Belka - przyjaciel recznej
MŚ2019 Japonia (K)
A A A
MŚ Dania 2015: Polska vs Angola - afrykańska przeszkoda pokonana (wideo)
09.12.2015 20:14 Źródło: inf. własna
komentarzy 1

Piłkarki ręczne reprezentacji Polski wygrały z Angolą w meczu 4. kolejki grupy B Mistrzostw Świata w Danii. Dzięki wygranej, która przyszła biało-czerwonym, w olbrzymich trudach, nasza drużyna zapewniła sobie co najmniej trzecie miejsce w grupie.

 

Aneta Łabuda po zdobyciu jednej ze swoich bramek w meczu z Angolą (fot. N.Barczyk / Pressfocus)
Podziel się tą informacją na Facebooku - już teraz!

 

To był mecz o zapewnienie sobie przez Polskę co najmniej trzeciego miejsca w grupie i uniknięcie w 1/8 finału zwycięzcy rywalizacji w grupie A. Rywalem Angola, trzecia drużyna Afryki i nasz dobry znajomy z jakże udanego mundialu w Serbii w 2013 roku.


Polski rozpoczęły z Weroniką Gawlik w bramce, Karoliną Zalewską i Agnieszką Kocelą na skrzydłach, Klaudią Pielesz, Karoliną Kudłacz-Gloc i Iwoną Niedźwiedź w drugiej linii oraz Moniką Stachowską na kole. To było ustawienie wskazujące, że spotkanie rozpoczynały Afrykanki. Gdy nasze dziewczyny przejęły piłkę, do ataku weszły Aleksandra Zych i Patrycja Kulwińską. Ta druga dobiła zresztą nieskuteczny rzut tej pierwszej i zrobiło się 1:0.

 

Chwilę później wykluczenie zobaczyła Stachowska. Uratowała nas jednak ofiarna interwencja Gawlik. W 5.minucie przegrywaliśmy już jednak 1:3, wcześniej nie wykorzystując kolejnego karnego w tym turnieju (słupek Zalewskiej). Fatalnie też rzucała Pielesz, miotająca się nieskładnie na boisku. Jej pierwsze trzy próby nie znalazły drogi do siatki Cristiny Branco. W 6.minucie Luisa Kiala wyprowadziła Angolę na +3, a po chwili mogło być jeszcze gorzej, bo piłkę w aut wyrzuciła Zych.

 

Po golu Lurdes Monteiro na 5:1 o czas poprosił Kim Rasmussen. Po raz trzeci na tych mistrzostwach zaczęliśmy bowiem wręcz katastrofalnie. Za wysokie połówki do ataku weszły Monika Kobylińska oraz kapitan Kudłacz-Gloc. Reprymenda nie przyniosła natychmiastowego skutku. W 10 minucie przegrywaliśmy już 2:7.

 

Dobrze chociaż, że Angola nie zdołała wykorzystać wszystkich swych okazji, a dwa gole z rzędu zdobyła zdolna Kobylińska. Przy stanie 7:4 dla Afrykanek świetną sytuację miała Zalewska, ale rzuciła wprost w wyciągnięte ręce bramkarki. Na -2 zeszliśmy w 14.minucie po udanej kontrze i golu Kudłacz-Gloc. Niewiele później szalejąca Natalia Bernardo miała już sześć trafień na koncie a jej zespół prowadził pewnie 10:6.

 

Dużo miejsca miały nasze kołowe, bo właśnie przez koło można było zaskoczyć rywalki. Strefy były rozciągnięte, wystarczyło tylko więcej ruchu bez piłki i lepszego przeglądu pola rozgrywających. Angola też popełniała błędy, w 19.minucie znów zbliżyliśmy się na dwa oczka po udanej kontrze Koceli.

 

Szkoda bardzo zbyt wysokiej piłki do Hanny Sądej od Kudłacz-Gloc, po której Wuta Dombaxe pokazała, co to znaczy szybkość i ciąg na bramkę. Gdy na 12:8 podwyższyła znakomicie dysponowana Bernardo (jej siódmy gol), Rasmussen po raz drugi położył zieloną kartkę na stoliku sędziowskim. 

 

„Zazica” Carlos trafiła nawet po obiegu z prawego skrzydła, jakby przypominając sobie o takich akcjach z pamiętnego mundialu 2011 w Brazylii, gdy była najlepszą zawodniczką Angoli. Jedyną zawodniczką biało-czerwonych dającą bezpieczeństwo i gwarancję sukcesu była lewoskrzydłowa Kocela. Naszych błędów i klarownych niewykorzystanych okazji było tak wiele, że nie sposób ich nawet wyliczyć.

 

Graliśmy chaotycznie, niedokładnie, czyli dokładnie tak, jak przez długie minuty konfrontacji z Chinami i Kubą. To nie była dobra połowa w wykonaniu kapitan Polski, ale żadna inna rozgrywająca nie przejmowała ciężaru gry na swoje barki. W 27.minucie Luisa Kiala pozostawiona bez opieki trafiła pewnie na 15:10.

 

Straty zmniejszyła dopiero po dobitce z karnego Kudłacz-Gloc, ale następnej 100% sytuacji nie wykorzystała Stachowska. Na całe szczęście trochę za mocno podanie od Gawlik wykorzystała wyrzucona na skraj boiska Łabuda i zeszliśmy do szatni przy stracie 3 goli, co nie przekreślało szans na końcowy triumf.


Statystyki po pierwszej połowie pokazały jasno, że mieliśmy tylko 50% skuteczność w karnych i kontrach liczonych razem. Angola w tych dwóch elementach była bezbłędna. W przerwie spotkania Kim Rasmussen długo rozmawiał z Kingą Achruk. To właśnie ta zawodniczka tuż po wznowieniu zmniejszyła straty do dwóch goli. W rewanżu tylko w słupek trafiła leworęczna Carlos. 

 

Szkoda podwójnej szansy Kobylińskiej, bo mogliśmy w końcu zaliczyć trafienie kontaktowe.  Ta sztuka udała nam się w 34.minucie, gdy swoje piątego gola rzuciła niezawodna w Naestved Kocela. Było 16:15 dla Afrykanek, które po zmianie stron z lubością szukały sposobu dogrania piłki do kołowej Elizabeth Viegas.  W 37.minucie kapitan Kudłacz-Gloc doprowadziła do jakże długo wyczekiwanego remisu.

 

O czas poprosił natychmiast trener Joao Florencio. Drugą połowę jego zespół przegrywał bowiem 2:5. Po powrocie na parkiet rzecz nietypowa, gdyż  niezawodna wcześniej Kocela nieskutecznie lobowała Branco.  Na +1 wyprowadziła nas za to Kobylińska, ładnie rzucając po indywidualnej akcji. Co ważne, Polki zaczęły w końcu dostrzegać obrotową, a o dwa gole postaraliśmy się nawet w osłabieniu. Już w 42 minucie przy niekorzystnym dla swojego zespołu stanie 20:22 o ostatni czas poprosił Florencio.

 

Przed tą przerwą dwukrotnie w kontrze nie pomyliła się 20-letnia Łabuda, a jej bramki przedzieliła piękna parada Gawlik. Wydawało się, że jesteśmy na dobrej drodze.  Tymczasem pod koniec trzeciego kwadransa czerwoną kartkę z gradacji kar ujrzała Monika Stachowska. Angola grając w przewadze odrobiła połowę strat. My też mieliśmy swoje szanse. Udało się za trzecim razem, już po powrocie siódmej zawodniczki, gdy odważnie zaatakowała aktywna Kobylińska.

 

W 48.minucie najlepsza na parkiecie Bernardo doprowadziła do remisu, a potem wymusiła faul na Iwonie Niedźwiedź. Znów zatem byliśmy w opałach i znów musieliśmy gonić wynik. Co gorsze, w 50 minucie wykluczenie ujrzał Rasmussen, upomniany wcześniej zółtą kartką. 

 

Polki przez 32 sekundy grały 4 na 6 w polu, ale uratowała nas znakomita interwencja Gawlik.  Na 24:24 pięknym rzutem z drugiej linii wyrównała Kinga Achruk. W 54.minucie po golu Kulwińskiej wróciliśmy na +1.  Minutę później nareszcie trafiliśmy z karnego. Achruk przerzutką zaskoczyła Branco i było 26:27. W kolejnej naszej akcji znów świetnie spisała się Kocela, co dawało nam dwa oczka przewagi.

 

Za każdym razem odpowiadała niezwykle skoczna Carlos.  Zaczynały się prawdziwe emocje. Trochę pośpieszyła się Kudłacz-Gloc, podając niedokładnie do kontry. Na 90 sekund przed końcem mieliśmy piłkę przy naszym prowadzeniu 28:27.

 

Kapitalny gol Koceli po magicznym nagraniu od Achruk dał nam bezcenne dwa punkty. Ramussen mógł spokojnie odetchnąć z ulgą i wziąć time-out.

 

[wideo] Afrykańska przeszkoda pokonana przez Polskę

 


Angola - Polska 27:29 (15:12)


Polska: Gawlik, Wysokińska – Kocela 7, Achruk 6, Kobylińska 5, Kudłacz-Gloc 4, Kulwińska 4, Łabuda 3, Gadzina, Niedźwiedź, Stachowska, Sądej, Zalewska, Pielesz, Zych
 

Angola: Branco, Almeida : Bernardo 8, Monteiro 4, Carlos 4, Dombaxe 4, Kiala 3, Viegas 2, Cailo 1, Cazanga 1, Venancio, Santos


Sędziowali: Garcia Serradilla i Marin Lorente (Hiszpania)
 

Kary: Angola – 4 minuty, Polska – 12 minut i czerwona kartka z gradacji dla Moniki Stachowskiej 

 

Z Naestved Michał Pomorski 

Koszulka box 2 300 nad newsletter
oceń + 2 (2 głosów)
 
podziel się artykułem
1
Kim namieszał z wpuszczeniem drugiego garnituru
geralt | *.pl | 09.12.2015 21:56
o mały włos gralibysmy z czwartego miejsca po dzisiejszym meczu...
Akademia Gniezno
Koszulka box 3 300 nad newsletter
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens