Handballowe zeszyty - apsek
Kadra męska
A A A
Polska przegrała z Czechami - jeszcze nie teraz... (wideo)
05.04.2018 21:53 Źródło: inf. własna
komentarzy 0

Prawie sześć tysięcy kibiców katowickiego "Spodka" nie uskrzydliło polskiej reprezentacji piłkarzy ręcznych, którzy w towarzyskim meczu przegrali z Czechami 21:25, będąc zespołem gorszym prawie w każdym elemencie gry. Najjaśniejszą twarzą w teamie biało-czerwonych był bardzo dobrze broniący Adam Malcher.
 

Adam Malcher w kolejnej udanej interwencji (Fot. YT / ZPRP TV)
Podyskutuj z Handball.pl na Facebooku - zapraszamy!

 

Po kilkunastu sekundach meczu rzut Tomasza Gębali zatrzymał Galia, W odpowiedzi Pavel Horak pokonał Adama Malchera i Czesi prowadzili 1:0. Dwie kolejne akcje, to rzuty karne. Skuteczny Arkadiusza Moryty oraz rzut w poprzeczkę Ondreja Zdrahali. Drugi rzut w meczu Tomka Gębali był już skuteczny i Polska objęła prowadzenie 2:1.

 

W szóstej minucie Czesi "zarobili" karę dwóch minut, a my karnego, po raz drugi wykorzystanego przez Arkadiusza Morytę. Faul w ataku rywali i kontra Rafała Przybylskiego pozwoliły podwyższyć prowadzenie do 4:1. Kilka kolejnych minut, to wymiana ciosów, w której skuteczniejsi byli goście, którzy w 13 minucie doprowadzili do remisu 7:7.

 

Minutę później, po bramce z koła Leosa Petrovskiego, po raz pierwszy objęli prowadzenie. Mało tego, za zbyt ostre zagranie w obronie, na dwie minuty wykluczony został Piotr Chrapkowski. Podopieczni Piotra Przybeckiego mieli kłopoty ze sforsowaniem defensywy naszych południowych sąsiadów i trenerowi nie pozostało nic innego, jak poprosić o przerwę.

 

Po niej chcieliśmy zagrać „wrzutkę” na skrzydło, ale ta zakończyła się stratą. Dobrze, że w rewanżu skuteczną interwencją popisał się Malcher, a Gębala rzucił tak, jak to robić powinien za każdym razem, czyli po ataku prostopadłym. Gol po takim właśnie rzucie dał naszej reprezentacji „kontakt” (8:9), ale wyrównać się nie udało.

 

Naszym rzucającym na drodze stawał Galia i dopiero pokonał go Chrapkowski, ale znów był to gol kontaktowy (9:10). Niestety, choć dwie kolejne dobre interwencje naszego golkipera dawały nadzieję na wyrównanie, my w żaden sposób nie potrafiliśmy wypracować pozycji do oddania skutecznego rzutu. Dopiero kontra Przemysława Krajewskiego w 26 minucie pozwoliła wyrównać na 10:10, ale dwie kolejne bramki padły łupem Czechów.

 

Od kolejnych strat uchronił nas Malcher, ale wszystkich rzutów bronić nie mógł. Na dwie minuty przed przerwą przegrywaliśmy 10:13 i nadal nie mieliśmy pomysłu na skuteczne rozwiązania w ataku pozycyjnym. Cztery starty z rzędu, to naprawdę wynik nie do przyjęcia. Pierwszą odsłonę przegraliśmy 10:14, co przy tym, co zademonstrowali Biało – Czerwoni, było najmniejszym wymiarem kary.


Drugą część meczu rozpoczęliśmy z agresywniej grającą defensywą, ale po niecałych pięciu minutach zapłaciliśmy za to już wykluczeniem Walczaka. Generalnie ten element gry wyglądał nieco lepiej, ale w grze ofensywnej zmian nie było. Nadal bicie głową w mur i kontry rywali. W 39 minucie meczu na tablicy wyników widniał rezultat 11:17.

 

Dwunastą bramkę przy grze w przewadze zdobył Tomasz Gębala, ale to było za mało, by zacząć odrabiać straty. Tym bardziej, że po kilkunastu sekundach Bobak skutecznie wykonał rzut z siedmiu metrów. Zostało 20 minut meczu i sześć bramek do odrobienia (12:18). Ale jak odrabiać straty, skoro rzuty naszych rozgrywających odbijał Galia.

 

Odczarował go w 43 minucie Antoni Łangowski. Co z tego, skoro po udanej interwencji Malchera, piłki w kontrze nie chwycił Walczak. Na kwadrans przed końcem spotkania, Czesi prowadzili 20:14. Jednak patrząc na poczynania podopiecznych trenera Przybeckiego, śmiało można było twierdzić, że jest już „po herbacie”.

 

I było, na naszą reprezentację wystarczyło tylko zacieśnić obronę i "szanować" piłkę w ataku. A to właśnie robili zawodnicy szóstego zespołu ostatnich Mistrzostw Europy. I choć ich szkoleniowiec desygnował do gry kilku zmienników, to pewnie wygrali dzisiejszy mecz 25:21, pozwalając w ostatnich minutach nieco zmniejszyć naszej reprezentacji rozmiary porażki.

 

[wideo] ZPRP TV: kulisy meczu Polska - Czechy w Spodku

 

Polska – Czechy 21:25 (10:14)

 


Polska: Kornecki, Malcher – Daćko 1, Krajewski 2, Walczak, Nogowski, Łangowski 1, Genda 3, Potoczny 2, Moryto 1, Daszek 1, M. Gębala, Bąk, Przybylski 2, Paczkowski 2, Gierak, T. Gębala 4, Chrapkowski 1.
 

Czechy: Galia, Adamik - Hrstka, Brcvar, Jurka, Hanisch 1, Horak 4, Kotrc 1, Kasparek 4, Babak 4, Slachta, Petrovsky 5, Skvaril, Zdrahala 4, Cip 1, Mubenzem 1, Kasal, Zeman.
 

Z Katowic Tadeusz Piątkowski

Koszulka box 4 300 nad newsletter
oceń 0 (0 głosów)
 
podziel się artykułem
0
Bransoletki 1 nad wynikami - reklama
Nowa Erima
Która pozycja na boisku piłki ręcznej najbardziej Ci odpowiada?
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens