I Love Handball - Belka duza 2
MŚ2019 Japonia (K)
A A A
El. MŚ 2017: Polska za burtą - awans Rosji
15.06.2017 20:05 Źródło: inf. własna
komentarzy 2

W rewanżowym meczu kwalifikacyjnym o awans do mistrzostw świata Polska uległa Rosji 28:32. W pierwszym meczu również lepsze były podopieczne Jewgienija Trefiłowa, które wygrały 31:20. Do niemieckiego turnieju, który odbędzie się w dniach 1-17. grudnia 2017, awansowały mistrzynie olimpijskie.

 

Polki nie pojadą na mistrzostwa świata 2017 (fot. Anna Dębińska)
Podyskutuj z Handball.pl na Facebooku - zapraszamy!

 

Spotkanie rozpoczęło się po myśli podopiecznych Leszka Krowickiego. Najpierw przechwytem popisała się Mata Gęga, a chwilę później wynik meczu otworzyła Kinga Achruk. W odpowiedzi z lewego skrzydła trafiła Marina Sudakowa. Biało-czerwone grały szybko. Na 2:1 rzuciła Monika Kobylińska, a w bramce próbkę swoich niebanalnych umiejętności dała Weronika Gawlik.

 

Początkowe minuty gry były wyrównane, Polki wychodziły na jednobramkowe prowadzenie, a szczypiornistki Sbornej doprowadzały do remisu. W 9. minucie Kinga Achruk złamała tę zasadę i nasza drużyna po raz pierwsza wyszła na dwie bramki przewagi.

 

Trener Krowicki zmienił ustawienie w obronie. Zamiast Moniki Kobylińskiej na parkiecie pojawiła się Romana Roszak, która wychodziła wysoko do środkowej lub bocznej rozgrywającej utrudniając rozgrywanie piłki. Aktywna na prawym rozegraniu w ekipie Rosji była Anna Sen. Zawodniczka Rostova nad Donem doprowadziła do remisu 6:6, a chwilę później mogła wyrównać stan rywalizacji na 7:7, ale po genialnym ograniu Joanny Drabik rzuciła nad poprzeczką.

 

Polki po trafieniu Kingi Grzyb objęły trzybramkowe prowadzenie 9:6. Jednak doskonała gra Sen nie pozwoliła naszej drużynie na zbudowanie większej przewagi. Szkoleniowiec biało-czerwonych nadal rotował składem. W drugiej linii pojawiła się Monika Michałów. Roszak tym razem pozostała również w ataku jako środkowa rozgrywająca. W 19. minucie Wiktoria Żylinskajte wyrównała stan rywalizacji na 10:10. W tym momencie do gry desygnowana została młodziutka Natalia Nosek, dla której był to debiut w meczu o punkty.

 

Chwilę później po raz pierwszy na prowadzenie wyszła drużyna Sbornej. Polkom coraz trudniej było pokonać Annę Sedojkinę, która z czasem broniła coraz skuteczniej. Nosek tuż po pojawieniu się na parkiecie, w bardzo trudnej sytuacji, pod presją gry pasywnej rzuciła ładną bramkę przerywając serię czterech bramek z rzędu Rosjanek.

 

Leszek Krowicki powrócił do wyjściowego ustawienia w drugiej linii z Gęgą, Achruk i Kobylińską. Między słupkami Weronikę Gawlik zastąpiła jej imienniczka z Gdyni – Weronika Kordowiecka. Rosjanki cały czas utrzymywały niewielkie prowadzenie. Bramkarka Vistalu dobrze rozpoczęła swój występ broniąc rzut karny egzekwowany przez Darię Samochinę. Kilka minut później przy kolejnym rzucie karnym naszej golkiperce zabrakło kilku centymetrów, aby uratować drużynę przed utratą bramki numer 15.

 

Pierwsza połowa zakończyła się pierwszym dla Polski karnym. Marta Gęga próbowała zaskoczyć Sedojkinę rzutem w pierwsze tempo. Piłka, po koźle minęła poprzeczkę. Po trzydziestu minutach Polska przegrywała z Rosją 14:15.

 

Druga połowa rozpoczęła się po myśli biało-czerwonych. Dwie minuty kary dla Mariny Sudakowej oraz bramki Achruk (z karnego) i Kobylińskiej dały Polkom prowadzenie 16:15. Rosjanki odpowiedziały atomowym rzutem Ludmiły Postnowej i trafieniem Antoniny Skorobogaczenko.

 

Daria Dimitriewa na raty pokonała Kordowiecką i Sborna wyszła na +2. Polki popełniały coraz więcej błędów. Po kolejnej, bardzo łatwo zdobytej, bramce Postnowej o czas poprosił Krowicki. Szkoleniowiec chciał za wszelką cenę uniknąć powtórki z Astrachania, kiedy w drugiej połowie gra biało-czerwonych kompletnie się załamała.
 

Rosjanki broniły kombinowaną defensywą, z dwoma zawodniczkami wysuniętymi pod nasze rozgrywające. Doskonale pilnowana była Drabik na pozycji obrotowej. Polki przebijały się się z indywidualnymi atakami. W taki sposób bramki zdobywały Gęga i Achruk.

 

W 40. minucie bramkę kontaktową zdobyła Drabik, która wykorzystała bardzo dobre podanie Gęgi. Po raz drugi w dzisiejszym spotkaniu na linii siedmiu metrów pomyliła się Samochina. Jednak zamiast remisu była kontra gości i łatwa bramka Dimitriewej.

 

Ambitna gra Polek pozwalała na utrzymywanie kontaktu ze zdecydowanie bardziej doświadczoną drużyną Rosji. W 47. minucie Romana Roszak po przebojowej akcji na środku zdobyła swoją pierwszą bramkę i doprowadziła do remisu 23:23.

 

W kolejnej akcji ucierpiała jedna z najbardziej bramkostrzelnych w naszej drużynie – Marta Gęga. Rozgrywająca MKSu Lublin opuściła parkiet w asyście sztabu medycznego. Na tablicy wyników wynik oscylował wokół remisu.

 

Na niewiele ponad osiem minut przed końcem meczu Dagmara Nocuń wykorzystała doskonałą asystę Achruk i Polska prowadziła 26:25. Rosjanki, mimo wysokiej przewagi z pierwszego meczu chciały zakończyć mecz zwycięstwem. Kolejną bramkę rzuciła aktywna w drugiej połowie Polina Wedechina. Chwilę wcześniej serbskie sędzie odesłały na dwie minuty Roszak, która najprawdopodobniej nie słyszała gwizdka i przepychała się z jedną z rywalek.

 

Rosjanki objęły prowadzenie za sprawą Mariny Sudakowej. Kolejną bramkę dołożyła Jelizaweta Małaszenko i goście powróciły na dwubramkowe prowadzenie. Na ostatnie minuty trener Krowicki zdecydował się na pokerowe zagranie. Z bramki zeszła Weronika Kordowiecka, a na parkiecie polu gry pojawiła się siódma zawodniczka. Taka zagrywka taktyczna została skarcona przez Rosjanki. Szybkie podanie od Wiktori Kalininy do Darii Samochiny, która nie miała najmniejszych problemów z trafieniem do pustej bramki.

 

Kibice, którzy wypełnili koszalińską halę do ostatniego miejsca ostatnią minutę na stojąco oklaskiwali biało-czerwone za stworzenie doskonałego widowiska.

 

Ostatecznie spotkanie zakończyło się zwycięstwem Rosji 32:28. Drugie zwycięstwo zespołu Sbornej daje jej awans do grudniowych mistrzostw świata. Polkom pozostaje oczekiwanie na decyzję w sprawie przyznania dzikiej karty. Przypomnijmy, że Polska dwa razy z rzędu kończyła mistrzostwa świata na czwartym miejscu.

 

Najlepszymi zawodniczkami zostały wybrane zawodniczki występujące z numerami osiem - Anna Sen i Monika Kobylińska.

 

Polska – Rosja (14:15)

Polska: Gawlik, Kordowiecka – Achruk 7, Gęga 5, Lisewska 4, Kobylińska 4, Drabik 2, Roszak 2, Janiszewska 1, Grzyb 1, Nocuń 1, Nosek 1, Kozłowska, Balsam, Michałów, Szarawaga

Rosja: Sedojkina, Kalinina – Sen 5, Samochina 5, Sudakova 4,Dmitriewa 4, Wiedechina 4, Malaszenko 3, Skorobogaczenko 3, Postnowa 2, , Żilinskaite 1, Pietrowa 1, Lewsza, Matlaszowa, Makiejewa

 

Statystyka Polek: Gawlik 4/21 – 19% Kordowiecka 9/24 – 37% Janiszewska 1/3 33% Grzyb 1/3 – 33% Nocuń 1/1 – 100% Drabik 2/2 – 100 Lisewska 4/5 – 80% Gęga 5/6 – 83% Michałów 0/1 Achruk 7/15 -47% Roszak 2/2 – 100% Kobylińska 4/7 –57% Nosek 1/3 – 33%

 

Kary: Polska 4 min - Rosja 10 min

 

Sędziowały: Branka Marić i Zorica Masić (Serbia)
Delegat EHF: Tamaz Tevzadze (Gruzja)

Widzów: 3000

Koszulka box 2 300 nad newsletter
oceń 0 (0 głosów)
 
podziel się artykułem
2
zero komentarzy
Tom aus Breslau | *.pl | 16.06.2017 21:06
Podobnie jak po nie-zwycięskim remisie panów... Cisza... A nasze Panie - co widac w innym artykule na Handball.pl - zadowolone, że odpadły z MŚ. Czegoś tu nie rozumiem, no chyba, że one wiedzą coś więcej o "dzikiej karcie" na MŚ niż ja...??...Drogie Panie, powyższa cisza nic Wam nie mówi? - można przegrać, oczywiście, ale - rety! - nie można potem opowiadać bajek? Uważacie nas za naiwnych? "Wrócicie silniejsze?" - ale gdzie, do ligi?, wątpię. Na przyszłe MŚ? - też, jak na dziś, wątpię.
I - do komentarza Handball.pl do meczu
TOM AUS bRESLAU | *.pl | 16.06.2017 21:13
ze "zdecydowanie bardziej doświadczoną ekipą Rosji" ??? - tam połowa to niedawne juniorki. Jak więc zdecydowanie bardziej doświadczoną???- niektóre nasze zawodniczki grały już na MŚ w 2007roku (tu pokłony dla Pani Kingi Grzyb, dawniej Polenz, od niedawnego jeszcze mieszkańca Mikołowa:) - Pani akurat zawsze 3ma poziom:)), gdy obecne liderki Rosji dopiero uczyły się łapać piłkę...
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens