Handballowe zeszyty - apsek
Liga Mistrzów
A A A
LM: Kiel pokonany u siebie - Vive znalazło patent na THW (wideo)
24.02.2018 20:17 Źródło: inf. własna/EHF/Vive
komentarzy 1

W meczu 13. kolejki fazy grupowej Velux EHF Champions League PGE Vive Kielce pokonało THW Kiel 30:29. Po wielkich emocjach i licznych zwrotach akcji końcówka spotkania należała do Sławomira Szmala, który w kluczowych momentach obronił dwa rzuty karne i kilkakrotnie skutecznie interweniował w akcjach z gry niemieckiej ekipy.

 

Vive wygrało w Kilonii i wciąż liczy się w walce o 4. miejsce w grupie LM (Fot. VTK Media Team)
Podyskutuj z Handball.pl na Facebooku - zapraszamy!

 

Od początku bardzo wysoko w obronie 5:1 wysunięty był Alex Dujshebaev, próbując utrudniać rozgrywanie piłki niemieckiej ekipie, z czasem na „jedynce” podmienił go Blaz Janc, a wreszcie Mateusz Jachlewski. Za nimi, na środku dostępu do bramki Sławomira Szmala bronił zaciekle Marko Mamić, który dość szybko, bo po kilkunastu minutach meczu, miał już na koncie dwa dwuminutowe wykluczenia. To jednak nie zniechęciło go do twardej gry na środku obrony, którą kontynuował po odbyciu kar (i dotrwał do końca spotkania bez kartki!).

Trochę zniechęcające było chyba natomiast dla bramkarzy THW ciągłe wymienianie ich między słupkami. Mecz rozpoczął Andreas Wolff, szło mu tak sobie, więc szybko zastąpił go Niklas Landin, ale Duńczyk wcale nie poradził sobie lepiej, więc do bramki znów za chwilę wrócił Wolff. Mniej więcej na pięć minut przed przerwą Sławomira Szmala podmienił natomiast Filip Ivić.

Tymczasem po serii trzech trafień udało nam się wyjść na dwubramkowe prowadzenie (13:11), które jednak szybko stopniało do zera, a nawet zamieniło się w przewagę gospodarzy 17:15. Duża w tym zasługa wspomnianego już Patricka Wiencka oraz Steffena Weinholda i Christiana Dissingera, z których rzutami nie mogła sobie poradzić nasza defensywa.

 

Fantastycznie rozegrana akcja, na którą kielczanie mieli trzy sekundy tuż przed przerwą (a zdążyli w tym czasie wymienić trzy podania zakończone potężnym atakiem Krzysztofa Lijewskiego), pozwoliła nam jednak zmniejszyć stratę do jednego trafienia, tak więc na przerwę schodziliśmy przegrywając zaledwie 16:17.

 Początek drugiej połowy dużo lepiej wyszedł kielczanom. W ciągu pięciu minut nasi zawodncy zdobyli pięć bramek, podczas gdy kilończycy tylko raz pokonali Filipa Ivicia. Mieliśmy w tym okresie trochę szczęścia, bo zawsze znalazł się ktoś do asekuracji zgubionych piłek, ale najważniejsze, że prowadziliśmy 21:18.

Dobrą passę żółto-biało-niebieskich przerwał Patrick Wiencek, który wreszcie zdobył kolejną bramkę dla swojej ekipy, a następnie Andreas Wolff, który obronił potężny rzut Michała Jureckiego. Gdy jednak Niemcy biegli z kontrą i wydawało się, że zbliżą się do nas już tylko na jedno trafienie, fantastycznym wyczuciem popisał się nasz bramkarz, który wyszedł poza pole bramkowe i skutecznie interweniował, przerywając atak rywali. Po kilku kolejnych błędnych akcjach THW i skutecznych kontrach Alexa Dujshebaeva, Manuela Strleka i Blaza Janca powiększyliśmy przewagę do 24:19.

Spokój nie trwał długo. Na kwadrans przed końcem spotkania, na skutek błędów i niecelnych rzutów, nasze prowadzenie stopniało do 25:24. Wciąż nie mogliśmy poradzić sobie z blondwłosym potężnym obrotowym Kielu. Jedyną możliwością, by Wiencek nie zdobył dzisiaj bramki, był błąd własny kołowego - rzut w słupek lub poprzeczkę. To wreszcie on doprowadził do wyrównania 26:26 na nieco ponad dziesięć minut przed ostatnim gwizdkiem. W dodatku między słupkami przebudził się Andreas Wolff, który przy remisie obronił rzut karny Karola Bieleckiego.

Emocje rozpierały ściany wypełnionej po brzegi Sparkassen-Areny! Gra znów toczyła się gol za gol, do bramki na końcówkę wszedł znów Sławomir Szmal, który poszedł w ślady Wolffa i obronił rzut karny wykonywany przez Mihę Zarabeca.

 

Za chwilę nasz bramkarz interweniował po raz kolejny i kolejny, i jeszcze kolejny, i następny! Kasa przyciągał piłki jak magnes, a później odbijał je, jakby był zbudowany z polipropylenowej maty do trampolin! Choć jego vis a vis, Wolff, również w tej części meczu dawał swoim kolegom solidne wsparcie z tyłu, to jednak my wygraliśmy tę wojnę nerwów i ostatecznie pokonaliśmy rywali 30:29, dokładając na konto bardzo ważne dwa punkty i wciąż pozostając w walce o czwarte miejsce w grupie.

 

- Jesteśmy zadowoleni z tego, że wreszcie mieliśmy więcej szczęścia i wygraliśmy mecz! - komentował trener PGE VIVE Kielce, Talant Dujszebajew. - Kasa nie zaczął dobrze tego meczu, dlatego zastąpił go Filip, który kilkakrotnie bardzo dobrze interweniował w ważnych momentach. Sławek wrócił na końcówkę i pokazał ogromną klasę i to dla na bardzo ważne!

 

THW Kiel - PGE VIVE Kielce 29:30 (17:16) [wideo - cały mecz]

THW: Landin, Wolff – Duvnjak, Firnhaber, Weinhold 4, Dissinger, 2 Wiencek 8, Ekberg 5, Frend-Öfors 1, Rahmel, Dahmke 1, Zarabec 1, Vujin 2, Bilyk 3, Nilsson 2, Santos

Vive: Szmal, Ivić – Jurecki 6, A. Dujshebaev 4, Kus, Aginagalde 4, Bielecki 3, Jachlewski 2, Strlek 4, Janc 3, Lijewski 1, Jurkiewicz 1, Zorman 1, Mamić, Bombac, Djukić 1

 

Źródło: EHF (ehfcl.com), PGE Vive Kielce (kielcehandball.pl)

Koszulka box 4 300 nad newsletter
oceń 0 (0 głosów)
 
podziel się artykułem
1
metaformoza
życzliwy | *.pl | 26.02.2018 12:30
Kus nic nie rzucił ? , bo rywal był inny ? - biedak wystrzelał się z Głogowem
Bransoletki 1 nad wynikami - reklama
Koszulka box 1 300 nad newsletter
Która pozycja na boisku piłki ręcznej najbardziej Ci odpowiada?
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens