Belka - przyjaciel recznej
PGNiG Superliga (K)
A A A
Gdynia 2010: VfL Oldenburg wygrywa turniej
15.08.2010 14:28 Źródło: Michał Pomorski/Handball Polska
komentarzy 0

Trzydniowy międzynarodowy turniej Gdynia 2010 zakończony. Zawody wygrał niemiecki VFL Oldenburg, trenowany przez Leszka Krowickiego. Drugie miejsce przypadło AZS Politechnice Koszalińskiej, a gospodynie rywalizacji - Vistal Łączpol Gdynia zajęły trzecią lokatę.

  

Piłkarki ręczne Vistalu Łączpolu Gdynia zajęły 3. miejsce w turnieju Gdynia 2010 (fot. Lahire)

 

Najlepszą zawodniczką turnieju uznano Lidię Jakubisovą, najlepszą bramkarką zaś Małgorzatę Sadowską. Tytuł najskuteczniejszej przypadł Marcie Dąbrowskiej, zdobywczyni 38 goli w turnieju.

 

Pierwszym niedzielnym meczem była potyczka AZS Politechniki Koszalińskiej ze Startem Elbląg. W przypadku zwycięstwa i ewentualnej przegranej lub remisu Vistalu z Oldenburgiem, koszalinianki mogły liczyć na drugie miejsce w turnieju.

 

 

AZS Politechnika Koszalin - Start Elbląg

 

Mecz rozpoczęła od niecelnego rzutu była piłkarka Startu, Aleksandra Kobyłecka, która wróciła do zespołu akademiczek po roku gry we francuskim Cergy-Pontoise. Popularna "Fasolka" zachęciła do przyjazdu do Polski także inną zawodniczkę Cergy, Tatianę Bilenie. Wydaje się, że będzie to znaczące wzmocnienie zespołu Waldemara Szafulskiego, który po roku przerwy wrócił na ławkę Politechniki.

 

Pierwsze  minuty rywalizacji były wyrównane, a ozdobą tej fazy meczu były efektowne trafienia lewoskrzydłowej Magdaleny Dolegało i kołowej Joanny Dworaczyk. Coraz lepiej między słupkami bramki Startu spisywała się  Ewelina Kędzierska, kolejna ligowa zawodniczka pochodząca z niewielkiego Łukowa. Przypomnijmy, że w tym mieście wychowały się trzy reprezentantki Polski, Małgorzata Majerek, Małgorzata Rola i Hanna Strzałkowska, podobnie jak Kędzierska reprezentująca barwy klubu z Elbląga.

 

W 14. minucie piłkarki Andrzeja Drużkowskiego wróciły na prowadzenie. Dwie szybkie kontry wykończyły kolejno Katarzyna Cekała i Paulina Wasak. Riposta koszalinianek była natychmiastowa. Po kwadransie było już 8:7 dla nich. AZS odskoczył nawet na +2, lecz tradycyjnie rywalki szybko zniwelowały straty. Przy stanie 12:11 karnego nie wykorzystała Dworaczyk, której rzut sparowała wspomniana Kędzierska. Po chwili kapitalnie z drugiej linii wyrównała aktywna jak zwykle Wasak. Ostatnią bramkę w tej części meczu zdobyła Joanna Chmiel.

 

Po zmianie stron akademiczki zwiększyły przewagę do dwóch oczek. Mogło być jeszcze lepiej, lecz Paulina Muchocka nie zdołała pokonać z karnego rezerwowej Marty Miecznikowskiej, a gol Doroty Błaszczyk padł już z pola bramkowego. W grze obu zespołów dominował chaos, a przez dziewięć minut rywalizacji padły tylko cztery trafienia. Dopiero w 38. minucie jednej ze stron udało się uzyskać trzy gole przewagi. Politechnika prowadziła bowiem 18:15.

 

O czas poprosił natychmiast Andrzej Drużkowski. Sygnał do ataku dała koleżankom Monika Pełka-Fedak, pokonując z dystansu "Salomę" Szywierską. Chwilę później kapitan Startu stanęła przed szansą na zdobycie bramki kontaktowej. Tym razem jednak górą była Szywierska. Po pięknym trafieniu Iwony Szafulskiej na 20:17 wydawało się, że już nic nie odbierze zwycięstwa Koszalinowi. Tymczasem przyjezdne z Elbląga szybko zniwelowały straty do -1, wracając do gry. W 46. minucie dwa gole z rzędy Cekały doprowadziły do remisu 22:22.

 

Gdy Politechnika za sprawą Dworaczyk wróciła na prowadzenie, nie popisała się Justyna Domnik, które podała piłkę do byłych koleżanek z zespołu. Czas wziął trener Szafulski. Do końcowej syreny brakowało 150 sekund. Koszalin stracił wprawdzie piłkę, ale rzut Pełki-Fedak wylądował tylko na poprzeczce bramki rywalek. Politechnika, trafiając na 24:22 rozstrzygnęła o losach rywalizacji.  Na pocieszenie elblążanek pozostał jeszcze kolejny obroniony rzut karny przez Miecznikowską.

 

AZS Politechnika Koszalin - Start Elbląg 24:22 (13:12)

AZS: Całużyńska 5, Dworaczyk 5, Szafulska 5, Błaszczyk 3, Bilenia 2, Kobyłecka 2, Chmiel 1, Szostakowska 1

Start: Cekała 5, Wasak 5, Dolegało 4, Sądej 2, Szott 2, Wolska 2, Pełka-Fedak 1, Szymańska 1

 

 

DHK Banik Most - KPR Jelenia Góra


Drugim rozegranym meczem była rywalizacja najsłabszych dotychczas drużyn turnieju - jeleniogórskiego KPR i czeskiego Banika Most. Ciekawostką jest fakt, że dyrektorem sportowym Banika jest Tomas Kutka, prowadzący przez kilka miesięcy sezonu 2003/2004 lubelską Bystrzycę (później SPR). Jedynym smaczkiem spotkania była rywalizacja o tytuł najskuteczniejszej piłkarki turnieju. Po czterech spotkaniach Hana Martinkova z Mostu miała na swym koncie 28 bramek, a Marta Dąbrowska z KRP zaliczyła o jedno trafienie więcej.

 

Lepiej w mecz weszła Polka, wyraźnie aktywniejsza niż oszczędzana w obronie Martinkova. Przewaga należała do KPR, który po niecałych dziesięciu minutach prowadził 5:2. Ambitne Czeszki dość szybko doszły przeciwniczki na jedno oczko, a po dwudziestu minutach doprowadziły do remisu 8:8. Ostatni cios w pierwszej połowie zadały również piłkarki Banika, schodząc na przerwę przy stanie 9:8. Przypomnijmy bowiem, że mecze rozgrywane są w systemie 2x25 minut.

 

Po przerwie troszkę lepiej prezentowały się przyjezdne, które w 37. minucie po dwóch golach z rzędu Karin Scheredovej wyszły na wyraźne prowadzenie 18:14.  Gdy w 42. minucie zrobiło się 20:15, jeleniogórzanki wydawały się pogodzone z kolejną przegraną i ostatnim miejscem w turnieju. Było to jednak tylko złudzenie, bo na pięć minut przed końcem, po kolejnym trafieniu Dąbrowskiej, przewaga Banika stopniała do dwóch oczek. O czas poprosił trener przyjezdnych, ale jego podopieczne po powrocie na parkiet straciły piłkę, a zaraz potem bramkę po rzucie Małgorzaty Buklarewicz. Warto podkreślić, że KPR grał w tym momencie w osłabieniu po karze dla Dąbrowskiej.

 

Jelenia Góra była na fali, o czym świadczy wyrównujący gol Agnieszki Koceli na 20:20. W kolejnej akcji urazu doznała Martinkova, a faulująca Anna Fursewicz podzieliła los Dąbrowskiej. Na pół minuty przed końcem karę ujrzała Scheredova, a Polkom przyznano rzut karny. Dąbrowska nie pomyliła się z siódmego metra i zrobiło się 20:21.  Banik Most miał rzut wolny na sześć sekund przed końcem. Na boisko wróciła mocno poobijana Martinkova. Potężną bombę wysokiej rozgrywającej odbiła jednak Martyna Kozłowska, zostając bohaterką meczu.  Ostatecznie piąte miejsce w turnieju przypadło Polkom, a Czeszki musiały obejść się smakiem, nie zdobywając trafienia w ostatnich ośmiu minutach rywalizacji.


DHK Banik Most - KPR Jelenia Góra 20:21  (9:8)

Najwięcej bramek dla Banika: Crhova, Martinkova i Scheredova po 4

Najwięcej bramek dla KPR: Dąbrowska 9, Kocela 5, Buklarewicz 3, Fursewicz, Świdzińska, Rykaczewska, Załoga po 1

 

  Handballowe_koszulki_640_2
oceń 0 (0 głosów)
 
podziel się artykułem
0
akademia_300_369
Bransoletki 1 nad wynikami - reklama
Koszulka box 2 300 nad newsletter
Czy tegoroczny sezon PGNiG Superligi K i M z powodu koronawirusa odbędzie się zgodnie z planem?
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens