Belka - przyjaciel recznej
Liga Mistrzów
A A A
LM: PGE Vive pokonane - Veszprem lepsze o trzy gole (wideo)
01.06.2019 17:22 Źródło: inf. własna/ZPRP/EHF
komentarzy 0

Trofeum Ligi Mistrzów nie dla PGE Vive Kielce. Choć było bardzo blisko, ostatecznie przegraliśmy półfinałowy mecz VELUX EHF FINAL4 z Telekomem Veszprem 30:33. Po początkowych problemach w ataku, po których Veszprem prowadziło 4:0 udało nam się ustabilizować grę, powoli doganiając rywali. W drugiej części meczu gra była już bardzo wyrównana. W końcówce spotkania węgierskiej ekipie ponownie udało się odskoczyć na kilka bramek, Petar Nenadić zdobył w sumie dwanaście trafień i ostatecznie to Veszprem może się cieszyć z awansu do finału. Przeciwnika PGE VIVE w meczu o trzecie miejsce wyłoni spotkanie pomiędzy Barcą Lassa i HC Vardarem.

 

Mariusz Jurkiewicz rzuca dla Vive bramkę w półfinale LM (Fot. EHF / YT)
Podyskutuj z Handball.pl na Facebooku - zapraszamy!

 

Kto nie był nigdy w LANXESS Arenie na finałach Ligi Mistrzów, niech żałuje, bo atmosfera jest nieziemska. Szczególnie gdy naprzeciw siebie stają drużyny, których kibice od lat przyjaźnią się i wzajemnie wspierają. Jeszcze przed rozpoczęciem meczu żółto-biało-niebieski sektor publiczności zgotował naszemu bramkarzowi motywujące powitanie skandując na całą halę CU-PA-RA!

 

Początek spotkania jednak nie wyszedł nam najlepiej. Arpad Sterbik bronił rzuty naszych zawodników, a jego koledzy z boiska dość łatwo pokonywali Vlada Cuparę w kontrach w pierwsze lub drugie tempo. Było już 4:0 gdy wreszcie niemoc naszej drużyny przełamał Alex Dujshebaev. Szybko jednak kolejne trafienie dla Węgrów dołożył Laszlo Nagy i było już 5:1 dla rywali.

Gra w ataku zupełnie nam się nie układała, nie wychodziły dogrania na koło, zawodziła skuteczność rzutowa. Na szczęście, wreszcie nieco wyhamowali i rywale, a w zasadzie wyhamował ich w kontrze Vladimir Cupara. Halę ponownie wypełniła pieśń kibiców, a rzut karny wywalczył Alex Dujshebaev. Niestety, Blaz Janc upolował rękę Arpada Sterbika i ponownie mieliśmy Veszprem w natarciu. Choć widać było, że wzięli sobie za punkt honoru, by od samego początku wypracować możliwie dużą przewagę, by nie powtórzyła się historia z 2016 roku, to i oni zaczęli się mylić. Po jednym z podań piłka wypadła na aut, a za chwilę Uladzislau Kulesh dał pokaz swojej siły, zdobywając trzecią, jakże ważną bramkę dla PGE VIVE.

Gra zwolniła. Obie drużyny mocno zmęczyły się gonitwą z pierwszych minut spotkania. To lepiej leżało kielczanom, bo po dwudziestu minutach wynik wynosił już tylko 8:7 na korzyść Veszprem. Wtedy też doszło do przykrej sytuacji – w kontrze, przy oddawaniu rzutu, Marko Mamić upadając w pole bramkowe zahaczył o stopę fenomenalnego do tej pory Arpada Sterbika, który w asyście fizjoterapeuty zszedł z boiska. Zastąpił go Roland Mikler. Kielczanie bez skrupułów wykorzystywali brak rozgrzewki bramkarza i dzięki kontrom Arka Moryto i Angela Fernandeza wreszcie, w dwudziestej trzeciej minucie wyszli na prowadzenie 9:8.

Tymczasem Sterbik z obandażowaną stopą powoli chodził za linią boczną, jakby sprawdzając, czy będzie w stanie jeszcze wrócić na boisko. Nie wrócił. Po drugiej stronie w transie był Vlad Cupara, który bronił akcja za akcją. Gra znów bardzo przyspieszyła. Strata za stratę, kontra za kontrę, gol za gol. Na pięć sekund przed końcem pierwszej połowy, gdy wynik wynosił 13:13 trener Talant Dujshebaev poprosił o czas.

 

Jeśli ktokolwiek mógł wymyślić skuteczną akcję na tak krótki czas, to tylko on. Wszystko wyszło świetnie, zawodnicy skrzyżowali się, wypracowując dla Luki Cindricia świetną pozycję, niestety rzuconej przez niego piłce na drodze stanęły dłonie Rolanda Miklera i ta część spotkania zakończyła się remisem.

W drugiej połowie wcale nie zanosiło się na „odjazd” którejś z ekip. Gra była bardzo twarda, czego dowodem była czerwona kartka dla Blaza Blagotinseka w czterdziestej minucie spotkania za atak na szyję Vlada Kulesha.

 

Dosłownie kilka sekund później karę dwóch minut otrzymał z kolei Alex Dujshebaev za nieprzepisowe przerwanie kontrataku Veszprem. Tablica wyników wskazywała 19:18 dla naszych rywali, ale ze względu na ściągnięcie Vlada Cupary na czas kary Alexa, Petar Nenadić i Dragan Gajic zdobyli w sumie trzy gole do pustej bramki, szybko podnosząc prowadzenie na 22:18. Złą passę przerwał dopiero z ataku pozycyjnego Krzysztof Lijewski.

Ten krótki okres bardzo utrudnił sytuację kielczan, którzy teraz zaczęli się spieszyć. W czterdziestej czwartej minucie wreszcie swoją pierwszą bramkę w tym spotkaniu zdobył Luka Cindrić. Nasz rozgrywający za chwilę dołożył kolejną i wyglądało na to, że tylko on może nas wyciągnąć z tarapatów. Na kwadrans przed końcem meczu przegrywaliśmy 21:24. Co to dla nas – pomyślał zapewne nie jeden z kibiców. Pach! Kolejne trafienie Cindry! I kolejne! Już czwarte! I piąte! Chorwat jakby nagle dostał natchnienia, wyczyniając na parkiecie cuda.

Chwilowo kryzys został zażegnany! Po tej niesamowitej serii Luki Cindricia i kolejnej bramce Blaza Janca, przegrywaliśmy już tylko 27:28. Drużyny znów wymieniały cios za ciosem. Na niecałe sześć minut przed końcem wynik wynosił 30:28 na korzyść Veszprem, a trener Dujshebaev poprosił o czas. Rozegraniem dyrygowali we trójkę Luka Cindrić, Alex Dujshebaev i Blaz Janc. Końcówka owocowała jednak w zbyt wiele błędów z naszej strony i tym razem to Węgrzy okazali się lepsi, wygrywając z PGE VIVE  regulaminowym czasie gry 33:30.

W niedzielę, o godz. 15:15 kielczanie ponownie wyjdą na parkiet LANXESS Areny, walczyć o brązowy medal Ligi Mistrzów. Rywala wyłoni drugi półfinałowy mecz, w którym Barca Lassa zamierzy się w HC Vardarem.

 

Czujemy się doskonale, psychicznie i fizycznie. Bardzo się cieszymy z awansu do finału i już nie możemy się doczekać tego meczu.
David Davis, trener Telekomu Veszprem:
Powiedzieli po meczu:

 

Talant Dujshebaev, trener PGE VIVE Kielce: Gratuluję Veszprem. Myślę, że musimy być zadowoleni z tego, co osiągnęliśmy, bo mieliśmy sporo problemów i mnóstwo urazów. Dziś kolejny, Julena Aginagalde. W obronie musiałem robić po trzy zmiany. W pierwszej połowie na naszej drodze stanął wielki Arpad Sterbik, który fenomenalnie bronił. Chyba aż osiem razy nie mogliśmy sobie poradzić w sytuacjach jeden na jeden w pierwszej połowie. Później, w drugiej, wydaje mi się, że powinniśmy trochę więcej wymagać od naszej obrony i bramkarza, bo przy dwóch obronach na czterdzieści minut bardzo trudno wygrać. Jutro mamy kolejną możliwość powalczenia o wygraną, w ostatnim meczu w tym sezonie. Jestem pewny, że zrobimy wszystko, by jutro wygrać. Moi zawodnicy walczyli przez dziesięć miesięcy. Dla mnie to niesamowite. Chylę im czoła. Jestem szczęśliwy i wdzięczny moim zawodnikom.

Alex Dujshebaev, PGE VIVE Kielce: Najpierw chciałbym pogratulować Veszprem. Zagrali bardzo dobry mecz. W pierwszej połowie początek zagraliśmy słabo, mieliśmy dużo strat. Arpad Sterbik był niesamowity. Później udało nam się odwrócić losy i doprowadzić do remisu. W drugiej połowie zagraliśmy lepiej w ataku, ale mieliśmy problemy w obronie i w bramce. Znów – nie trafialiśmy z dogodnych pozycji, a Mikler dobrze bronił. Trudno bez dobrych rzutów wygrać z drużyną taką, jak Veszprem.

Mariusz Jurkiewicz, rozgrywający PGE VIVE Kielce: Gdy rywale złapali przewagę, zupełnie inaczej grali. Mieli natchnionego Nenadicia w ataku, który każdy swój rzut zamieniał na bramkę. Mieliśmy nadzieję na to, że stratę odrobimy poprzez mocną obronę i bieganie do kontry, ale gdy łatwo traciliśmy bramki, było to trudne do zrealizowania. Jutro na nieszczęście dla nas gramy wcześniejszy mecz, ale wyjdziemy na parkiet, by pokonać rywala, którego niedługo poznamy.

Arciom Karalok, obrotowy PGE VIVE Kielce: Myślę, że sami pogubiliśmy za dużo piłek. W drugiej połowie było -4, a prawie ich doszliśmy. Mieliśmy ze cztery okazje na remis, a teraz nie mamy już nic. Nie wiem, skąd, ale musimy wykrzesać z siebie wszystko, co mamy. Chcemy zakończyć z brązem. Brąz to też medal, to trzecie miejsce i podium.

Vladimir Cupara, bramkarz PGE VIVE Kielce: Ja zagrałem dzisiaj źle. Było mi bardzo ciężko, ale moi koledzy z boiska zagrali świetnie. Zabrakło nam szczęścia w kilku sytuacjach. Veszprem ma więcej doświadczonych zawodników niż my, ale nie jest to powód naszej porażki. My po prostu zagraliśmy gorzej. Jutro gramy o trzecie miejsce i musimy wypaść dużo lepiej, by wygrać. To jest sport, dzisiejszy rezultat musimy już zostawić za nami i znaleźć siłę na jutro.

David Davis, trener Telekomu Veszprem: Czujemy się doskonale, psychicznie i fizycznie. Bardzo się cieszymy z awansu do finału i już nie możemy się doczekać tego meczu. Jeszcze nie wiem, co dokładnie stało się z Arpadem Sterbikiem. Na pewno nie będzie mógł zagrać, ale na razie nie mam informacji, jaka to kontuzja.

Momir Ilić, rozgrywający Telekomu Veszprem: Czuję się świetnie. Jestem bardzo dumny z mojej drużyny i bardzo się cieszę, że mogę zagrać dwa ostatnie mecze mojej kariery w Final4, walcząc o trofeum. Zagraliśmy dobre spotkanie, oczywiście nie było to w 100% perfekcyjne spotkanie, ale to normalne w półfinałach. Wiedzieliśmy, jak ciężko będzie grać z Kielcami, ale myślę, że zasłużyliśmy na tę wygraną.

 

[wideo] EHF TV: zobacz najciekawsze fragmenty meczu Veszprem - Vive!

 

 

Telekom Veszprem HC – PGE VIVE Kielce 33:30 (13:13) [wideo - cały mecz]

Veszprem: Sterbik, Mikler – Manaskov, Ilić 1, Tonnesen 2, Gajic 5, Nilsson, Nagy 3, Marguc, Strlek 4, Terzic, Blagotinsek 2, Nenadic 12, Mahe, Mackovsek, Lekai 4

VIVE: Cupara, Ivić, Wałach – Bis, A. Dujshebaev 7, Aginagalde, Jachlewski 1, Janc 3, Lijewski, Jurkiewicz 1, Kulesh 3, Moryto 2, Mamić 2, Cindrić 5, Fernandez 1, Karalok 5

 

Źródło: EHF / PGE Vive Kielce

Koszulka box 2 300 nad newsletter
oceń 0 (0 głosów)
 
podziel się artykułem
0
Koszulka box 3 300 nad newsletter
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens