Handballowe zeszyty - apsek
AMH 1
Liga Mistrzów
A A A
Kolejny remis Vive - podział punktów z Veszprem (wideo)
15.10.2017 21:11 Źródło: inf. własna/PGE Vive Kielce
komentarzy 0

Piłkarze ręczni PGE Vive Kielce zremisowali 32:32 przed własną publicznością z węgierskim Telekomem Veszprem HC w 5. kolejce EHF Ligi Mistrzów. Kielczanie stracili prowadzeni dosłownie w ostatnim momencie meczu, ale rozegrali z liderem tabeli bardzo dobre spotkanie. Węgrzy cieszyli się z wywalczenia punktu na gorącym terenie w Kielcach.

 

Julena Aguinagalde powstrzymywało aż trzech graczy Veszprem (fot. VTK MEdia Team)
Podyskutuj z Handball.pl na Facebooku - zapraszamy!

 

Takiego hałasu w Hali Legionów dawno nie było! Ledwie zawodnicy Veszprem przekroczyli linię środkową po raz pierwszy, a zewsząd popłynęły okrzyki i gwizdy, wśród których ledwie dało się słyszeć własne myśli.


Na kielczan podziałało to doskonale. Już w pierwszej akcji węgierskiego zespołu skutecznie interweniował Sławek Szmal. W ciągu kolejnych minut zdobyliśmy trzy bramki, a podopieczni Ljubomira Vranjesa na pierwsze trafienie potrzebowali aż czterech minut.


Ze względu na brak kontuzjowanego Laszlo Nagy’a na prawym rozegraniu Veszprem rozpoczął Kent Robin Tonnesen. Od początku oba zespoły narzuciły bardzo szybkie tempo, co nieco lepiej służyło kielczanom, ponieważ goście stosunkowo często gubili piłkę lub oddawali niecelne rzuty.


Po naszej stronie zachwycał w bramce Kasa, a w ataku Alex Dujshebaev, który w ciągu pierwszego kwadransa zdobył cztery bramki, a dodatkowo zasuwał wysunięty w obronie 5-1. Przy stanie 11:7, w osiemnastej minucie meczu Ljubomir Vranjes nie wytrzymał i wciął czas dla swojego zespołu.


Przerwa krzepiąco podziałała na jego podopiecznych, bo po powrocie na boisko trzy razy z rzędu pokonali Sławka Szmala. W tym czasie rzuty naszych rozgrywających bezbłędnie wyłapywał Roland Mikler.


Wreszcie żółto-biało-niebiescy popisali się skutecznym blokiem i w kontrze fragment złej passy swojej drużyny przełamał Mateusz Jachlewski. Niestety, tuż po tym goście wywalczyli rzut karny, który wykorzystał Dragan Gajić, a zaraz potem zgubiona przez nas piłka trafiła w kontrze do Andreasa NIlssona i na tablicy wyników wyświetlił się remis 12:12.


Choć regulaminowa przerwa między partiami zbliżała się nieubłaganie, zawodnicy obu zespołów w ogóle nie wydawali się zmęczeni. Tempo spotkania było szaleńcze. W dwudziestej ósmej minucie Christian Ugalde wyprowadził Veszprem na pierwsze prowadzenie 14:13, ale goście cieszyli się nim zaledwie przez kilkanaście sekund, bo za moment bramkę z koła zdobył Julen Aginagalde.


W końcówce świetnie spisał się Darko Djukić, dwukrotnie pokonując Rolanda Miklera, dzięki czemu schodziliśmy do szatni przy minimalnym prowadzeniu 16:15.


 Dziewięć minut przed końcem na żółto-biało-niebieskich czekał największy sprawdzian w tym meczu. Na dwie minuty kary sędziowie zesłali Mateusza Jachlewskiego i zaraz potem Mariusza Jurkiewicza, więc niemal sto dwadzieścia sekund musieliśmy grać w podwójnym osłabieniu.


Czas próby fenomenalnie przeszedł Kasa, dzięki któremu nie tylko nie przegraliśmy okresu przewagi Veszprem, ale wygraliśmy go 1:0, bo po drugiej stronie z rzutu karnego Miklera pokonał Darko Djukić. Na tablicy widniał rezultat 28:27 dla PGE VIVE.


W ostatniej minucie za brutalny faul na Michale Jureckim czerwoną, a za chwilę nawet niebieską kartkę otrzymał Istvan Timuzsin Schuch. Ze względu na nieprzepisowe zachowanie w końcówce kielczanie otrzymali rzut karny, który na trzydzieste drugie trafienie zamienił Karol Bielecki.


Niestety, w ciągu kilkunastu sekund Węgrzy zdążyli jeszcze dołożyć bramkę i ostatecznie po raz kolejny zremisowaliśmy we własnej hali 32:32.

 

Gracze i kibice Veszprem rezultat ten przyjęli z ogromną radością, zaś kielczanie schodzili z parkietu z kwaśnymi minami. Trzeba jednak przyznać, że zagrali fenomenalnie i po takiej postawie, można jedynie optymistycznie patrzeć w przyszłość.

 

[wideo] EHF TV: bramka Alexa Dujszebajewa wśród najładniejszych goli 5. kolejki LM!

 

  

Powiedzieli po meczu:

 

Tomasz Strząbała (II trener PGE Vive Kielce): Chciałbym podkreślić, że ten jeden wywalczony punkt jest dla nas tak samo istotny jak punkty dla zespołu Veszprem. Jesteśmy bardziej zadowoleni z tego, jak prezentowaliśmy się dzisiaj na boisku, niż z jednego punktu na koniec. Uważam, że zagraliśmy jeden z najlepszych meczów w tym sezonie. Cieszę się z naszej gry w obronie, szczególnie z tego, że defensywa 5-1 zaczyna funkcjonować coraz lepiej. Oba zespoły zdobyły po trzydzieści dwie bramki, jesteśmy zadowoleni, ze takiemu zespołowi byliśmy w stanie rzucić ich aż tyle. Po tym meczu optymistycznie patrzymy w przyszłość. Myślę, że będziemy szli w górę, zwłaszcza, że przed nami bardzo ważny mecz w Płocku, który pokaże, czy wciąż faktycznie dominujemy w lidze.

Alex Dujszebajew (PGE Vive Kielce): Gratulacje dla Veszprem, odnotowali doskonały występ. Zdobyli jeden punkt na bardzo trudnym terenie. Grali świetnie przez sześćdziesiąt minut. Wydaje mi się, że my spudłowaliśmy w bardzo ważnej akcji pod koniec meczu. Za to nasi rywale byli bezbłędni w ostatniej sytuacji i dlatego udało im się zremisować.

Karol Bielecki (PGE Vive Kielce): Ciężki pojedynek. Veszprem to światowa potęga i bardzo niewygodny zespół, a walczyliśmy z nim jak równy z równym. Mam wrażenie, że byliśmy drużyną lepszą, ale cóż, zremisowaliśmy. Lepiej by było dla nas, gdybyśmy mogli dograć ostatnią akcję do końca, a plany pokrzyżował faul na Michale i rzut karny podyktowany przez sędziego. Później Veszprem bardzo szybko zdobyło bramkę, szkoda. Tak, jak w meczu z Flensburgiem, byliśmy o krok od zdobycia dwóch punktów, mieliśmy do końca wiarę w to, że uda nam się zdobyć dwa punkty. Nie patrzymy na miejsce w grupie, walczymy do końca, na tym się skupiamy.

Ljubomir Vranjes (trener Telecom Veszprem HC): Według mnie, Kielce to nasz najtrudniejszy rywal w grupie, szczególnie na własnym boisku. To była walka przez całe sześćdziesiąt minut, a my za nią zostaliśmy nagrodzeni jednym punktem. Jestem bardzo dumny z moich zawodników. Nawet nie z tego, jak grali, ale z tego jak trzymali się razem w tym boju. Ostatnie minuty były dla nas bardzo ciężkie, Kielce prowadziły i dostały kilka rzutów karnych. Ostatecznie to detale zadecydowały o takim, a nie innym rezultacie. Myślę, że to dla nas duży punkt, w przyszłości postaramy się wypaść jeszcze lepiej. Życzę powodzenia Talantowi i jego drużynie.

Blaz Blagotinsek (Telecom Veszprem HC): Jestem bardzo zadowolony z wyniku. Graliśmy razem przez sześćdziesiąt minut zarówno w ataku jak i w obronie. W ostatnich dziesięciu minutach byliśmy jak bracia, szczególnie w defensywie, a nasz bramkarz wyczyniał niesamowite rzeczy.

Mate Lekai (Telecom Veszprem HC):
To był bardzo ciężki mecz, dokładnie tak, jak tego oczekiwaliśmy. Kielce prowadziły niemal w całym spotkaniu, ale udało nam się wywalczyć jeden punkt. Ostatnią bramkę zdobyliśmy kilkanaście czy kilka sekund przed końcem spotkania. Jesteśmy szczęśliwi z tego jednego punktu, ale przyjechaliśmy po dwa, więc nie możemy być  w pełni usatysfakcjonowani. Wydaje mi się, że remis jest najbardziej sprawiedliwym wynikiem, choć może Kielce myślą inaczej (śmiech). Oba zespoły dały z siebie sto procent na parkiecie. To była wielka walka, wielkie starcie taktycznie dwóch trenerów. Nasi kibice są fenomenalni, gdziekolwiek jedziemy, oni są z nami. Kocham ich!

  

 

PGE Vive Kielce - Telecom Veszprem HC 32:32 (13:12) [wideo - cały mecz]

 

Vive: Szmal, Wałach - Dujszebajew 7, Strlek 5, Djukić 4, Janc 4, Bielecki 3, Aguinagalde 2, Jachlewski 2, Lijewski 1, Mamić 1, Bis, Jurkiewicz, Kus, Zorman

Veszprem: Mikler, Alilović - Tonnesen 6, Blagotinsek 5, Ilić 5, Lekai 4, Gajić 2, Margus 3, Manaskov 2, Nilsson 2, Accambray 1, Ugalde Garcia 1, Ancsin, Schuch, Sulic, Terzić

 

Źródło: PGE Vive Kielce (kielcehandball.pl), EHF (ehfcl.com)

Handballowe_koszulki_640_1
oceń 0 (0 głosów)
 
podziel się artykułem
0
Tkaczyk - aurtobiografia
Box_Erima_Nowa_Po wynikami
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens