiG Superliga (M)
A A A
W Kielcach blisko 50-tki - Vive rozbiło Pogoń
26.09.2018 11:38 Źródło: inf. własna
komentarzy 1

W meczu 5. serii PGNiG Superligi PGE VIVE Kielce pokonało Sandrę SPA Pogoń Szczecin 48:29.  Kielczanie od początku narzucili szykie tempo gry, które w toku spotkania i powiększania przewagi nad rywalami nieco spadło, ale zawodnicy nie tracili koncentracji i nie odnotowali żadnych przestojów, pomimo wysokiego prowadzenia.

 

Vive zdobyło w meczu z Pogonią prawie 50 goli (Fot. VTK Media Team)
Podyskutuj z Handball.pl na Facebooku - zapraszamy!



Drużyna PGE VIVE Kielce przystąpiła do spotkania w dwunastoosobowym składzie, bez Alexa Dujshebaeva, Vladimira Cupary, Mariusza Jurkiewicza, Uladzislaua Kulesha, Bartłomieja Bisa i Marko Mamicia. Pierwszy raz w tym sezonie do składu został wpisany natomiast Miłosz Wałach, który pojawił się na parkiecie w drugiej części spotkania

Zgodnie z zapowiedziami kielczanie narzucili rywalom szybkie tempo gry, nie przedłużając zbytnio akcji w ataku pozycyjnym, a co jakiś czas kontrując szczecinian po ich błędach. Solidną pracę na kole wykonywał Arciom Karalok, a w bramce dobrze rozpoczął Filip Ivić. Po dwunastu minutach prowadzili 10:5, a trener gości, Piotr Frelek, poprosił o czas. Nie pomogło – kielczanie powoli powiększali przewagę jego ekipą.

Mniej więcej w połowie pierwszej partii na parkiecie pojawili się Michał Jurecki, Julen Aginagalde, Blaz Janc i Angel Fernandez. W dwudziestej minucie meczu kibice zgromadzeni na trybunach wstrzymali oddech, gdy Blaz Janc zderzył się w powietrzu z Mateuszem Zarembą i z dużej wysokości spadł na parkiet.

 

Rozgrywający gości dostał za to zagranie dwie minuty kary, a na szczęście Słoweniec za chwilę podniósł się i w odwecie zdobył trafienie na 16:9. Janc był także bohaterem ostatniej akcji tej części gry – wysoko ponad parkietem złapał piłkę podaną przez Angela Fernandeza i widowiskowo ustalił wynik pierwszej połowy na 24:14.

Po przerwie tempo gry nieco spadło, nie spadło natomiast tempo zdobywania bramek przez kielczan. Po jedenastu minutach drugiej partii prowadzili już czternastoma bramkami, 34:20. Wkrótce na boisku pojawił się Miłosz Wałach, który już do końca spotkania strzegł bramki żółto-biało-niebieskich. Dla szestanstoletniego zawodnika był to pierwszy mecz z seniorską ekipą w tym sezonie.

Kielczanie spokojnie konstruowali kolejne akcje, nie tracąc koncentracji. Może ze dwa razy w ciągu drugich trzydziestu minut zdarzyło im się zagapić i w prosty sposób stracić bramki w kontrach, poza tym, trzeba przyznać, że spisywali się na parkiecie wzorowo. Na pięć minut przed końcem spotkania prowadzili już 44:29 (wcześniej, czterdzieste, symboliczne trafienie zdobył Arkadiusz Moryto), a ostatecznie do pięćdziesiątki zabrakło im dwóch trafień.
 

Nie poradziliśmy sobie z kontratakami, ale to jest kwestia nawyku. Moi zawodnicy są młodzi, nie mają jeszcze zautomatyzowanego powrotu do obrony, bo ten element nabywa się grając.
Piotr Frelek, trener Sandry SPA Pogoń Szczecin
Powiedzieli po meczu:

Talant Dujszebajew (trener PGE VIVE Kielce): Cieszę się z wyniku i z tego, że nikomu nic się nie stało. Fajnie, że Luka może łapać rytm meczowy, którego mu brakuje po dłuższej przerwie. Jestem zadowolony z tego, że Arek i Dani mogli dzisiaj zagrać po sześćdziesiąt minut, a przez to dać odpocząć innym zawodnikom przed bardzo ważnym meczem w Lidze Mistrzów. Vladimir Cupara ma troszeczkę naciągniętego przywodziciela, więc nie chcieliśmy ryzykować i dałem dziś szansę Miłoszowi Wałachowi. Oczywiście, że kilka rzeczy nam dziś nie wyszło, parę razy piłka wypadła z rąk, parę razy nie zdobyliśmy bramek, ale są to drobiazgi, ogólnie jestem bardzo zadowolony.
 
Mateusz Jachlewski (skrzydłowy PGE VIVE Kielce): W drugiej połowie nie wyszła nam ostatnia piętnastominutowa, ponieważ założyliśmy sobie, że uda nam się zdobyć pięćdziesiąt bramek, ale nam nie wyszło. Nie udało nam się to jeszcze, więc chcieliśmy wreszcie tego dokonać. Poza tym, z pełną koncentracją chcieliśmy ten mecz wygrać, jak najmniejszym nakładem sił, by nie było urazów.
 
Piotr Frelek (trener Sandry SPA Pogoń Szczecin): Nie jestem zadowolony z tego meczu, zbyt duża różnica bramek, dużo ich straciliśmy. Nie poradziliśmy sobie z kontratakami, ale to jest kwestia nawyku. Moi zawodnicy są młodzi, nie mają jeszcze zautomatyzowanego powrotu do obrony, bo ten element nabywa się grając. Starszy zawodnik wie, że jak kolega rzuca, to on już ma biec do tyłu, a młody jeszcze tego nawyku nie ma. To co mogliśmy w ataku, to zagraliśmy. Dla niektórych chłopaków to był dopiero czwarty występ w Superlidze, zawodników PGE VIVE znali tylko z telewizji, więc odcięło im nogi.


PGE Vive Kielce - Sandra SPA Pogoń Szczecin 48:29 (24:14)

Vive: Ivić, Wałach – Jurecki 4, Aginagalde 3, Jachlewski 5, Janc 8, Lijiewski 3, Moryto 9, Cindrić 2, Fernandez 6, D. Dujshebaev 3, Karalok 5

Pogoń: Teterycz, Bartosik – Radosz, Krupa 10, Bosy 4, Jońca 1, Jedziniak, Krysiak 1, Matuszak, Rybski 3, Miłek, Zaremba 7, Fedeńczak 3

Koszulka box 4 300 nad newsletter
oceń 0 (0 głosów)
 
podziel się artykułem
1
kosz
koszykarz | *.pl | 26.09.2018 12:19
takie sławy rzuciły tylko 48 bramek?,ale dlaczego stracili aż 30 .
Wapol
Nowa Erima
Polskie szczypiornistki w grudniowych ME Europy we Francji zmierzą się w grupie A z Serbią, Danią i Szwecją. Czy wyjdą z grupy i zajmą co najmniej trzecie miejsce?
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
Bransoletki 1 nad wynikami - reklama
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens