MHA - belka nowa
ME2018 Francja (K)
A A A
ME: Polki przegrały ze Szwecją - koniec turnieju dla nas! (wideo)
04.12.2018 19:41 Źródło: inf. własna/ZPRP
komentarzy 4

Reprezentacja Polski przegrała w Nantes ze Szwecją 22:23 (5:10). Do przerwy Biało-Czerwone grały bardzo nieskutecznie i nic nie zapowiadało emocji, których byliśmy świadkami w drugiej połowie. W tej Polki pokazały charakter do walki, odrobiły straty, a nawet objęły prowadzenie. W dramatycznej końcówce lepsze były jednak Skandynawki i odebrały zawodniczkom Leszka Krowickiego szanse na awans do kolejnej rundy EHF EURO 2018.

 

Aneta Łabuda zdobywa piękną bramkę z prawego skrzydła (Fot. YT / EHF TV)
Podyskutuj z Handball.pl na Facebooku - zapraszamy!

 

Pierwszą siódemkę utworzyły Adrianna Płaczek w bramce, Kinga Grzyb i Aneta Łabuda na skrzydłach, Joanna Drabik na kole oraz tercet rozgrywających Monika Kobylińska – Kinga Achruk – Karolina Kudłacz-Gloc.

 

Ta pierwsza bardzo szybko, i to dwukrotnie, powstrzymała Jaminę Roberts oraz swoją klubową koleżankę z Fleury –  Louise Sand. Największe zagrożenie w drużynie Szwedek stanowiła początkowo Nathalie Hagman, autorka aż trzech z czterech pierwszych trafień rywalek.

Biało-Czerwone, choć w tej fazie zawodów zmarnowały rzut karny, warto pochwalić za czyste konto w obronie podczas gry w osłabieniu liczebnym. Dość szybko na boisku pojawiły się najpierw Joanna Wołoszyk, a potem Aleksandra Rosiak, zmieniające Karolinę Kudłacz-Gloc. Spotkanie ze względu na dużą liczbę błędów z obu stron i niezbyt wysokie tempo nie mogło się podobać, nic więc dziwnego, że już w 14’ przy korzystnym dla Szwecji stanie 4:3 o czas poprosił trener Henrik Signell.

Reprymenda niewiele pomogła, to wciąż nominalne gospodynie prowadziły, ale przy lepszej skuteczności Polek przegrywałyby bezdyskusyjnie kilkoma oczkami.  Ratowała nas wprawdzie Płaczek, jednak gdy minęło już 11 minut od ostatniej skutecznej akcji, na rozmowę zaprosił swój zespół Leszek Krowicki. Zbliżaliśmy się do 1/3 spotkania, a Biało-Czerwone przegrywały wtedy 3:5.

Po powrocie na boisko nasza kapitan podała piłkę w ręce rywalek, a leworęczna Hanna Blomstrand przebiła się z rzutem na 6:3. Niedługo potem na 7:3 trafiła Linn Blohm. Dopiero po tym ataku, już po wymianie prawie całej wyjściowej  siódemki i  kwadransie bez gola, celnie rzuciła Kinga Grzyb. Straty zmniejszyła później Aleksandra Zych,  a ze względu na słabe ataki Szwedek, pojawiły się nawet szanse na trafienie kontaktowe.  Z drugiej linii nie mogła się przebić Joanna Kozłowska, problemy fizyczne ograniczały poczynania bardziej doświadczonych rozgrywających, stąd taki a nie inny obraz całej reprezentacji.

Ostatnie trzy ciosy przed zmianą stroną zadały Skandynawki, które jako jedyne zdołały zaliczyć dwucyfrową zdobycz bramkową. W pierwszej odsłonie Biało-Czerwone zanotowały 25% skuteczności w ataku i 50% w obronie, rywalki odpowiednio miały w tych rubrykach 43 i 58%.

Drugą połowę od efektownej bomby rozpoczęła Monika Kobylińska. Szwedki dość szybko odpowiedziały dwoma trafieniami. Mając  zresztą komfort możliwości zremisowania meczu bez żadnych konsekwencji, nie musiały forsować tempa i może czasem nieco lekceważyły przeciwniczki.

W 36’ po karnym Kingi Grzyb przewaga Skandynawek stopniała do stanu 10:13. Znakomita Adrianna Płaczek mogła tylko żałować, że jej liczne parady nie przekładały się na znaczącą poprawę wyniku. W trzecim kwadransie podopieczne Henrika Signella prowadziły najczęściej różnicą 3-4 oczek, zapraszając Biało-Czerwone do gry.

Te nie dały się długo prosić. Przepiękna wkrętka Anety Łabudy na 15:17 (46’) dała nam nadzieję, że to spotkanie można wygrać.

 

[wideo] EHF TV: piękna wkrętka Anty Łabudy

 

 

O czas poprosił zresztą trener Krowicki, a niedługo po wznowieniu gry z karnego gola kontaktowego zaliczyła aktywna Grzyb. Ta sama piłkarka zresztą doprowadziła do wyrównania, kończąc  w swoim stylu kontrę.

Mecz można było rozpoczynać na nowo, a przecież w tym momencie nie mogliśmy wiedzieć, jak potoczy się spotkanie Danii z Serbią i czy nawet najmniejsze zwycięstwo nie da nam awansu do najlepszej dwunastki. W Biało-czerwone wstąpiła nowa energia.  Przy stanie 18:18 po sytuacyjnej bramce Kingi Achruk time-out wziął Henrik Signell.

Polki, choć przy grze w osłabieniu po karze dla Ewy Urtnowskiej, po raz pierwszy od ponad 50 minut wyszły na prowadzenie. Znów nieoceniona okazała się Kinga Grzyb, dla której był to już ósmy gol. Na trzy minuty przed końcową syreną  wciąż był remis, ale gdy rezerwowa Johanna Bundsen zastopowała przy stanie 22:21 rzut kapitan Kudłacz-Gloc, Szwedki były już znacznie bliżej zadowalającego je rozstrzygnięcia.

Hagman zepsuła wprawdzie swój atak ze skrzydła, jednak odgwizdane przewinienie ofensywne Moniki Kobylińskiej zniweczyło nasza nadzieję choćby na jednobramkową wygraną.

  

[wideo] EHF TV: zobacz najciekawsze fragmenty meczu Polska - Szwecja!

 

 

Leszek Krowicki (trener reprezentacji Polski): Kończą się dla nas te mistrzostwa złym bilansem , a tym wszystkim, którzy trzymali za nas kciuki, bardzo dziękuję.  Tych pięciu bramek przed zmianą stron nie uważam za katastrofę, tak jak to widzą dziennikarze.  Tworzyliśmy sobie klarowne okazje, grałyśmy dobrze w obronie, mając dodatkowo świetnie dysponowaną Adę Płaczek.

Chciałbym, żeby ludzie potrafili nawet po przegranej dostrzec pozytywy w naszej kadrze, choćby  rozwój młodych dziewczyn, które wprowadzamy do reprezentacji, takich jak Aneta Łabuda, Aleksandra Rosiak czy Sylwia Matuszczyk, postawę bramkarek, naszą kontrę, którą chwalą trenerzy innych drużyn.

Musimy  analizować wszystko na spokojnie, mądrze i rozsądnie, patrzeć cały czas na nasze polskie realia, na poziom ligi, na to, ile zawodniczek reprezentacji gra na co dzień przeciwko takim bramkarkom jak tu na mistrzostwach Europy.  Rozmawialiśmy o zachowaniu Filippy Idehn, sposobie jej poruszania się między słupkami, technice jej bronienia,  pokazywaliśmy materiały, ale nie zawsze udaje się to przełożyć na boiskowe wybory.

Ja nie szukam usprawiedliwień, ani nie szukam współczucia, uważam, że mam dobry kontakt z drużyną, przed nami dużo pracy.

 

Wolałbym nie dostać nagrody MVP, ale zejść z boiska z wygraną, tym bardziej, że było to moje ostatnie spotkanie w reprezentacji Polski.
Kinga Grzyb (skrzydłowa reprezentacji Polski)
Kinga Grzyb skrzydłowa reprezentacji Polski): Wolałbym nie dostać nagrody MVP, ale zejść z boiska z wygraną, tym bardziej, że było to moje ostatnie spotkanie w reprezentacji Polski. Nie umiem powiedzieć na gorąco, dlaczego nasza postawa w pierwszej połowie tak wyglądała. Przecież do tej pory we Francji to po przerwie grałyśmy źle. W szatni rozmawiałyśmy szczerze o tym, że jeśli chcemy tu zostać, musimy wygrać.

Dziś nabrałyśmy wiatru w żagle właśnie po zmianie stron, a Szwedki były zespołem do pokonania. Zostawiłyśmy dużo zdrowia i serducha na boisku, dlatego szkoda, że to spotkanie tak się dla nas ułożyło. Podtrzymuję zdanie, że jesteśmy dobrym zespołem i ciężko mi rozstawać się w taki sposób z turniejem.

Na boisku zapomina się o wszelkich dolegliwościach, gra się na tabletkach przeciwbólowych, walczy się do upadłego, bo to jest piłka ręczna. Boleć zaczyna dopiero po meczu, szczególnie takim przegranym.


Joanna Drabik (obrotowa reprezentacji Polski): Ada Płaczek rozegrała fenomenalne zawody, zamurowała bramkę,  to trzeba jej oddać. Nie wiem, czy przed zmianą stron nasza słaba skuteczność  była kwestią braku wyraźnej liderki w ataku, takiej jaką po przerwie była Kinga Grzyb.

Piłka ręczna to przecież gra zespołowa, każda z nas musi swoje dorzucić, a tych sytuacji bramkowych było naprawdę dużo. Nie zamierzam w tym momencie mówić o naszych problemach zdrowotnych czy kontuzjach, szukając w ten sposób usprawiedliwienia. Skoro ja, Kudi (Karolina Kudłacz-Gloc – przyp. red.) czy Kinia Achruk zdecydowałyśmy się wystąpić w turnieju, znaczy, że byłyśmy na to gotowe na 100%.

 

Polska - Szwecja 22:23 (05:10)

 

Polska: Płaczek - Grzyb 9, Kobylińska 3, Achruk 2, Drabik 2, Kudłacz-Gloc 2, Łabuda 2, Matuszczyk 1, Zych 1, Rosiak, Urtnowska, Wołoszyk

Szwecja: Bundsen, Idehn - Blomstrand 4, Hagman 4, Alm 3, Blohm 2, Gustin 2, Sand 2, Gullden 1,  Lagerquist 1, Mellegard 1, Massing 1, Roberts 1, Stromberg 1, Jacobsen, Lundstrom

 

Źródło: ZPRP / EHF

Koszulka box 4 300 nad newsletter
oceń + 1 (1 głosów)
 
podziel się artykułem
4
Syndrom połowy
fertykol | *.pl | 04.12.2018 21:18
W tym meczu Polki na trzy mecze zagrały sensownie trzy połowy. Tropchę za mało jak na ME...
kadra
witek | *.pl | 04.12.2018 21:25
Panie Krowicki, podaj sie Pan do dymisji. Rozwalic sms Plock z zajacem, jogim i lemanem. Zrobic prawdziwa szkole. Dosc ukladow w zprp. Wstyd. Kadra 18-25 lat 32 zawodniczki. Dosc oszustw w superlidze. Reorganizacja w sedziowaniu i dziadkow obserwatorow. Nie bede sie znecal na babciam.
do Marcraft
Tom aus Breslau | *.pl | 05.12.2018 06:59
Marcraft, pomyliłes portale... Za dużo na tym żalów do kadry, nie dorzucaj jeszcze swoich, pls.
Kibic | *.pl | 06.12.2018 20:55
Brawo polska mysl szkoleniowa
Wapol
Nowa Erima
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
Bransoletki 1 nad wynikami - reklama
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens