MHA - belka
Liga Mistrzyń
A A A
LM: Gyori w wielkim finale - porażka Buducnostii (wideo)
06.05.2017 16:28 Źródło: inf. własna
komentarzy 0

Powtórka sprzed roku i starcie dwóch najlepszych drużyn w historii Ligi Mistrzyń. Zarówno Buducnost jak i Gyori Audi ETO przeskoczyły w tabeli wszech czasów Hypo, dlatego aż szkoda, że tak wielkie firmy w kobiecym szczypiorniaku kobiet trafiły na siebie w półfinale.

 

Piłkarki ręczne Gyori dziękują kibicom za doping (Fot. EHF TV / YT)
Podyskutuj z Handball.pl na Facebooku - zapraszamy!

 

- Zobaczymy, kiedy w meczu obudzi się Cristina Neagu, bo żadna drużyna nie jest tak zależna od jednej piłkarki jak Buducnost - prorokowała Linnea Torstensson z CSM Bukareszt.

 

Słynna Rumunka od pierwszych minut była w pełni skoncentrowana na grze, starając się liderować zespołowi nominalnych gospodyń.

 

W 8.minucie Gyor prowadził jednak 4:1, dobrze broniąc się przed rywalem. Kinga Achruk zaczęła mecz w pierwszym składzie, ale w pierwszych fragmentach meczu nie zapadła widzom w pamięć. Warto zauważyć, iż trener Dragan Adzić oszczędzał w grze w obronnej i Neagu,  i drugą strzelbę w zespole – Katerinę Bulatović.

 

Zresztą jedynie one wpisywały się na listę strzelczyń Buducnosti nie tylko przez pierwsze 22 minuty. Podgorica przegrywała wtedy 5:9 i jeśli w czymś mogła upatrywać nadziei, to chyba tylko w jakimś kryzysie lepiej dysponowanych i pewniejszych Węgierek. Nawet przy grze w przewadze, Dijana Ujkić nie trafiła w bramkę strzeżoną przez Kari Grimsbo.

 

Piłka nie dochodziła do dobrze blokowanej na kole Dragany Cvijić, a skrzydłowe, znacznie słabsze niż duet sprzed dwóch lat Petrović-Mehmedović albo pudłowały, albo nie podejmowały prób rzutowych. Tych prostych, niewymuszonych błędów było za dużo po stronie mistrza Czarnogóry.

 

Największe wzburzenie widzów wywołała dość dziwna, druga kara wykluczenia dla Zsuzanny Tomori za próbę wymuszenia odgwizdania faulu w ataku naszej Achruk. Polka nie miała szczęścia, bo niedługo potem, nawet jak zablokowała rzut rywalek, bezpańską piłkę przejęła Yvette Broch, trafiając szybko na 6:11.

 

 Pod koniec pierwszej połowy nasza rodaczka za faul na Holenderce została wykluczona na 2 minuty, a Buducnośt jeśli już coś ratowało to głównie kolejne dyskusyjne decyzje rumuńskich sędzi. Dla widowiska dobrze się stało, że duet Neagu-Bulatović przegrywał do przerwy z całą drużyną ETO zaledwie 9:12. Powinno być 9:11, bo ostatni gol Gyor przed zmianą stron padł po absurdalnej asyście rezerwowej bramkarki Marty Batinović, która będąc poza światłem bramki, podała piłkę w ręce Broch, a ta bez problemów trafiła między słupki.

 

Drugą połowę Buducnost zaczęła z Djurdjiną Jauković na środku, ale że Kari Grimsbo odbiła szybko trzy rzuty, przewaga nominalnych gości wzrosła do pięciu trafień.  W 35.minucie Anita Gorbicz swoim szóstym golem podwyższyła prowadzenie Gyor do stanu 15:9! Trener Adzić wziął drugi czas, sadzając po raz pierwszy (przy grze w ataku) Neagu na ławce rezerwowych.

 

Na środek powędrowała Itana Grbić, na kole pojawiła się Ema Ramusović.  Dopiero w 39 minucie inna piłkarka niż duet Neagu-Bulatović wpisała się na listę strzelczyń po stronie nominalnych gospodyń. Była to Jauković, która wykorzystała rzut karny. ETO z brylantową technicznie Nycke Groot nie musiał nawet jednak włączać najwyższego biegu, by utrzymywać bezpieczną przewagę.

 

Jest mi bardzo przykro, że tak słabo zaprezentowałyśmy się w tym spotkaniu. Na poziomie Final 4 nie ma miejsca na niską skuteczność i tyle błędów.
Kinga Achruk (rozgrywająca Buducnostii)
Nora Mork swoje pierwsze trafienie zaliczyła w 41 minucie. Niedługo potem Tomori w wyniku gradacji kar ujrzała czerwoną kartkę, choć dopiero powtórki video mogłyby jednoznacznie stwierdzić, czy rzeczywiście faulowała Jauković.  Na początek ostatniego kwadransa strata Buducnosti zmniejszyła się do czterech oczek.  Profesor Anita Gorbicz wykonywała karne tak skutecznie, że kibice z Węgier nie musieli specjalnie drżeć o wynik.

 

Gdy zbliżało się niebezpieczeństwo, włączała się Grimbso albo Groot tańczyła z piłką między mniej ruchliwymi rywalkami. Praktycznie już w 52.minucie, gdy słabiej dysponowana Bernadett Bodi trafiła ze skrzydła na 16:22, nie było wątpliwości, że to Gyor będzie pierwszym finalistą turnieju Tippmix EHF Final4.  Tempo gry spadło, a nas mogło cieszyć tylko pierwsze trafienie Kingi Achruk, która po indywidualnej akcji w 54.minucie rzuciła na 17:22.

 

To nie był wielki dzień Polki, to nie był wielki dzień Podgoricy, przecież trudno wskazać choćby trzy zawodniczki tego zespołu, które zagrały na swoim poziomie. Triumf ETO nie podlegał wątpliwości, a w niedzielę Węgierki staną przed szansą na drugie w historii zwycięstwo w turnieju Final4.

 

Kinga Achruk (rozgrywająca Buducnostii): Jest mi bardzo przykro, że tak słabo zaprezentowałyśmy się w tym spotkaniu. Na poziomie Final 4 nie ma miejsca na niską skuteczność i tyle błędów. Zabrakło nam konsekwencji, nawet przy grze w przewadze, gdy  nie wykorzystaliśmy dobrych okazji. Te próby rzutowe były moim zdaniem podejmowane za szybko, choć trzeba przyznać, że Gyor był bardzo dobrze przygotowany na nas i zatrzymał nasz atak.

 

Zabrakło nam jakiejś alternatywy w ofensywie, bo pozbawiono nas rzutu z drugiej linii. Najbardziej przykra rzecz jest taka, że praktycznie żadna z nas nie zagrała na swoim normalnym poziomie. Każda zawodniczka ma swoje role do spełnienia, są zawodniczki bardziej odpowiedzialne za zdobywanie goli, na które patrzą kibice, ale i te, które pracują w obronie.

 

Muszę się zgodzić z opinią, że Gyor w sobotę był lepszy. Na pewno nie jest łatwo przystąpić do meczu o trzecie miejsce, bo w takim turnieju liczy się tylko główne trofeum, a mały finał jest spotkaniem o pietruszkę, nawet jeśli może narażę się komuś taką wypowiedzią.

 

Musi nas łączyć idea, że to ostatni mecz Buducnosti w takim składzie, dlatego chcielibyśmy lepiej zamknąć ten sezon pucharowy.

 

[wideo] EHF TV: skrót meczu Buducnost - Gyori

 

 

Buducnost – Gyori Audi ETO KC 20:26 (9:12)

 

Buducnost: Zoqbi, Batinović, Babović – Neagu 7, Bulatović 6, Jauković 2, Cvijić 2, Grbić 1, Achruk 1, Ramusović 1, Irman, Pavicević, Ujkić

 

ETO: Grimsbo, Kiss – Gorbicz 9, Groot 5, Amorim 4, Broch 3, Bodi 2,Harsfalvi 1, Mork 1, Tomori 1, Hudak, Elghaoui, Knedlikova

 

Sędziowały: Cristina Nastase i Simona Raluca Stancu (Rumunia)

 

Z Budapesztu Michał Pomorski

Koszulka box 4 300 nad newsletter
oceń 0 (0 głosów)
 
podziel się artykułem
0
Wapol
Nowa Erima
Które miejsce zajmą polskie piłkarki ręczne podczas turnieju Golden League, na którym zagrają z Norwegią, Danią i Francją?
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
Bransoletki 1 nad wynikami - reklama
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens