Handballowe zeszyty - apsek
Liga Mistrzyń
A A A
LM: Gyori znów w złocie - Vardar pokonany w finale (wideo)
13.05.2018 21:00 Źródło: inf. własna/EHFCL
komentarzy 0

Gyori Audi ETO KC znów wygrało EHF Ligę Mistrzyń. w wielkim finale ponownie pokonało Vardar Skopie i podobnie jak przed rokiem do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka. W małym finale CSM Bukareszt ograła debiutanta w Final Four - Rostow Don.

  

Eva Kiss niekwestionowaną bohaterką Gyor - w ostatniej akcji meczu zatrzymała rywalkę (Fot. EHF TV)
Podyskutuj z Handball.pl na Facebooku - zapraszamy!

 
Finałowy mecz - zanim się zaczął - był już wyjątkowy. Gyori chciał przejść do historii, broniąc jako pierwszy zespół tytułu sprzed roku. Do tego urodziny podczas finału obchodziła uwielbiana przez madziarskich kibiców piłki ręcznej Anita Goerbicz - niekwestionowana królowa węgierskiego szczypiorniaka. A jakby tego było mało, to meczem z Vardarem żegnał się z Gyor trener węgierskiego zespołu - Ambros Martin.

Jednak Vardar Skopje, który chciał pierwszy raz w historii zdobyć tytuł LM, planu na świętowanie absolutnie nie ułatwiał. Ten mecz to były handballowe szachy na najwyższym poziomie. Drużyny pilnowały wyniku, koncentrując się nieprawdopodobnie na defensywie. Świetnie radziły sobie bramkarki. Do przerwy "niski" remis 9:9.

W drugiej połowie też gra bramka za bramkę. Wydawało się, że Vardar dopnie swego pod koniec meczu, kiedy Andrea Lekic zdobyła gola na 20:19. Do końca regulaminowego czasu było zaledwie 21 sekund. To wystarczyło ekipie z Węgier, by doprowadzić do remisu i tym samym do dogrywki. Stalowe nerwy miała brazylijska rozgrywająca Eduarda Amorim, która w końcowym okresie gry była wręcz nie do zatrzymania.

W dogrywce nic się nie zmieniło. Gol za gol. Cios za cios. Minutę przed końcem meczu po kolejnej bramce niesamowitej Amorim Gyori prowadziło 27:25 i wydawało się, że jest po zawodach. Szybko kontaktową bramkę zdobyła Lekić, ale to węgierski zespół trzymał zwycięstwo w garści. I się pośpieszył...

Jedną "Wentę" przed końcem spotkania Stine Oftedfahl straciła piłkę, którą przejęły szczypiornistki Vardara. Lekić pobiegła przez całe boisko, skupiła na sobie uwagę obrończyń Gyori i podała do będącej na czystej pozycji kołowej Andrei Canadiji. Ta z szóstego metra została zastopowana przez ofiarnie broniącą Evę Kiss sześć sekund przed końcem meczu!

 

Chciałbym złożyć gratulacje też Vardarowi, bo wiem, że żaden z tej dwójki zespołów w tym finale nie zasłużył na przegraną.
Ambros Martin, trener Gyor Audi ETO KC
Węgierska bramkarka utonęła w ramionach koleżanek, a Chorwatce ten rzut będzie się jeszcze długo śnił po nocach. Został już nazwany "pocałunkiem śmierci" od bramkarki Evy z racji jej oryginalnego nazwiska, bo przecież "kiss" to po angielsku... pocałunek. Gyori wygrał z Vardarem 27:26 i znów jest na tronie najlepszego europejskiego szczypiorniaka.

- Chciałbym dużo powiedzieć o tym meczu, ale nie jestem w stanie opisać radości i uczuć jakie mam dzisiaj. Nie tylko co stało się w finale, ale każdy dzień był niesamowity w Gyor. Chciałbym złożyć gratulacje też Vardarowi, bo wiem, że żaden z tej dwójki zespołów w tym finale nie zasłużył na przegraną. Oczywiście cieszę się z wygranej - powiedział Ambros Martin, trener Gyori.

- To był najtrudniejszy mecz jaki do tej pory zagrałam w Lidze Mistrzyń. Jestem bardzo dumna ze swojego zespołu. Grałyśmy dziś z wielkim sercem. Dziś to koniec marzeń o zwycięstwie, ale jestem szczęśliwa i dumna, że mogę być częścią tego zespołu - powiedziała po finale MVP Final Four bramkarka Amandine Leynoud.

[wideo] EHF TV: Gyor vs Vardar - zobacz skrót meczu!

 

Györi Audi ETO KC - Vardar Skopje 27:26 (09:09, 20:20)

Györi: Grimsbo, Kiss - Groot 9, Amorim 6, Bodi 4, Gorbicz 3, Hansen 3, Broch 1,  Oftedal 1, Afentaler, Althaus, Fodor, Gonzalez Alvarez, Mork, Pal, Puhalak

Vardar: Leynaud, Suslina - Lekic 7, Radicevic 4, Lacrebere 3 Lazovic 3 Penezic 3, Canadija 2, Kuzniecowa 2, Ristovska 2, Cvijić 1, Keramiczewa, Khmyrowa,  Klikovac Petrović, Sazdowska

 

Mały finał jak roller coaster

 

W małym finale CSM Bukareszt szybko osiągnął przewagę nad Rostowem. Do przerwy przewaga rumuńskiego zespołu wynosiła już nawet osiem goli (16:8), ale Rostow zniwelował nieco straty i do przerwy było 19:14.

 
Wydawało się, że mecz będzie toczył się w takim schemacie. Jednak rosyjska ekipa zaczęła odrabiać straty i 12 minut przed koncem meczu doprowadziła do remisu 26:26. Świetne spotkanie rozgrywała wtedy Francuska Siraba Dembele, która skarciła z kontry i ze skrzydła CSM.

Rostow nie poszedł jednak za ciosem, a w ostatnich minutach to CSM znów włączyło szósty bieg i znów odskoczyło Rosjankom. Na tyle skutecznie, że kontrolowało do końca wynik spotkania, wygrywając 31:30.

- Ten mecz był jak roller coaster dla nas, al jestem szcześliwy, że jestesmy na topie i zwyciężyliśmy. Nasza szybkość była kluczem do zwycięstwa - powiedział po spotkaniu Per Johansson, trener CSM.

- To było niesamowite doświadczenie dla nas. Mieliśmy sporo problemów wewnątrz drużyny. Pracowaliśmy wiele na umocnieniem ducha zespołu. To był czas na zmianę myślenia wewnatrz naszego klubu - powiedział trener Rostowa Frederic Bougeant.

[wideo] EHF TV: CSM Bukareszt vs Rostow Don - zobacz skrót meczu!


CSM Bukareszt - Rostow Don 31:30 (19:14)

CSM: Grubisić, Ungureanu - Jorgensen 7, Gullden 6, Curea 5, Neagu 3, Niombla 2, Frafjord 1, Jacobsen 1, Kurtović 1, Maneua 1, Mehmedović 1, Ayglon, Bazaliu, Hagman

Rostow: Pessoa, Makhdiewa - Borszczenko 5, Sudakowa 5, Bulatović 4, Kaliniczenko 4 , Ilina 3, Cabral Barbosa 2, Dembele 2, Makiejewa 2 ,Managarowa 1, Petrowa 1, Sen 1, Sliwinskaja, Stepanowam Vyakiriewa 

 

Koszulka box 4 300 nad newsletter
oceń 0 (0 głosów)
 
podziel się artykułem
0
Bransoletki 1 nad wynikami - reklama
Koszulka box 1 300 nad newsletter
Która pozycja na boisku piłki ręcznej najbardziej Ci odpowiada?
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens