I Love Handball - Belka duza 2
Liga Mistrzów
A A A
LM: Vive nie dało rady Barcelonie - triumf Vardaru! (wideo)
02.06.2019 18:18 Źródło: inf. własna/ZPRP/EHF
komentarzy 0

W meczu o trzecie miejsce VELUX EHF FINAL4 drużyna PGE VIVE Kielce przegrała z Barcą Lassa 35:40. Spotkanie obfitowało w wiele zwrotów akcji, ale niestety to Katalończycy okazali się lepsi. Fantastyczny występ zaliczył Arkadiusz Moryto, który zdobył w sumie dziesięć bramek, z tego osiem z rzutów karnych. Na cztery występy w finałach Ligi Mistrzów mamy więc na koncie zwycięstwo (2016), dwa brązowe medale (2013, 2015) i czwarte miejsce (2019).

 

Vive nie sprostało Barcelonie w małym finale (Fot. VTK Media Team / Tomasz Fąfara)
Podyskutuj z Handball.pl na Facebooku - zapraszamy!

 

Wysokie tempo, dużo bramek i sporo interwencji bramkarskich – tak wyglądały pierwsze minuty meczu o brąz VELUX EHF FINAL4 2019. Zaczęło się od trafienia Diki Mema, a potem rzutu karnego (pięknie wykonanego w trzecie tempo) Alexa Dujshebbaeva i szaleńczej kontry Marko Mamicia. Było dobrze. Niestety nie za długo. Kolejną próbę Alexa z siódmego metra powstrzymał Gonzalo Perez de Vargas i od tego momentu rozpoczął się bardzo dobry okres gry bramkarza.

Po drugiej stronie Vladowi Cuparze zajęło trochę więcej czasu, by wpaść w swój trans, aż wreszcie w dwunastej minucie powstrzymał Nemanję Ilicia z siedmiu metrów i Cedrica Sorhaindo z koła. CU-PA-RA popłynęło z trybun, a nasz bramkarz razem z kibicami cieszył się z udanych interwencji. Jego koledzy. Luka Cindrić i Angel Fernandez skutecznie wykorzystali kontry, zdobywając dwie bramki z rzędu. W czternastej minucie przegrywaliśmy 7:9.

Wtedy zaczęło brakować nam szczęścia. Piłka rzucona przez Lukę Cindricia odbiła się od słupka, po czym wypadła na zewnątrz bramki. Luka nie poddawał się i tak jak wczoraj, w meczu z Veszprem, dyrygował swoimi zawodnikami i sam przedzierał się przez mur obronny Barcy. W kilku innych sytuacjach straciliśmy piłkę, a Katalończycy kontrowali nas, w bardzo szybkim tempie uzyskując przewagę 12:7.

Los chyba grał w ruletkę z obiema drużynami, bo po kilku minutach zaczął sprzyjać kielczanom. Dwa kolejne rzuty karne wykorzystał Arkadiusz Moryto, przy czym w drugiej próbie piłka zatańczyła na palcach Pereza de Vargasa i nonszalancko wpadła pod jego poprzeczkę. Za chwilę akcję Barcy wybronił Vladimir Cupara, prostopadle podał piłkę do Arcioma Kataloka niemal przez całe boisko, po czym kielczanie wymienili między sobą jeszcze kilka podań i nie wiedzieć, jakim cudem, piłka jakoś przebiła się przez gąszcz rąk rywali do Krzysztofa Lijewskiego, który zdobył kolejne trafienie dla PGE VIVE. Na siedem minut przed końcem przegrywaliśmy 12:15.

Barca cały czas jednak „była w gazie”. Zdobywanie bramek podopiecznym Xaviego Pascuala przychodziło łatwiej niż kielczanom. Bramkę Vlada Cupary bombardowali przede wszystkim Lasse Andersson i Aron Palmarsson. Na szczęście bezbłędny w rzutach karnych pozostawał Arkadiusz Moryto, dzięki któremu cyfry w wyniku kielczan powoli posuwały się do przodu. W pierwszej połowie Arek w ten sposób zdobył aż pięć bramek, gdy kielczanom przez siedem minut nie udawało się zdobyć trafienia z gry. Pierwszą połowę zakończyliśmy stratą 16:20.

Druga część gry zaczęła się źle. Po ośmiu minutach przegrywaliśmy 21:27. W ataku szło nam jak po grudzie, w obronie nawet nie bardzo miało jak iść, bo Barca w błyskawicznym tempie zdobywała kolejne bramki. Alex Dujshebaev i Arciom Karalok robili, co mogli, by dokładać do wyniku choć pojedyncze trafienia. W trzynastej minucie, gdy dwie minuty kary otrzymał Uladzislau Kulesh, na środek rozegrania wszedł Julen Aginagalde, który ze względu na uraz mięśnia dwugłowego z poprzedniego spotkania miał pojawić się na parkiecie tylko wtedy, gdy będzie naprawdę źle. Było.

Do bramki wszedł Filip Ivić. I wreszcie Katalończycy zaczęli popełniać błędy. Tracili piłkę za piłką, co Blaz Janc, Mateusz Jachlewski i Arciom Karalok wykorzystywali w kontrach, a między słupkami wsparcie dawał Ficio. Zaczęliśmy odrabiać straty! Na kilkanaście minut przed końcem przegrywaliśmy już tylko 29:31! Ławka kielczan żyła emocjami tego meczu i co chwilę podskakiwała z radości.

Podobnie jak wczoraj jednak, zabrakło decydujących trafień, które doprowadziłyby do remisu. Zabrakło celności i konsekwencji, by wreszcie wyrównać rezultat. Barca w tych trudnych, stresujących momentach okazywała się być po prostu bardziej doświadczona, a i miało się wrażenie, że zespołowi z Katalonii pomagało przynajmniej szczęście. Ostatecznie, po wielkim zrywie i wspaniałej gonitwie kielczan, która jednak nie pozwoliła dogonić podopiecznych Xaviego Pascuala, przegraliśmy w meczu o brąz 35:40.

 

Zawodnicy zrobili mi piękny prezent, że tu awansowali. Miałem zaplanowany dzień w Paryżu razem z moją żoną, ale bardzo się cieszę, że jednak jestem w Kolonii...
Talant Dujshebaev, trener PGE VIVE Kielce
Powiedzieli po meczu:

 

Talant Dujshebaev, trener PGE VIVE Kielce: Gratulacje dla zespołu z Barcelony, wygrali brązowy medal, grali bardzo dobrze. Mam dzisiaj urodziny i bardzo się cieszę, że mogłem je spędzić tutaj. Dla mnie to naprawdę wspaniałe, że jesteśmy w Kolonii. Ten turniej jest fantastycznie zorganizowany, wszystkie jest tu niesamowite. EHF - dziękuję za organizację takiego doskonałego wydarzenia. To prawdziwe show. Zawodnicy zrobili mi piękny prezent, że tu awansowali. Miałem zaplanowany dzień w Paryżu razem z moją żoną, ale bardzo się cieszę, że jednak jestem w Kolonii (śmiech). Muszę podziękować moim zawodnikom za cały ten sezon. Przez cały rok mieliśmy bardzo dużo problemów zdrowotnych, w składzie mamy dużo bardzo młodych zawodników, dla dziewięciu z nich to był pierwszy występ w Final Four. Uważam, że to dla nas wspaniałe doświadczenie, które w przyszłym sezonie będzie procentowało.

Marko Mamić, rozgrywający PGE VIVE Kielce: Barca miała dzisiaj świetny szybki środek, a my nie wracaliśmy szybko do obrony i to zrobiło różnicę. Gdy graliśmy dzisiaj sześciu na sześciu, nasza obrona wyglądała naprawdę dobrze. Gdy zaczynały się kontry, to zaczynały się i problemy. Zawsze chcesz wygrać, teraz po meczu ciężko jest coś powiedzieć. Wszyscy chcieliśmy tu wygrać, ale nie było to obowiązkiem.

Filip Ivić, bramkarz PGE VIVE Kielce: Gratulacje dla mojego zespołu, który walczył od pierwszej do ostatniej minuty. Nie jestem w najlepszej formie, ale próbowałem dać z siebie wszystko, było bardzo ciężko w tym spotkaniu. Musimy być dumni, wielu z nas po raz pierwszy grało w Final4. Barcelona to jeden z najlepszych zespołów na świecie, grają szybko i mocno. Myślę, że i tak zrobiliśmy świetny wynik. Dziękuję wszystkim – kolegom, trenerom, kibicom, sponsorom – to był mój ostatni mecz. Szkoda, że nie mamy medalu, ale Paryż czy Szeged też chciały to być, a to nam się udało. Kielce zawsze będą w moim sercu.

Vladimir Cupara, bramkarz PGE VIVE Kielce: Graliśmy super drugą połowę, ale Barcelona była dziś lepsza. Szkoda. Sędziowie chyba nam nie pomagali. Ale takie jest życie, idziemy dalej. Dziękuję wszystkim, szczególnie kibicom! Chciałbym życzyć wszystkim w Kielcach wszystkiego, co najlepsze!

Arkadiusz Moryto, skrzydłowy PGE VIVE Kielce: Nasi rywale zasłużyli na zwycięstwo, więc gratulacje dla nich. My mieliśmy swoje szanse, ale oni grali bardzo szybko. Zagraliśmy niedostatecznie dobrze w obronie, straciliśmy aż czterdzieści bramek, a to zdecydowanie za duzo.

Xavier Pascual, trener Barcy Lassa: Gratulacje dla zespołu z Kielc, na przestrzeni całego sezonu grali bardzo dobrze i dlatego są w Kolonii. Jestem dumny z mojej drużyny. Dla nas to był najtrudniejszy mecz w całym sezonie. Po przegraniu półfinału, musisz wyjść na boisko i zagrać jeszcze raz, a to niesamowicie trudne. Musisz zagrać mecz i go wygrać, bo jeśli tego nie zrobisz, to zostajesz z niczym.

Victor Tomas, skrzydłowy Barcy Lassa: Wszystkie drużyny chcą grać w finale, mecz o 3. miejsce jest trudny zarówno mentalnie, jak fizycznie, ale oczywiście rozumiem, że z perspektywy show musi się odbyć. Po tym co się stało w sobotę, po naszej porażce chcieliśmy pokazać szacunek kibicom. Zagraliśmy dla nich - za to, że cały czas nas wspierali. Wydali bardzo dużo pieniędzy, by przyjechać do Kolonii i być z nami, więc byliśmy im to winni. Dziękuję wszystkim fanom i przepraszam, że nie zrobiliśmy więcej. To jest jednak sport i takie rzeczy się zdarzają.

 

[wideo] EHF TV: Varcar Skopje zdobywcą EHF Ligi Mistrzów!

 

 

A po raz drugi w historii triumfatorem Ligi Mistrzów został Vardar Skopje. W wielkim finale turnieju Final 4 Macedończycy pokonali Telekom Veszprem 27:24 (16:11).

 

[wideo] EHF TV: zobacz najciekawsze fragmenty meczu Barca - Vive!

 

 

Barca Lassa - PGE VIVE Kielce 40:35 (20:16) [wideo - cały mecz]

 

Barca: Perez de Vargas, Moller – Tomas 5, Entrerrios 3, Sorhaindo, Andersson 2, Arino, N’guessan, Gomez 2, Petrus, Dolenec 7/6, Mem 7, Duarte 1, Ilić 6, Palmarsson 3, Fabregas 3.

Vive: Ivić, Cupara, Wałach – Dujszebajew 5/2, Aguinagalde, Jachlewski 1, Janc 4, Lijewski 1, Jurkiewicz, Kulesz 3, Moryto 10/8, Mamić 1, Cindrić 3, Fernandez Perez 1, Karalek 6.

 

Vardar Skopje – Telekom Veszprem 27:24 (16:11) [wideo - cały mecz]

Vardar: Milosavljev, Ghedbane – Stoiłow 2, Popowski, Kristopans 4, Moraes Ferreira 6, Dissinger, Karacić 3, Skube 3, Kalarasz, Cupić 5, Dibirow 3, Gorbok, Sziszkarjew 1, Vojvodić.

Veszprem: Mikler, Sterbik – Manskow, Ilić 1, Tonnesen 4, Gajić 1, Nilsson 2, Nagy 1, Marguc, Strlek, Terzić 1, Blagotinsek 1, Nenadić 3, Mahe 6, Mackovsek 2, Lekai 2.

 

Źródło: EHF,  ZPRP / PGE Vive Kielce

Koszulka box 2 300 nad newsletter
oceń 0 (0 głosów)
 
podziel się artykułem
0
Koszulka box 3 300 nad newsletter
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens