Handballowe zeszyty - apsek
Handballowy Zawrót Głowy
A A A
Czas na reformę PGNiG Superligi - zmiany są konieczne!
18.03.2018 21:01 Źródło: inf. własna/M.Pomorski
komentarzy 7

Polska żeńska liga potrzebuje reformy. Tak uważa jeden z czołowych publicystów zajmujących się od lat naszą piłką ręczną w damskim wydaniu. Zdaniem redaktora Michała Pomorskiego zmiany w PGNiG Superlidze są konieczne, bo bez nich ekstraklasa będzie coraz mniej atrakcyjna.

 

Podyskutuj z Handball.pl na Facebooku - zapraszamy!

 

Tytułem wstępu


W 2003 przedstawiłem projekt zmniejszenia kobiecej superligi do ośmiu zespołów i rozgrywania czterech rund, co łącznie dawałoby nam w sezonie 28 kolejek. Już wtedy różnica między czołowymi drużynami, a tymi z końca ligowej tabeli dawała podstawy do tak drastycznych zmian. Z całego projektu wykorzystano w późniejszych latach jedynie stworzenie dwóch grup I ligi z podziałem geograficznym Polski, o co też postulowałem. 


W 2011 w siedzibie ZPRP złożyłem na ręce p. Leszka Sołodki projekt superligi z 10 drużynami.  Pismo oficjalnie przyjęto, ale prawdopodobnie szybko wylądowało w niszczarce dokumentów. Dziś, po drobnych modyfikacjach, wracam do tego pomysłu, bo w mojej ocenie oferujemy  mało atrakcyjny produkt i czynimy krzywdę klubowej piłce ręcznej.  Nasza ligowa twarz nie potrzebuje bowiem pudru, tu potrzebna jest interwencja skalpela.


Kosmetyczne zmiany, jak wprowadzenie rzutów karnych po każdym remisie, to nie rewolucja, a jedynie dość sprytne, przyznam, markowanie działania.
 

Po co ta reforma?


Pozwoliłem sobie przed rozpoczęciem rozgrywek 2017/2018 na oczywistą dla mnie tezę, że zespoły, które wylądują  w marcu w drugiej szóstce nie ugrają jesienią i zimą w starciach z drużynami z pierwszej szóstki więcej niż 10 oczek .

 

Podkreślam,  w całym sezonie zasadniczym ( łącznie 72 spotkania, czyli 144 punktów możliwych do zdobycia), przy tradycyjnej, klarownej punktacji obowiązującej przez lata!  Pomyliłem się? Skąd. KPR Gminy Kobierzyce pokonał GTPR i Zagłębie, Piotrcovia wygrała z GTPR a UKS PCM Kościerzyna zremisował z Pogonią. Łącznie drużyny, które dziś walczą o utrzymanie, zdołały jesienią i zimą zdobyć zacne 7 punktów w starciach z silniejszymi od siebie.  Nawet bardzo wyważony w formułowaniu opinii selekcjoner Leszek Krowicki wyraźnie zaznacza, że liga z 32 kolejkami nie sprzyja naszej reprezentacji.


Kalendarze nie z gumy


Zbyt niski poziom kilku zespołów, niegodnych na tę chwilę występów w rozgrywkach o  dumnie brzmiącej nazwie superliga to bowiem niejedyny problem.  32 terminy spotkań (po zlikwidowaniu fazy play-off nie rozgrywamy przecież dwóch meczów w jeden weekend) to zabójstwo dla zespołów walczących na kilku frontach i brak terminów dla kadry narodowej. 

 

Nie mamy 14 drużyn na określonym poziomie, by przejść do modelu rozgrywek obowiązującego na Węgrzech czy w Bundeslidze, czyli 26 kolejek spotkań systemem mecz i rewanż (każdy z każdym).  Pragnę także niektórych poinformować,  a innym przypomnieć, że dwa najlepsze ligowe zespoły Węgier – Gyori Audi ETO oraz FTC Rail-Cargo Hungaria rozgrywki o puchar kraju zaczynają od ….półfinałowego starcia ze sobą pierwszego dnia weekendowego turnieju Final 4 tych rozgrywek. 

 

Te dwie ekipy przez cały sezon rozgrywają zatem w ramach rywalizacji o mistrzostwo i puchar Węgier 28 spotkań.  W Polsce ta liczba wynosi  aż 37 gier niezbędnych do zdobycia podwójnej korony! 


O ile stworzenie zawodowej ,ośmiozespołowej superligi kobiet  pozostaje raczej w sferze marzeń, wypada nam rozważyć projekt leżący po środku obu rozwiązań. Przejdźmy zatem do konkretów.


Jak to miałoby wyglądać?
 

Superliga z 10 drużynami  - model rozgrywek.


Sezon rozpoczyna faza zasadnicza, wedle systemu  każdy z każdym (mecz i rewanż), ale że rywali mamy już dziewięciu, liczba kolejek spada do 18. Zwiększa się automatycznie ranga każdego spotkania.
 
Dwie pierwsze drużyny sezonu zasadniczego wywalczają automatyczny awans do półfinału fazy play-off. Tym samym eliminujemy największy zarzut wobec takiego modelu rozgrywek, polegający na rzekomym premiowaniu słabszych w sezonie zasadniczym czy zdawaniu się na łut szczęścia, załamanie formy danej ekipy , kontuzje czołowych piłkarek przed kluczową fazą sezonu itp.

Mówmy jednak o faktach, bo o ile prawda boli, fakty miażdżą. W historii kobiecych rozgrywek w Polsce w XXI wieku  i fazy play-off obowiązującej od sezonu 2004/2005 do 2015/2016 tylko raz drużyna spoza pierwszej szóstki w sezonie zasadniczym wywalczyła awans do półfinału play-off.

 

Było to….Zagłębie Lubin (siódme w tabeli), które w 2005 wyeliminowało Start Elbląg (drugi po sezonie zasadniczym). W tym kontekście późniejsze narzekania p. Bożeny Karkut na niesprawiedliwość systemu play-off brzmią groteskowo i  absurdalnie, bo to tylko jej drużyna była prawdziwym beneficjentem takiego modelu gry.  Rozwiązanie, które proponuję zabezpiecza jednak dwie najlepsze ekipy fazy zasadniczej przed nieoczekiwaną "wpadką” już na poziomie ¼ play-off.

Drużyny, które zajęły po sezonie zasadniczym miejsca 3-6 rywalizują w ćwierćfinale play-off systemem mecz i rewanż (środa-sobota).  Trzecia drużyna mierzy się z szóstą, zaczynając od spotkania wyjazdowego, czwarta zaś z piątą. Sześć pozostałych drużyn ma przerwę w rozgrywkach, czekając na rozstrzygnięcie tych kluczowych i elektryzujących kibiców spotkań, transmitowanych  zapewne przez telewizję.  Zwycięzcy ćwierćfinału dołączają do półfinalistów (pierwsze dwie drużyny po sezonie zasadniczym), przegrani zaś dołączają do drużyn z miejsc 7-10 i zaczynają walkę o utrzymanie.

Półfinały i mecze o medale w fazie play-off odbywają się do trzech zwycięstw jednej ze stron (tzw.  best of five). Pierwszy zespół po rundzie zasadniczej trafia w półfinale na zwycięzcę dwumeczu 4-5,  druga ekipa mierzy się zaś z triumfatorem rywalizacji 3-6. 

Drużyny z miejsce 7-10 oraz przegrani ¼ play off (łącznie 6 drużyn) rywalizują zaś systemem mecz i rewanż o utrzymanie (łącznie 10 kolejek), przy zachowaniu punktów zdobytych w sezonie zasadniczym.  Słabsze ekipy, które nie łączą ligowej gry z występami w europejskich pucharach, potrzebują przecież większej liczby spotkań.

Cztery najlepsze drużyny na koniec sezonu uzyskują automatyczny awans do ćwierćfinału pucharu Polski w następnym sezonie (bez konieczności rozgrywania meczów 1/8 finału).

Do I ligi spada najsłabsza drużyna całych rozgrywek, zespół zaś sklasyfikowany na dziewiątym miejsce rozgrywa baraż o utrzymanie.

Zalety i wady takiego rozwiązania


Zalety:
 

Zmniejszenie liczby drużyn w superlidze, podniesienie rangi każdego spotkania przy ograniczeniu liczby kolejek.  Mistrzostwo Polski można będzie zdobyć w 24 spotkaniach (maksymalnie w 28), najwięcej meczów rozegrają zaś przegrani ćwierćfinałów play-off, bo „aż” 30 (18+2+10), czyli i tak o dwa mniej niż przy obecnym systemie rozgrywek. 30 meczów czeka też ewentualnego triumfatora ćwierćfinałów, o ile jego dalsza rywalizacja półfinałowa i finałowa zostanie rozstrzygnięta w piątym meczu.
 

Powrót emocjonującej fazy play-off, wielka czytelność rozgrywek, a co za tym idzie lepszy produkt marketingowy.
Ochrona najlepszych drużyn reprezentującym nasz kraj w europejskich pucharach. Mniejsza liczba terminów meczowych pozwala bowiem na łatwiejsze dostosowanie kalendarza wszystkich spotkań.
 

Nowe terminy dla reprezentacji Polski.
 

Wady:
 

Przede wszystkim nierówna liczba spotkań (między 24 a 30), czyli coś, do czego przywykliśmy w systemie play-off.  Znajdą się z pewnością krytycy dwutygodniowej przerwy w rozgrywkach po zakończeniu sezonu zasadniczego (wszystkie światła skierowane na dwumecz drużyn z miejsc 3-6, 4-5 o półfinał play-off lub spadek do grupy walczącej o utrzymanie), ale absurdem jest,  że obecna trzecia runda rozgrywek rozpoczęła się cztery dni po zakończeniu sezonu zasadniczego, gdy część drużyn nie znała nawet swojego najbliższego rywala i nie mogła odpowiednio promować wydarzenie.  Jestem przekonany, że pojawią się głosy o 38 milionowym kraju, którego rzekomo nie stać na tak małą ligę.


Należy też zastanowić się, jak rozwiązać kwestię rozgrywek pierwszoligowych,  które obecnie toczą się w dwóch 10-zespołowych grupach.  Tu też szalejemy pod względem nazewnictwa, a nie jakości.  Tak jak nie mamy bowiem 12 drużyn na poziomie superligowym, nie mamy też z pewnością aż 20 ekip  reprezentującym poziom superligowego zaplecza.  Osobiście wolałbym widzieć dwie grupy pierwszoligowe po osiem drużyn każda (podział geograficzny kraju), czterorundowy system rozgrywek, 28 kolejek spotkań, a potem mecz i rewanż zwycięzców obu grup.  Wygrany wywalczałby bezpośredni awans do Superligi, przegrany szukałby swej szansy w barażu z dziewiątym zespołem najwyższej klasy rozgrywek.

Będę wdzięczny za wszystkie głosy poparcia, tak samo jak merytorycznej krytyki powyższego modelu rozgrywek, który w najbliższym dniach przedstawię w osobnym piśmie do ZPRP.
 

Michał Pomorski
 
 

 

 

Koszulka box 4 300 nad newsletter
TAGI: pgnig superliga  zprp  
oceń + 2 (2 głosów)
 
podziel się artykułem
7
zprp
witek | *.pl | 18.03.2018 21:37
Panie Pomorski, Pan ma nierowno pod sufitem. Najpierw uczciwe sedziowanie. Potem wiecej mlodziezowek w druzynach /po 2 w meczu przez 15 minut/ i system obecny, ktory jest atrakcyjny i spraeiedliwszy/
Grieg | *.pl | 19.03.2018 01:03
Rozgrywki z decydującą fazą play-off są z pewnością bardziej atrakcyjne dla telewizji, a brak regularnych transmisji skazuje ligę na medialny niebyt i bardzo utrudnia przyciąganie potencjalnych sponsorów. Ci ostatni są teraz potrzebni jak powietrze w sytuacji, gdy w ostatnich dwóch sezonach wycofało się co najmniej czterech (Łączpol, Baltica, Vistal, Selgros) i tylko w miejsce tego ostatniego pojawił się inny (Perła). Mimo wszystko w zeszłym sezonie przynajmniej w górnej połówce rozgrywki do końca trzymały w napięciu dzięki temu, że cztery zespoły pozostawały w grze o medale przy dość niewielkich różnicach punktowych. W dolnej połówce problem polegał na tym, że siódmy zespół ligi (śp. AZS Łączpol) miał pewne utrzymanie na długo przed końcem sezonu i paradoksalnie zbyt często pełnił rolę dostarczyciela punktów dla zespołów słabszych, ale bardziej zmotywowanych (teraz w podobnej sytuacji są Kobierzyce). Wygospodarowanie dłuższej przerwy dla kadry na wiosnę jest szczególnie ważne wtedy, gdy tak jak teraz odbywają się eliminacje ME, a za dwa lata, jeżeli wszystko pójdzie dobrze, może dojść również turniej kwalifikacyjny do IO.
Grieg | *.pl | 19.03.2018 15:03
PS. Oczywiście nie sugeruję, że AZS Łączpol w zeszłym sezonie celowo odpuszczał mecze w końcówce sezonu ani że w tym sezonie będą robić to Kobierzyce - po prostu w sytuacji, gdy nie jest się zagrożonym degradacją, trudniej wykrzesać z siebie pełną motywację do gry.
licencje
adek | *.pl | 20.03.2018 09:40
licencje trenerskie w gestii związku czyli "dyzmy" polskiej piłki ręcznej J Eliasza... Kotwicki krzysztof | *.pl | 14.03.2018 14:15 Kolejny kwiatek do ogródka grabarza polskiej piłki ręcznej Jerzego Eliasza, wyrok sądu w sprawie przyznawania licencji trenerskich. Sąd stwierdził błędy proceduralne w regulaminie przyznawania licencji trenerskich czyli wszystkie licencje wydane na podstawie regulaminu wymyślonego jednoosobowo przez "dyzmę" Eliasza, są prawdopodobnie nieważne. Czas pokaże jakiego gnoju narobił w związku "dyzma".
ZPRP do rozbiórki
Pozdrawiam | *.pl | 21.03.2018 08:11
A mi się pomysł podoba, tzn. jestem za zmniejszeniem liczby zespołów zarówno w superlidze jak i na zapleczu. TV to w tej chwili podstawa, tzn. jeden mecz z kolejki + magazyn co tydzień!!!
Licencje
Do licencja | *.pl | 21.03.2018 10:26
Coś źle zrozumiałeś wyrok... Pan Kotwicki przegrał, sędzia tylko podkreślił że wszystkie uchwały zarzadu ZPRP sa nie prawnie uchwalane. Co nie ma nic wspólnego z Dyzmą. Tam rządzi Szczepański i Sojkin.Prezes PKOL nic nie ogarnia!
Panie Pomorski
greg | *.pl | 21.03.2018 11:24
proszę ochłonąć. Pan ze swoimi pomysłami jest niebezpieczny dla układów panujących na Puławskiej. Najpierw zanalizują ile można stracić, albo przeczytają i ...
MHA - box
Nowa Erima
Która pozycja na boisku piłki ręcznej najbardziej Ci odpowiada?
Zapisz się, a będziesz otrzymywać newsy prosto
na Twoją skrzynkę e-mailową!
Wpisz swój e-mail
Bransoletki 1 nad wynikami - reklama
handball.pl © 2009 - 2010 | Created by MadKittens