MHA - belka
Liga Mistrzów
A A A
LM: Vive wygrało w bólach - Kristiandstad pokazało pazur (wideo)
06.10.2018 19:41 Źródło: inf. własna/PGE Vive Kielce/EHF TV
komentarzy 0

W meczu 4. kolejki Ligi Mistrzów PGE Vive Kielce pokonało IFK Kristianstad 33:31. Pierwsza, w miarę spokojna połowa pojedynku okazała się złudna, bo w drugiej części spotkania Szwedzi doszli kielecki zespół i do końca toczyła się wyrównana, emocjonująca gra nerwów, którą wygrali gospodarze.

 

Vive wygrało trudny mecz z IFK (Fot. VTK Media Team)
Podyskutuj z Handball.pl na Facebooku - zapraszamy!

 

 

Kielczanie świetnie zaczęli spotkanie i po siedmiu minutach prowadzili z gośćmi 5:2. Dobrze funkcjonowała obrona naszej drużyny, szczególnie jej środek, przez który ciężko było się Szwedom przebić. Naszym atakiem bardzo dobrze dowodził Luka Cindrić, rozrzucając defensywę rywali, co sprawnie wykorzystywał Michał Jurecki, Alex Dujshebaev i Arciom Karalok. Po dwunastu minutach wynik wynosił 8:4.

Wtedy kielczanie trochę zaczęli przysypiać przy powrocie do obrony, co Szwedzi karali grając szybkim środkiem. Błędy techniczne naszych zawodników wykorzystali natomiast w kontratakach. Słabszy okres gry gospodarzy potrwał kilka minut, w trakcie których podopieczni Oli Lindgrena zbliżyli się na jedno trafienie (prowadziliśmy 8:7), ale wtedy sprawy w swoje ręce wzięli nasi skrzydłowi, Angel Fernandez i Arkadiusz Moryto, którzy po kwadransie pojawili się na boisku. Głównie po ich bramkach z kontry, na kilka minut przed przerwą prowadziliśmy 14:8.

W końcówce pałeczkę w ataku od skrzydłowych przejął Krzysztof Lijewski. Cały czas jednak trochę zbyt szybko bramki zdobywała szwedzka ekipa, pokazując swój największy atut – szybkość. Na wiele im się to jednak nie zdawało, bo kielczanie utrzymywali bezpieczną przewagę pięciu trafień. Tak też zakończyli pierwszą połowę, do szatni schodząc przy rezultacie 17:12.

Początek drugiej partii był nerwowy. Goście zaserwowali kielczanom koncert trafień, po których nasza przewaga stopniała do zaledwie jednego trafienia (19:18). Stratę odrobili w klasyczny dla piłki ręcznej sposób, wykorzystując nasze błędy w ataku za pomocą kontr. W trzydziestej dziewiątej minucie spotkania, po kolejnym udanym kontrataku Teitur Orn Einearsson doprowadził do remisu, ale błyskawiczna odpowiedź Michała Jureckiego znów wyprowadziła nas na prowadzenie.

Wkróce między słupkami naszej ekipy pojawił się Filip Ivić, który zastąpił bardzo dobrze dysponowanego w pierwszej połowie Vladimira Cuparę. Serb jednak zaliczył nieco słabszy początek drugiej partii, więc trener Dujsebaev postanowił dać szansę Filipowi. Tymczasem sytuacja zaczęła wymykać nam się spod kontroli, Szwedzi prowadzili już 22:20. Nasi zawodnicy jednak nie tracili głów ani finezji. Dwudzieste pierwsze trafefienie dla naszego zespołu zdobył Alex Dujshebaev, który w locie nad polem bramkowym rywali przechwycił podanie od Angela Fernandeza.

Kolejne dwa ataki Szwedów powstrzymał Filip Ivić, a dzięki przytomności i ogromnej zawziętości w ataku Michała Jureckiego, żółto-biało-niebiescy znów zaczęli dominować nad rywalami! Na kwadrans przed końcem spotkania prowadziliśmy 24:23. Atak szedł nam jak po grudzie, przez pięć minut nie potrafiliśmy pokonać Richarda Kapellina, ale na szczęście w kolejnych sytuacjach rzutowych gości górą był Filip Ivić. Naszego bramkarza, po siedmiu minutach niemocy pokonał dopiero Stig Nilsen.

Rezultat bardzo mozolnie posuwał się do przodu, a żadna z ekip nie była w stanie odskoczyć drugiej na więcej niż jedno trafienie. Rozpoczęła się istna gra nerwów i błędów. Trenerzy obu ekip non stop przerywali pojedynek, korzystając z przysługujących im czasów.

 

Na czterdzieści sekund przed końcem bramkę na wagę zwycięstwa zdobył Alex Dujshebaev. Prowadziliśmy 32:20 i choć trener Lindgren wziął jeszcze jedną przerwę, by ustawić grę swojego zespołu, na nic się to zdało, bo Filip Ivić znów stanął na wysokości zadania, broniąc akcję Szwedów. Ostatecznie, po jeszcze jednej bramce Arka Moryty wygraliśmy 33:31.

 

To moja wina, że w drugiej połowie nie zagraliśmy na tym poziomie, na którym powinniśmy, nie wytworzyłem odpowiedniej presji, dlatego bardzo dużo wysiłku kosztowało moją drużynę powrót do gry.
Talant Dujshebaev
Powiedzieli po meczu:

 

Talant Dujshebaev (trener PGE VIVE Kielce): Gratuluję rywalom i mojej drużynie. To moja wina, że w drugiej połowie nie zagraliśmy na tym poziomie, na którym powinniśmy, nie wytworzyłem odpowiedniej presji, dlatego bardzo dużo wysiłku kosztowało moją drużynę powrót do gry. Wyciągnę z tego wnioski dla siebie jako trenera. Chciałbym też bardzo podziękować kibicom, którzy w tym ciężkim momencie byli z nami i pomogli nam. Mamy dwa punkty i do jest dla nas najważniejsze. Teraz musimy skupić się na meczu z Kwidzynem, a w dalszej kolejności na spotkaniu z Vardarem.

Julen Aginagalde (obrotowy PGE VIVE Kielce): Było ciężko! Szczególnie wrócić po przerwie na wysoki poziom z pierwszej połowy. Widać było, że rywale byli bardzo źli po przegranej z Barceloną, to ich dodatkowo motywowało, dodawało sił, ale na szczęście to nam udało się zdobyć te dwa bardzo ważne punkty. Mówiłem przed spotkaniem, że nie będzie łatwo i nie było! W Lidze Mistrzów trzeba uważać na każdego!

Arkadiusz Moryto (skrzydłowy PGE VIVE Kielce): Trochę niespodziewanie wyrównany mecz, po pierwszej połowie wydawało się, że będziemy budować przewagę, prowadząc już pięcioma bramkami. Tak się jednak nie stało, Kristianstad szybko nas dogoniło, zaczęło zdobywać bramki z kontrataków, przed czym udawało nam się bronić w pierwszej połowie. Zrobiła się nerwówka. Ciężko powiedzieć, skąd wziął się przestój w drugiej części spotkania, chyba zagraliśmy słabiej w obronie, bramkarze nie bronili, bo nie stworzyliśmy im dogodnych warunków w defensywie, z kolei bramkarz Kristianstad bronił w sytuacjach, z których powinny padać łatwe bramki. Ale tutaj każdy walczy po to, żeby wygrywać, a Kristianstad było dodatkowo podrażnione ostatnim meczem z Barceloną, która ich rozniosła w Lidze Mistrzów. Dzisiaj chcieli zmazać plamę i myślę, że pomimo przegranej, zmazali ją, zagrali naprawdę bardzo dobry mecz. Fajnie, że Filip wszedł do bramki i dał dobrą zmianę Vladimirowi Cuparze, potrzebowaliśmy w tamtym momencie odbitych piłek.

Michał Jurecki (rozgrywający PGE VIVE Kielce): Mimo, że ta drużyna wysoko przegrała u siebie z Barceloną, wiedzieliśmy, że to młody, perspektywiczny zespół, który może odwrócić losy spotkania i tak było. Prowadziliśmy po pierwszej połowie pięcioma bramkami, a po kilku minutach drugiej był remis, za chwilę już prowadzili dwiema. To pokazuje, że nie możemy tracić koncentracji, zwłaszcza z ekipą, która gra tak szybko. Może gdzieś wkradło się rozluźnienie, ale później szliśmy bramka za bramkę. Skrzyknęliśmy się, mieliśmy zmienne szczęście i najważniejsze, że na koniec udowodniliśmy, że jesteśmy drużyną i razem wygraliśmy dwa punkty.

Ola Lindgren (trener IFK Kristianstad): Bardzo trudno było grać z Kielcami, to świetna drużyna, gratuluję zwycięstwa! Za nami bardzo trudny tydzień, mieliśmy paskudny mecz z Barceloną i chcieliśmy dziś pokazać, że nie jesteśmy złą drużyną, potrafimy grać. Cieszę się, że podjęliśmy rękawicę, moi zawodnicy bardzo dobrze walczyli, wykorzystywaliśmy nasze okazje w ataku i kontrataku. Nasz bramkarz też nam pomagał i marzyłem o jednym punkcie zdobytym w Hali Legionów, ale gospodarze w końcówce byli sprytniejsi, a przede wszystkim byli po prostu lepsi.

Richard Carl Johan Kapellin (bramkarz IFK Kristianstad): Zaskoczyliśmy dzisiaj samych siebie. Gratulacje dla Kielc i Talanta Dujshebaeva. Mieliśmy ostatnio kilka naprawdę złych meczów, ale dzisiaj udowodniliśmy, że zasługujemy na grę na najwyższym poziomie, pokazaliśmy charakter.

 

PGE VIVE Kielce – IFK Kristianstad 33:31 (17:12) [wideo - cały mecz]

VIVE : Cupara, Ivić – Jurecki 6, A. Dujshebaev 4, Aginagalde, Jachlewski 1, Janc 2, Lijewski 2, Moryto 7, Mamić, Cindrić 4, Fernandez 4, D. Dujshebaev 1, Karalok 2

IFK: Larsson, Kappelin – Hansson, Nyfjall 1, Arnarsson 2, Henningsson 4, Nilsen 5, Canellas 1, Larsson 3, Gudmundsson 7, Freiman, Ehn 6, Einarsson, Jurmala Astrom, Chrintz 2, Halen

 

Koszulka box 4 300 nad newsletter
oceń 0 (0 głosów)
 
podziel się artykułem
0
Wapol
Nowa Erima
Polskie szczypiornistki w grudniowych ME Europy we Francji zmierzą się w grupie A z Serbią, Danią i Szwecją. Czy wyjdą z grupy i zajmą co najmniej trzecie miejsce?
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
Bransoletki 1 nad wynikami - reklama
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens