Handballowe zeszyty - apsek
PGNiG Superliga (M)
A A A
Wisła przegrała u siebie - Vive bardzo blisko złota
30.05.2018 21:45 Źródło: inf. własna
komentarzy 1

Piłkarze ręczni PGE Vive Kielce są bliżej zdobycia złotego medalu Mistrzostw Polski. W pierwszym meczu finałowym PGNiG Superligi pokonali na wyjeździe Orlen Wisłę Płock. Przed rewanżem w Kielcach obrońcy tytułu mistrzowskiego mają aż pięć bramek zaliczki.

 

Vive wygrało na gorącym terenie w Płocku różnicą pięciu goli (Fot. P. Ptak / VTK MEdia Team)
Podyskutuj z Handball.pl na Facebooku - zapraszamy!

 

Widziane z Płocka:

To był dobry początek spotkania ze strony Nafciarzy. Szczelna, płaska obrona odczytywała zamiary ofensywne zawodników PGE Vive, a to w połączeniu ze skutecznością w ataku dało im prowadzenie 3:1. Powoli do głosu zaczęli dochodzić mistrzowie Polski i tym samym mecz nabierał wyraźnie tempa. Nafciarze przetrzymali grę w osłabieniu jednego zawodnika, a następnie kilkukrotnie skontrowali kielczan i w 14.min. wyszli na prowadzenie 7:4.

 

Paradoksalnie Vive odrobiło straty do ORLEN Wisły grając w osłabieniu jednego zawodnika. W tym czasie gospodarze fatalnie pudłowali z drugiej linii. Po czwartej z rzędu bramce gości o czas poprosił trener Krzysztof Kisiel.

 

Niestety po wznowieniu gry płocczanie wciąż nie mogli znaleźć sposobu na szczelną obronę Vive i dopiero w 20.min. gospodarze zdobyli swoją ósmą bramkę w meczu. W kolejnych minutach nawarstwiały się problemy ORLEN Wisły, która po błędach w ataku w 24.min. przegrywała już 8:12.

 

Płocczanie słabo rozegrali również ostatnie minuty tej części meczu. Przy stanie 11:14 długo prowadzili swój atak pozycyjny, aby ostatecznie nie skończyć go bramką. Vive natomiast miało jeszcze rzut wolny bezpośredni, po którym Michał Jurecki całkowicie zaskoczył nasz blok i Marcina Wicharego i ustalił wynik do przerwy na 11:15

Po powrocie na parkiet byliśmy świadkami wymiany ciosów, którą nieco lepiej wytrzymali mistrzowie Polski. W 40.min. PGE Vive miało nad ORLEN Wisłą przewagę czterech oczek, ale sygnał do odrabiania strat dał Jose Guilherme de Toledo. Niestety przy swojej bramce ucierpiał w starciu z Manuelem Strlekiem i w asyście kolegów opuścił boisko. Jego akcja jakby jednak dodała skrzydeł jego kolegom, którzy cały czas walczyli o korzystny rezultat.

 

Pozytywny impuls przyszedł również ze strony Adama Morawskiego w bramce, ale wystarczyły chwile, aby inicjatywę ponownie przejęli kielczanie i na kwadrans przed końcem spotkania wyszli na prowadzenie 24:20. Jednak dwie bramki Valiego Ghionei były zwiastunem jeszcze sporych emocji w tym spotkaniu, tym bardziej, że na boisku temperatura rosła z każdą minutą. ORLEN Arena eksplodowała, gdy rzut karny Karola Bieleckiego obronił Adam Morawski.

 

Nafciarze poszli za ciosem i w 49.min. Dan-Emil Racotea zdobył kontaktową bramkę (24:25). To był prawdziwy zastrzyk adrenaliny dla naszego zespołu, który walczył o każdy centymetr boiska. Szkoda, że nie udało się wykorzystać okresu gry w przewadze jednego zawodnika.

 

Niestety każdy nasz błąd był natychmiast wykorzystywany przez kielczan, którzy w 54.min. wyszli na prowadzenie 28:25. Mimo walki do ostatniego gwizdka sędziego Nafciarzom nie udało się odrobić strat i ostatecznie przegrali 28:33. Rewanż już w niedzielę w Kielcach.

Widziane z Kielc:

Gospodarze przystąpili do tego meczu bardzo zmotywowani. Wygłodniali zwycięstw, których z mistrzami Polski nie doświadczyli od marca 2016 roku, rzucili się na nasz zespół niczym stado lwów. Kielczanie mieli kłopoty w ataku pozycyjnym, popełniając błędy, które płocczanie wykorzystywali w kontratakach.

 

Po serii trzech bramek z rzędu prowadzili z nami 7:4. Wtedy jednak z rzutu karnego Marcina Wicharego pokonał Karol Bielecki. Za chwilę kolejne trafienie dołożył Michał Jurecki, w ataku pomylił się Dan Emil Racotea, a Mariusz Jurkiewicz asekurując nieudany rzut Manuela Strleka, zdobył wyrównującego gola na 7:7.

Kielecka machina rozpędzała się z akcji na akcję, a gdy za sprawą kontry Mateusza Jachlewskiego wyszła wreszcie na prowadzenie 8:7 trener Wisły, Krzysztof Kisiel, poprosił o czas. Nic to jednak nie pomogło, bo Siwy, wspólnie z Krzysztofem Lijewskim, raz po raz rozstrzeliwali Wichurę w kontrach, podkręcając wynik do 12:8.

 

Wtedy płocczanie wybudzili się z letargu i przez ostatnich kilka minut pierwszej połowy zdołali rzucić jeszcze kilka bramek, jednak wszystko to było zupełnie nieistotne w porównaniu z tym co już po upływie trzydziestu minut zrobił Michał Jurecki!

 

Nasz kapitan ustawił się do wykonania bezpośredniego rzutu wolnego i mając przed sobą mur obrońców wychylił się w prawo, po czym tuż nad ziemią, sam niemal już na niej leżąc, w niesamowity sposób, puścił piłkę między słupki Marcina Wicharego! Do szatni schodziliśmy więc prowadząc 15:11.

Drugą część spotkania otworzył Uros Zorman. Nasi zawodnicy stopniowo coraz bardziej odjeżdżali rywalom, aż po ośmiu minutach osiągnęli pułap sześciu bramek przewagi (21:15). Szkoleniowiec Wisy wziął czas i tym razem jego reakcja wywołała pożądany skutek, bo jego podopieczni zdobyli trzy trafienia z rzędu.

 

Nastąpiła wymiana bramkarzy w obu zespołach. Marcina Wicharego zastąpił Adam Morawski, a Sławka Szmala Filip Ivić. Do kontrowersyjnej sytuacji doszło na kwadrans przed końce meczu, gdy po akcji z parkietu nie podnosił się Dean Bombac, na co nie zareagowali sędziowie, pozwalając zdobyć gola z kontrataku Valentinowi Ghionei. Gdy Słoweniec, ocierając krwotok z nosa, pokazał, co myśli o zachowaniu arbitrów, hala zagotowała się, po czym nastąpiła wymiana uprzejmości pomiędzy kibicami obu drużyn.

Ten epizod nieco wytrącił z równowagi mistrzów Polski, bo wkrótce rzut karny Karola Bieleckiego obronił Adam Morawski, a z kolei Filip Ivić nie zdołał powstrzymać z „siódemki” Ghionei i gospodarze zbliżyli się do kielczan na jedno trafienie (24:23). Filip za chwilę zrehabilitował się popisując się świetną interwencją w ważnym momencie gry, jednak Talant Dujszebajew nie chciał czekać na dalszy ciąg wydarzeń i przy stanie 25:24, dziesięć minut przed końcem gry, poprosił o czas.

Atakiem kielczan, ze złowrogo wystającym z nosa wacikiem tamującym krwotok, dowodził Dean Bombac. Słoweniec mocno podrażniony minionym zajściem, zawzięcie atakował bramkę płocczan i dobrze obsługiwał kolegów. Po jednej z jego asyst, potężnym rzutem Adama Morawskiego pokonał Michał Jurecki, dając żółto-biało-niebieskim prowadzenie 30:27.

 

Do końca pozostało niespełna pięć minut. Choć czas ten upłynął pod znakiem bardzo wyrównanej wymiany ciosów, ostatecznie to kielczanie wygrali pierwszy pojedynek finałowy 33:28.

 

Powiedzieli po meczu:

 

Tomasz Strząbała (II trener PGE Vive Kielce): Był to bardzo ciężki mecz dla nas. Zespół z Płocka momentami zagrał bardzo mocno w obronie, ale muszę powiedzieć, że byliśmy przygotowani. Najważniejsze, że w tych najtrudniejszych momentach potrafiliśmy utrzymać dobry poziom, ale to dopiero pierwsza połowa tego meczu. Pozostajemy w pełnej koncentracji do końca, ponieważ już nie raz się zdarzało, że zwycięstwo na wyjeździe niczego nie gwarantowało. Jest to dodatkowa presja na nas i bardzo mocno będziemy się szykowali na niedzielny mecz.
 

My jeszcze nie składamy broni, myślimy już o niedzielnym rewanżu. Na pewno na wyjeździe będzie trudniej, ale będziemy walczyć do końca.
Krzysztof Kisiel (trener Orlen Wisły Płock)
Krzysztof Kisiel (trener Orlen Wisły Płock): Chciałbym na początku pogratulować VIVE zwycięstwa i twardego meczu, w którym jeśli my graliśmy mocno w obronie, to Kielce również nie odstawały. Było dużo walki, dużo kontrowersji, ale myślę, że wszyscy na to liczyli. Nie było tam jakiś złośliwości, umyślnych fauli, bo wiemy, że każdy chce grać i każdy dba o swoje zdrowie. Na pewno trzeba podziękować kibicom, którzy przyszli i nas wspomogli, bo inna jest wtedy atmosfera i zupełnie inaczej się gra i to trzeba docenić. My jeszcze nie składamy broni, myślimy już o niedzielnym rewanżu. Na pewno na wyjeździe będzie trudniej, ale będziemy walczyć do końca.

Dean Bombac (PGE Vive Kielce): Wytrzymaliśmy pełne sześćdziesiąt minut, dobrze walczyliśmy i również gratulacje dla Wisły za super walkę i mecz. Myślę, że to są derby na najwyższym poziomie i znakomita promocja polskiej piłki ręcznej. Jeszcze lepiej byłoby, gdyby zarówno w Płocku, jak i Kielcach hala częściej się zapełniała. Niech jak najwięcej ludzi przychodzi na mecze. Tutaj jest to bardzo potrzebne. Przed nami druga połowa tej rywalizacji w Kielcach i mocno chcemy, aby ten tytuł został w naszych rękach.

Michał Daszek (Orlen Wisła Płock): Gratulacje dla zespołu z Kielc. Byli dzisiaj o te kilka bramek lepsi. My mieliśmy za dużo przestojów, a tak doświadczony zespół jak VIVE wie, jak to wykorzystywać. Dziękuję kibicom, że przyszli dzisiaj, bo nam się zupełnie inaczej gra przy takim hałasie, przy tak dopingujących kibicach. Odnośnie meczu - mieliśmy kilka taki przełomowych sytuacji, jak na przykład ta z 50.min., kiedy mieliśmy przewagę jednego zawodnika i piłkę na remis. Gdybyśmy trafili, ten mecz mógłby się potoczyć nieco inaczej. Niestety nie wykorzystaliśmy tej sytuacji i potem było już ciężko. Jedziemy do Kielc próbować odrobić tę stratę. Mamy swoje ambicje i wiemy, że w sporcie jest wszystko możliwe. Ten dwumecz jeszcze się nie zakończył, a my na pewno w rewanżu się nie położymy. Wszystko zależy od nas i od naszej postawy na boisku.

 

Orlen Wisła Płock - PGE Vive Kielce 28:33 (11:15)

 

Wisła: Wichary, Borbely, Morawski – Żabić 6, Ghionea 5, Duarte 4, Krajewski 3, Daszek 2, Tarabochia 2, Mihić 2, De Toledo 2, Racotea 1, Ivić 1, Kowalski, Piechowski, Woźniak

Vive: Szmal, Ivić – Jurecki 7, Janc 5, Aginagalde 4, Jachlewski 4, Strlek 3, Lijewski 2, Dujshebajew 2, Bielecki 2, Bombac 2, Jurkiewicz 1, Zorman 1, Mamić, Djukić, Kus

 

Źródło: Orlen Wisła Płock (sprwislaplock.pl), PGE Vive Kielce (kielcehandball.pl)

Koszulka box 4 300 nad newsletter
oceń 0 (0 głosów)
 
podziel się artykułem
1
RZUT
sędzia | *.pl | 01.06.2018 12:48
Szacunek dla Jureckiego za rzut ale nie powinien być on uznany ponieważ obydwie nogi w momencie rzutu były w powietrzu, ale rzut rewelacja
Bransoletki 1 nad wynikami - reklama
Nowa Erima
Która pozycja na boisku piłki ręcznej najbardziej Ci odpowiada?
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens