Handballowe zeszyty - apsek
1. liga (M)
A A A
Niespodzianka we Wrocławiu - Śląsk przegrał ze Świdnicą!
21.10.2012 15:56 Źródło: inf. własna
komentarzy 0

Śląsk Wrocław Handball Team niespodziewanie przegrał na własnym terenie w „derbach Dolnego Śląska” z ŚKPR Świdnicą 24:26. Wrocławianie okazali się bezradni wobec bojowo nastawionych gości, którzy wykazali się charakterem i niesamowitą walecznością.

Szczypiorniści ze Świdnicy dziękujący swoim fanom za doping (Fot. M.Rajfur/Handball.pl)
Handball.pl jest na Facebooku - dołącz do nas!

 

Wynik spotkania otworzył Przemysław Zadura po dynamicznym ataku pozycyjnym Śląska. Początek można uznać za lekko chaotyczny. Najpierw sędziowie podyktowali rzut karny dla gości, który wykorzystał Marek Mrugas, potem z kolei zrobili to samo dla gospodarzy. Bramkę zdobył wtedy Artur Szabat. Mecz już od początku zapowiadał się na wyrównany. Zespoły budowały spokojne akcje, realizowały taktykę trenerów.

W 9. minucie pierwszy raz na prowadzenie wyszła ŚKPR Świdnica (3:4). Efektownym rzutem z biodra popisał się Grzegorz Rutkowski. Chwilę potem to jednak gospodarze wygrywali 5:4 po kontrataku, który wykończył skutecznie ze skrzydła Piotr Swat. W ciągu kilku pierwszych minut drużyna gości otrzymała dwie kary wykluczenia, ale mimo to dość dobrze radziła sobie na boisku i nie pozwoliła odskoczyć przeciwnikom.

Z dobre strony pokazał się Kamil Herudziński, wrocławski szczypiornista, który zdobył po rzutach z drugiej linii 3 bramki w ciągu 14 minut. Pierwszą karę wykluczenia z boiska na 2 minuty otrzymał Zadura, a jego drużyna zaczęła gubić się w konstruowaniu ofensywy. Dwukrotnie w sytuacji sam na sam pomylił się skrzydłowy WKS-u Damian Krzywda. Gospodarze nie mogli zbudować sobie bezpiecznej przewagi. W 18 minucie na tablicy widniał wynik 7:7.

Pierwsza połowa to często gra bramka za bramkę. W 23. minucie drużyna ze Świdnicy musiała radzić sobie w podwójnym osłabieniu, lecz gospodarze zupełnie tego nie wykorzystali. Wręcz przeciwnie. Zmarnowali doskonałą okazję do stworzenia sobie bezpiecznej przewagi. Nie rzucili w tym czasie żadnej bramki, za to goście dołożyli do swojego dorobku jedno oczko. Sytuację względnie uratował bramkarz Śląska - Chodowski Marcin, który obronił sytuację „sam na sam”.

W 26. minucie trener ŚKPR-u Krzysztof Mistak poprosił o czas, po którym jego podopieczni wyszli na prowadzenie 11:10.  Wrocławianie natomiast popełniali proste błędy –takie jak faul w ataku, czy niedokładne podania.

Bohaterem końcówki dla Śląska został Grzegorz Celek, który zdobył dla swojej drużyny 3 bramki z rzędu i ustalił wynik pierwszej połowy – 13:11. Przywrócił tym samym nadzieję na korzystny wynik dla faworytów

Po przerwie obie drużyny wyszły na boisko nastawione walecznie. Zadura rozpoczął w podobnym stylu co na początku spotkania – „łapie” 2 minuty wykluczenia i „zdobywa” rzut karny dla przeciwników, którzy na szczęście nie wykorzystują dogodnej okazji.

Wrocławscy szczypiorniści rozgrywają bez koncepcji. Będzikowski w 34. minucie trafia w blok strefy obronnej. Mimo to wydaje się, że Śląsk mozolnie buduje sobie przewagę, ponieważ jest 15:12. Nagle na lewym skrzydle zaczyna dosłownie szaleć w ekipie gości Kamil Rogaczewski. Chłopak o najsłabszych warunkach fizycznych spośród wszystkich na parkiecie zdobył w ciągu 10 minut 4 bramki, a Świdnica odrabiła straty, doprowadzając do stanu 15:15.

Gospodarze oddawali rzuty w nerwowych chwilach z nieprzygotowanych pozycji. Ciężar gry wziął wtedy na siebie Szabat, który starał się zdynamizować prowadzenie piłki w ataku. To jednak na niewiele się zdało. Piłkarze ŚKPR-u nie odpuszczali i czuli się na boisku coraz pewniej. Chociaż zdecydowanie odbiegali warunkami fizycznymi od rywali, nadrabiali sercem.

W 46. minucie było 20:20 i już wtedy zapowiadała się niezwykle emocjonująca końcówka. Szczęście sprzyjało gościom, którzy zaskakiwali walecznością i ambicją. Udany przechwyt w obronie wykonał Adrian Marciniak i zdobył po nim bramkę z kontry. W zespole Śląska wynik „trzymał” ciągle Celek, który skutecznie kończył kontrataki. Jego koledzy natomiast nadal prowadzili piłkę bez pomysłu i wybierali złe rozwiązania taktyczne.

Ostatnie 5 minut to istny gwóźdź do trumny dla gospodarzy. Świdnica, pobudzona swoją dobra dyspozycją, dobiła rywala i po kolei rzucała bramki od stanu 22:23 do 22:26.  Nawet ostatni zryw Śląska w 59. minucie (24:26) okazał się daremny i zbyt późny. Można powiedzieć, że wisienką na torcie dla świdniczan oraz odzwierciedleniem gry Śląska była trzecia kara dla Zadury, dosłownie 15 sekund przed końcową syreną. Faworyt bezradny, na kolanach.
 

 

Śląsk Wrocław Handball Team – ŚKPR Świdnica 24:26 (13:11)
 

Śląsk: Schodowski, Pawlak, Philippe - Krzywda, Celek 8, Grobelny 1, Herudziński 4, Jędrzejewski, Szabat 7, Swat 2, Zadura 1, Będzikowski 1, Kłos.

ŚKPR: Wasilewicz, Madaliński - Rutkowski 4, Żubrowski 1, Piędziak 2, Mrugas 2, Orzłowski, Rogaczewski 7, Szuszkiewicz 3, Olejniczak, Kaczmarczyk, Marciniak 1, Kijek 4, Pułka.
 

Z Wrocławia Maciej Rajfur

 

oceń + 12 (14 głosów)
 
podziel się artykułem
0
akademia_300_369
Bransoletki 1 nad wynikami - reklama
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens