Handballowe zeszyty - apsek
Liga Mistrzyń
A A A
Vistal bez wygranej w LM - wyjazdowa porażka z CSM (wideo)
19.11.2017 16:51 Źródło: inf. własna
komentarzy 0

Piłkarki ręczne Vistalu Gdynia zakończyły swoją przygodę z EHF Ligą Mistrzyń. W meczu 6. kolejki przegrały na wyjeździe z CSM Bukareszt 22:34, prezentując się dobrze tylko przez pierwsze 35 minut. To oznacza, że  mistrzynie Polski - z zerowym dorobkiem punktowym - żegnają się z najbardziej elitarnymi rozgrywkami, a swojego szczęścia będą szukać w fazie grupowej pucharu EHF.

 

Isabelle Gulden ma w Bukareszcie status mega gwiazdy (Fot. M.Pomorski)
Podyskutuj z Handball.pl na Facebooku - zapraszamy!

 

- Potraktujemy to spotkanie jak najbardziej serio, bo na poziomie Ligi Mistrzyń trzeba prezentować wysoki poziom - zapowiedziała przed meczem z Vistalem mocno przeziębiona trenerka CSM Helle Thomsen. 

 

Niezależnie bowiem od wyniku konfrontacji z gdyniankami podopieczne duńskiej trenerki rozpoczną występy w fazie głównej rozgrywek z sześcioma punktami. 

 

W programie rozdawanym dziennikarzom rzucały się w oczy szczególnie tytułowe słowa „un ultim recital”, czyli ostatni recital, jaki drużyna z Bukaresztu miała pokazać kibicom, zebranym wyjątkowo w hali Dinama, jako że reprezentacyjna Sala Polivalenta w parku Tineretului była zajęta przez weekend.


Vistal, dla którego było to pożegnanie z Champions League, przyjechał bo stolicy Rumunii bez kontuzjowanych Martyny Borysławskiej i Anety Łabudy.


Pierwsze akcje z obu stron były nieskuteczne, Joanna Kozłowska wysoko przestrzeliła, z kolei w rewanżu Iulia Curea obiła tylko słupek bramki Weroniki Kordowieckiej. Dopiero pod koniec  trzeciej minucie, po wykluczeniu dla wspomnianej lewoskrzydłowej gospodyń, na listę strzelczyń wpisała się Katarzyna Janiszewska. Ta sama piłkarka mogła niedługo potem doprowadzić do stanu 1:3, ale podanie od polskiej bramkarki była za mocne. Kordowiecka mogła była nawet rzucać sama, bo jej vis a vis Paula Ungureanu dopiero wracała między słupki.

 

Vistal zaczął z animuszem, próbując atakować przez szybki środek, a miejscowe na pierwsze prowadzenie wyszły dopiero w ósmej minucie po dwóch trafieniach honorowej obywatelki Bukaresztu, Isabelle Gullden. Dość szybko w miejsce Kozłowskiej pojawiła się na parkiecie Paulina Uścinowicz, bohaterka pierwszego meczu z CSM. Swoje szanse jeszcze w pierwszym kwadransie dostały też Patrycja Kulwińska i Jagoda Błaszkowska.

 

Jak można było się spodziewać, z biegiem czasu przewaga sportowa miejscowych robiła się coraz bardziej wyraźna.  Wynik 8:6 na korzyść gospodyń po 15 minutach zawodów wyglądał jednak zupełnie przyzwoicie, tym bardziej, że w następnej akcji dynamiczny atak Aleksandry Zych przyniósł  trafienie kontaktowe.  Szkoda niesłusznie nieuznanego gola tej samej piłkarki i bezsensownego gwizdka sędzi z Austrii, gdy popularna „Owen” miała otwartą pozycję bramkową na szóstym metrze.

 

Prawa rozgrywająca Vistalu była z pewnością najbardziej wartościową piłkarką przyjezdnych, grała odważnie, rzucała świetnie z biodra i w takiej formie mogłaby śmiało marzyć o powołaniu na mundial  w Niemczech.  Największy problem Zych to niestabilność, na tym etapie kariery ograniczająca ją okrutnie. Ola to taki pistolet strzelający mniej więcej raz na miesiąc. Gdy Kozłowska, trochę  gorsza w ataku od Zych,  trafiła z drugiej linii, Vistal przegrywał tylko 13:14 (27’). 

 

Największym absurd meczu nastąpił chwilę później. Kołowa Oana Manea rzuciła obok prawego słupka bramki Małgorzaty Gapskiej, a  nieprzytomne panie z Austrii, w dodatku po konsultacjach z delegatką z Bośni i Hercegowiny, zaliczyły trafienie. Bardzo bliska zmniejszenia strat  przed zmianą stron była Zych, ale obiła tylko słupek.


 Drugą odsłonę grający w przewadze Vistal zaczął od dwóch świetnych bloków i efektownego trafienia Kozłowskiej.  Jakby tego mało, gola życia zdobyła w kolejnej akcji Magdalena Stanulewicz, popisując się kapitalną wkrętką.  Polki miały nawet szanse na doprowadzenie do remisu, zresztą po raz pierwszy, przynajmniej momentami grały tak, jakby  Liga Mistrzyń była dla nich chlebem powszednim.

 

Zabójcze dla gdynianek okazały się kontry gospodyń, w których brylowała Szwedka Nathalie Hagman. Kibice długo też skandowali „Gruba, Gruba”, doceniając postawę chorwackiej bramkarki CSM, która w trzecim kwadransie odbiła nawet karnego Janiszewskiej. Grubisić o mały włos wpisała się też na listę strzelczyń, ale jej rzut z 40 metrów odbił się tylko od słupka.  Dopiero w 42.minucie miejscowe wyszły na bezpieczne +5. Z siódmego metra trafiła Amanda Kurtović i zrobiło się 22:17.

 

Chwilę później spodziewaliśmy się gwizdka po oczywistym faulu w ataku na Błaszkowskiej, ale sędzie puściły akcje i świetnie dysponowana Hagman przepięknym rzutem pokonała Gapską. Gdy na 24:17 podwyższyła po kontrze Curea, o ostatni czas poprosiła trener Agnieszka Truszyńska. Zwycięzca meczu był już rozstrzygnięty, ale warto było powalczyć o najmniej dotkliwą przegraną. Było to niezwykle trudne, bo na boisko wróciła oszczędzana Cristina Neagu, jak zawsze pazerna na kolejne gole. 

 

Po dwóch trafieniach z rzędu Dunki Line Jorgensen CSM już w 50 minucie był na +10. Vistal jeśli atakował skutecznie, to głównie za sprawą nagrań do kołowej Kulwińskiej.  Szkoda, że po raz kolejny okazało się, że nasza najlepsza drużyna ubiegłego sezonu nie ma dyrygentki zdolnej do poprowadzenia gry ze środka rozegrania.

 

Brazylijka Patricia Matieli Machado była chyba najsłabszą szczypiornistką Vistalu w przekroju sześciu spotkań Champions League, natomiast jej zmienniczka Kinga Gutkowska musiała wejść w zbyt duże, jak na razie, dla siebie buty. 

 

W końcówce spotkania rozluźnione gospodynie grały już pod publiczkę i choć wspomniany na wstępie recital zaczęły dość późno, widzowie nie mogli być rozczarowani.  Tym bardziej, że wkrętka Anety Udristoiu może zostać uznana trafieniem weekendu w Lidze Mistrzyń.


- Poza doświadczeniem na poziomie Champions League uczę się cwaniactwa, sprytu i rozwiązań trudnych sytuacji, co mam nadzieję będzie moim kapitałem na mundial w Niemczech – powiedziała Katarzyna Janiszewska.

 

Wiem, że uznano rywalkom jednego nieprawidłowego gola, w takiej sytuacji video na pewno by pomogło sędziom, ale absolutnie nie miało to decydującego wpływu na ostateczny wynik spotkania.
Agnieszka Truszyńska (trenerka Vistalu Gdynia)
Powiedziały po meczu:

 

Agnieszka Truszyńska (trenerka Vistalu Gdynia): CSM jest bardzo wymagającym przeciwnikiem, a nasz młody zespół potrzebuje jeszcze dużo nauki. Brak doświadczenia nie pozwala nam na nawiązanie równorzędnej walki z takimi drużynami.  Jesteśmy jednakże zadowoleni z dobrych fragmentów gry, gdy widowisko przez 40 minut mogło się podobać kibicom.

 

Wiem, że uznano rywalkom jednego nieprawidłowego gola, w takiej sytuacji video na pewno by pomogło sędziom, ale absolutnie nie miało to decydującego wpływu na ostateczny wynik spotkania.  Teraz przerwa na reprezentacje, ale już po nowym roku wrócą rozgrywki ligowe, a my rozpoczniemy też zmagania w Pucharze EHF. Liczę, że to doświadczenie z Ligi Mistrzyń pozwoli nam na lepszą postawę.

Helle Thomsen (trenerka CSM Bukareszt): Gratuluję rywalkom postawy, bo Vistal pokazał, że potrafi walczyć i ma przed sobą dobrą przyszłość. Czy był gol Oany Manei? Nie, każdy to widział z perspektywy parkietu, my też, ale sędzie uznały inaczej. Wprowadzenie asystenta video sytuacji w piłce ręcznej może spowodować zamieszanie, bo trzeba byłoby dokładnie ustalić, kiedy można byloby poprosić o challenge lub kiedy sędziowie mieliby zatrzymywać grę. Tych sytuacji spornych jest w naszym sporcie bardzo dużo.

 

Niech wypowiedzą się w tej kwestii osoby bardziej kompetentne ode mnie. Następna runda dla CSM to nie tylko dwumecz z Gyor ale starcia z Rostowem i Midtjylland, te drużyny pokazały, że są na podobnym poziomie, dlatego czeka nas trudne zadanie.

 

 

***

Choć słynna trenerka CSM Bukareszt Helle Thomsen ma urodziny 30-go listopada, to rumuńscy kibice już teraz odśpiewali jej Happy Birthday. Wszystko dlatego, że na przełomie listopada i grudnia będzie już z reprezentacją Holandii na MŚ w Niemczech. Prawdziwy kibic nigdy jednak nie zapomina o urodzinach swoich idoli!

 

[wideo] Handball TV: niespodziewane zakończenie konferencji po meczu CSM - Vistal!

 


CSM Bukareszt – Vistal Gdynia 34:22 (17:14) [wideo - cały mecz]


CSM: Ungureanu, Grubisić – Hagman 5, Curea 5, Neagu 5,  Gullden 4, Kurtović 4, Udristoiu 3, Manea 3 Frafjord 2 , Jorgensen 2,  Bazaliu 1, Ayglon
 

Vistal: Kordowiecka, Gapska, Kamińska -  Zych 4, Janiszewska 4, Kulwińska 3, Kozłowska 3, Stanulewicz 2, Uścinowicz 2, Kowalczyk 1, Błaszkowska 1, Pękala 1, Szarawaga 1, Gutkowska, Śliwińska, Matieli Machado
 

Sędziowały: Ana Vranes i Marlis Wenninger (Austria)
 

Kary: CSM – 10 minut, Vistal – 4 minuty
 

Z Bukaresztu Michał Pomorski

Koszulka box 4 300 nad newsletter
oceń 0 (0 głosów)
 
podziel się artykułem
0
Box_Erima_Nowa_Po wynikami
Która pozycja na boisku piłki ręcznej najbardziej Ci odpowiada?
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens