MHA - belka nowa
PGNiG Superliga (M)
A A A
Wisła na łopatkach - zdecydowane zwycięstwo Vive (wideo)
17.10.2018 22:29 Źródło: inf. własna/PGE Vive Kielce/Orlen Wisła Płock
komentarzy 0

W meczu 8. serii PGNiG Superligi ORLEN Wisła Płock przegrała z PGE Vive Kielce 24:31. Losy tego spotkania rozstrzygnęły się już w pierwszej połowie, a Święta Wojna nie dostarczyła  tylu emocji, co kiedyś.

 

PGE Vive Kielce rozbiło Orlen Wisłę Płock w Świętej Wojnie (Fot. PGNiG Superliga)
Podyskutuj z Handball.pl na Facebooku - zapraszamy!

 

Widziane z Płocka:

Można się było spodziewać, że od pierwszych minut oba zespoły pójdą na wymianę ciosów i tak też było. Szybkie wznowienia, kontrataki i parady bramkarzy zdominowały początkowy okres pojedynku. Jednak Nafciarze dotrzymywali tempa Vive tylko do 10.min.

Ich nieskuteczne ataki były z zimną krwią zamienione na bramki i w 12.min. przy stanie 5:8 trener Xavier Sabate poprosił o czas. Szansę na dogonienie rywala Wiślacy mieli, gdy na ławkę kar powędrował Michał Jurecki, jednak w kolejnej akcji ten sam kierunek obrał Renato Sulić. Na boisku zrobiło się więcej miejsca i skorzystał z tego Luka Cindrić, wyprowadzają kielczan na prowadzenie 7:11. Za chwilę dwie bramki z rzędu zdobył Daniel Dujshebaev i zrobiło się 7:13.

Tym samym nawarstwiały się problemy Nafciarzy z rozgrywaniem akcji i skutecznością. W 23. min. z karnego pomylił się Michał Daszek, a w odpowiedzi trafił Daniel Dujshebaev i Vive miało już dwa razy więcej bramek, niż gospodarze. Obie drużyny prezentowały poziom z meczów Ligi Mistrzów, stąd już przed przerwą strata ORLEN Wisły do PGE Vive sięgnęła ośmiu oczek (10:18).

Po zmianie stron przewaga gości szybko osiągnęła poziom dziesięciu bramek i jasnym się stało, że druga połowa będzie już tylko formalność. PGE Vive w pełni kontrolowało wydarzenia na boisku, nie pozwalając gospodarzom zmniejszyć strat poniżej dziesięciu bramek. W tym momencie pochwalić należy Marcina Wicharego, którego udane interwencje uchroniły Nafciarzy przed blamażem. Obie drużyny resztę spotkania po prostu dograły, a momenty rozluźnienia gości pozwoliły Nafciarzom na kosmetykę wyniku i ostatecznie PGE Vive Kielce zwyciężyło 31:24.

Widziane z Kielc:

Trochę nerwowo zaczęło się to spotkanie ze strony kielczan, nasi zawodnicy grali nieco niedokładnie, co po czterech minutach dało gospodarzom prowadzenie 3:1. Bardzo aktywny w grze płocczan był Przemysław Krajewski, który zdobył trzy z czterech pierwszych bramek swojej ekipy i przyczynił się do strat w ataku naszej drużyny.

Wystarczyła jednak chwila porządnego skupienia żółto-biało-niebieskich w obronie, wsparta dobrymi interwencjami Vladimira Cupary i już, dzięki kontrom, po jedenastu minutach prowadziliśmy 8:5, a trener Sabate poprosił o czas. Przez kolejne dwanaście minut jego podopieczni rzucili jedynie dwie bramki, choć mieli wiele okazji do zdobycia ich o wiele więcej. Gdy w dwudziestej czwartej minucie spotkania nie wykorzystali kolejnej, bo Filip Ivić obronił rzut karny Michała Daszka, trener Sabate po raz kolejny poprosił o przerwę.

Podopieczni Talanta Dujshebaeva przez ten czas coraz frywolniej poczynali sobie w ataku, zdobywając sześć trafień z rzędu. Po drugim czasie jednak coś drgnęło, ósmą bramkę dla Nafciarzy zdobył Jose de Toledo, a w bramce dwukrotnie poprawnie interweniował Marcin Wichary. Kapitan gospodarzy charakterystycznymi dla siebie emocjonalnymi reakcjami próbował nakręcić swój zespół, ale Wisła była jakby nieobecna. Nasi zawodnicy wchodzili w obronę gospodarzy jak w masło, czasem wręcz miało się wrażenie, że zamiast zbiegać się przed atakującym Danielem Dujshebaevem, defensorzy rozchodzą się na boki.

Gracze z Płocka mieli prawo czuć się nieco zdezorientowanymi, słysząc gwizdy podczas własnych akcji ofensywnych, co było zasługą kieleckich kibiców. Przyjezdnych momentami było słychać dużo wyraźniej niż miejscową publiczność, co bardzo dobrze wpływało na grę naszej drużyny, a Nafciarzy jakby coraz bardziej stopowało. Nie było to jednak naszym zmartwieniem, pierwszą połowę zakończyliśmy prowadząc 18:10.

Po powrocie na parkiet mogło się wydawać, że gospodarze jeszcze podejmą rękawicę w tym meczu. Marcin Wichary rozpoczął od zatrzymania ataku kielczan, a po chwili drużyna z Płocka zdobyła trzy bramki z rzędu, choć drużyna to chyba za dużo powiedziane, bo w zasadzie od początku spotkania jedynym jasnym punktem ekipy Xaviera Sabate, obok Wicharego, byli skrzydłowi. Dwa z trzech wspominanych trafień zdobył Przemek Krajewski. Tablica wyników wskazywała 20:13 dla nas.

Potem znów rozpoczął się koncert trafień kielczan. Nasi zawodnicy pokonywali bramkarza gospodarzy w ataku pozycyjnym, w kontrze, a także w rzutach karnych, w których bezbłędny był Arek Moryto. Wkrótce Lukę Cindricia na środku rozegrania zamienił Alex Dujshebaev, który po lewej stronie miał swojego młodszego brata, a po prawej Krzysztofa Lijewskiego. Kielczanie bez problemów dokończyli spotkanie wygrywając je 31:24 i umacniając się na fotelu lidera PGNiG Superligi przed przerwą reprezentacyjną. Płock natomiast spadł w klasyfikacji ligi na czwarte miejsce.

Powiedzieli po meczu:


Talant Dujshebaev (trener PGE VIVE Kielce): Jestem bardzo zadowolony ze zwycięstwa, myślę, że dzisiaj zasłużenie wygraliśmy. Jestem pewny, że w trakcie sześćdziesięciu minut cały czas szanowaliśmy rywala, walczyliśmy czysto sportowo, nie było prowokacji ani nieczystych zagrań. Życzę Xavierowi Sabate i Płockowi wszystkiego najlepszego, by ta przerwa wyszła im na dobre, a po powrocie wygrali wszystkie mecze w Lidze Mistrzów.
 

Nie spodziewałem się takiego spotkania. To był mecz dwóch najmocniejszych polskich zespołów. Wiedzieliśmy, że mają kryzys, ale nastawialiśmy się na twarde starcie, bo podrażniony lew jest najgroźniejszy...
Uros Zorman (drugi trener PGE VIVE Kielce)
Uros Zorman (drugi trener PGE VIVE Kielce): Nie spodziewałem się takiego spotkania. To był mecz dwóch najmocniejszych polskich zespołów. Wiedzieliśmy, że mają kryzys, ale nastawialiśmy się na twarde starcie, bo podrażniony lew jest najgroźniejszy. Nasi chłopcy zagrali świetny mecz i swoją postawą pokazali, że w tym momencie są na świetnym poziomie. Bardzo szybko w zespół wpasowali się nowi zawodnicy, szybko złapali nasz styl gry, co bardzo cieszy. Mam nadzieję, że po kadrach wszyscy wrócą zdrowi, będziemy potrzebować dwóch, trzech dni na ponowne zgranie się i obyśmy byli tak samo mocni, jak teraz.

Michał Jurecki (kapitan PGE VIVE Kielce): Nie chodziło o to, by zdobyć jak największą liczbę bramek, bo tu nie ma rewanżu tak, jak byłoby to na przykład w finale. W drugiej połowie graliśmy już spokojnie, kontrolując wynik. W każdym meczu ligi polskiej mamy dwa cele: wygrać i zakończyć spotkanie w zdrowiu. Nie myśleliśmy o tym, co dzieje się w Płocku, słyszeliśmy o ich problemach z prasy, ale to są właśnie ich problemy, my mamy swoje, od początku sezonu nie graliśmy jeszcze w szesnastoosobowym składzie. Graliśmy w dziesięciu, jedenastu, dwunastu, trzynastu, zdarzyło nam się w czternastu, ale znowu wróciliśmy do trzynastu. Patrzymy na siebie, nie na przeciwnika, od początku byliśmy bardzo skoncentrowani. Dość przykra sytuacja, bo kibice zawsze są częścią sportu, także w Płocku. Pamiętam, że jeszcze dwa, trzy lata temu, gdy przyjeżdżaliśmy do Płocka, była pełna hala. Teraz brakuje tu zorganizowanego dopingu, przykro mi z tego powodu.

Arkadiusz Moryto (skrzydłowy PGE VIVE Kielce):
Podeszliśmy do tego meczu z pełną koncentracją i szacunkiem do przeciwnika, wiedzieliśmy, że są w ciężkim momencie i najlepiej było by im się przełamać właśnie z nami, więc byliśmy skupieni na tym, by dobrze wejść w mecz. Myślę, że to nam się udało, graliśmy twardo, konsekwentnie w obronie, z czego wyprowadzaliśmy kontry, rzucając łatwe bramki. To było jedno z założeń, by nie dać Wiśle grać w obronie tego, co chcą.

Xavier Sabate (trener Orlen Wisły Płock): Gratuluję Kielcom zasłużonego zwycięstwa, był to mecz fair play z obu stron. W pierwszych dwudziestu minutach nie wyszło nam sześć podań do kołowego, co było kluczowe w tej części spotkania, Kielce to doskonały zespół, zamienili to na sześć kontrataków. Potem było już niemożliwe, by ich dogonić. Mamy szczęście, że teraz przed nami przerwa reprezentacyjna, myślę, że nasi zawodnicy potrzebują przerwy po bardzo ciężkim październiku.

Michał Daszek (skrzydłowy Orlen Wisły Płock): Gratulacje dla Kielc, to był ciężki mecz, zaczęliśmy z emocjami, dobrze i agresywnie, ale później nie spełnialiśmy założeń taktycznych. Zabrakło chłodnej głowy, błędy się nawarstwiały. Mieliśmy długi okres bez zdobytej bramki, Kielce wykorzystywały kontrataki, a nam był ciężko się podnieść. Po powrocie do klubu ze zgrupowań będziemy starali się wyglądać o wiele lepiej.

 

[wideo] PGNiG Superliga TV: Zasłużone zwycięstwo Vive nad Wisłą

 


Orlen Wisła Płock - PGE Vive Kielce 24:31 (10:18)

Wisła: Wichary, Morawski, Borbely - M.Daszek 7, Góralski, Mihić, Źabić 2, Sulić 3, Krajewski 5, Racotea, Moya, Zdráhala 2, Obradović 2, Piechowski 1, Tarabochia 1, Toledo 1

Vive: Ivić, Cupara - Jachlewski 5, Janc 3, Moryto 9, Fernandez Perez 3, Aginagalde, Karalok 1, Jurecki 2, A.Dujshebaev 1, Lijewski 2, Cindrić 3, D. Dujshebaev 2 

Koszulka box 4 300 nad newsletter
oceń + 1 (1 głosów)
 
podziel się artykułem
0
Wapol
Nowa Erima
Polskie szczypiornistki w grudniowych ME Europy we Francji zmierzą się w grupie A z Serbią, Danią i Szwecją. Czy wyjdą z grupy i zajmą co najmniej trzecie miejsce?
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
Bransoletki 1 nad wynikami - reklama
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens