Handballowe zeszyty - apsek
MŚ Niemcy 2017 (K)
A A A
MŚ 2017: Norwegia pokonana - Szwecja wygrywa grupę B!
08.12.2017 22:06 Źródło: inf. własna
komentarzy 0

Piłkarki ręczne Szwecji niespodziewanie wygrały grupę B na MŚ. Drużyna, która przegrała z Polska, pokionała wielkiego faworyta do złota - Norwegię 31:28.

 

Szwecja niespodziewanie ograła Norwegię (Fot. Wojciech Szubartowski)
Podyskutuj z Handball.pl na Facebooku - zapraszamy!


Minęły 4 minuty, a na tablicy świetlnej było już 4:4, minęło minut sześć i mieliśmy 5:5. Długo czekać  trzeba było na choćby dwie udane akcje  z rzędu w defensywie. Na początku bowiem obie strony postarały się o popisowe akcje w ataku, techniczne fajerwerki i efekty specjalnie.

 

Nie będzie przesadą napisać, że równie wielkie owacje jak Nora Mork czy Isabelle Gullden zebrał w pierwszym kwadransie Wojtek Szubartowski, fotograf Handball.pl, który niczym rasowy bramkarz przyjął na twarz bombę Veroniki Kristiansen.  Ważne, by po każdym upadku wstać i to właśnie za tę heroiczną postawę nagrodziła naszego kolegę  burzą braw publiczność w Bietigheim.


Wracając na prostokąt o wymiarach 40x20m, warto było podkreślić, że dopiero w piątym meczu Norweżki trafiły na godnego siebie przeciwnika. Szwedki już po upływie kwadransa dwukrotnie wyszły na prowadzenie, mając w swej historii triumfy nad mocniejszym sąsiadem i nie musząc się go panicznie bać.

 

To był zdecydowanie najlepszy mecz ze wszystkich 15 rozegranych przez 5 dni w EgeTrans Arenie. Dopiero w 23.minucie po szóstym trafieniu Mork obrończynie tytułu uzyskały trzybramkową przewagę. Kluczowa okazała się mocniejsza obrona środka i wypychanie bocznych rozgrywających Szwecji na zewnątrz, co ułatwiało parady Kari Grimsbo.


Patrząc na bezkompromisową postawę podopiecznych Henrika Signella, można było mieć nadzieję, że po zmianie stron wynik długo będzie oscylował wokół remisu. Zresztą tę drugą połowę od przepięknego pocisku zaczęła Bella Gullden i tylko Katrine Lunde uchroniła Norweżki od stanu 18:18. Młodej Olivii Mellegard zabrakło nieco wyrachowania, ale w kolejnym ataku Szwedki dopięły swego. Dwukrotnie z rzędu skutecznie zablokowały podania do kołowej Kari Brattset, mogąc szybko wrócić  na prowadzenie. 

 

W  35.minucie drugi gol leworęcznej Hanny Blomstrand oznaczał wynik 19:18 na korzyść reprezentantek Trzech Koron.  Niedługo później Gullden trafiła po przechwycie na 20:19, zatem po zmianie stron Szwedki prowadziły wtedy 4:1. 

 

Skupiona Johanna Bundsen kilka razy zastopowała zapędy słynniejszych rywalek, ale jej zespół miał tego wieczoru bardzo dużo argumentów sportowych. Pierwsze wykluczenie dla jednej ze stron to dopiero 43. minuta i kara dla kołowej Anny Lagerquist. Właśnie w tym okresie Norweżki po dziewiątym skutecznym rzucie Mork prowadziły 24:23.

 

Trzeci kwadrans trafieniem z karnego na remis  zamknęła niesamowita Gullden, a spiker zawodów słusznie zakrzyknął „what a game”! Emocje dopiero się zaczynały.  Trzy kolejne gole były dziełem Norweżek.  Lunde wygrała starcia z Lagerquist i pierwsze z dwóch z Hagman.

 

Gola meczu magicznym rzutem na 26:27 zdobyła Gullden -  honorowa obywatelka Bukaresztu. Na niespełna 8 minut przed końcową syreną Norwegia wciąż miała tylko najmniejszą możliwie przewagę. Już wtedy wiedzieliśmy, że spełniły się zatem nasze pragnienia dotyczące emocjonującego spotkania z udziałem obrończyń tytułu. Gdy w 55. minucie Johanna Westberg rzuciła na 29:28 dla Szwedek, coraz śmielej można było myśleć o sensacji.

 

Tym bardziej, że Norwegia za sprawą Oftedal nie wykorzystała po chwili drugiego już tego wieczoru karnego.  Bundsen zaczęła bronić wręcz genialnie, Blomstrand szybko podwyższyła na +2, a mniej doświadczona Stine Skogrand obiła tylko poprzeczkę bramki rywalek.  Aż szkoda, że sędziowie nie uznali magicznej wkrętki Hagman, która przyniosłaby stan 31:28, dopatrując się naruszenia linii pola bramkowego. 

 

Stawał przed oczami słynny mecz EHF Euro 2010 w Lillehammer, gdzie gospodynie turnieju uległy zdecydowanie Szwecji, z którą spotkały się potem w finale mistrzostw. Na 105 przed końcem Norwegia była na -2, miała wciąż realne szanse na remis, jednak dynamiczna Mork zanotowała faul w ataku! W takim momencie.

 

Gol lewoskrzydłowej Louise Sand, nieobecnej w pierwszym meczu z Polską przesądził o sensacyjnej, ale jak najbardziej zasłużonej wygranej Szwecji.

 

Norwegia - Szwecja 28:31  (18:16)
 

Norwegia: Grimsbo, Lunde – Mork 9, Oftedal 4, Kristiansen 3, Brattset 3, Skogrand 3, Herrem 2, Loke2, Arntzen 1, Solberg 1, Kurtović, Jacobsen
 

Szwecja: Bundsen, Idehn – Gullden 9, Westberg 5, Roberts 4, Lagerquist 4, Blomstrand 3, Hagman 3, Sand 2, Mellegard 1, Gustin, Toft Hansen, Fernis
 

Sędziowali: B.oo i S.Lee (Korea)
 

Kary: Norwegia – 4 minuty, Szwecja- 2 minuty

 

Koszulka box 4 300 nad newsletter
oceń 0 (0 głosów)
 
podziel się artykułem
0
Bransoletki 1 nad wynikami - reklama
Koszulka box 1 300 nad newsletter
Która pozycja na boisku piłki ręcznej najbardziej Ci odpowiada?
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens