Handballowe zeszyty - apsek
Liga Mistrzów
A A A
LM: Vive pokazało pazur w Paryżu - PSG znów zbyt mocne (wideo)
28.04.2018 21:36 Źródło: inf. własna/VIVE/EHF
komentarzy 1

W drugim ćwierćfinałowym meczu EHF Ligi Mistrzów PGE Vive Kielce przegrało na wyjeździe z Paris Saint-Germain 32:35. Kielczanie dzielnie walczyli o odrobienie straty z pierwszego spotkania i nawet prowadzili z gospodarzami trzema bramkami, ale ostatecznie nie udało im się pokonać paryżan. Kluczową rolę we francuskiej ekipie odegrał były bramkarz płockiej wisły Rodrigo Corrales, który w drugiej połowie powstrzymywał żółto-biało-niebieskich w sytuacjach jeden na jeden.

 

Zawodnicy Vive dziękują kibicom w Kielc za doping w hali PSG (Fot. VTK MEdia Team / P.Papaj)
Podyskutuj z Handball.pl na Facebooku - zapraszamy!

 

Kielczanie rozpoczęli takim samym składem, co w Hali Legionów. Wysunięty w defensywie 5:1 Mateusz Jachlewski starał się wypychać jak najdalej od naszego pola bramkowego rosłych atakujących Paryża, a z tyłu aktywnie i agresywnie pracowali m.in. Michał Jurecki, Mateusz Kus i Marko Mamić.

 

Szczególnie Chorwat przyczynił się w pierwszych minutach do kilku strat gospodarzy, ale trzeba przyznać, że ogólnie nasza obrona sprawowała się bardzo dobrze. Dzięki niej i szybkim kontrom prowadziliśmy po jedenastu minutach 6:3.

 Niestety, na chwilę mistrzowie Polski stracili koncentrację w ataku i po kilku nieskutecznych rzutach francuska ekipa zbliżyła się do nas na jedno trafienie (7:6). Szybko jednak znów kielecka defensywa zmusiła gospodarzy do błędu i po długim prostopadłym podaniu Michała Jureckiego Blaz Janc zdobył gola do pustej bramki.

 

W kolejnych minutach powoli do życia budził się Thierry Omeyer, który podobnie jak w Kielcach, powstrzymywał żółto-biało-niebieskich w sytuacjach jeden na jeden. Mecz zaczął przypominać scenariusz sprzed tygodnia. Na osiem minut przed przerwą ni stąd ni zowąd przegrywaliśmy 9:11.

Talant Dujszebajew wziął czas, a ciężar gry wziął na siebie Michał Jurecki, który po powrocie na parkiet błyskawicznie zdobył dwie wyrównujące bramki, jedną z prawej, drugą z lewej połówki. Powróciliśmy do mozolnego budowania choćby najmniejszej przewagi, ale między słupkami PSG zameldował się Rodrigo Corrales i na dzień dobry zablokował rzut z kontrataku Manuela Strleka.

 

W ataku paryżan brylowali natomiast na zmianę Nedim Remili oraz Mikkel Hansen, a kielczanom zaczęło trochę brakować szczęścia. Nasi zawodnicy często wypracowywali sobie ładne pozycje rzutowe, ale nie potrafili zakończyć ich bramkami. Na przerwę schodziliśmy więc przegrywając 15:17.

 Od początku drugiej połowy kielczanie rzucili się do odrabiania straty i po chwili udało im się wyjść na minimalne prowadzenie, 20:19. Sławek Szmal obronił kilka ważnych akcji i tak naprawdę nasi zawodnicy już dawno powinni mieć kilka trafień przewagi, ale znów nie wykorzystywali „stuprocentowych” okazji.

 

Atak zawzięcie prowadził Alex Dujshebaev, który odważnie wbijał się między paryskich defensorów, ale co z tego skoro w większości natrafiał na grasującego między słupkami Rodrigo Corralesa. Hiszpana, bez cienia przesady, można nazwać bohaterem Paryża, bo to dzięki niemu jego zespół czuł się coraz pewniej na boisku i coraz bardziej odjeżdżał naszej ekipie.

Na pięć minut przed końcem przegrywaliśmy 29:33. Atmosfera na parkiecie stawała się gęsta i gorąca, a kolejni zawodnicy wylatywali z niego na dwuminutowe kary. Obie drużyny grały fantastyczne zawody, bo nie licząc ostatnich chwil, mecz był niezwykle wyrównany.

 

Gdyby nie fakt, że na kieleckim zespole ciążyła świadomość sześciobramkowej porażki w pierwszym odcinku ćwierćfinału w Kielcach, kto wie, może udałoby się nawet paryżan ograć, co nie zdarzyło się w ich własnej hali od listopada 2014 roku, gdy dokonało tego THW Kiel.

 

Ostatecznie jednak Vive przegrało 32:35, ale czapki z głów dla zawodników za piękną walkę. Tym razem Kolonia nie dla nas, odpadamy z Ligi Mistrzów na ostatniej prostej przed finałowym turniejem, po wielu wspaniałych chwilach na parkiecie.

 

[wideo] EHF TV: PSG Handball precyzyjne aż do bólu - Hansen i Remili w akcji!

 

 

Powiedzieli po meczu:

 

Sławomir Szmal (bramkarz PGE Vive Kielce): Wydaje mi się, że dobrze było widać, jak byliśmy nastawieni do tego meczu. Każdy chciał dać z siebie sto procent. W pierwszych dziesięciu minutach wyszliśmy na trzybramkową przewagę i obudziła się pewna możliwość, bo zbliżyliśmy się do rywali na trzy bramki. Niestety to było za mało, my nie trafialiśmy, a oni to robili. Mieli twardą obronę, bramkarz odbił swoje.

 

To jeden z faworytów to zwycięstwa w Lidze Mistrzów. Zrobiliśmy wszystko, by z nimi powalczyć.
Sławomir Szmal (bramkarz PGE Vive Kielce)
Chciałbym wyłapać tych piłek zdecydowanie więcej, to na pewno by nam pomogło, ale ponownie to nie był mój dzień. PSG to drużyna, która bardzo dobrze zaczyna, gra praktycznie jedną siódemką i z biegiem spotkania to zwykle oni tracą siłę, dlatego później znów udało nam się do nich zbliżyć, ale i tak pokazali swoją moc. To jeden z faworytów to zwycięstwa w Lidze Mistrzów. Zrobiliśmy wszystko, by z nimi powalczyć. Dziękuję chłopakom, bo było widać, że każdy dał z siebie maksa, nie tylko dzisiaj. Po prostu to było za mało na tę drużynę.

Uros Zorman (rozgrywający PGE Vive Kielce): Myślę, że w każdym z tych dwóch meczów mieliśmy swoje szanse, których ostatecznie nie wykorzystaliśmy. Pokazaliśmy jednak charakter, na rewanż byliśmy bojowo nastawieni i świetnie przygotowani. Bardzo chcieliśmy, ale niestety nie udało się. Szkoda, że nie awansowaliśmy, ale mamy na pewno też kilka pozytywów, głowy do góry. Przed nami Puchar Polski, liga i to wszystko musimy wygrać. Gdybyśmy pierwsze spotkanie przegrali dwiema, trzema bramkami, to może inaczej by się to wszystko ułożyło, ale teraz łatwo jest gadać. Wynik mówi swoje. 

Karol Bielecki (rozgrywający PGE Vive Kielce): Na pewno gra się lepiej, gdy ma się łatwiejszego przeciwnika na drodze do Final Four, a my trafiliśmy na jednego z pretendentów do wygranej całego turnieju. Gdybyśmy zajęli wyższe miejsce w grupie, dzisiaj gralibyśmy u siebie ze słabszym przeciwnikiem i pewnie świętowalibyśmy awans. Ale jest inaczej. Wierzę, że za rok Kielce wrócą do Final Four. Atmosfera w szatni po meczu była smutna. Zakładaliśmy, że jest szansa, chcieliśmy ją wykorzystać, ale przegrana u siebie ustawiła drugi mecz. To spotkanie pokazało, że naprawdę moglibyśmy walczyć z PSG przy lepszym wyniku w domu, ale cóż, sześciobramkowa przewaga dawała im pewność i spokój. My goniliśmy, a wiadomo, że wtedy łatwiej o błędy. Graliśmy dzisiaj lepiej niż w Kielcach, robiliśmy, co mogliśmy. Nie udało się i żegnamy się z Ligą Mistrzów.

 

PSG Handball – PGE Vive Kielce 35:32 (17:15) [wideo - cały mecz]

 

PSG: Omeyer, Corrales – Gensheimer 3, Moolgaard 1, Stepancic 1, Keita, Sagosen 4, Kounkoud 2, Remili 9, Abalo, N. Karabatic 3, Hansen 5, Narcisse 1, Nielsen 5, Nahi, Kempf 1

 

Vive: Szmal, Ivić – Jurecki 3, Dujshebaev 5, Kus 1, Aginagalde 3, Bielecki 5, Jachlewski 1, Strlek 3, Janc 4, Jurkiewicz, Zorman 1, Mamić 2, Bombac 1, Djukić 3.

 

Źródło: EHF (ehfcl.com); PGE Vive Kielce (kielcehandball.pl)

Koszulka box 4 300 nad newsletter
oceń + 2 (2 głosów)
 
podziel się artykułem
1
uwagi
AK | *.pl | 29.04.2018 11:35
Czas na zmianę trenera i zmianę strategi!Najemnicy nigdy nie wygrają decydującej bitwy!
MP Kalisz
Box_Erima_Nowa_Po wynikami
Kto zdobędzie tytuł Mistrza Polski w PGNiG Superlidze piłkarzy ręcznych w sezonie 2017/2018?
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens