Lajkonik Cup 2018
Wegrzy
Liga Mistrzów
A A A
LM: Vive znów lepsze Aalborga - Kielce gonią czołówkę (wideo)
18.11.2017 17:43 Źródło: inf. własna/Vive Kielce/EHF
komentarzy 0

Piłkarze ręczni PGE Vive Kielce wygrali z mistrzem Danii Aalborgiem w 8. kolejce EHF Ligi Mistrzów. Wygrana 28:27 oznacza umocnienie się na czwartej pozycji w tabeli i pogoń za czołową trójką grupy B. Bohaterem Vive został kolejny raz w karierze Sławomir Szmal, który w ostatniej akcji instynktownie obronił rzut duńskiego rozgrywającego.

  

Vive wygrało po wielkich emocjach z Aalborgiem (Fot. VTK Media Team)
Podyskutuj z Handball.pl na Facebooku - zapraszamy!

 

Trener Dujszebajew postanowił zaufać zasadzie, że nie zmienia się zwycięskiego składu i na początek rewanżowego spotkania z Aalborgiem wystawił dokładnie taką samą siódemkę, co w Danii. Julena Aginagalde i Karola Bieleckiego do obrony zmieniali Mariusz Jurkiewicz i Marko Mamić.

 

Choć obrona 5-1 nie do końca sprawdziła się w pierwszym meczu, szkoleniowiec zadecydował również, że ponownie rozpoczniemy tą formacją. Duńczycy całkiem nieźle sobie z nią radzili i po dwunastu minutach prowadzili 6:4, z czego dwie po perfekcyjnie wykończonych wrzutkach w wykonaniu Martina Larsena.

W siedemnastej minucie, gdy wciąż utrzymywała się dwubramkowa przewaga gości 9:7, trener Dujszebajew wpuścił na parkiet drugi „komplet” zawodników: Urosa Zormana, Michała Jureckiego, Blaza Janca, Manuela Strleka i Alexa Dujshebaeva.

 

Duńczycy zaczęli nieco gubić się w ataku, a bezpańsko pozostawione przez nich na kole piłki wyłapywali nasi obrońcy. Po trzech takich sytuacjach z rzędu wykończonych z przodu przez Julena, Manu i Alexa, wyrównaliśmy wynik do stanu 10:10, a gdy za chwilę kolejne trafienie dołożył Dujshebaev, szkoleniowiec gości, Aron Kristjansson, poprosił o czas.

Okazało się to świetnym posunięciem, bo zawodnicy Aalborga powrócili do zdobywania bramek. Gra toczyła się bramka za bramkę, bardzo szybko i widowiskowo. Momentami fajnie funkcjonowała przewaga liczebna w polu Duńczyków, gdy podobnie, jak w Aalborgu wystawiali siedmiu zawodników na sześciu naszych, grając na dwa koła.

 

Na trzy minuty przed przerwą popis między słupkami dał i Sławek Szmal, który obronił w jednej akcji dwa rzuty z rzędu, a ostatnie trafienie w tej połowie wykonał Michał Jurecki, dzięki któremu schodziliśmy do szatni prowadząc 15:14.

Drugą partię szkoleniowiec gości postanowił rozpocząć od kombinowania i… przekombinował. Znów na pewien okres desygnował na boisko siódmego zawodnika w pole gry, co poskutkowało dwoma łatwymi trafieniami Mateusza Jachlewskiego do pustej bramki rywali. Później gra na chwilę zwolniła, przez około dziesięć kolejnych minut graczom obu drużyn udawało się pokonywać bramkarzy wyłącznie w rzutach karnych: dwa razy zrobił to Karol Bielecki i raz Buster Engelbrecht Juul-Lassen.

 Po kwadransie goście doprowadzili do remisu 20:20, w czterdziestej ósmej minucie ponownie wyszli na prowadzenie 22:21, a za moment po kolejnym rzucie karnym podwyższyli je do 23:21. Wtedy jednak kolejną „siódemką” odpowiedział Karol Bielecki, a Hala Legionów wypełniła się zgodnym rykiem pełnych nadziei gardeł kieleckich kibiców. Gdy Michał Jurecki wyrównał na 23:23, Duńczycy poprosili o czas i.. znowu zaczęli kombinować. Z jakim skutkiem? Tak. Przekombinowali. A nasz zespół wykorzystał to na zbudowanie trzybramkowej przewagi.

Przewaga ta szybko stopniała do remisu i w ostatnich stu dwudziestu sekundach żółto-biało-niebiescy zgotowali publiczności kolejny horror. Na pół minuty przed końcem meczu o czas poprosił Talant Dujszebajew. Opłaciło się. Po kilku podaniach w ataku bramkę zdobył Michał Jurecki. 28:27 dla nas! Nasz zespół popędził do obrony, ale o kolejną przerwę poprosił Kristjansson.

 

No i znowu jego kombinacje nic nie dały. Nawet siedmiu zawodników nie zdołało pokonać Kasy w tej akcji. Ostatni w tym spotkaniu rzut Lovro Joticia trafił w Sławka Szmala i PGE VIVE Kielce zdołało wygrać, po naprawdę dobrym meczu, z Aalborgiem 28:27.

 

[wideo] EHF TV: Larsen wleciał w pole karne Vive

 

 

Powiedzieli po meczu:

 

Talant Dujszebajew (trener PGE Vive Kielce):Gratuluję mojemu zespołowi oraz Aalborgowi, który również zagrał świetny mecz. Dziękuję bardzo naszym kibicom! Gdy przegrywaliśmy dwiema bramkami, oni w nas wierzyli i to nam bardzo pomogło. Aalborg walczył bardzo ambitnie, ale dziś szczęście, którego nie mieliśmy z Flensburgiem i Veszprem, było po naszej stronie. Zachowaliśmy do końca koncentrację. Widać, że to bardzo ważne, by zawsze szanować każdego rywala, co powtarzam przed każdym spotkaniem.

Darko Djukić (PGE Vive Kielce):To naprawdę był ciężki mecz, wiedzieliśmy o tym. Aalborg to młody zespół, który walczy cały czas, a dziś grali naprawdę super. Dobrze wychodziła im gra siedem na sześciu i dobrze, że wygraliśmy kolejny mecz! Teraz musimy wygrać mecz z Paryżem. Bardzo dziękuję kibicom, bo bardzo nam dziś pomogli.
 

Aalborg walczył bardzo ambitnie, ale dziś szczęście, którego nie mieliśmy z Flensburgiem i Veszprem, było po naszej stronie.
Talant Dujszebajew (trener PGE Vive Kielce)
Michał Jurecki (PGE Vive Kielce): Dla mnie to żadne zdziwienie, że Aalborg tak dobrze gra w piłkę ręczną. To przeważnie media i kibice myślą, że skoro zespół zajmuje ostatnie miejsce w tabeli, to będzie z nim łatwo, zwłaszcza, że na wyjeździe wygraliśmy czterema bramkami po trzystu sześćdziesięciu jeden dniach bez zwycięstwa na wyjeździe. My spodziewaliśmy się trudnego meczu i taki on był. W pierwszej połowie drużyna z Aalborga cały czas prowadziła, dopiero w końcówce udało nam się ich wyprzedzić. W drugiej połowie to my prowadziliśmy jedną, dwiema lub trzema bramkami, ale istotny był moment, w którym graliśmy w przewadze, a nie wykorzystaliśmy dwóch setek, bo wtedy z dwóch zrobiłyby się cztery trafienia i grałoby nam się dużo spokojniej. A tutaj kibice i my wszyscy drżeliśmy o wynik do samego końca. Bardzo się cieszymy z tej wygranej, bo ona pokazała, że w końcówce potrafiliśmy zachować zimną krew i w końcu, po dwóch remisach, udało nam się utrzymać tę małą przewagę. Do trzech razy sztuka.

Julen Aginagalde (PGE Vive Kielce): To był bardzo trudny mecz. Wiedzieliśmy, że Aalborg dobrze spisuje się na wyjazdach, dzisiaj to udowodnili, ale my mamy dwa punkty i to jest najważniejsze. Rywale bardzo dużo grali siedmiu na sześciu i ten element taktyki mają dobrze dopracowany. My walczyliśmy do końca, a kibice bardzo nam pomogli.

Krzysztof Lijewski (PGE Vive Kielce): Musieliśmy zostawić na boisku dużo zdrowia, bo wiedzieliśmy, że przeciwnik nie przyjechał do nas na sparing, lecz w konkretnym celu – zagrać bardzo dobre zawody i przy odrobinie szczęścia wywieźć stąd dwa punkty. Na szczęście, to szczęście było dziś po naszej stronie (śmiech). Fenomenalna interwencja Sławka dała nam dzisiaj komplet punktów w domu i to jest fajne uczucie wygrać dwa razy z rzędu w Lidze Mistrzów. Mamy troszeczkę mniej punktów, niż byśmy oczekiwali, ale na pewno sytuacja w naszej grupie nieco się poprawiła, choć jeszcze jest daleko od optymizmu. Trener fajnie powiedział, że nikt od nas nie oczekuje, byśmy takie mecze wygrywali dwudziestoma bramkami, wystarczy wygrać jedną, by zdobyć dwa punkty. Mówię to oczywiście żartobliwie, ale tak właśnie się stało. Wszyscy chcielibyśmy, by ten mecz wyglądał troszeczkę inaczej, bo w drugiej połowie mieliśmy trzy, cztery trafienia więcej, niż nasz przeciwnik. Niestety nasza nieskuteczność i błędy techniczne spowodowały to, że przeciwnik mógł wrócić do gry.

Mateusz Jachlewski (PGE Vive Kielce):Ten mecz kosztował nas dużo sił. Zespół z Danii był doskonale przygotowany taktycznie, szczególnie na pierwszą połowę, gdy wyszedł na prowadzenie, a my musieliśmy ich troszeczkę gonić. W miarę opanowaliśmy sytuację, bo ta część spotkania zakończyła się jedną bramką do przodu dla nas. Nie mogliśmy natomiast odskoczyć na więcej niż trzy bramki.

Aron Kristjansson (Aalborg): Przede wszystkim chciałbym pogratulować Kielcom zwycięstwa. To był bardzo ciężki mecz i bardzo ekscytujący. Podjęliśmy ryzyko, graliśmy siedmiu na sześciu, co było pomocne w tym spotkaniu. Mieliśmy kilka problemów w obronie, ale w drugiej połowie udało nam się je poprawić. Wiedzieliśmy, że musimy zaryzykować, by mieć szansę tutaj wygrać. Pomimo tego, że brakowało nam kontuzjowanych zawodników, pokazaliśmy ducha zespołu i zagraliśmy naprawdę dobre zawody.

Mikael Aggefors (Aalborg): Gratuluję zespołowi z Kielc i dziękuję za bardzo dobrą grę. Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego, jak graliśmy, ale nie z rezultatu. Według mnie, graliśmy bardzo dobrze, także grając siedmiu na sześciu. Nasza defensywa też sprawowała się nieźle. Mieliśmy szansę, by wygrać, ale w końcówce zabrakło nam szczęścia.

 

[wideo] Vive TV: emocje do końca - Vive znów lepsze od Aalborga!

 

 

PGE Vive Kielce - Aalborg Handbold 28:27 (15:14)

  

Vive: Szmal, Wałach - Bielecki 7, Dujszebajew 6, Jurecki 4, Jachlewski 3, Aguinagalde 2, Lijewski 2, Bombać 1, Janc 1, Strlek 1, Zorman 1, Djukić, Jurkiewicz, Kus, Mamić

Aalborg: S.Pedersen, Aggefors, Smarson 6, Jensen 5, Juul-Lassen 5, Hesselund 3, Larsen 3, Jensen 2 Jotić 2, Antosen, Hald Jensen, J. Pedersen 

Koszulka box 4 300 nad newsletter
oceń 0 (0 głosów)
 
podziel się artykułem
0
Koszulka box 1 300 nad newsletter
Box_Erima_Nowa_Po wynikami
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens