MHA - belka
PGNiG Superliga (M)
A A A
Zdziesiątkowane PGE Vive wygrało w Opolu na inaugurację sezonu (wideo)
01.09.2018 11:47 Źródło: inf. własna/Gwardia Opole/PGE Vive Kielce
komentarzy 0

W meczu otwarcia nowego sezonu PGNiG Superligi piłkarzy ręcznych PGE Vive Kielce pokonało na wyjeździe Gwardię Opole 36:26. Spotkanie cieszyło się sporym zainteresowaniem widzów - obejrzało j na hali 2 tys. osób.
 

Gwardia przegrała z Vive 10-cioma bramkami (Fot. KPR Gwardia Opole)
Podyskutuj z Handball.pl na Facebooku - zapraszamy!

 

Widziane z Opola:

 

Wynik "otworzył" Zadura i zdobył pierwszą bramkę w tym sezonie PGNiG Superligi. Kolejne trzy bramki zdobyli jednak gości, a dwie kontry skończył Jachlewski. Następny fragment należał z kolei do kołowego gospodarzy Klimkowa. Twardo bronił i skutecznie robił sobie miejsce pod bramką rywala. Szybko zdobył dwie bramki i był remis. Krótko, bo po karnym Dujszebajewa goście wygrywali 7-4.

Kolejne takie jego trafienie dało PGE Vive wynik 9-5 (15 minuta), a o czas poprosił trener Kuptel. Po nim jego podopieczni się poderwali. Indywidualną akcję skończył Mokrzki, a w osłabieniu przechwyt i kontrę wykorzystał Mauer. Strata naszych szczypiornistów stopniała do bramki i była szansa na remis, gdyż Malcher dwa razy wybornie zatrzymał króla strzelców poprzedniego sezonu - Morytę.

Tyle, że odpowiedział Ivić, zatrzymując Mauera z siódmego metra, spudłował Zadura, a Karalek podwyższył na 11-8. Za chwilę opuścił jednak parkiet na dwie minuty i Kawka doprowadził do stanu 11-12 (24 minuta). Wówczas po raz ostatni było na „styku”. Straty opolan dały bowiem kontry rywalom, którzy błyskawicznie mieli cztery bramki więcej.

Dystans powiększyli tuż po przerwie, kiedy nie pomylili się Mamić i Dujszebajew (13-19). Gwardia zbliżyła się nieco po interwencjach Malcherach i rzucie przez całe boisko Łangowskiego. Sztuka ta nie udała się za chwilę Kawce i zamiast 17-20, po trafieniu Lijewskiego było 16-22 (39 minuta). Kielczanie opanowali sytuację, choć i im zdarzały się błędy oraz straty. W sumie sporo było niedokładności i widać, że drużyny dopiero wchodzą w sezon, rytm meczowy, a za nimi ciężkie przygotowania.

Gospodarze już się nie podnieśli, a po kontrach Janca i Aguinagalde przegrywali 17-25. Na osłodę pozostały im dwie fajne akcje Mauera i Mokrzkiego, jednak częściej między słupkami błyszczał Cupara. W 58 minucie Fernandez Perez trafił na 34-24 dla PGE Vive i taka różnica się utrzymała.

 

Widziane z Kielc:

 

Kielczanie do spotkania przystąpili zaledwie w jedenastkę, bez Michała Jureckiego, Uladzislaua Kulesha, Luki Cindricia, Mariusza Jurkiewicza i Bartłomieja Bisa, a zakończyli je w dziesiątkę, ponieważ czerwoną kartkę z gradacji kar otrzymał Marko Mamić. Nasi zawodnicy świetnie poradzili sobie w obliczu trudnej sytuacji kadrowej, na lewym rozegraniu pojawił się Mateusz Jachlewski, na środku grał Alex Dujshebaev, a na prawym pod koniec meczu wystąpił Blaz Janc. Nasza drużyna grała konsekwentnie, zespołowo i zasłużenie, wysoko wygrała z gospodarzami spotkania.

Kielczanie rozpoczęli ustawieniem z dwoma leworęcznymi zawodnikami na rozegraniu, Krzysztofem Lijewskim na prawej połówce i Alexem Dujshebaevem, który objął dowodzenie nad drużyną pod nieobecność kontuzjowanego Luki Cindricia. Podobne rozwiązanie widzieliśmy już w Zaporożu, podczas towarzyskiego turnieju Dnipro Cup i tam sprawdzało się ono bardzo dobrze. Na lewym rozegraniu na parkiet wyszedł Marko Mamić, który w obliczu kontuzji Uladzislaua Kulesha i urazu Michała Jureckiego, pozostał osamotniony na swojej pozycji, dlatego też do obrony zmieniał go Arciom Karalok. Zamiast Alexa natomiast na pozycję skrajnego obrońcy wbiegał Angel Fernandez. Na lewym skraju boiska bardzo rozpoczął Mateusz Jachlewski, który w zaledwie sześć minut zdobył trzy z czterech bramek kielczan w tym meczu. Prowadziliśmy 4:3.

Niecały kwadrans dał swojej ekipie pograć Rafał Kuptel, nim poprosił o czas. Gwardziści przegrywali już 5:9, mając coraz większe problemy z pokonywaniem kielczan w ataku pozycyjnym. Zaraz po wznowieniu gry trafienie dla gospodarzy zdobył Patryk Mauer, za chwilę kolejny raz Filipa Ivicia pokonał Kamil Mokrzki, a jeszcze po chwili w kontrze ponownie młody skrzydłowy. Ficio jednak sprawował się w tym meczu bardzo dobrze, wcześniej popisał się kilkoma paradami, m.in. wybiegł wysoko w pole, ryzykownie przerywając kontrę opolan, a później obronił rzut karny Patryka Mauera.

Po chwili słabości kielczanie odzyskali swój rytm i wespół w zespół, trochę akcjami pozycyjnymi, trochę kontrami, a trochę rzutami karnymi, wykonywanymi bezbłędnie przez Blaza Janca, Arka Morytę, Julena Aginagalde, a w pierwszej części gry także Alexa Dujshebaeva, ponownie odjechali gwardzistom na cztery bramki i do szatni schodzili prowadząc 17:13.

Na drugą połowę kielczanie wrócili w takim samym ustawieniu z tą różnicą, że między słupkami zameldował się Vladimir Cupara, zaliczając tym samym swój debiut w Superlidze. Serb dość szybko popisał się efektowną interwencją, broniąc rzut karny Wiktora Kawki przy stanie 21:16. Dość szybko również zaczęło nam się robić nieciekawie pod względem kadrowym, o ile w którymkolwiek momencie spotkania można było naszą sytuację nazwać ciekawą. Po zaledwie kilku minutach drugiej części gry dwóch naszych zawodników, Marko Mamić i Arciom Karalok, miało na koncie po dwie dwuminutowe kary i niestety, w trzydziestej ósmej minucie spotkania pozostaliśmy na placu boju w dziesiątkę, ponieważ Chorwat otrzymał czerwoną kartkę.

Sama gra układała nam się jednak całkiem nieźle, na dziesięć minut przed końcem meczu prowadziliśmy 29:22. Kielczanie grali zespołowo, starając się rozkładać ciężar spotkania na wszystkich zawodników (Mateusz Jachlewski pojawiał się nawet na lewym rozegraniu, Blaz Janc grał również na prawej połówce). A to z koła trafiał Arciom Karalok, a to potężne rzuty z dystansu serwował Adamowi Malcherowi (notabene naprawdę świetnie sprawującemu się w tym meczu) Krzysztof Lijewski, za chwilę sprawną kontrę przeprowadzali Mateusz Jachlewski i Blaz Janc, a rzut karny wykorzystał Arkadiusz Moryto.

Gdy do końca spotkania pozostały już tylko cztery minuty, a kielczanie prowadzili 33:24, trener gospodarzy Rafał Kuptel poprosił o czas. Zbyt wiele to jednak nie zmieniło. Nasz zespół pokonał Gwardię Opole w pierwszym meczu sezonu 2018/2019 dziesięcioma bramkami, wygrywając 36:26.

 

[wideo] Mecz otwarcia sezonu dla Vive - Gwardia pokonana!

 

 

Powiedzieli po meczu:

Talant Dujshebaev, trener PGE VIVE Kielce): Powiem to, co powiedziałem chłopakom w szatni: skłamałbym, gdybym powiedział, że jestem zadowolony z tego meczu. Prawda jest taka, że jestem bardzo zadowolony! Graliśmy przeciwko mocnemu przeciwnikowi w meczu inauguracyjnym, w ich własnej hali, przy mocnym dopingu i bardzo, bardzo się cieszę, jak zawodnicy walczyli. Oczywiście, zrobiliśmy wiele prostych błędów, ale to normalne, nie jesteśmy jeszcze w najlepszej formie, brakowało nam graczy na nominalnych pozycjach, na lewym rozegraniu musiał grać Mateusz Jachlewski, na środku Alex. Naprawdę nie było łatwo, a jednak fajnie to wyszło i przyjemnie było patrzeć, jak chłopcy walczyli.

Robiliśmy za dużo błędów, oddawaliśmy nieprzygotowane podania do koła. Tak z Mistrzem Polski się nie wygra, nawet gdy rywale przyjeżdżają jedenastoosobowym składem, bo wciąż jest to jedenaście osób z najwyższej światowej półki.
Wiktor Kawka (rozgrywający Gwardii Opole)
Wszyscy mieli na koncie po kilka bramek, wiadomo, że łatwiej jest o to, by cała drużyna je zdobywała, gdy gra się w węższym składzie, a nie w szesnastu (śmiech)! Nie mam pretensji o obronę i o kary, w defensywie nie możesz grać delikatniej, zawsze musisz walczyć twardo. Bez względu na to, iloma zawodnikami mielibyśmy skończyć ten mecz, nawet sześcioma w polu i bramkarzem, to zawsze musimy mocno grać o zwycięstwo. Nie mieliśmy dziś możliwości rotacji, ale daliśmy z siebie wszystko! Mimo wszystko, muszę też podkreślić świetną postawę Opola. Przez całe sześćdziesiąt minut mieliśmy wiele zaufania do siebie samych, ale i ogrom szacunku do rywali. Według mnie, pod wodzą Rafała Kuptela, ten zespół z roku na rok jest coraz silniejszy!

Arkadiusz Moryto, skrzydłowy PGE VIVE Kielce): Pokonaliśmy rywali dziesięcioma bramkami, ale to wcale nie znaczy, że odbyło się to bezproblemowo. Mieliśmy do dyspozycji jedenastu zawodników, w dodatku wypadł nam w trakcie meczu za trzy dwuminutowe kary Marko, więc Mateusz Jachlewski musiał grać na rozegraniu, ale i tak udało nam się dociągnąć wynik. Przed nami jeszcze dwa tygodnie okresu przygotowawczego, nogi są ciężkie, ale wchodzimy już na mniejsze obciążenia i jest coraz lepiej. Kielce to moje wymarzone miejsce, ale oczekuję od siebie troszeczkę więcej.

Adam Malcher, bramkarz Gwardii Opole): Przegraliśmy mecz dziesięcioma bramkami. Kielce to Kielce, pokazały swoją siłę nawet w tak dużym osłabieniu. Rywale włączyli piąty bieg, kontrowali nas po sytuacjach, których nie wykorzystywaliśmy, mimo to staraliśmy się walczyć. Dla nas to było dobre spotkanie na początek rozgrywek, pokazał, czego nam jeszcze brakuje. Sezon zweryfikuje, czy jesteśmy silniejsi czy słabsi, niż w zeszłym sezonie. Dziś przegraliśmy z faworytem całej ligi, więc nie możemy teraz mówić, czy jest dobrze czy źle. Nie spodziewaliśmy się w zeszłym sezonie czwartego miejsca w rozgrywkach, to dla nas wielka duma i chcemy powtórzyć ten sukces, a nawet powalczyć o trzecie miejsce.

Wiktor Kawka (rozgrywający Gwardii Opole): Przed meczem było trochę tremy, ale po pierwszym gwizdku od razu zniknęła. Mam sobie trochę do zarzucenia, robiliśmy za dużo błędów, oddawaliśmy nieprzygotowane podania do koła. Tak z Mistrzem Polski się nie wygra, nawet gdy rywale przyjeżdżają jedenastoosobowym składem, bo wciąż jest to jedenaście osób z najwyższej światowej półki.

 

KPR Gwardia Opole - PGE Vive Kielce 26:36 (13:17)


Gwardia: Malcher, Zembrzycki - Siwak 1, Zarzycki 1, Łangowski 2, Klimków 4, Tarcijonas, Mokrzki 2, Zieniewicz, Jankowski 2, Zadura 1, Kawka 6, Mauer 7, Milewski


Vive: Ivić, Cupara - Dujszebajew 4, Aguinagalde 5, Jachlewski 4, Janc 5, Lijewski 4, Moryto 4, Mamić 3, Fernandez Perez 3, Karalek 4

 

Sędziowie: Andrzej Chrzan i Michał Janas (Tarnów).
Kary: Gwardia - 10 min; PGE Vive - 10 min

Widzów: 2000.

 

Źródło: KPR Gwardia Opole (kprgwardia.com), PGE Vive Kielce (kielcehandball.pl)

 

Koszulka box 4 300 nad newsletter
oceń 0 (0 głosów)
 
podziel się artykułem
0
Wapol
Nowa Erima
Które miejsce zajmą polskie piłkarki ręczne podczas turnieju Golden League, na którym zagrają z Norwegią, Danią i Francją?
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
Bransoletki 1 nad wynikami - reklama
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens