Belka - przyjaciel recznej
Liga Mistrzów
A A A
LM: Motor dogonił Vive - remis w walce o ćwierćfinał (wideo)
23.03.2019 19:49 Źródło: inf. własna/Kielce Handball
komentarzy 0

Niesamowicie wyrównany pojedynek zafundowali nam zawodnicy PGE VIVE Kielce i Motoru Zaporoże w pierwszym meczu 1/8 finału Velux EHF Champions League. Żadnej z drużyn nie udało się ani razu odskoczyć rywalowi na większą niż dwa trafienia przewagę, a rzutem karnym wykonywanym już po upływie sześćdziesięciu minut gry Artem Kozakevych wywalczył remis dla gospodarzy. Mecz zakończył się wynikiem 33:33.

 

Vive straciło prowadzenie już po regulaminowym czasie gry (Fot. VTK Media Team)
Podyskutuj z Handball.pl na Facebooku - zapraszamy!

 

Naprawdę ładnie rozpoczęło się pierwsze spotkanie o ćwierćfinał Ligi Mistrzów. Obie ekipy serwowały kibicom ciekawe zagrania, dogrywając piłkę do swoich kołowych czy oddając mocne, celne rzuty z dystansu. Dobrze w bramce zaczął Vladimir Cupara, który w ciągu kilku minut odnotował kilka skutecznych interwencji. Serb łatwo nie miał, bo koledzy prezentowali mu rzuty karne, w których górą okazywał się Artem Kozakevych.

 

Na szczęście w ataku obywało się bez większych błędów. Od początku dyrygował nim Luka Cindrić, który nie tylko "obsługiwał" swoich kolegów, ale też sam zdobywał bramki – trzy w ciągu pierwszego kwadransa, po którym prowadziliśmy 8:7.

Na kilka minut zacięły się strzelby Motoru Zaporoże. Nie trafiali Aidenas Malasinskas i Paweł Paczkowski. Niemoc rywali przełamał dopiero Dmytro Doroshchuk, tymczasem kielczanom udało się minimalnie powiększyć przewagę do dwóch trafień. Niestety, chwila nieuwagi, błędnych decyzji i dobrej dyspozycji bramkarza gospodarzy, Victora Kireevea, i zaporożanie wyszli na prowadzenie 12:11. Szybko wyrównał Arkadiusz Moryto, a za chwilę, w następnej akcji trener Talan Dujshebaev poprosił o czas. Do końca pierwszej połowy pozostawały niecałe cztery minuty.

Ponownie ze skrzydła trafił Arek Moryto, ale błyskawicznie odpowiedział, niewidoczny do tej pory, Barys Pukhouski. Gdy na półtorej minuty przed przerwą prowadziliśmy 15:14, Mykola Stepanets poprosił o czas. W tym krótkim czasie jego podopieczni zdołali zdobyć o jedną bramkę więcej, niż kielczanie, a w ostatniej sekundzie znów naszą obronę zawstydził Pukhouski, wyrównując wynik na 16:16.

Druga połowa była równie zacięta, co pierwsza. Obie drużyny szły „łeb w łeb”, wymieniając się na prowadzeniu. W bramce Vlada Cuparę zastąpił Filip Ivić, na środku rozegrania tym razem rządził Alex Dujshebaev, podczas gdy Luka Cindrić przesunął się na lewą stronę, a prawej na rozegraniu pilnował Blaz Janc.

 

U rywali na jego pozycji rozrzucał się Paweł Paczkowski. To właśnie on, precyzyjnym rzutem, jakby wyczekanym w powietrzu, dał Motorowi w pięćdziesiątej trzeciej minucie meczu dwubramkowe prowadzenie 29:27. Wtedy jednak sprawy w swoje ręce wziął Luka Cindrić, który wspólnie z Julenem Aginagalde wyrównał na 30:30.

Do końca spotkania pozostawało pięć minut, a tablica wyników wskazywała remis. Do bramki kielczan wrócił Vladimir Cupara. Serb powstrzymał rzut Maxima Babicheva, a nasi zawodnicy powoli zaczęli konstruować atak pozycyjny. Szło jak po grudzie, a gdy nad drużyną złowieszczo zawisły ręce sędziów, oznajmujące rychłe odgwizdanie gry pasywnej, na siłę przez defensywę rywali przedarł się Alex Dujshebaev! Prowadziliśmy 31:30!

 

Nie trwało to długo, bo ogromnego pecha miał Vlad Cupara. W kolejnej akcji Motoru sędziowie podyktowali rzut karny, do którego tradycyjnie podszedł Artem Kozakevych. Bramkarz miał posłaną przez niego piłkę na dłoni, ale siła rzutu była zbyt duża i gospodarze ponownie wyrównali wynik.

Ogromne emocje towarzyszyły nam do samego końca! Na siedemnaście sekund przed ostatnim gwizdkiem sędziego trener Motoru Zaporoża poprosił o czas. Prowadziliśmy 33:32, a rywale mieli  siedemnaście sekund na przeprowadzenie ostatniej skutecznej akcji, by uratować remis. Motor wycofał bramkarza i grał siedmioma zawodnikami w polu, a na kilka sekund przed gwizdkiem sędziowie podyktowali rzut karny za obronę w kole Julena Aginagalde.

 

Artem Kozakevych ponownie na linii siedmiu metrów okazał się lepszy, czym, już po upływie regulaminowego czasu gry, dał swojej ekipie remis 33:33, dokładając na swoje konto dziewiąte trafienie i będąc najskuteczniejszym zawodnikiem meczu. Po stronie kielczan najwięcej bramek miał Alex Dujshebaev, o jedną mniej od Ukraińca. Z Zaporoża wywozimy więc jeden punkt, a za tydzień, w Hali Legionów gramy o „być albo nie być” w ćwierćfinale Ligi Mistrzów!

 

[wideo] EHF TV: dwóch zawodników VIve wyróżnionych za pierwsze mecze 1/8 finału!

 

 

Powiedzieli po meczu:

 

Talant Dujszebajew (trener PGE VIVE Kielce): Tak to musiało być. Wiemy, jaka tu jest atmosfera, jak tutaj grają i walczą. Zespół z Zaporoża zasłużył na pochwałę, ale ja jestem też bardzo, bardzo zadowolony z mojej drużyny. Popełniliśmy dziś wiele błędów, ale w połowie rywalizacji to jest bardzo dobry wynik dla nas. Możemy być nastawieni optymistycznie, bo teraz gramy w domu. Jeżeli przed dzisiejszym meczem szanse rozkładały się 51:49 dla Zaporoża, to teraz, w rewanżu będzie odwrotnie, czyli 51:49 dla nas.

Arkadiusz Moryto (skrzydłowy PGE VIVE Kielce): Trzydzieści trzy bramki zdobyte na wyjeździe to dużo, ale skupiamy się na wyniku, a nie na tym, ile bramek rzuciliśmy. Remis to nie jest zły wynik, bo u siebie zaczynamy wszystko od zera. Nie zagraliśmy złego spotkania, popełniliśmy mało błędów technicznych jak na tak gorący teren. Troszkę w obronie możemy się poprawić, bo sporo bramek straciliśmy. Uważam, że umiarkowanie możemy być zadowoleni, teraz studzimy emocje i czekamy na drugą połowę. To spotkanie już puściliśmy w zapomnienie, teraz liczy się tylko kolejny mecz.

Mateusz Kus (obrotowy Motoru Zaporoże): U siebie na pewno chcielibyśmy wygrać, bo w Kielcach gra się bardzo ciężko. Myślę jednak, że przed meczem remis brałbym w ciemno. Widać było, że mecz był naprawdę wyrównany, nikt nie dał rady prowadzić jakąś większą liczbą bramek. Wiedzieliśmy, że tak będzie.

Paweł Paczkowski (rozgrywający Motoru Zaporoże): Obie drużyny miały swoje szanse na zwycięstwo w tym meczu i wydaje mi się, że z naszej perspektywy to bardzo dobry wynik. Dla mnie to Kielce są faworytem dwumeczu, bez względu na to, co stało się w pierwszym pojedynku. Spotkanie układało się tak, że szala przechylała się na obie strony. Ani nam, ani rywalom nie udało się odskoczyć na więcej niż dwie, trzy bramki, a ostatecznie zakończyło się remisem. Do Kielc pojedziemy, by pokazać się z najlepszej strony, może coś ugrać, ale u siebie Kielce są zdecydowanym faworytem.

 

[wideo] EHF TV: Motor wyrównał mecz z Vive po rzucie karnym!

 

 

HC Motor Zaporoże – PGE VIVE Kielce 33:33 (16:16) [wideo - cały mecz]

Motor: Komok, Kireev – Buinenko, Kubatko 2, Babichev 3, Malasinskas 5, Pukhouski 5, Denysov 1, Dontsov, Doroshchuk 3, Kozakevych 9, Paczkowski 4, Shynkel, Kus 1, Peshevski, Soroka,

VIVE: Ivić, Cupara – Bis, A. Dujshebaev 8, Aginagalde 2, Jachlewski 2, Janc 1, Jurkiewicz, Kulesh 4, Moryto 4, Mamić, Cindrić 8, Fernandez, Karalok 4 

Koszulka box 2 300 nad newsletter
oceń 0 (0 głosów)
 
podziel się artykułem
0
Akademia Gniezno
Koszulka box 4 300 nad newsletter
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens