Handballowe zeszyty - apsek
ME 2020 Norwegia / Dania (K)
A A A
El. ME 2018: druga wygrana Polek - Słowaczki bezradne!
01.10.2017 18:15 Źródło: inf. własna
komentarzy 0

Reprezentantki Polski wygrały na wyjeździe ze Słowacją 29:20 (13:9) i postawiły drugi krok w kierunku awansu do finałów EHF EURO 2018. W drugiej połowie meczu biało-czerwone były co najmniej o dwie klasy lepsze od rywalek, a ich zwycięstwo nawet przez moment nie było zagrożone.

 

Karolina Kudłacz-Gloc zdobywa bramkę dla Polski podczas meczu el. ME 2018 (Fot. EHF TV)
Podyskutuj z Handball.pl na Facebooku - zapraszamy!

 

Lydia Jakubisova miała być talizmanem drużyny Słowacji na mecz z Polską. Doświadczona skrzydłowa po raz ostatni przywdziała reprezentacyjną koszulkę, a przed spotkaniem uhonorowano ją pamiątkową koszulkę z numerem 28 i bukietem kwiatów. Na nasze szczęście leworęczna piłkarka niewiele pomogła gospodyniom, które były tylko tłem dla świetnie dysponowanych Polek i ostatecznie przegrały aż 20:29.

- Strata tylko 20 goli w meczu wyjazdowym na tym poziomie  jest znakomitym wynikiem - chwalił swój zespół po spotkaniu trener Leszek Krowicki.  Procentują godziny pracy, bo dziś Słowacja nie zrobiła niczego, na co nie byliśmy przygotowani.

Pierwszą siódemkę naszej drużyny utworzyły Adrianna Płaczek w bramce, Kinga Grzyb i Katarzyna Janiszewska na skrzydłach, Joanna Drabik w roli obrotowej i tercet rozgrywających Karolina Kudłacz-Gloc, Kinga Achruk, Monika Kobylińska.

 

Powodzenie przyniósł drugi atak gospodyń po stracie naszej kapitan, inauguracyjną bramkę zaliczyła, nie któż inny, jak Jakubisova. Bardzo szybko do remisu doprowadziła popularna „Kudi”. Po krótkim okresie błędów ataku nasze panie uspokoiły grę i w 8.minucie wyszły na pierwsze dwubramkowe prowadzenie.

 

Do siatki rywalek trafiła po składnej akcji Joanna Drabik, a gdy ta sama zawodniczka podwyższyła na 6:3 (’10), o czas poprosił trener Dusan Poloz. Szkoda dwóch dobrych okazji naszych skrzydłowych przy korzystnym stanie 6:4. Przed golem kontaktowym uratowała nas chwilę później Płaczek, zasługująca na pewno na słowa uznania za swą postawę między słupkami.

 

Strata tylko 20 goli w meczu wyjazdowym na tym poziomie jest znakomitym wynikiem.
Leszek Krowicki, trener reprezentacji Polski
Przyznać należy, że dobrą zmianę dała też jej vis a vis i imienniczka Adriana Medvedova. W ataku Słowacji zaś jako jedyna wyróżniała się Monika Rajnohova, autorka trzech goli w ciągu niewiele ponad kwadransa. Wydawało się, że biało-czerwone mają dużo więcej argumentów, a do tego nie ma dla nich straconych piłek, tak jak w 17 minucie, gdy Kudłacz-Gloc kapitalnie dobiła rzut w poprzeczkę Kobylińskiej. 

 

Można żałować, że rezerwowa Aneta Łabuda nie poszukała w kontrze lepiej ustawionej Grzyb, ale wzrost przewagi Polek był już chyba tylko kwestią czasu.  Gospodynie niejednokrotnie same wyrzucały piłkę w aut, a nasze rodaczki, jeśli już notowały straty, to głównie przy próbach trudnych i ryzykownych zagrywek. Tymczasem od stanu 10:7 (19’) długo żadnej ze stron nie udawało się trafić do siatki, ba, gospodynie spudłowały nawet dwukrotnie w sytuacji oko w oko z Płaczek. Dopiero w 28.minucie, i to przy grze w osłabieniu po karze dla Kingi Grzyb, Karolina Kudłacz-Gloc rzuciła celnie po indywidualnej akcji. 

 

Co ciekawe, jeszcze przed zmianą stron trener Leszek Krowicki zdecydował się na drugi czas. Niedługo potem padła bramka meczu, gdy Kobylińska cudownie wykończyła wrzutkę od Achruk przy sygnalizacji gry pasywnej przez macedońskie sędzi. To nie koniec dobrych wiadomości. 

 

Na +5 (13:8) wyprowadziła Polki rezerwowa w niedzielę Daria Zawistowska.  Wynik przed kwadransem przerwy  zmieniła jeszcze po szczęśliwym ponowieniu akcji Rajnohova. Biało-czerwone były na dobrej drodze do odniesienia drugiego zwycięstwa w eliminacjach.

Drugą odsłonę Polki zaczęły z Łabudą i Zawistowską na skrzydłach oraz Joanną Szarawagą na kole. Monika Kobylińska potrzebowała tylko 90 sekund, by dwukrotnie pokonać Medvevovą i wyprowadzić biało-czerwone na +6.  Gospodyniom gra zupełnie się nie kleiła, odbijały się głównie od naszej obrony, długo budowały akcję i nawet w przewadze liczebnej nie zdołały zaliczyć dwóch trafień z rzędu. W 41.minucie na parkiecie pojawiła się dzisiejsza jubilatka Romana Roszak.

 

To właśnie po jej pierwszej akcji kapitan Kudłacz-Gloc filmową przerzutką (jak za młodzieńczych lat) z lewego skrzydła zaskoczyła wysoką Medvevovą i było 19:13. Gdy na 20:13 (42’) trafiła po kontrze Aneta Łabuda, interweniował trener Poloz, kładąc zieloną kartkę na stoliku sędziowskim. Słowaczki potrzebowały już cudu, by podjąć punkty z parkietu.

 

W opisie postawy naszych pań ważniejsze było podkreślenie tygrysiego skoku na piłkę Zawistowskiej, która uratowałaakcję niż wcześniejszy, tym razem nieskuteczny, lob popularnej „Kudi”.  Na tak waleczne kadrowiczki patrzyło się z nieskrywaną dumą, tymczasem ciekawsze niż obserwacja gry Słowacji było spoglądanie na reakcje porządkowego, którego miny i gesty mówiły praktycznie wszystko o postawie gospodyń. 

 

Na początku czwartego kwadransa przewaga Polek sięgała już prawie 10 oczek.  Już nic nie mogło zagrozić wygranej przyjezdnych, jedynie trzeba było zachować należytą koncentrację i  dowieźć zasłużone, wysokie zwycięstwo bez kontuzji. Biało-czerwone wykonywały plan z uśmiechem na ustach. 

 

Z kronikarskiego obowiązku dodajmy, że:

- w 51. Kinga Grzyb rzuciła na 25:15

- niedługo potem na listę strzelczyń wpisała się też solenizantka Roszak

- polscy fani przekrzykiwali wielokrotnie miejscowych kibiców

- przy stanie 29:18 o trzeci czas poprosił nasz selekcjoner

- jedynie Ewa Urtnowska i Weronika Gawlik nie pojawiły się na placu gry

 Na koniec konstatacja, o którą należy się pokusić po dwumeczu z Włoszkami i Słowaczkami. Przy takiej postawie Polek nasz zespół już wczesną wiosną może zakwalifikować się do mistrzostw Europy.

 

Powiedziały po meczu:

 

Monika Kobylińska (rozgrywająca reprezentacji Polski): Jesteśmy bardzo zadowolone, choć to zwycięstwo mogłoby być jeszcze wyższe, przy naszej lepszej skuteczności w ataku, szczególnie  przed zmianą stron. Wyszłyśmy po przerwie bardzo skoncentrowane i gdy zwiększyłyśmy przewagę, grało się nam łatwiej. Cieszą mnie miłe słowa za postawę w defensywie, bo bardzo dużo pracuję nad swoją fizycznością, co, mam nadzieję, przyniesie dobre rezultaty.

 

Chcę pomagać jeszcze mocniej koleżankom w reprezentacji i stanowić ważny element w obronie.  Do każdego spotkania podchodzimy indywidualnie, rośnie nasza wiara w siebie i spokój na parkiecie, a co oczywiste, atmosfera też jest super. Do swoich klubów wrócimy zadowolone i ze spokojnymi głowami.  Ta walka, jaka nas charakteryzuje, i do której zachęca nas trener, musi być naszym znakiem rozpoznawczym, bo kilka  beznadziejnych, wydałoby się, piłek  wyjętych piłek w Nitrze zaprocentowało golami.

Adrianna Płaczek (bramkarka reprezentacji Polski):
Zwyciężył cały zespół i to cały zespół zostawił serce na parkiecie. Ja tylko dołożyłam swoją cegiełkę, kończąc udane akcje obronne koleżanek. Grałyśmy bardzo konsekwentnie w defensywie, a także w ataku, widać było, że mieliśmy dobrze rozpracowane rywalki, bo jeśli już zdobywały bramki, padały one raczej po sytuacyjnych rzutach. 

 

Każda z dziewczyn dała z siebie wszystko nie tylko na meczach, ale na całym zgrupowaniu. Wszystkie razem zrobiłyśmy mały krok w kierunku Francji, którą sama poznaję ostatnio.  Cieszę się z tej zmiany, bo liga francuska jest mocniejsza, to dla mnie nowe doświadczenie i lekcja, ale przeżywam jeszcze szok kulturowy  i jeszcze nie mówię swobodnie w nowym języku.  Wierzę, że zdobyte doświadczenie we Francji zaprocentuje też na poziomie  reprezentacyjnym, bym jeszcze bardziej mogła pomóc Polsce.

 

[wideo] EHF TV: Kudłacz-Gloc najlepsza środkową pierwszych meczów eliminacyjnych!

 

 

Słowacja - Polska 20:29 (09:13)

 

Słowacja: Gubikova, Medvedova –  Jakubisova 5, Rajnohova 4, Holesova 3, Rebicova 2, Skolkova 2, Szarkova 2, Demajova 1, Olsovska 1, Pastorkova, Habankova, Bujnochova, Miarcikova

Polska: Płaczek – Kudłacz-Gloc 7, Kobylińska 6, Grzyb 5, Szarawaga 4, Drabik 2, Łabuda 1, Roszak 1, Lisewska 1, Achruk 1, Zawistowska 1, Kozłowska, Janiszewska, Michałów
 
Sędziowały: Marija Ilieva i Silvana Karbeska (Macedonia)

Kary: oba zespoły po 6 minut

 

Włochy - Czarnogóra 16:23 (05:12)

 

El. ME 2018 piłkarek ręcznych - Tabela po 2. kolejce
    M Z R P BRAMKI BILANS PUNKTY
1. Polska 2 2 0 0 69:33 36 4
2. Czarnogóra 2 2 0 0 47:39 8 4
3. Słowacja 2 0 0 2 43:53 -10 0
4. Włochy 2 0 0 2 29:63 -34 0

 

El. ME 2018, 3. kolejka:

Polska - Czarnogóra (21.-22.03.2018r.)
Włochy - Słowacja (21.-22.03.2018r.)


Z Nitry Michał Pomorski 

oceń 0 (0 głosów)
 
podziel się artykułem
0
akademia_300_369
Bransoletki 1 nad wynikami - reklama
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens