KOszulki 2
AMH 1
MŚ Niemcy 2017 (K)
A A A
MŚ 2017: Handball nie kłamie - analiza porażki Polski z Norwegią
06.12.2017 10:07 Źródło: inf. własna
komentarzy 0

Polki nie sprostały reprezentantkom Norwegii w trzeciej kolejce rozgrywek grupy B  Mistrzostw Świata w piłce ręcznej kobiet. Nasza reprezentacja wciąż ma w swoim dorobku tylko  dwa punkty, co nie zmienia faktu, iż sprawa awansu do 1/8 finału wciąż jest perspektywą bardzo realną.  
 

Gra kołowych (gole i wywalczone karne) była jasnym puntem w przegranym meczu z Norweżkami (Fot. Wojciech Szubartowski)
Podyskutuj z Handball.pl na Facebooku - zapraszamy!

 


Zawodniczki z Kraju Wikingów”, które przez wielu wymieniane są w wąskim gronie głównych faworytów do zdobycia tytułu, od początku meczu konsekwentnie budowały swoją przewagę, udzielając nam w ostatecznym rozrachunku srogiej lekcji piłki ręcznej. 

 

O ile jeszcze po 15 minutach meczu wynik spotkania nie wyglądał dramatycznie źle (po bramce z karnego Kudłacz- Gloc przegrywaliśmy 6:9), o tyle pozostałe trzy kwadranse potyczki to już zdecydowana dominacja rywalek. Do przerwy przegrywaliśmy 11:18, a w drugiej odsłonie Skandynawki jeszcze powiększyły swoje prowadzenie, triumfując ostatecznie 35:20.

Cóż, powiedzieć, że „nie było to łatwe spotkanie dla naszych zawodniczek”, to tak jakby nie powiedzieć niczego.  Z pewnością rozczarowani przebiegiem meczu, ale w żadnym wypadku postawą drużyny  jesteśmy również my – kibice. Nasze reprezentantki, jak przystało na profesjonalistki, zapowiadały przed meczem walkę na całego i wierzyły w zwycięstwo z aktualnymi mistrzyniami globu.

 

Sportowiec powinien stawiać sobie cele jak najbardziej ambitne, więc jestem przekonany, że gdybyśmy dziś znów grali z Norwegią, nasze dziewczyny wyszłyby na parkiet z nastawieniem na sukces. Analiza taktyczna wtorkowego meczu nie ma większego sensu. Mało jest zespołów na świecie, które są w stanie przeciwstawić się Norwegii i na dzień dzisiejszy trzeba po prostu "przyjąć na klatę” fakt, że nasza reprezentacja też do takich nie należy.

 

Piłka ręczna to nie futbol, że możesz postawić „autobus” w polu karnym i bronić całym zespołem dostępu do własnej bramki po to, by w 87 minucie zdobyć gola  po rzucie rożnym i pokonać 1:0 zdecydowanego faworyta. „Handball po prostu nie kłamie”. Jak drużyna jest lepsza,  wygra 9 na 10 meczów ze słabszym od siebie zespołem, bo w przekroju 60 minut różnica klas wyjdzie na jaw.
 

 

Niestety nie był to 1 mecz na 10, który możemy wygrać z Norwegią, tylko ten z 1 z  9 pozostałych. Pocieszmy się faktem, że Norwegii w ogóle podczas tych mistrzostw może nie zdarzyć się ten „jeden” słaby mecz, w którym mogą przegrać z kimkolwiek i postarajmy się wyciągnąć z tej porażki jak najwięcej pozytywów:


1) Na tle tak mocnego przeciwnika, który praktycznie nie odpuszczał nam przez cały mecz, popełniliśmy prawie dwa razy mniej błędów techniczny, niż z w spotkaniu  z Czeszkami (12 we wtorek, a w niedzielę aż 23)

2) Współpraca z obrotowymi układała się znów dobrze. Z tej pozycji zdobyliśmy aż 1/5 ogółu naszych bramek, a nasze kołowe wywalczyły również kilka rzutów karnych, które były konsekwencją zagrywanych do nich piłek i i skutecznej walki o pozycję J.Drabik oraz J.Szarawagi. 

3) W kolejnym meczu możemy być zadowoleni z postawy bramkarek. Weronika Gawlik, szczególnie w początkowej fazie meczu pokazała, że jest w stanie bronić na wysokim poziomie i to nawet z takim przeciwnikiem jak Norwegia. Adrianna Płaczek, która pojawiła się na boisku gdy mecz był już rozstrzygnięty była również w stanie popisać się kilkoma udanymi interwencjami. Mamy praktycznie 2 równorzędne bramkarki, które są w stanie „zrobić różnicę” na boisku, jeśli trafimy na zespół o zbliżonym do siebie potencjale.

4) Na boisku zobaczyliśmy w końcu  to, czego oczekujemy od A. Zych i S. Lisewskiej. Dzięki nim zdobywaliśmy bramki z II linii (w sumie 5, czyli 25 % dorobku bramkowego naszej drużyny). 

5) Mamy trenera, który nawet w chwilach kryzysu zachowuje spokój i jest w stanie trzeźwo ocenić sytuację. Wczoraj od 15 minuty meczu było jasne, że najważniejsze jest, aby drużyna wciąż pozostała jednością i nie dała rozbić się mentalnie. Słowa trenera podczas czasu na żądanie w 2 połowie, które brzmiały mniej więcej: „gramy swój mecz i nie patrzymy na wynik. Realizujemy swoje założenia. Zacieśniamy środek i jeśli już, to dopuszczamy do rzutu ze skrzydeł" -  świadczą również o tym, że mamy na ławce prawdziwego fachowca.

W meczu były również pewne błędy, których wyeliminowanie  niejako „z automatu” poprawiłoby wynik spotkania o 3-5 bramek. Do nich należą:

1) rzuty Karoliny Kudłacz-Gloc („loby” z karnych)  i Kingi Grzyb (techniczne rzuty „gaszone” ze skrzydła), które mogą być w meczu stosowane ewentualnie raz , ale nie dwa razy i to z rzędu.

2) Momentami niezbyt logiczne ustawienie się bramkarki (W. Gawlik) do rzutów ze skrzydła.

3) Momentami zbyt dalekie przesunięcie zawodniczek broniących na "dwójkach” do osi boiska w sytuacji, gdy zawodniczki broniące w sektorze centralnym nie potrzebują ich pomocy, bo nie "przegrały” starcia w sytuacji 1:1. Takie zachowania skutkowały atakiem na zewnątrz (często bez zwodu) bocznych rozgrywających Norwegii i oddawaniem przez nie rzutu z klarownych pozycji lub dograniem piłki na czystą pozycje do skrzydłowej.

Nie bójmy się trenera Rasmussena i prowadzonych przez niego Madziarek. Ten zespół w starciu z Norwegią i Szwecją zaprezentował się gorzej od nas. Może i Duńczyk zna naszą kadrę, ale wiedza to jedno, a praktyczne wykorzystanie posiadanych informacji to zupełnie inna historia.

Podsumujmy naszą analizę i spójrzmy w niedaleką przyszłość:

1) Prawdziwe oblicze Polek nie jest ani tak dobre, jak w meczu ze Szwedkami, ani tak słabe, jak w drugiej połowie meczu z Czechami i w całym starciu z Norweżkami.

2) Musimy wygrać i moim zdaniem wygramy z Węgrami, a ten mecz przyczyni się do naszego awansu  do 1/8 finału

3) Przy naszym zwycięstwie z Węgrami w czwartek,  wygrana w piątek Węgierek z Czeszkami (muszą wygrać, bo wtedy zajmą 4. miejsce) oraz prawdopodobnej przegranej Szwecji z Norwegią, możemy zająć nawet 2. miejsce w grupie. Tak – to nie pomyłka!

4) Nawet jeśli awans wywalczymy z czwartego miejsca (Węgry przegrają z nami i dzień później z Czeszkami), to wysoce prawdopodobne jest, że zespół który zajmie pierwsze miejsce w grupie „A” będzie nam po prostu „leżał” (np. Rumunia).

Jakub Ignaszewski  

  Handballowe_koszulki_640_2
oceń + 6 (8 głosów)
 
podziel się artykułem
0
Tkaczyk - aurtobiografia
Box_Erima_Nowa_Po wynikami
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens