Handballowe zeszyty - apsek
AMH 2
Liga Mistrzyń
A A A
LM: awans Gyor po wygranej z Rostowem - mecz z polskim akcentem
06.11.2017 20:43 Źródło: inf. własna
komentarzy 0

Kontynuujemy nasze tournee po węgierskiej piłce ręcznej. Tym razem nasz reporter Michał Pomorski wybrał się do Gyor, gdzie miejscowe szczypiornistki podejmowały Rostów Don w 4. kolejce EHF Ligi Mistrzyń. Węgierski zespół wygrał, choć nie bez trudu i awansował do drugiej fazy grupowej rozgrywek. Spotkanie miało polski akcent - prowadziła je para arbitrów z Polski.

 

Ekipa Gyor zgodnie z przewidywaniami zapewniła sobie grę w 2. rundzie EHF Ligi Mistrzyń (Fot. M.Pomorski)
Podyskutuj z Handball.pl na Facebooku - zapraszamy!

 

Przed sezonem Ligi Mistrzyń trudno nie zgodzić się było ze stwierdzeniem, że tyle jest miejsc w turnieju Final4 w Budapeszcie, ilu faworytów do udziału w majowych zawodach w Papp Laszlo Arenie. Györi ETO, Rostów Don, CSM i Vardar mają obecnie zdecydowanie najmocniejsze składy, doświadczenie, a także to, co nieodzowne, choć często niedoceniane - znają smak sportowej porażki. Jeśli więc dwie z tych drużyn mierzą się ze sobą już na etapie rozgrywek grupowych, gra toczy się o coś więcej niż punkty.

 

Rosjanki przyjechały na Węgry  w glorii jednobramkowego zwycięstwa  z ETO na własnym parkiecie. Warto w tym miejscu wspomnieć, że do walki o pierwsze miejsce w grupie B włączył się trochę niespodziewanie FC Midtjylland i już przed meczem w Audi Arenie w Györ wiadomo było, że  niezależnie od rozstrzygnięć w ostatnich dwóch kolejkach, żadna z tych trzech ekip nie zabierze do fazy głównej turnieju kompletu ośmiu punktów.  Spotkanie w prawdziwej stolicy europejskiego szczypiorniaka kobiet, tradycyjnie przy komplecie publiczności, poprowadził polski duet sędziowski Marek Baranowski – Bogdan Lemanowicz.
 

W wyjściowym składzie Rostowa znalazło się miejsce tylko dla trzech rosyjskojęzycznych zawodniczek, ETO zresztą tradycyjnie zaczął tylko z rodzimymi skrzydłowymi, mając w pierwszej siódemce choćby więcej Norweżek niż Madziarek. Fałszywa środkowa Ana Paula Rodrigues już w dziewiątej minucie próbowała zdobyć bramkę jesieni, rzucając bezpośrednio z wolnego na 11 metrze, ale lepsze wrażenie w pierwszej fazie zawodów sprawiała jej vis a vis Stine Oftedal.

To jej kapitalne nagranie do rezerwowej kołowej Anji Althaus przyniosło trafienie Niemki na 5:3. Mistrzynie Węgier broniły tak mocno i skutecznie, że ich rywalkom kilkakrotnie sygnalizowano w pierwszym kwadransie grę pasywną, a jakby tego mało w roli ostatniej instancji świetnie spisywała się Kari Grimsbo. W 16.minucie między słupki Rostowa weszła Mayssa Pessoa, chwilę wcześniej Anna Siedojkina nie zatrzymała  bomby Eduardy Amorim i Rosjanki przegrywały już 4:7. Trener Frederic Bougeant wziął szybko czas, zdecydował się na dużo więcej roszad,  jednak jego podopieczne nadal nie mogły dojść do głosu. 

Cieniem samej siebie była Alexandrina Barbosa, przeciętną zmianę dała Anna Wiachiriewa, zresztą tych problemów Rostowa przed zmianą stron nie brakowało. Stan 10:5 po 1/3 meczu oznaczał całkowitą i jak najbardziej zasłużoną dominację gospodyń.  Przyjezdne momentami jakby nie nadążały za wydarzeniami boiskowymi, czego efektem była mnogość kar na koncie mistrzyń Rosji. Ganiona przez nas Barbosa ożywiła się nieco pod koniec pierwszej odsłony, wieńcząc drugi kwadrans konfrontacji filmowym trafieniem z wolnego na 9:13. Cztery gole straty nie przekreślały szans Rosjanek na ostateczny triumf.

Po zmianie stron swoje więcej niż pięć minut miała Mayssa Pessoa. Brazylijka broniła pewnie, a raz kapitalnie wyprowadziła do kontry Julię Managarową. Już w 36’ o czas, przy stanie 15:12, poprosił Ambros Martin, który szybko zauważył problemy swoich podopiecznych i starał się znaleźć rozwiązanie na skuteczną akcję przy grze w przewadze. Wyprowadzona na czystą pozycję Nora Mork zdobyła swą trzecią bramkę, zatem gospodynie znów były na +4.

Fenomenalna Norweżka zresztą w ciągu kilkudziesięciu sekund zaliczyła dwa trafienia i złapała na faul w ataku aktywną Rodrigues. Rostów z kolei w połowie trzeciego kwadransa czterokrotnie  z rzędu nie zdołał pokonać Grimbso, bo Wiachiriewa trafiła z karnego w poprzeczkę, Rodrigues przekroczyła linię pola bramkowego, a na koniec Ksenia Makiejewa oraz  Siraba Dembele obiły  Norweżkę z koła i lewego skrzydła. Same te sytuacje świadczyły o tym, że Rosjanki wykorzystując gorszy fragment gry rywalek mogły być już bliskie remisu.

Györ, o których problemach kadrowych pisaliśmy na handball.pl, nawet w najsłabszych momentach mógł liczyć na indywidualne umiejętności Oftedal czy niezniszczalnej Anity Görbicz. A że najwyższa na boisku Eva Kiss (węg. mała) odbiła karnego Ekateriny Iliny, gospodynie znów wychodziły z opresji z podniesionym czołem. Ich przewaga w tej fazie zawodów czasem malała do trzech oczek, jednak była w miarę bezpieczna.  Na komplementy z pewnością zasługiwała młoda Szidonia Puhalak, bo  na lewym skrzydle spisywała się tak, jakby w Lidze Mistrzyń grała od przeszło 10 sezonów. Na szczęście dla jakości widowiska to nie był koniec emocji.

Wprawdzie dopiero w 53. minucie Rostów Don zbliżył się na dwa trafienia, lecz kilkadziesiąt sekund później wywalczył karnego. Rodrigues położyła na parkiecie rezerwową Kiss, a potem spokojnie rzuciła do pustej bramki. To właśnie wtedy swoje trzy grosze wtrąciła Bernadett Bodi. Gdyby wskazać najsłabszą piłkarkę wyjściowego składu Węgierek, większość głosów zebrałaby z pewnością prawoskrzydłowa. Blondwłosa szczypiornistka pewnie zdobyła dwa gole ze swej nominalnej pozycji, utrzymując zespół na prowadzeniu.  W 58. minucie Pessoa, przy stanie 24:23, sobie tylko znanym sposobem przerzuciła nad poprzeczkę potężny rzut Mork.

Rosjanki stanęły przed szansą na remis, wycofując dodatkowo brazylijską golkiperkę. Na ich nieszczęście Eva Kiss dość  spokojnie odbiła bombę Barbosy, zatem trener Györ mógł wziąć czas. Długą akcję, już przy sygnalizacji gry pasywnej, sfinalizowała bezbłędnie Stine Oftedal i już nic nie mogło zabrać miejscowym dwóch punktów.

 

Mistrzynie Węgier, mimo przejściowych kryzysów,  nie miały w poniedziałek  praktycznie słabszych punktów i jak na zespół z raptem ośmioma wartościowymi zawodniczkami do gry w polu pokazały znów całej Europie, że choć ich mało, grają klawo.

 

[wideo] EHF TV: Trzy gwiazdy 4. kolejki EHF Ligi Mistrzyń!

 

 

Gyori Audi ETO – Rostów Don 25:23 (13:9) [wideo - cały mecz]

ETO: Grimsbo, Kiss – Mork 4, Görbicz 5, Oftedal 4, Amorim 5, Althaus 1, Broch, Bodi 3, Puhalak 3

Rostów: Siedojkina, Pessoa – Managarowa 4, Petrova 1, Rodrigues 5, Wiachiriewa 4, Sudakowa, Makiejewa, Dembele 5, Bulatović 1, Ilina 1, Barbosa 2

Sędziowali
: Marek Baranowski i Bogdan Lemanowicz (Polska)

Kary: Gyor – 6 minut, Rostów – 10 minut

 

Z Gyor Michał Pomorski

Koszulka box 2 300 nad newsletter
oceń 0 (0 głosów)
 
podziel się artykułem
« zobacz liste opinii
Temat: 
Treść: 
Podpis: 
 
Redakcja Handball.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.
Tkaczyk - aurtobiografia
Box_Erima_Nowa_Po wynikami
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens