MHA - belka
Orlen Wisła Płock
A A A
Orlen Handball Cup: wiślacy na prowadzeniu w turnieju
04.08.2011 21:12 Źródło: Inf. własna
komentarzy 0
Po pierwszym dniu turnieju Orlen Handball Cup liderem imprezy została ekipa Orlen Wisły Płock. W drugim czwartkowym spotkaniu gospodarze zawodów pokonali reprezentację Japonii 37:32 i dzięki lepszemu stosunkowi bramek wyprzedzili THW Kiel. Płocka ekipa straciła na jakiś czas Michała Zołoteńkę, który naderwał torebkę stawową.
 
Od zwycięstwa nad Japonią wiślacy rozpoczęli udział w turnieju Orlen Handball Cup (fot. Jacek Różycki/fotorozycki.pl)
- Wiedzieliśmy, że Japończycy grają bardzo agresywną, wysoką strefą, z którą trzeba się solidnie namęczyć - powiedział po zakończeniu spotkania Michał Kubisztal, nowy rozgrywający Orlen Wisły, który został owacyjnie przyjęty przez miejscowych kibiców. - Cieszę się, że wreszcie mogłem pokazać się kibicom Wisły. Dziękuję im za gorące przyjęcie i postaram się nie zawieść pokładanych we mnie nadziei - dodał.
 
Równie gorąco jak Kubisztala płoccy fani powitali również pozostałych nowych graczy: Muhamada Toromanovicia, Nikolę Eklemovicia oraz Christiana Spanne. Co ciekawe, trener Lars Walther zdecydował się na wystawienie w wyjściowym tylko jednego nowego zawodnika - Toromanovicia. 
 
Jako pierwszy na listę strzelców wpisał się Daisuke Miyazaki. Płocczanie szybko jednak odpowiedzieli bramkami Bostjana Kavasa i Luki Dobelseka. Nie cieszyli się jednak zbyt długo z prowadzenia, bo po golach Kyosuke Tomity i Kenjiego Toyody przyjezdni w siódmej minucie prowadzili 3:2.
 
Gospodarze, mobilizowani przez pokrzykującego z ławki rezerwowych trenera Walthera, wzięli się jednak do pracy. Dwa razy trafił Arkadiusz Miszka (wcześniej zmarnował rzut karny), drugiego swego gola dołożył też Kavas i miejscowi po dziesięciu minutach prowadzili już 5:3. Gdy Mortena Seiera pokonał Tomita, golem odpowiedział Toromanović. Kiedy bramkę zdobył Miyazaki, znowu pod bramką Japończyków pokazał się "Tore". W 12. minucie było 7:5, ale dzięki dwóm trafieniom Kota Ozawy goście w dwie minuty później doprowadzili do remisu 7:7.
 
Kolejne dwa gole zdobyły dwie "siódemki" - Miszka i Miyazaki. Później jednak bramkarza gości pokonali Adam Wiśniewski i Piotr Chrapkowski, dzięki czemu w 20. minucie Wisła prowadziła 12:9. Później na trafienie Ozawy odpowiedział wprawdzie "Chrapek", ale kolejne dwa gole na swoim koncie zapisał Miyazaki i jego drużyna w 23. minucie przegrywała tylko 12:13.
 
Od tego momentu aż do końca pierwszej połowy trwała walka "bramka za bramkę". W ekipie gości w końcówce pierwszej połowy po dwa razy na listę strzelców wpisali się Yoshiaki Nomura i Jun Mori. Dla Wisły gole w tym fragmencie gry zdobywali Kamil Syprzak, Chrapkowski, Kubisztal i Paweł Paczkowski. To właśnie "Paczas" ustalił wynik pierwszej odsłony na 18:16.
 
Po zmianie stron Hozuki Higashinagahama potrzebował niespełna stu dwudziestu sekund, aby doprowadzić do remisu 18:18. Ten sam zawodnik odpowiedział chwilę później na trafienie Luki Dobelseka. A kiedy gola zdobył Kubisztal, Marcina Wicharego najpierw pokonał Tetsuya Kadoyama, a później ponownie Higashinagahama. W 35. minucie było więc 20:21 i niektórzy zaczęli wietrzyć sensację. Między 36. a 42. minutą gospodarze zdobyli jednak sześć goli, tracąc ledwie jednego. Było już 26:22 i wszystko zaczęło wracać do normy.
 
Kwadrans przed końcem Orlen Wisła prowadziła 29:23, a Japończycy zdawali się przechodzić dość poważny kryzys. W 50. minucie miejscowi musieli grać w podwójnym osłabieniu, ale niezwykle mądrze utrzymywali się przy piłce w strefie obronnej gości, co rusz wymuszając na nich faule. W końcu po jednym z rzutów wolnych Kubisztal zdecydował się na rzut, zdobywając niezwykle efektownego gola na 32:25.
 
Kiedy z ławki rezerwowych wrócili ukarani wcześniej gracze, w szeregi gospodarzy wdarło się chwilowe rozluźnienie, wykorzystane perfekcyjnie przez Kairi Kochiego i Higashinagahamę. W 51. minucie było 32:27, ale później po dwa gole zdobyli Chrapkowski i Spanne, wyprowadzając "Nafciarzy" na prowadzenie 36:27. 
 
Do końca meczu pozostawało zaledwie pięć minut i wydawało się, że gospodarze powinni przekroczyć magiczną barierę czterdziestu goli. - W grę naszego zespołu wkradło się jednak rozprężenie. Zamiast z zimną krwią wykorzystywać kolejne sytuacje, zaczęliśmy za bardzo próbować gry pod publiczkę - przyznał Wiśniewski. - Każdy chciał zagrać coś efektownego, jakieś obniżki, wkrętki i tym podobne historie. Nic dziwnego, że po końcowej syrenie trener miał do nas pretensje o ostatnie pięć minut.
 
Trener Japończyków mógł tymczasem cieszyć się, że jego podopieczni walczyli do końca, zdobywając pięć bramek z rzędu. Wynik meczu na 37:32 ustalił tuż przed końcową syreną Kamil Syprzak. - Cieszę się, że mogliśmy zmierzyć się z tak klasowym zespołem jak Orlen Wisła Płock. W tym spotkaniu mogliśmy się  bardzo wiele nauczyć od gospodarzy. Szczególnie jeśli chodzi o współpracę środkowych rozgrywających z kołowymi - przyznał Kyioharu Sakamaki, szkoleniowiec reprezentacji Kraju Kwitnącej Wiśni. - W drugiej połowie popełniliśmy zbyt wiele błędów, aby myśleć o korzystnym rezultacie. Wynikało to przede wszystkim z tego, że defensywa gospodarzy po zmianie stron grała zdecydowanie lepiej niż w pierwszej połowie. 
 
Gospodarze wygrali różnicą pięciu bramek, dzięki czemu po pierwszym dniu Orlen Handball Cup objęli prowadzenie w turnieju. Wszystko może zmienić się już w piątek, bo z Japończykami zagra THW Kiel, natomiast wiślacy będą musieli stawić czoła słoweńskiemu Gorenje Velenje, które w spotkaniu z wicemistrzem Niemiec udowodniło, że należy się z nim poważnie liczyć.
 
Orlen Wisła Płock - Japonia 37:32 (18:16)
Wisła: Wichary, Seier, Dudek - Chrapkowski 5, Dobelsek 5, Toromanović 5, Wiśniewski 5, Kubisztal 4, Miszka 4, Spanne 4, Kavas 2, Syprzak 2, Paczkowski 1, Eklemović, Kwiatkowski, Twardo, Zołoteńko
Japonia: Shinouchi, Shimizu - Higashinagahama 6, Miyazaki 6, Ozawa 5, Mori 4, Kadoyama 3, Nomura 3, Kochi 2, Tomita 2, Toyoda 1, Izuma, Nakamura, Kaido, Kishigawa, Suematsu, Takeda, Tanimura
 
Tomasz Paszkiewicz
Koszulka box 4 300 nad newsletter
oceń 0 (0 głosów)
 
podziel się artykułem
0
Wapol
Nowa Erima
Polskie szczypiornistki w grudniowych ME Europy we Francji zmierzą się w grupie A z Serbią, Danią i Szwecją. Czy wyjdą z grupy i zajmą co najmniej trzecie miejsce?
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
Bransoletki 1 nad wynikami - reklama
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens