Handballowe zeszyty - apsek
Liga Mistrzów
A A A
LM: Vive lepsze od Mieszkowa - wygrana na zakończenie grupy (wideo)
03.03.2018 21:02 Źródło: inf. własna/Vive/EHF
komentarzy 0

W ostatnim meczu fazy grupowej Ligi Mistrzów pokonaliśmy HC Meshkov Brest 33:28 (20:17), co oznacza, że jeśli Paris Saint-Germain pokona w niedzielę THW Kiel, zajmiemy ostatecznie czwarte miejsce w grupie B. W dzisiejszym spotkaniu goście tylko w pierwszej połowie byli w stanie dotrzymywać kroku żółto-biało-niebieskim. W drugiej części spotkania gospodarze kontrolowali przebieg gry, górowali kondycją fizyczną i ostatecznie wygrali mecz 33:28.

 

Vive wygrało na zakończenie zmagań w grupie z Mieszkowiem Brześć (Fot. VTK Media Team)
Podyskutuj z Handball.pl na Facebooku - zapraszamy!

 

Ogromny kontrast w każdym aspekcie gry rzucał się w oczy tym, którzy byli w Hali Legionów na poprzednim meczu ligowym. Zawodnicy obu drużyn od początku zafundowali publiczności bardzo szybkie tempo gry, dużo kombinacji w ataku pozycyjnym i agresywną defensywę.

 

Śledząc piłkę wymienianą błyskawicznie między zawodnikami, trzeba było popisać się uważnością kuglarza mieszającego kubeczki z ukrytym pod jednym z nich fantem, który w nadmorskim kurorcie, wieczorową porą zabawia zdumionych turystów. Zespoły wymieniały cios za ciosem, nie mogąc wyjść na większe prowadzenie i tak po kwadransie na tablicy wyników widniał rezultat 11:10 dla naszego zespołu.

 Wówczas w szeregach kielczan nastąpiła tradycyjna wymiana składu. Na parkiet wybiegli Blaz Janc, Alex Dujshebaev, Uros Zorman, Michał Jurecki i Manuel Strlek. W drużynie z Brześcia atakiem kierował Dima Nikulenkau, a największą krzywdę robił nam lewy rozgrywający, Petar Djordjić, który w ciągu dwudziestu minut rzucił nam cztery bramki, myląc się tylko raz.

 

Wreszcie żółto-biało-niebiescy podjęli próbę wyjścia na kilkubramkowe prowadzenie i zaczęli odjeżdżać rywalom jak samotny kolarz uciekający przed peletonem na ostatniej prostej. W ciągu zaledwie pięciu minut ze stanu 14:14 zrobiło się 19:14, głównie dzięki błędom popełnianym przez Białorusinów i naszych błyskawicznych kontrach.

Dopiero Siarhei Shylovich postanowił, że czas stanąć na czele grupy pościgowej i zacząć gonić kielczan nim będzie za późno. Prawy rozgrywający zdobył dla swojej ekipy trzy bramki z rzędu, a Ivan Pesić powstrzymał dwie akcje naszych zawodników, dlatego na minutę przed końcem pierwszej partii goście zbliżyli się do nas na 19:17.

 

Wtedy jednak z koła kolejne trafienie dla nas dołożył Mateusz Kus, a rzutu wolnego już po upływie trzydziestu minut nie wykorzystał Dima Nikulenkau, celując w stopy Manuela Strleka, więc do szatni schodziliśmy prowadząc 20:17.

Przerwa dobrze zadziałała na kielczan, którzy po wznowieniu gry zdobyli trzy bramki. Trener gości, Sergej Bebeshko poprosił o czas, ale poskutkowało to tylko jednym trafieniem Dimy Nikulenkau, po czym gospodarze dołożyli kolejne trzy. Zespół Meshkova popełniał zbyt dużo błędów, mylił się nawet Petar Djordić, który przecież na początku ostrzeliwał bramkę Sławomira Szmala praktycznie w każdej sytuacji.

Tempo gry nieco spadło, ale po strużkach potu spływających po skroniach zawodników, widać było, że ten mecz kosztuje ich ogrom wysiłku. Białorusini, sprytnie, powolutku zaczęli gonić nasz zespół. Na początku drugiej połowy prowadziliśmy już 26:18, ale po serii czterech bramek zrobiło się 26:22. Tym razem to Talant Dujshebaev poprosił o czas, co dało wyraźne rezultaty na boisku.

Na kwadrans przed końcem meczu Sergej Bebeshko wpuścił na parkiet Rastko Stojkovicia, który do tej pory wszedł tylko na dwa rzuty karne. Obrotowy szybko zdobył bramkę dla swojej ekipy i rozpoczął charakterystyczny dla siebie slalom między obrońcami naszego zespołu. Możliwe, że Serb przez tę bieganinę miał w nogach kilka dobrych kilometrów!

 

Jakiego dystansu jednak nie przebiegłby nasz były zawodnik, i tak nie pomogłoby to dzisiaj Brześciowi, bo nasi zawodnicy zbyt konsekwentnie realizowali swoje zadanie, a zawodnicy Meshkova po prostu chyba już nie dawali rady fizycznie, bo nie mogli, tak jak kielczanie, pozwolić sobie na swobodne rotowanie składem. Ostatecznie wygraliśmy 33:28, a do pełni szczęścia brakuje nam wygranej Paris Saint-Germain z Kielem. 

 

Powiedzieli po meczu:

 

Talant Dujszebajew (trener PGE VIVE Kielce): Przeciwnik tak naprawdę o nic dzisiaj nie walczył, a jednak pokazał, że jest w bardzo fajnej formie i dobrze gra. My chcieliśmy dzisiaj wygrać, bo to była nasza ostatnia szansa, by walczyć o czwarte miejsce w grupie, teraz czekamy na jutro. Jeśli Paryż wygra swój mecz, to tak się stanie. Nie jesteśmy zadowoleni z ostatecznej pozycji, bez względu na to, czy to będzie czwarte czy piąte miejsce, chcieliśmy więcej, ale to jest sport. Chcemy walczyć dalej. Życzę powodzenia Brześciowi w kolejnym etapie.

Krzysztof Lijewski (rozgrywający PGE VIVE Kielce): Pierwsze piętnaście minut to gra gol za gol, wynik oscylował wokół remisu. Fajnie, że Sławek w końcówce pierwszej połowy podbijał kilka ważnych piłek i udało nam się odskoczyć na trzy, cztery trafienia. W drugie części spotkania od początku zagraliśmy twardziej w obronie, znów odskoczyliśmy przeciwnikom i kontrolowaliśmy przebieg gry, choć muszę przyznać, że zdarzyło się kilka niepotrzebnych błędów w ataku pozycyjnym i niewykorzystanych sytuacji rzutowych.

 

Nastawialiśmy się na to, że zespół z Brześcia nie przyjedzie po prostu odbębnić meczu, teoretycznie o nic już nie grali, ale Liga Mistrzów zawsze do czegoś zobowiązuje, jest to jakiś prestiż.
Mateusz Jachlewski (skrzydłowy PGE VIVE Kielce):
To sprawiło, że wynik trochę zmalał, ale cały czas był na tyle bezpieczny, że nie musieliśmy się martwić o końcowy rezultat. Możemy już, brzydko mówiąc, odhaczyć to spotkanie i od teraz zaczynamy myśleć o niedzielnym spotkaniu PSG z Kielem, trzymamy kciuki za gospodarzy, chcemy zająć jak najlepsze miejsce wyjściowe po fazie grupowej. Nie wszystko jest w naszych rękach, my dzisiaj zrobiliśmy swoje, ale wcześniej przegraliśmy kilka meczów, które powinniśmy wygrać i dlatego musimy czekać na rozstrzygnięcia innych spotkań.

Mateusz Jachlewski (skrzydłowy PGE VIVE Kielce): Nastawialiśmy się na to, że zespół z Brześcia nie przyjedzie po prostu odbębnić meczu, teoretycznie o nic już nie grali, ale Liga Mistrzów zawsze do czegoś zobowiązuje, jest to jakiś prestiż. Póki starczyło im sił, dotrzymywali nam tempa, później, dzięki zmianom i temu, że mamy na tyle równy skład, że możemy sobie nim rotować co piętnaście minut, narzuciliśmy swoje tempo i rywale opadli z sił. Najważniejsza była wygrana, czy wygramy siedmioma, pięcioma czy jedną bramką, to nie ma żadnego znaczenia.

Sergej Bebeshko (trener HC Meszkow Brześć): Dzisiaj był nasz ostatni mecz Ligi Mistrzów na tym etapie. Chcieliśmy wygrać, pomimo tego, że wynik nic nam ostatecznie nie dawał. Niemniej, Kielce zagrały po prostu lepiej, dziękuję bardzo za dobrą grę, teraz wszystko, co nam zostało, to kolejna faza rozgrywek, dwa mecze, na które przygotujemy się najlepiej, jak potrafimy.

Rastko Stojković (obrotowy HC Meszkow Brześć): Dziękuję bardzo za ten mecz i za miłe przyjęcie w Kielcach. Bardzo dobrze się tu czuję, świetnie było tu wrócić. Cieszę się, że wciąż kibice tak miło mnie tu witają, bo ja wciąż kocham Kielce! Rywale byli dziś lepsi, to był fajny mecz! Nic dzisiaj nie traciliśmy, wyszliśmy na boisko i zrobiliśmy tyle, na ile było nas stać. Z Brześciem gramy w Lidze Mistrzów, lidze białoruskiej, SEHA Lidze, dużo tego, stąd pewnie takie skoki formy, że ostatnio pokonaliśmy PSG, a dzisiaj przegraliśmy z Kielcami. Nie da się cały czas grać na maksa. To mógł być mój ostatni mecz w Lidze Mistrzów, bo niedługo przejdę operację kolana i na pewno nie będę mógł grać przez jakiś czas. Wierzę jednak w mojego trenera, może uda mi się zagrać jeszcze w Final4 (śmiech)!

 

PGE VIVE Kielce – HC Meshkov Brest 33:28 (20:17) [wideo - cały mecz]

VIVE: Szmal, Ivić – Jurecki 3, Dujshebaev 6, Kus 2, Aginagalde 1, Bielecki 1, Jachlewski 3, Strlek 4, Janc 1, Lijewski 4, Jurkiewicz 2, Zorman 1, Bombac 1, Djukić 4

Mieszkow: Pesić, Matskevich – Rutenka 4, Yashchanka, Yurynok 1, Poteko 2, Nikulenkau 1, Stojkovic 4, Vukić 2, Prodanović 1, Horak, Razgor 1, Selvasiuk, Djordić 4, Shylovich 6, Astrashapkin 2

 

Źródło: EHF (ehfcl.com), PGE Vive Kielce (kielcehandball.pl)

Koszulka box 4 300 nad newsletter
oceń 0 (0 głosów)
 
podziel się artykułem
0
Bransoletki 1 nad wynikami - reklama
Koszulka box 1 300 nad newsletter
Która pozycja na boisku piłki ręcznej najbardziej Ci odpowiada?
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens