Handballowe zeszyty - apsek
PGNiG Superliga (M)
A A A
Wisła przegrała z Vive - olbrzymie emocje w Płocku! (wideo)
18.10.2017 20:11 Źródło: inf. własna/Orlen Wisła Płock/PGE Vive Kielce
komentarzy 0

Do oglądania tego ligowego klasyku nikogo nie trzeba namawiać. Pierwsza w sezonie Świętwa Wojna dla PGE Vive Kielce. Obrońcy mistrzowskiego tytułu pokonali na wyjeździe Orlen Wisłę Płock 31:30. Spotkanie do końca trzymało kibiców obu stron w napięciu.

 

Super Klasyk ponownie dla Vive (Fot. mat. prasowe)
Podyskutuj z Handball.pl na Facebooku - zapraszamy!

 

Widziane z Płocka:

 

Szybkie tempo akcji, parady bramkarzy, kontry, "szybkie środki” no i bramki – to wszytko mogliśmy zobaczyć już w pierwszych pięciu minutach spotkania, po których Nafciarze prowadzili 4:2. Niestety wówczas karę dwóch minut otrzymał Nemanja Obradović, co skutkowało czterema kolejnymi trafieniami dla PGE Vive. Nafciarze zaczęli mylić się w ataku i dopiero po prawie sześciu minutach na listę strzelców wpisał się Tomek Gębala (5:6).

 

Niemniej od tego momentu utrzymywała się przewaga gości, choć trzeba przyznać, że trafianie do bramki Adama Morawskiego nie przychodziło im łatwo. Nafciarze grali mocno w obronie, ale brakowało zimnej krwi z ataku i w 20.min. przy stanie 8:11 trener Piotr Przybecki poprosił o czas dla swoich podopiecznych.

 

Wreszcie gospodarze ponownie zaczęli regularnie trafiać do siatki, ale również bezbłędni pozostawali gracze PGE Vive. Doskonała okazja na odrobienie strat pojawiła się, gdy na ławkę kar w 24.min. usiadł Marko Mamić. Wówczas po bramce Sime Ivicia znakomicie piłkę po rzucie Blaza Janca odbił Loczek, ale jego próba przez całe boisko minęła światło bramki PGE Vive.

 

Wiślacy się nie zrażali i na piętnaście sekund przed końcem pierwszej połowy Vali z rzutu karnego zdobył kontaktową bramkę. Niemniej kielczanie zdołali przeprowadzić jeszcze jedną akcję, po której dwie minuty kary otrzymał Ivić, a wynik do przerwy z rzutu karnego ustalił Karol Bielecki (15:17).

W drugą odsłonę pojedynku lepiej weszli Wiślacy, którzy szybko odrobili straty sprzed przerwy. Wprawdzie najpierw trafił Bielecki, ale kolejne trzy bramki były już autorstwa ORLEN Wisły Płock. W 40.min. wydarzyło się to, na co czekali wszyscy kibice zebrani w ORLEN Arenie, czyli gospodarze po trafieniu Tomka Gębali wyszli na prowadzenie 21:20.

 

Z każdą kolejną minutą, z każdą kolejną akcją temperatura w płockiej hali zaczęła rosnąć. Emocje udzielały się również zawodnikom na boisku, a najbardziej Marko Mamiciowi, który otrzymał trzecią karę dwóch minut i w konsekwencji czerwoną kartkę.

 

Nafciarze nie zdołali w pełni wykorzystać gry w przewadze, niemniej wynik zaczął oscylować wokół remisu. Znakomity występ notował Ghionea, który trafiając na 24:23 zapisał na swoim koncie dziesiątą! bramkę w tym spotkaniu. Rosło także tempo spotkania, a „szybkie środki” po straconych bramkach były stałym elementem dzisiejszego widowiska.

 

W 53.min. po trafieniach Obradovicia i Źabicia wyszliśmy na prowadzenie 28:26 i niespodzianka zaczęła wisieć w powietrzu. Szybko jednak na tablicy świetlnej pojawił się remis 26:26, a na domiar złego po raz pierwszy z rzutu karnego pomylił się Ghionea. Fakt ten wykorzystał Alex Dujshebaev, który w 57.min. dał PGE Vive prowadzenie 28:29.

 

O czas poprosił trener Piotr Przybecki, a na prawym rozegraniu zameldował się Michał Daszek. Akcja ta przyniosła trafienie Igora Źabicia i jasnym się stało, że przed nami wojna nerwów, z której zwycięsko niestety wyszli gracze PGE Vive Kielce.

 

Na 45 sekund przed końcową syreną goście prowadzili 30:29, a o czas poprosił trener Talant Dujshebaev. W decydującej akcji trafił Michał Jurecki, co oznaczało, że trzy punkty powędrują na konto mistrzów Polski.

 

Widziane z Kielc:

 

 Zaczęło się od błędów. Oba zespoły potrzebowały kilku minut na porządne rozgrzanie się przed właściwym pojedynkiem, w trakcie których gubili piłkę lub oddawali kiepsko przygotowane rzuty. Pierwszy zaskoczył Jose De Toledo, który w dwóch kontratakach pod rząd pokonał Sławka Szmala, wyprowadzając swoją drużynę na dwubramkowe prowadzenie. Zaraz potem szybkim trafieniem odpowiedział Mariusz Jurkiewicz, a po kilku minutach walki trafienie za trafienie, wyszliśmy na prowadzenie 6:4.

W bramce Nafciarzy rozpoczął Adam Morawski, na środku obrony naszych zawodników powstrzymywać próbowali bracia Gębala. Gospodarze zdecydowali się na wariant obrony 6-0, my natomiast od początku wyszliśmy systemem 5-1 z wysuniętym Mateuszem Jachlewskim, który skutecznie utrudniał płocczanom grę.

Po piętnastu minutach na boisku zameldowali się Blaz Janc, Alex Dujshebaev, Uros Zorman, Michał Jurecki i Manuel Strlek. Choć Nafciarze zdołali wyrównać do stanu 8:8, to po trzech bramkarz z rzędu znów odjechaliśmy Wiśle, a trener Piotr Przybecki poprosił o czas. Spiker w Orlen Arenie natomiast musiał prosić kibiców o zaprzestanie rzucania przedmiotów na parkiet przy bramce Sławka Szmala. Kasa nic sobie nie robił z niesportowego zachowania części publiczności i kontynuował swoją pracę między słupkami.

Im bliżej końca pierwszej połowy, tym mecz miał wolniejsze tempo, a żadna z drużyn nie próbowała go podkręcać.  Atak budowano powoli, w dużej mierze „na chodzonego”. Sporą różnicę zrobił więc błyskawiczny rajd Alexa Dujshebaeva na kilka minut przed przerwą, zakończony trafieniem na 16:13, który urozmaicił zestaw podobnych akcji tej części spotkania. Po trzydziestu minutach wynik wynosił 17:15 dla żółto-biało-niebieskich.

Po zmianie stron gra ożywiła się. Nasi zawodnicy stracili jednak trzy bramki, samemu rzucając jedną, przez co gospodarze wyrównali do 18:18. Na parkiet wyszliśmy takim samym składem, co na początku spotkania, z jedną różnicą: na środku rozegrania Mariusza Jurkiewicza zastąpił Uros Zorman. Do obrony natomiast jego i Julena Aginagalde zmieniali Michał Jurecki i Marko Mamić, którzy zabezpieczali tyły za wciąż wysuniętym na „jedynce” Mateuszem Jachlewskim.

Chorwacki rozgrywający niestety szybko opuścił parkiet, bo w czterdziestej drugiej minucie otrzymał trzecie wykluczenie, co z gradacji kar poskutkowało czerwoną kartką. Płocczanie, niesieni dopingiem kibiców, którzy ożywili się przy minimalnym prowadzeniu swojego zespołu 21:20, włączyli tryb większej ofiarności. W jednym z przechwytów za bandę wykoziołkował Jose de Toledo. Zawodnik jednak szybko się podniósł  i wrócił na boisko.

Bardzo dobrze w szeregach gospodarzy od początku meczu sprawował się Valentin Ghionea, a w drugiej połowie skrzydłowy wrzucił bieg turbo. Najpierw znalazł dużo miejsca na kole przy wysokiej obronie kielczan i zdobył bramkę z sześciu metrów, za chwilę bezbłędnie wykonał rzut karny i dołożył kolejne trafienie z kontry. Na tablicy wyników widniał remis 24:24, ale Talant Dujshebaev wziął czas. Nie powstrzymało to Rumuna od pokonania Sławka Szmala raz jeszcze, a za chwilę kolegę wsparli Nemanja Obradović oraz Igor Zabić i gdy Płock wyszedł na prowadzenie 28:26 kibice zgromadzeni w Orlen Arenie wydali ekstatyczny okrzyk radości.

Bardzo dobry okres w bramce, po zmianie Adama Morawskiego, notował Marcin Wichary, ale na szczęście w kluczowych momentach interweniował po naszej stronie Sławek Szmal, dzięki czemu powoli, ale jednak, udało nam się odrobić te dwie bramki i na niecałe pięć minut przed końcową syreną znów był remis. Biedny Marko Mamić, który za piłkochwytem zawieszonym za bramką Kasy wychodził z siebie biernie przyglądając się dalszej części widowiska, mógł odetchnąć z ulgą, gdy wreszcie, po kilku zwrotach akcji zakończyliśmy mecz wynikiem 31:30. Orlen Arena na chwilę ucichła, ale za moment kielczanie oddali się głośnej fali radości żółto-biało-niebieskich kibiców, którzy oklaskiwali ich z sektora gości.

 

[wideo] Vive TV: Orlen Wisa Płock - PGE Vive Kielce 30:31

 


Powiedzieli po meczu:

 

Talant Dujszebajew (trener PGE Tauron Kielce): Dzisiaj mogę pogratulować obu zespołom. Zagrali na bardzo wysokim poziomie. Było wiele dobrych momentów, dobrej piłki ręcznej. Oba zespoły grały bardzo szybko zarówno w ataku, jak i w obronie. Dzisiaj mieliśmy trochę więcej szczęścia, dlatego gratuluję moim chłopakom. W końcówce przegrywaliśmy nawet dwiema bramkami, ale utrzymaliśmy zimną głowę i na końcu wynik był pozytywny dla nas.

Piotr Przybecki (trener Orlen Wisły Płock): Również dziękuję obu zespołom za rozegranie bardzo ciekawych zawodów. Chcieliśmy i być może zasłużyliśmy w końcówce na coś więcej, ale mogliśmy skończyć nasze sytuacje, szczególnie w przewadze sześciu na pięciu. Można i trzeba dyskutować o różnych kontrowersjach w tym meczu, ale suma summarum to my jesteśmy sobie winni, że w tych ostatnich dziesięciu minutach nie udało nam się przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść. To też było spowodowane tym, że rzeczywiście chłopaki „wyjechali się” do końca i za to im serdecznie dziękuję, bo było widać ogromne zaangażowanie, widać było serce na boisku, widać było to, co Wisła Płock powinna grać w każdym meczu na takim poziomie z tego typu przeciwnikami. Oni to czują i to jest najważniejsze.

Mariusz Jurkiewicz (PGE Tauron Kielce): Najbardziej pozytywną rzeczą dla nas w tym spotkaniu było nasze zwycięstwo. Cieszymy się, że udało nam się rozstrzygnąć mecz w końcówce, mimo że był bardzo wyrównany przez pełne sześćdziesiąt minut. Trochę więcej szczęścia i doświadczenia mieliśmy w samej końcówce. Zachowaliśmy trochę więcej zimnej krwi i to nas cieszy, że coraz lepiej wyglądamy na parkiecie, coraz lepiej funkcjonujemy jako drużyna. Mam nadzieję, że taką tendencję będziemy utrzymywać w kolejnych spotkaniach.

Tomasz Gębala (Orlen Wisła Płock): Gratuluję zespołowi z Kielc. Wytrzymali końcówkę. Mecz był pełen walki i niestety nam się nie udało tej przewagi dwubramkowej utrzymać. W końcówce może właśnie zabrakło tego doświadczenia i zimnej głowy i niestety przegraliśmy ten mecz.

 

Orlen Wisła Płock - PGE VIVE Kielce 30:31 (15:17)
 

Wisła: Wichary, Morawski - Daszek, Mihić, Ghionea 11, Źabić 3, M.Gębala 2, Ivić 3, T.Gębala 3, Piechowski, Obradović 4, Krajewski 1, Duarte 1, Toledo 2

Vive: Szmal - Janc 1, Štrlek 3, Jachlewski 1, Djukić 1, Kus, Bis, Aginagalde 2, Dujshebaev 5, Bielecki 7, Lijewski 5, Jurkiewicz 2, Zorman 1, Mamić, Jurecki 3


Źródło: Orlen Wisła Płock (sprwislaplock.pl), PGE Vive Kielce (kielcehandball.pl)

Koszulka box 4 300 nad newsletter
oceń 0 (0 głosów)
 
podziel się artykułem
0
Bransoletki 1 nad wynikami - reklama
Koszulka box 1 300 nad newsletter
Która pozycja na boisku piłki ręcznej najbardziej Ci odpowiada?
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens