PGNiG Superliga (M)
A A A
Wybrzeże ograło "Meblarzy" - przebudzenie gdańszczan po przerwie
21.10.2016 21:10 Źródło: inf. własna/Wybrzeże Gdańsk/Meble Wójcik Elblag
komentarzy 0

Meble Wójcik Elbląg przyjechały do Gdańska po przełamanie. Podopieczni Jacka Będzikowskiego do tej pory nie zdobyli jeszcze żadnego punktu. Stawką tego spotkania były aż trzy oczka, zatem oba zespoły mocno liczyły na zwycięstwo. Meblarze postawili się jednak tylko w pierwszych 30 minutach gry. Potem na boisku dominowali gospodarze.

 

Wybrzeże po zaciętym meczu wygrało z Elblągiem (Fot. FB / Wybrzeże Gdańsk)
Podyskutuj z Handball.pl na Facebooku - zapraszamy!

 

Widziane z Gdańska:

 

Wynik spotkania z rzutu karnego otworzył Wojciech Prymlewicz. Lepiej jednak w mecz weszli goście, którzy kolejno odpowiedzieli trafieniami Bartosza Janiszewskiego, Piotra Adamczaka i Mikołaja Kupca. Czerwono-biało-niebiescy w pierwszej części spotkania razili nieskutecznością.

 

Raz po raz marnowali czyste sytuacje. W 25. minucie spotkania Meblarze prowadzili już 5:9. Wtedy jednak dobrą serią popisali się gdańszczanie i po trafieniach Rogulskiego, Oliveiry i Korneckiego doprowadzili do stanu 8:9. Tuż przed syreną kończącą pierwszą połowę trafił jeszcze Jakub Moryń.

Druga połowa to już mocne wejście Wybrzeża. Słowa trenerów w szatni poskutkowały, bo po bramkach Prymlewicza i Rogulskiego w 33. minucie wyszli na prowadzenie. Do wyrównania doprowadził jeszcze Paweł Adamczak, ale później Wybrzeże konsekwentnie powiększało swoją przewagę.

 

W 44. minucie kolejną serią popisali się Prymlewicz, Rogulski i Bednarek. Na 5 minut przed końcem spotkania po kolejnym trafieniu Rogulskiego objęli najwyższe w tym meczu prowadzenie – 22:16. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 22:17.

Fenomenalnie, zwłaszcza w końcówce drugiej połowy, w bramce gospodarzy spisywał się Artur Chmieliński. Ambitny bramkarz tuż po spotkaniu nie był jednak do końca usatysfakcjonowany.

 

- Jestem zadowolony. Znaczy, oczywiście, parę błędów było, jak to u mnie, ale wygraliśmy ten mecz. Ciężki początek pozwolił im uwierzyć w ich możliwości, ale na szczęście potrafiliśmy się z tego podnieść i zwyciężyliśmy - powiedział Chmielinski.

 

Zawodnicy Mebli Wójcik Elbląg po meczu nie kryli rozczarowania.

 

- Mieliśmy takie założenie, żeby długo rozgrywać akcje. Niestety, na początku drugiej połowy kilka takich nieprzygotowanych podań do obrotowego, akcji szybko rozwiązywanych, nieskutecznie przez nas i Wybrzeże nas skontrowało i naszą przewagę do przerwy odrobili bardzo szybko. Niestety, tak nie możemy robić, bo pracowaliśmy na to przez pół godziny, a straciliśmy to przez dwie minuty – podsumował Jakub Malczewski.

 

Widziane z Elbląga:

 

Dla obu drużyn ten mecz miał duże znaczenie, co było widać po zdecydowanej grze w obronie z obu stron. Pierwsi prowadzenie objęli gospodarze po bramce Wojciecha Prymlewicza z karnego. Dla nas jako pierwszy trafił doświadczony Bartosz Janiszewski. Kolejne dwie bramki także padły łupem Meblarzy, zatem było już 3:1 w 6. minucie.

 

Przez kolejne cztery oba zespoły tylko raz potrafiły pokonać bramkarza przeciwników. Między 10. a 22. minutą obie ekipy naprzemiennie rzucały bramki. Po trzecim trafieniu w tej połowie Marcina Szopy mieliśmy już cztery bramki więcej od rywala (9:5).

 

W ciągu czterech minut Wybrzeże zbliżyło się na 8:9, dzięki agresywnej grze w obronie. Tuż przed przerwą prowadzenie podwyższył jeszcze Jakub Moryń (10:8).

- W szatni mówiliśmy sobie, że mamy grać po przerwie długo w ataku - to pomeczowe słowa Marcina Szopy. - Jednak już na początku rozegraliśmy trzy szybkie akcje, po których rywal przeprowadził skutecznie kontry i wyszedł na prowadzenie - dodaje skrzydłowy.

 

Uzyskanej przewagi gdańszczanie jak się później okazało nie oddali już do ostatniego gwizdka. Do remisu doprowadził jeszcze Paweł Adamczak (11:11). Staraliśmy się grać mocno w obronie, jednak sędziowie ukarali nas kilkoma wykluczeniami w ciągu zaledwie siedmniu minut, co ułatwiło zadanie w ataku gospodarzom. Po dwóch bramkarz Wojciecha Prymlewicza i Michała Bednarka na 12 minut przed końcem przegrywaliśmy już 12:17.

 

Serię 5 minut bez celnego rzutu i czterech straconych bramkach z rzędu, przełamał dopiero Daniel Żółtak. Czas wzięty przez trenera Jacka Będzikowskiego na niewiele się zdał. Wybrzeże kontrolowało już wydarzenia na boisku, podwyższając na chwilę prowadzenie nawet do sześciu bramek. Ostatecznie przegraliśmy różnicą pięciu trafień.

 

- Spotkanie zaczęliśmy bardzo dobrze, zbudowaliśmy sobie kilka bramek przewagi i mieliśmy kontrolę na boisku. Graliśmy naprawdę dobrze. Po przerwie oddaliśmy stery w ręce Wybrzeża, które w dwie i pół minuty odrobiło straty i wyszło na prowadzenie. Popełniliśmy w drugiej połowie za dużo prostych, technicznych błędów, obrona nie była już tak agresywna jak w pierwszych trzydziestu minutach. Powodem porażki była inna jakość gry po przerwie. Moi zawodnicy muszą wyciągać wnioski z błędów, które popełniają. Bez tego trudno będzie wygrać. Nie wynikają one jednak z braków kondycyjnych, w tym elemencie prezentujemy się akurat podobnie jak ligowy przeciwnicy - powiedział trener "Meblarzy" Jacek Będzikowski.

 

Wybrzeże Gdańsk - Meble Wójcik Elbląg 22:17 (8:10)

 

Wybrzeże: Chmieliński, Pieńczewski - Prymlewicz 6, Rogulski 5, Kornecki 3, Kostrzewa 2, Bednarek 2, Oliveira 2, Kondratiuk 1, Sulej, Wróbel

Meble: Dudek, Fiodor - Szopa 5, Adamczak Piotr 3, Kupiec 2, Żółtak 2, Janiszewski 1, Moryń 1, Tórz 1, Adamczak Paweł 1, Malczewski 1, Nowakowski, Dorsz, Olszewski

 

Źródło: Wyborzez Gdańsk (wybrzeze-gdansk.pl), Meblę Wójcik Elbląg (ksmeblewojcikelblag.pl)

 

oceń 0 (0 głosów)
 
podziel się artykułem
0
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens