MHA - belka
Liga Mistrzyń
A A A
Rasmussen dla handball.pl: za pieniędzmi kroczy odpowiedzialność
06.05.2017 09:33 Źródło: inf. własna
komentarzy 0

Kim Rasmussen ekspertem handball.pl, obserwujących żeński Final Four EHF Ligi Mistrzów w Budapeszcie. Były trener reprezentacji Polski i CSM Budapeszt mieszka na co dzień w stolicy Węgier i chętnie zgodził się na rozmowę z naszym reporterem. Handball to całe jego życie duńskiego szkoleniowca.

 

Kim Rasmussen dwukrotnie doprowadził polską reprezentację do 4. miejsca na MŚ (Fot. archiwum / pressfocus)
Podyskutuj z Handball.pl na Facebooku - zapraszamy!

 

Handball.pl: Rok temu przeżywałeś wielkie emocje związane z turniejem Final 4 jako trener CSM Bukareszt. Teraz z pozycji neutralnego widza i eksperta to będzie zupełnie inne doświadczenie?


Kim Rasmussen: Zdecydowanie tak. Teraz widzę, ilu mam przyjaciół w piłce ręcznej, mam dobre kontakty i znajomych w każdym z czterech uczestników, nawet w Vardarze. To może nie jest przyjaźń, choć mam nadal bardzo dobre relacje z zawodniczkami i niektórymi ludźmi z tego klubu. Z Gyori Audi ETO spędzam dużo czasu w ostatnich miesiącach, prowadzę kilka zawodniczek w reprezentacji Węgier, drużynę CSM Bukareszt znam bardzo dobrze, a Buducnost zawsze była miła wobec mnie. Chcę po prostu cieszyć się tu piłką ręczną na najwyższym poziomie przez weekend.


Cztery  najlepsze klubowe drużyny w Europie i piłkarki z 20 krajów świata – dla każdego fana piłki ręcznej to wielkie święto.


- Dodajmy do tego fakt, że naprawdę nikt nie może się pokusić o prognozy i wskazanie faworyta. Moim zdaniem jednak największym problemem i wyzwaniem dla drużyn jest bardzo dziwna decyzja EHF  o wyborze par sędziowskich.. Zupełnie nie rozumiem, jak można było wybrać parę z kraju biorącego udział w turnieju, a także dopuścić do tego, by mecz Vardaru sędziowały Rosjanki, skoro klub ze Skopje ma rosyjską trenerkę i właściciela. To nie jest kwestia zakładania, że ktoś będzie prowadził mecz źle, to także stawianie arbitrów w niewygodnej pozycji, pod wielką presją, której młode pary mogą nie sprostać. To z pewnością nie jest dobre dla sportu i w mojej ocenie to jedyny na razie negatyw turnieju, który zapowiada się na wielkie święto z kompletem widzów na trybunach. Wracając do samej piłki ręcznej, mam taką teorię, że turniej wygra drużyna, która wypracuje komfort w głowie, zakładając, że może przegrać i nie skończy się na tym świat. Nie będzie się bała przegranej, pozbędzie się presji.


Jak widzisz CSM Bukareszt, porównując do ubiegłego roku?


- Nie uważam, że w zeszłym roku byliśmy na jakimś niezwykłym poziomie. Popełnialiśmy sporo technicznych błędów, ale cechowała nas wielka dyscyplina i zrozumienie, na czym nam zależy. Stworzyliśmy świetną atmosferę pod koniec sezonu, byliśmy zrelaksowani i z tego co widzę, teraz jest podobnie. Różnica jest taka, że teraz CSM ma pewną presję związaną z obroną tytułu. Największa presja jednak spoczywa zdecydowanie na Gyor.


Mieszkając na co dzień w Budapeszcie i śledząc ligę węgierską, jesteś zdania, że to obecnie najmocniejsza liga świata?


- To na pewno miejsce, gdzie trafiają największe gwiazdy piłki ręcznej i dokąd wybierają się kolejne. Jest mnóstwo pieniędzy w klubach, a tam gdzie jest gotówka, tam są też najlepsi gracze. Mam jednak nadzieję, że Węgrzy nie popełnią tego samego błędu co Norwegia czy Dania.


Chodzi o zbyt dużą liczbę cudzoziemek ,które zabierają miejsce młodym talentom?


- Tak,  za pieniędzmi kroczy  odpowiedzialność. Kluby, agenci, same młode zawodniczki i ich rodzice są odpowiedzialni za odpowiednie wybory. Jeśli pierwszym wyborem są pieniądze i magia klubu, często kończy się tak, że dziewczyny lądują na ławce rezerwowych i się z niej nie podnoszą. Mając 18-21 lat czas gry jest rzeczą najważniejszą, dlatego lepiej postawić na słabszy zespół, ale taki, który te minuty będzie ci gwarantował. Popełniliśmy taki błąd w Danii, jeśli Węgrzy go nie powtórzą, będą mogli korzystać w pełni z plejady gwiazd i tak mocnej ligi.  Staram się podnosić głos, gdy widzę podobieństwa między Danią a Węgrami w tym aspekcie. Wiem, czym to się skończyło dla reprezentacji.


Śledzisz też programy młodzieżowe, szkoły sportowe. Jak wygląda poziom szkolenia na Węgrzech?


- Mieszkam tu  ponad 6 miesięcy i widzę, jaki poziom reprezentują kluby i jak pracuje się z młodzieżą. To nie jest miejsce, gdzie trzeba uczyć dorosłe piłkarki piłki ręcznej, bo tradycja tego sportu jest tu większa niż w Polsce. Mam dobrą pamięć, jeśli coś rzuci mi się w oczy, a widziałem już naprawdę dużo niewiarygodnych wręcz talentów wśród młodych Węgierek. Problemy są innego rodzaju, ale staram się wydobyć to, co najlepsze z każdej drużyny. Tak samo było z Polską, z którą osiągnęliśmy wspaniałe rzeczy, wykorzystując wszystko, co tylko się dało. Korzystając z potencjału zawodniczek i tego, co ja mogłem zaproponować drużynie.


Zgadzasz się na rolę eksperta Handball.pl w czasie turnieju Final4 w Budapeszcie?


Z przyjemnością. Jeśli jest taka chęć z waszej woli, będę do dyspozycji w strefie mieszanej po każdym meczu. 

 

W Budapeszcie rozmawiał Michał Pomorski

Koszulka box 4 300 nad newsletter
oceń 0 (0 głosów)
 
podziel się artykułem
0
Wapol
Nowa Erima
Które miejsce zajmą polskie piłkarki ręczne podczas turnieju Golden League, na którym zagrają z Norwegią, Danią i Francją?
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
Bransoletki 1 nad wynikami - reklama
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens