MHA - belka
Liga Mistrzów
A A A
LM: Vive przegrało z Veszprem - Sterbik zrobił różnicę (wideo)
15.09.2018 21:44 Źródło: inf. własna/PGE Vive Kielce/EHF TV
komentarzy 0

W meczu 1. kolejki Velux EHF Champions League PGE Vive Kielce przegrało na wyjeździe z Telekomem Veszprem HC 27:29. Kielczanie przystąpili do spotkania zaledwie w dwunastu, a mimo to, ani przez chwilę nie ustępowali kroku gospodarzom. Fantastyczny mecz rozegrał Alex Dujshebaev, który przez sześćdziesiąt minut dyrygował grą swojej ekipy, zdobywając ostatecznie aż dziesięć bramek. Remis był na wyciągnięcie ręki, jednak w końcówce goście nie wykorzystali szansy w kontrataku, co zemściło się dwoma trafieniami przewagi wicemistrzów Węgier.
 

Vive grając w 12-stu stawiło zaciekły opór Veszprem (Fot. P. Ptak / VTK Media Team)
Podyskutuj z Handball.pl na Facebooku - zapraszamy!

 

O tym, jak zacięte spotkanie będziemy oglądać w Veszprem, przekonaliśmy się już w pierwszej akcji naszego zespołu, która trwała ponad dwie minuty. Nasi zawodnicy zaciekle atakowali twardą defensywę gospodarzy, zanim wreszcie, przy którejś z kolei próbie, udało im się wywalczyć rzut karny, wykorzystany przez Blaza Janca. Węgierska ekipa odpowiedziała równie twardym natarciem i momentami aż strach było patrzeć, jak na linii szóstego metra wpadali na siebie rośli gracze obu zespołów.

W pewnej chwili Veszprem zdobyło trzy trafienia z rzędu – z kontr i rzutu karnego. Dragan Gajić i Manuel Strlek wespół w zespół wyprowadzili swoją drużynę na prowadzenie 5:3. Mistrzowie Polski momentalnie odpowiedzieli dwoma kolejnymi trafieniami, wyrównując wynik. Mecz był bardzo dynamiczny, a nasi zawodnicy bardzo dobrze wytrzymywali jego tempo.

Na środku rozegrania rozpoczął Alex Dujshebaev, ale trener PGE VIVE mocno rotował składem przez całą pierwszą połowę. Już po około kwadransie na lewej połówce Michała Jureckiego zastąpił Daniel Dujshebaev, niemal z marszu otwierając swoje konto bramkowe w tym sezonie Ligi Mistrzów (bramka na 6:7).

 

Wkrótce, na prawe rozegranie ze skrzydła przesunął się Blaz Janc, a na jego pozycji z kolei zameldował się Arkadiusz Moryto. Arciomowi Karalokowi chwilę odpoczynku dał Julen Aginagalde, a Mateusza Jachlewskiego na lewym skrzydle zastąpił Angel Fernandez. Po okresie gry w tym ustawieniu, Daniel przeszedł na środek rozegrania, Alex na prawe, a na lewe powrócił Michał Jurecki.

Kolejne minuty meczu uciekały z ogromną prędkością podczas świetnej gry obu zespołów. Przez chwilę gospodarzom nieco zbyt łatwo szło zdobywanie bramek z drugiej linii, gdy potężnymi rzutami popisali się Momir Ilić i Laszlo Nagy. Pod koniec pierwszej połowy piękną współpracą z kołowym zaimponował Kent Robin Tonnesen.

 

Jego no-look-pass z łatwością przechwycił Rene Toft Hansen, rzucając Vladimirowi Cuparze czternastą bramkę dla swojej drużyny (14:12). Nasz bramkarz w całym spotkaniu miał jednak kilka niezłych momentów, odbijając parę ważnych piłek.

Gdy do przerwy pozostała zaledwie minuta, a my przegrywaliśmy 12:14, nasz zespół wykazał się zimną krwią i finezją zarazem. Alex Dujshebaev odegrał piłkę na skrzydło do Angela Fernandeza, ten zaś w powietrzu oddał ją wskakującemu w pole bramkowe Alexowi, który pokonał Arpada Sterbika, zdobywając trzynaste, ostatnie w tej części gry trafienie dla PGE VIVE. Po trzydziestu minutach tego świetnego widowiska Veszprem minimalnie prowadziło 14:13.

Na drugą połowę trener Talant Dujshebaev przywrócił na parkiet wyjściowe ustawienie. Niestety, nie zaczęła się ona dobrze dla naszej ekipy, która straciła trzy bramki w ciągu czterech minut, sama, rękami Arcioma Karaloka, zdobywając tylko jedną. Kielczanom trudno było się przebić do bramki przez defensywę Veszprem i Arpada Sterbika, a kolejne trafienia zdobywali dla nas jedynie Alex Dujshebaev i Mateusz Jachlewski.

Po dwunastu minutach drugiej partii, gdy przegrywaliśmy 18:22, rzutu karnego nie wykorzystał Julen Aginagalde, ale przytomnością i refleksem wykazał się Arciom Karalok, zdobywając dla nas dziewiętnastą bramkę. Choć za chwilę, kolejną z kontry dołożył Alex, to cały czas nie mogliśmy zbliżyć się do Veszprem na mniej niż dwa gole.

Minuty uciekały, kielczanie gonili wynik, ścigając się z czasem i własnym zmęczeniem, choć starszy z braci Dujshebaevów wyglądał tak, jakby dopiero pięć minut temu rozpoczął mecz i niczym lokomotywa ciągnął grę żółto-biało-niebieskich. Po agresywnym wjeździe między dwóch obrońców Veszprem, zdobył swoje dziewiąte, a dwudzieste trzecie dla zespołu trafienie, kolejne za chwilę ze skrzydła dołożył Angel Fernandez Perez.

Do końca meczu zostały dwie minuty, a wynik wskazywał 27:26 dla gospodarzy. Niestety, w końcówce bardzo przytomnie sytuacje rzutowe egzekwował Mate Lekai. Nasi zawodnicy mieli możliwość zremisowania meczu, a przy odrobinie szczęścia nawet na odwrócenie wyniku o 180 stopni, niestety błędy własne, m.in. niewykorzystana kontra po sprytnym przejęciu piłki przez Krzysztofa Lijewskiego, spowodowały, że ostatecznie to Veszprem może cieszyć się z pierwszych dwóch punktów w Lidze Mistrzów.

Naszej drużynie należą się jednak wielkie brawa za pełne walki spotkanie. Szczególnie, że rozegrali je w składzie o jedną czwartą mniejszym, aniżeli rywale. Najskuteczniejszym zawodnikiem meczu był Alex Dujshebaev z dziesięcioma trafieniami na koncie.

 

[wideo] EHF TV: Sterbik zastopował Vive

 

 

Powiedzieli po meczu:

 

Talant Dujszebajew (trener PGE VIVE Kielce): Kto był dziś najlepszym zawodnikiem Veszprem? Oczywiście Arpad Sterbik! Arpad zrobił dzisiaj różnicę. W pierwszej połowie bardzo dobrze bronił, w drugiej z siedem czy osiem razy nie wykorzystaliśmy stuprocentowych sytuacji. Ale powiedziałem chłopakom po meczu, w szatni, że jestem z nich dumny, z ich walki przez sześćdziesiąt minut przeciwko takiej klasy zespołowi. Nerwowo zareagowałem na stratę piłki w kontrze pod koniec spotkania, ale dzisiaj to nie było nic strasznego.

 

Oby to nie powtórzyło się w meczu o wejście do Final Four! Dzidzia dziś grał świetnie, jestem mu bardzo wdzięczny za to, że po takiej kontuzji, po przerwie od gry, dziś walczył jak lew, był naszym kapitanem! Mam nadzieję, że teraz będzie tylko lepiej. Musimy odpocząć, jutro wracamy do domu, w poniedziałek trenujemy i od razu wyjeżdżamy do Lubina, a we wtorek gramy z Zagłębiem. To właśnie o odpoczynku i jak najlepszym przygotowaniu się do kolejnego spotkania powinniśmy teraz myśleć.
 

Krzysztof Lijewski (rozgrywający PGE VIVE Kielce): O wyniku zadecydowała skuteczność rzutów sam na sam. To nie były rzuty oddawane z daleka, na jakimś bloku, czasie czy nawet kontakcie. To były sytuacje sam na sam – przegrywaliśmy pojedynki z Arpadem Sterbikiem i trzeba powiedzieć, że nie przegraliśmy z Veszprem, tylko właśnie z bramkarzem przeciwnika. W sytuacjach, w których nie zamieniam rzutu na bramkę jestem zły na siebie, zawsze chce się pomóc kolegom, obojętnie w jaki sposób. Każdy daje z siebie maksa, ale trzeba pamiętać, ze w bramce rywali stoi fachowiec, a nie osoba z łapanki.

 

Kto był dziś najlepszym zawodnikiem Veszprem? Oczywiście Arpad Sterbik! Arpad zrobił dzisiaj różnicę. W pierwszej połowie bardzo dobrze bronił, w drugiej z siedem czy osiem razy nie wykorzystaliśmy stuprocentowych sytuacji.
Talant Dujszebajew (trener PGE VIVE Kielce)
Widać, że w takich meczach to zwykle bramkarze decydują o zwycięstwie i porażce. Wydaje mi się, że dużo ludzi nas skreślało jeszcze przed meczem, patrząc na nasz skład personalny. Graliśmy tylko w dwunastu i docierały do nas głosy, że przyjechaliśmy po najmniejszy wymiar kary, a w przyszłości będzie lepiej. My jednak myśleliśmy zupełnie inaczej, pokazaliśmy serce do walki, trener jeszcze w trakcie okresu przygotowawczego przypominał nam, że najważniejsze spotkanie sezonu jest właśnie 15 września, tutaj w Veszprem. Wydaje mi się, że byliśmy dobrze przygotowani taktycznie, nasza obrona nie była taka zła, jak mogłoby się wydawać, w ataku też potrafiliśmy znaleźć sytuacje do oddawania rzutów. Mecz był otwarty i gdybyśmy mieli lepszą skuteczność w ataku, to może ułożyłby się inaczej.

Blaz Janc (skrzydłowy PGE VIVE Kielce): Dziękuję kibicom, którzy przyjechali za nami do Veszprem! Walczyliśmy cały mecz mimo, że byliśmy w trudnej sytuacji z powodu kontuzji. Przewagę dla Veszprem zrobił Arpad Sterbik, tu była największa różnica. Bronił w sytuacjach stuprocentowych, które ciężko sobie wypracowywaliśmy. To dopiero pierwszy mecz Ligi Mistrzów w tym sezonie i jeszcze wiele przed nami. W każdym meczu chcemy walczyć tak, jak dzisiaj.

Manuel Strlek (skrzydłowy Telekomu Veszprem HC): Najważniejsze dla nas dzisiaj jest to, że mamy dwa punkty, bo to był bardzo trudny mecz. Wiedzieliśmy o kontuzjach jakie są w Kielcach, a mimo to sami mieliśmy z przeciwnikami dużo problemów. Wiedzieliśmy, że kielczanie bardzo dobrze prezentowali się w przygotowaniach do sezonu i spodziewaliśmy się ciężkiego spotkania. Cały czas przygotowywaliśmy się, jakby Luka Cindrić miał grać, a gdy zobaczyliśmy, że nie ma go na ławce, musieliśmy na nowo przygotować się do rywali. W takiej grupie, jak nasza, liczy się każdy punkt, więc te dzisiejsze dwa bardzo nas cieszą.

 

[wideo] EHF TV: Veszprem vs. Vive - zobacz najciekawsze akcje meczu!

 


Telekom Veszprem HC - PGE VIVE Kielce 29:27 (14:13) [wideo - cały mecz]


Veszprem HC: Sterbik, Mikler – Manaskov, Toft Hansen 1, Ilić 2, Tonnesen, Gajic 6, Nilsson, Nagy 4, Strlek 5, Terzic, Blagotinsek, Nenadic 3, Mahe, Mackovsek 4, Lekai 4

Vive: Ivić, Cupara – Jurecki 1, A. Dujshebaev 10, Aginagalde, Jachlewski 2, Janc 4, Lijewski 1, Moryto 1, Fernandez Perez 3, D. Dujshebaev 2, Karalok 3

 

 

Źródło: PGE Vive Kielce (kielcehandball.pl)

Koszulka box 4 300 nad newsletter
oceń + 1 (1 głosów)
 
podziel się artykułem
0
Wapol
Nowa Erima
Polskie szczypiornistki w grudniowych ME Europy we Francji zmierzą się w grupie A z Serbią, Danią i Szwecją. Czy wyjdą z grupy i zajmą co najmniej trzecie miejsce?
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
Bransoletki 1 nad wynikami - reklama
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens